| Kometa odpowiedzialna za katastrofę w Północnej Ameryce 11 tysięcy lat przed naszą erą? |
|
|
| 07.06.2010. | |
O koło 13 tysięcy lat temu Ziemia była atakowana przez tysiące fragmentów komety, powodujących szkody rozmiarów katastrofy tunguskiej. Według astronoma, profesora Billa Napier z Uniwersyteckiego Centrum Astrobiologii w Cardiff, doprowadziło to do nagłego zamrożenia planety.
Bill Napier przedstawia swój nowy model w magazynie Monthly Notices of the Royal Astronomical Society. Ochłodzenie o niespełna 8 stopni Celsjusza przeszkodziło ociepleniu, które występowało pod koniec ostatniej epoki lodowcowej i spowodowało, że lodowce zaczęły się odbudowywać. Znaleziono dowód na to, że ta katastroficzna zmiana towarzyszyła jakiemuś niezwykłemu, pozaziemskiemu wydarzeniu. Granica została wyznaczona poprzez występowanie „czarnej maty”, warstwy o grubości kilku centymetrów, występującej w wielu miejscach w Stanach Zjednoczonych, która zawiera bardzo wysoki poziom sadzy wskazującej na rozprzestrzenianie się na skalę kontynentalną. Podobnie jak mikroskopijne diamenty sześciokątne (nanodiamenty) będące produktem wstrząsów, które można odnaleźć jedynie w meteorytach, lub kraterach uderzeniowych. Te odkrycia nasuwają sugestię, że katastroficzne zmiany mające miejsce w tamtym czasie spowodowane były uderzeniem asteroidu, albo komety na szerokość 4 kilometrów góry lodowej Laurentide, która pokrywała wtedy lądy przyszłej Kanady i północnej części Stanów Zjednoczonych. Zlodowacenie trwało ponad tysiąc lat, a jego początkowe skutki to szybkie wymarcie trzydziestego piątego pokolenia północno-amerykańskich ssaków oraz rozerwanie kultury paleoindyjskiej. Szanse na to, że Ziemia została uderzona przez asteroid o takich rozmiarach, zaledwie trzynaście tysięcy lat temu, to jak jeden do tysiąca i jest to główną sprzecznością w teorii wielkiego uderzenia. Poza tym gorąco wygenerowane przez narastającą kulę ognia zostałoby ograniczone poprzez zakrzywienie horyzontalne, co stanowczo zaprzeczałoby międzykontynentalnej skali rozprzestrzeniania. Profesor Napier jest twórcą astronomicznego modelu, który wyjaśnia główne cechy katastrofy bez angażowania w to tak niewiarygodnego wydarzenia. Według jego modelu, Ziemia zderzyła się ze skupionym szlakiem materii pochodzącej z ogromnej, rozpadającej się komety. Wskazuje na to, że istnieje nieodparty dowód tego, że taka kometa weszła w układ międzyplanetarny około 20.000 - 30.000 lat temu i od tego czasu defragmentaryzowała się, tworząc niezliczone, blisko siebie poruszające się skupiska meteorytów wraz z asteroidami znanymi jako kompleks Taurid. W procesie rozpadania się wielkiej komety, środowisko układu międzyplanetarnego zostałoby uszkodzone, a Ziemia prawdopodobnie przeszłaby przez co najmniej jedno skupisko odłamków komety. Nowy model wskazuje na to, że tego rodzaju potyczka trwałaby mniej więcej godzinę, podczas której tysiące uderzeń miało by miejsce w wymiarach kontynentalnych, a każde z nich uwalniałoby obszernie rozprzestrzeniającą się energię, równą megatonowej bombie nuklearnej. Nanodiamenty na granicach obszaru byłyby wtedy uznane za elementy chmury komety. Profesor Napier podsumowuje swój model: „Ogromnych rozmiarów kometa rozpadała się w środowisku bliskim Ziemi przez ostatnie 20.000 lub 30.000 lat, a napotkanie tysiący części tej komety jest o wiele bardziej prawdopodobnym wydarzeniem niż pojedyncza, wielka kolizja. Przekonywująco pasuje do głównych geofizycznych cech tego zarysu”. Źródło: www.sciencedaily.com |









