| Oceany coraz wolniej wchłaniają CO2 |
|
|
| 10.03.2010. | |
P o przeanalizowaniu danych zbieranych przez ostatnie pięćdziesiąt lat, geofizycy z Uniwersytetu Yale wykazali, że oceany całego świata wchłaniają coraz mniejsze ilości dwutlenku węgla (CO2).
Okazuje się, że fakt, iż oceany w dzisiejszych czasach absorbują jedynie około czterdziestu procent dwutlenku węgla produkowanego przez człowieka, może stanowić powód tak gwałtownych zmian klimatycznych, których ludzie doświadczają dziś na całym świecie. Wyniki badań ukazały się w listopadowym wydaniu magazynu Geophysical Research Letters. Jeffrey Park, profesor geologii i geofizyki oraz kierownik Yale Institute for Biospheric Studies sprawował pieczę nad badaniami. W celu przeprowadzenia ekspertyz, posłużono się danymi atmosferycznymi zebranymi z ośrodków na Hawajach, Alasce i Antarktyce. Badano związki pomiędzy niestabilnością globalnych temperatur i ogromnymi ilościami odkładającego się dwutlenku węgla (jego poziom bada się co dziesięć lat). Podobne badania były przeprowadzone około dwudziestu lat temu. Wykazały one wtedy, iż istnieje istotna zależność między dwoma zjawiskami atmosferycznymi. Grupa badaczy pod kierunkiem profesora Parka odkryła, że współczynnik zależności między CO2 a temperaturami na całym świecie wzrósł ponad pięciokrotnie przez ostatnie piętnaście miesięcy. Coraz dłuższy czas odkładania się, krążącego po atmosferze dwutlenku węgla sprawia, że ma on coraz większe trudności z dostosowaniem się do cyklicznych zmian temperatur. Robi to dopiero w chwili, gdy zdążył się już rozpocząć kolejny cykl. Wskazuje to na fakt, że oceany straciły część swojej możliwości absorbowania dwutlenku węgla z atmosfery. Słaba możliwość wchłaniania CO2 może być spowodowana zmianami w cyrkulacji wód oceanicznych albo generalnym wzrostem temperatur na powierzchni naszej planety. „By łatwiej to sobie uzmysłowić, wyobraźmy sobie wodę sodową,” proponuje Park. „W ciepłej coli będzie zdecydowanie mniej bąbelków. To samo dzieje się właśnie z oceanami, gdy podwyższa się w nich temperatura” dodaje naukowiec. Wzrost poziomu dwutlenku węgla skutkował przez ostatnie sto lat wzrostem temperatur. Miały na to wpływ czynniki takie, jak ludzki wpływ na otaczające go środowisko (stąd zmiany klimatyczne), na przykład: wydobywanie gazu ziemnego czy wycinanie lasów. Jednakże, gdy spojrzy się na to z większej perspektywy, okazuje się, że zależność ta jest odwrotna – wieloletnie cykle temperatur prowadzą do wieloletnich cykli poziomów CO2. Grupa badawcza profesora Parka odkryła jedną szczególnie istotną zależność: pomiędzy powierzchniowymi temperaturami wód oceanicznych, a tropikalnymi obszarami oceanicznymi. Tu rzecz miała się na odwrót – w miejscach pokrytych dużą ilością drzew i inną biomasą, która razem z dwutlenkiem węgla wciągana jest do atmosfery, istniała niewielka korelacja między temperaturą powietrza, a tym, co dzieje się z dwutlenkiem węgla. W tych miejscach (takich jak na przykład ogromne lasy porastające Amerykę Północną i Eurazję), rocznie wielkie ilości CO2 są synchronizowane ze, związanymi z następstwem pór roku, procesami rodzenia się i obumierania roślin. „Naukowcy użyli modeli klimatycznych, które potwierdziły fakt, że oceany wchłaniają coraz mniej dwutlenku węgla. Lecz przeprowadzone zostaną jeszcze kolejne badania w tym kierunku,” wyjaśnia profesor Park. „Niestety już teraz możemy potwierdzić, że w przyszłości oceany nie będą w stanie absorbować całego emitowanego przez człowieka dwutlenku węgla, czego następstwem będą coraz bardziej gwałtowne zmiany klimatyczne,” prognozuje badacz. Źródło: www.sciencedaily.com |









