| Czy kontrola urodzeń będzie lekarstwem na choroby środowiskowe? |
|
|
| 31.01.2010. | |
W zrost populacji na świecie wynosi każdego roku ponad 78 milionów ludzi. Póki co, temat ten stanowi tabu na międzynarodowych konferencjach dotyczących środowiska oraz we wszelkich dyskusjach polityków.
Lecz spójrzmy na to co dzieje się teraz: Problemy z bioróżnorodnością. Problemy z wodą. Wielki problem związany z kryzysem klimatycznym. Jakby nie patrzeć, istnieje jeden wspólny powód wszystkich tych sytuacji: wzrost populacji. Wymieranie gatunków? Wystarczy pomyśleć, o wycince lasów w celu zrobienia miejsca pod pola uprawne, dzięki którym w przyszłości żywić się będzie 6.8 miliarda ludzi na Ziemi. Woda? Ogromne ilości wody są wykorzystywane przy produkcji wspomnianego wcześniej jedzenia. Nawet walka z tymi środowiskowymi problemami sama w sobie stanowi kłopot, ponieważ wiąże się ze zużywaniem ogromny ilości nawozów sztucznych, które są spalane po to, by ułatwiać życie każdego z nas i wynosić miliardy ludzi z nieszczęścia, jakie na nich spadło: antropologiczną zmianę klimatyczną. Czy więc idea kontroli urodzeń będzie sposobem na środowiskowe wyzwania naszych czasów? Potwierdzenie tej rzekomo rewolucyjnej tezy możemy odnaleźć w nocie wydawniczej szefa magazynu „The Lancet”. Zgadają się z tą teorią także naukowcy z Oregon State University. By także uwierzyć, wystarczy przyjrzeć się kilku sytuacjom mającym miejsce w niedawnej przeszłości. Lecz tezy Shorta natrafiają także na opozycję. W gronie osób, które nie zgadzają się z opiniami uczonego są Martha Campbell oraz Kathleen Beford z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Twierdzą one, że wiele narodów rozwinęło się, a ich przyrost naturalny zmniejszył się (w niektórych krajach stało się to tak gwałtownie, że mówi się o ich bliskim zaniku). W dużym stopniu dzieje się to z powodu większej świadomości kobiet co do kontroli urodzeń poprzez stosowanie antykoncepcji. Taki schemat antropologiczny nie sprawdza się wszędzie. Politolog Bradley Thayer z Uniwersytetu Baylor, twierdzi, że sytuacje, gdy populacja ludzka danych krajów gwałtownie wzrastają, są jednymi z czynników powodujących wojny. Dotyczy to przypadków wojen domowych toczonych między reprezentantami różnych kultur, religii i wyznań, tak jak dzieje się to n Bliskim Wschodzie. Często kraje takie SA osłabione przez brak młodych mężczyzn, którzy decydują się na wyjazd za granicę, by tam uczyć się, szukać pracy, rozwijać się. Steven Sinding z Gutmacher Institute w Manchesterze twierdzi, że kontrolowanie przyrostu naturalnego może pomóc ludziom uniknąć lub wyjść z biedy. Uczony był świadkiem skutków ogromnego przyrostu naturalnego, jaki dotknął Chiny w zeszłych dziesięcioleciach. To w tym właśnie kraju po raz pierwszy pojawił się pomysł wprowadzenia One Child Policy (polityka polegająca na możliwości posiadania jedynie jednego dziecka), którą poparł i uprawomocnił Mao Zedong. Co więcej, planowanie rodziny okazało się efektywne już w przeszłości. Wprowadzono je w krajach takich jak Tajlandia czy Iran. Trudno jest jednak znaleźć pieniądze potrzebne do realizacji programów uświadamiających ludzi w tej kwestiach. Dlatego też w krajach rozwijających się Afryki (które mają duże problemy finansowe), takich jak Kenia, Tanzania, Uganda i Zimbabwe, w ostatnich latach pojawił się problem zbyt dużego przyrostu naturalnego. Źródło: |









