| Dramatyczne informacje o skutkach globalnego ocieplenia na Arktyce |
|
|
| 30.09.2009. | |
P rofesor biologii z Penn State University uważa, że Arktyka niebawem może należeć do przeszłości. Eric Post stoi na czele międzynarodowego zespołu, zajmującego się badaniami reakcji ekosystemu Arktyki na ocieplenie.
Badania zostały zaprezentowane podczas czwartego międzynarodowego roku polarnego, który zakończył się w 2008 roku. Wyniki badań zostały zaprezentowane w magazynie „Science” i uświadomiły rozległy zasięg działania ocieplenia na rośliny, ptaki, zwierzęta, owady oraz ludzi. Naukowcy odkryli, że wzrost średniej rocznej temperatury na powierzchni Arktyki, przez ostatnie 150 lat miał dramatyczne skutki. Tak na przykład, wciągu ostatnich 20-30 lat, minimalny zasięg pokrywy lodowej zmniejszył się o 45 tys. km2 w ciągu roku. Podobnie zasięg naziemnej pokrywy śnieżnej zmniejsza się równomiernie z mniejszą temperaturą topnienia, oraz zakończeniem i wcześniejszym rozpoczęciem wegetacji. Gatunki zwierząt morskich oraz lądowych cierpią w niesprzyjających warunkach, spowodowanych zachowaniem człowieka, znajdującego się tysiące kilometrów od nich. Oznacza to, że nieistotnym jest gdzie się znajdujemy, czy na ziemi, czy w powietrzu, a może w wodzie, wniosek jest jeden - obserwujemy objawy gwałtownych zmian. Badania prowadzone przez naukowców pokazują, że wiele gatunków Arktyki jest zależnych od stabilności i wytrwałości lodu morskiego, a są one w kiepskim stanie. Strata polarnego środowiska naturalnego jest powodem szybkiego zanikania takich zwierząt jak: mewa modrodzioba, mors, foka obrączkowana, foka kapturnica, narwal czy niedźwiedź polarny. Badacze odkryli również, że niedźwiedzie polarne oraz foki pod śniegiem tworzą nory, w których na świat przychodzą młode. Niestety w wyniku wczesnych wiosennych deszczy nory zawalają się pochłaniając narodzone zwierzęta. To właśnie tym gatunkom grozi wymarcie. Badacze również odkryli, że gatunki dawniej żyjące na południowym nabrzeżu, obecnie przenoszą się na północ. Wśród najbardziej widocznych najeźdźców są lisy amerykańskie, które wypierają lisy arktyczne z terytorium, które kiedyś było dla nich zbyt zimne. Wśród najeźdźców, którzy również zmieniają środowisko na północne, znalazły się zimowe ćmy. Niszczą one brzozowe lasy oraz drzewa i krzewy Arktyki, które mają wpływ na dynamikę wymiany gazowej. Obecność krzewów i drzew sprzyja większemu nagromadzaniu się śniegu, tym samym zwiększeniu temperatury gleby podczas zimy, i wzmożonej aktywności drobnoustrojów, stwarzających idealne podłoże. Zwiększenie krzewów może wydłużyć czas wegetacji roślin, które zmniejszają ilość dwutlenku węgla. Przeciwstawiając się tym zmianom, badacze odkryli, że piżmo woła oraz renifera, pasących się w pobliżu krzewów, ograniczają ich zdolność nasycania węgla i ekspansję na północne wybrzeże Arktyki. Wypasanie, deptanie oraz nieczystości tych roślinożerców wspomagają wzrost i rozprzestrzenianie się traw, które przyciągają gęsi. Te natomiast wpływają na wydajność jezior, gdzie odpoczywają. Badanie dowodzi również, że kompleks wodny oraz morski łańcuch pokarmowy są wyjątkowo podatne na zmiany temperatury, opady oraz składniki odżywcze pobierane z ziemi. Z wyników prezentowanych przez zespół badaczy Post’a wynika, że skutki ocieplenia na Arktyce są dramatyczne, szczególnie, że od 150 lat wartość ocieplenia to jedynie 1˚ C. Jeden z naukowców twierdzi, że trudno jest przewidzieć co może stać się w wyniku przewidywanego w najbliższym stuleciu sześciostopniowego ocieplenia. Rezultaty badań ujawniają powszechne zmiany, ale również zaskakujące różnorodne odpowiedzi na temat ocieplenia. Na przykład, badania ukazują, że dzikie renifery z norweskiego archipelagu Svalbard faktycznie skorzystały z topniejącego śniegu, oraz prawdopodobnie z wcześniejszego zaniku pokrywy śnieżnej. Z mniejszą pokrywą śnieżną oraz dłuższym czasem wzrostu renifery żyją dłużej. W przeciwieństwie do wędrujących reniferów w niskiej arktycznej Grenlandii, gdzie obniża się liczba tego gatunku. Karibu nie były w stanie dostosować swojej ciepłej pory, aby była zsynchronizowana ze zmianami wzrostu roślin. Zatem, jak pokazują badania, czas kiedy samice potrzebują najwięcej żywności, nie zgrywa się z czasem dostępności, czego następstwem jest mniejsza ilość cieląt. Badacze sugerują, że gorętsze lata mogą doprowadzić do zwiększenia się liczby owadów oraz pasożytów, które żerują na reniferach Karibu, co w rezultacie dla tubylców oznacza zmniejszenie rocznych zbiorów. „Eskimosi myśliwi zrezygnowali z polowań na renifery. Ciekawe co będzie następnym elementem, który zaniknie z ich tradycji, stylu życia propagowanego przez tysiące lat?”- zastanawiają się badacze. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, jak naukowe zmaganie się z przewidywaniem przyszłych zdarzeń i rozwijających się planów ochraniających delikatny ekosystem Arktyki. Ponieważ istnieje stosunkowo niewiele gatunków arktycznych, ekosystemy w tym regionie mogą być bardziej wrażliwe na zmiany. Paradoksalnie niewielkie zmiany w życiu gatunków zwierząt mogą doprowadzić do znaczących zmian w unikalnym ekosystemie Arktyki. Zastanawiający jest fakt, że niektóre elementy ekosystemu nie ulegają zmianom w wyniku wzrostu temperatur, a niektóre z nich zmierzają ku upadkowi. Już od dawna przyjmuje się, że najważniejsze aktywności biologiczne na Arktyce trwają w okresie wegetacyjnym, jednak zespół badaczy sugeruje coś zupełnie innego. Jednym z naturalnych epizodów ocieplenia stało się tak szerokie uszkodzenie roślinności, że jej produktywność zmalała o ponad 26 procent, obejmując co najmniej 1400 kilometrów kwadratowych. W różnych miejscach pojawił się nieoczekiwany wyciek metanu do atmosfery, w czasie jesiennych zamrożeń gleby. Zespół badaczy wzywa do kompleksowych badań monitorowania Arktyki, tym samym uświadamiając jakie mogą być skutki globalnego ocieplenia. Choć niewidoczne na co dzień, w rezultacie przynoszące niewyobrażalne straty w ekosystemie. |









