| Co się dzieje ze zwierzętami po śmierci? Refleksje na bazie teorii tomistycznej |
|
|
| 31.12.2010. | ||||
| ||||
Dyskusja na temat tego artykułu jest prowadzona na: Forum ŚFiNiA, wątek Kalski - Co się dzieje ze zwierzętami po śmierci?
1 WstępBędziemy próbowali odpowiedzieć na tytułowe pytanie na bazie do arystotelesowsko-tomistycznej tradycji filozoficznej1. Jako wierny uczeń Arystotelesa, Św. Tomasz obok istnienia duchów czystych uznawał realne istnienie dusz istotowo związanych z materią (ludzkich, zwierzęcych i roślinnych). Niniejszy artykułu rozważa kwestię, co się dzieje z duszą dinozaura czy flądry, gdy znikną wszystkie osobniki tych gatunków istot żywych. Tezą jest stwierdzenie, że dusza określonego gatunku zwierzęcia, np. jeża – gdyby wyginęły wszystkie jeże – istniałaby dalej, choć jej istnienia nie dałoby się zaobserwować2. Natomiast tematyką, którą nie będziemy się tutaj szerzej zajmować, jest kwestia samodzielnego (bez materii) istnienia duszy konkretnego osobnika jeża (którego akurat spotkaliśmy na spacerze). Rozważania dotyczące duszy zwierząt będziemy prowadzić w nawiązaniu (przez analogię) do indywidualnej duszy człowieka. Istnieje w systemie św. Tomasza przepaść między człowiekiem a zwierzęciem i tej różnicy nie chcemy zacierać. Jednak w aspekcie swej biologii, człowiek jest zwierzęciem3, należącym do określonego gatunku biologicznego (Homo sapiens). Problematyka metafizyczna będzie się zazębiała w tej pracy z przyrodoznawstwem. Uważamy bowiem, że takie było podejście Arystotelesa (i Akwinaty). Arystoteles zajmował się obserwacją i badaniem istot żywych, a nawet był eksperymentatorem (o czym świadczy powtórzenie przez niego doświadczenia Hipokratesa z rozwojem kurczęcia). Znaczna część dzieł Arystotelesa dotyczy wyników jego badań nad światem żywym, lub skrzętnego zbierania różnorodnych informacji, dotyczących tego świata. Choć nie istniał wtedy termin ,,biologia”, a nauka o organizmach żywych nie była wyodrębniona jako osobna dziedzina wiedzy (bo zawierała się w filozofii), to posługując się dzisiejszą terminologią możemy twierdzić, że Arystoteles był de facto biologiem (,,empirykiem” i ,,teoretykiem”). Wyjaśniając takie kluczowe pojęcia, jak substancja czy przyczyna (materialna, formalna, sprawcza, celowa) najczęściej odwołuje się on do przykładów (,,ilustracji”), zaczerpniętych z empirii biologicznej (np. dynamiki zwierząt lub działalności człowieka). To między innymi wskazuje, że ,,modelem” pojęcia substancji (i przyczyn) były przede wszystkim organizmy żywe. ,,Naukowość”, w sensie Arystotelesa, jest niewątpliwie czymś innym niż ,,naukowość” współczesna, której koncepcja przyrodoznawstwa oparta jest na naturalizmie metodologicznym (związanym z apriorycznym przyjęciem monizmu materialistycznego) i nie pozwala na tłumaczenie zjawisk przyrodniczych przez odwoływanie się do czynnika niematerialnego (duszy, genomu czynnego itp.)4. W dzisiejszym przyrodoznawstwie mówienie o duszy jest niedopuszczalne.
2 Słów kilka o substancjalizmieByć może nie wszyscy Czytelnicy są zaznajomieni z filozoficzną doktryną arystotelesowsko-tomistyczną (nazwijmy ją w skrócie AT), dlatego przybliżmy kilka podstawowych terminów łączących się z tematyką duszy5. Kluczowym pojęciem w rozważaniach nad istotami żywymi (oraz życiem, śmiercią i przemijaniem) jest substancja. [Substancja jest bytem,] który oprócz rzeczywistego i trwałego istnienia, całościowości i jednostkowości, stanowi także trwałe bytowe podłoże cech zmiennych, zarówno istotnych (atrybutów czyli właściwości), jak i nieistotnych (przypadłości czyli akcydensów)6. Substancja to niezmienny fundament wszelkiego bytu. Formą substancjalną organizmów żywych jest dusza (psyché).W przypadku świata mineralnego mówimy jedynie o formie substancjalnej7. Kolejny kluczowy termin AT, to życie. Arystoteles opisał to, co jest istotą życia – przemianę materii, regenerację, wzrost złożoności organizmu (budowanie organów), rozmnażanie8. Szczegółowo analizował przemianę stosunkowo prostych składników jajka kurzego – białka i żółtka9 – w szczebiocącego kurczaka: tak jak czynność budowniczego sprawia, że budowa domu postępuje … tak widać jasno, że istnieje coś co tworzy części embrionu. Doszedł do przekonania, że istoty żywe różnią się od materii mineralnej fundamentalnie (,,substancjalnie”) a nie jedynie ,,stopniem złożoności” (uorganizowania materii). Obserwując ,,przerabianie” materiału mineralnego na materiał ciała, Arystoteles formułuje definicję życia odwołując się do niematerialnego czynnika integrującego, jakim jest dusza10. Życie związane jest z rozwojem (gdzie jest rozwój tam jest działanie duszy), dążącym do osiągnięcia stanu doskonałości (entelechii). Poetycko można powiedzieć, że życie jest tańcem duszy w materiale, a bardziej technicznie, że jest zintegrowaną oraz integrującą dynamiką duszy11. Zdaniem Arystotelesa to właśnie w kompetencjach przyrodnika leży badanie duszy [7, w. 403a 27]12. Zatrzymajmy się jeszcze nad dwoma innymi podstawowymi pojęciami:materii i ducha13. Jako charakterystyczne cechy materii wymienia się:
Z kolei jako charakterystyczne cechy ducha wymienia się:
Doktryna substancjalizmu14 zaczęła schodzić na dalszy plan sceny filozoficznej począwszy od rozpowszechnienia się reprezentacjonizmu15 i uznaniu za marginalne poznawczo takich jakości, jak barwa, smak czy zapach – które przy intelektualnym dochodzeniu do form substancjalnych odgrywały ważną rolę. Co najmniej od czasów Kartezjusza (z jego cogito ergo sum) zamiast problemu substancji (łac.sub stare = stać pod spodem, u podstaw) analizowany jest inny problem – a mianowicie problem relacji między ciałem a umysłem16. Arystotelesowska koncepcja substancji żywej (jako rzeczywistej, prawdziwej całości bytowej) zaczęła odchodzić w zapomnienie, a na to miejsce pojawił się tzw. dualizm (kartezjański). Kartezjusz mówił o res cogitans, oznaczającej substancjalny komponent myślenia czy też świadomości. W dualistycznej koncepcji Kartezjusza człowiek składał się z dwóch substancji: myślącej i rozciągłej (res extensa). Substancja rozciągła (materia) budowała jego ciało, które działało na zasadzie mechanicznej, podobnie jak ciała wszystkich roślin i zwierząt, ujmowanych przez Kartezjusza jako żywe automaty. Substancja myśląca była dana jedynie człowiekowi i świadczyła o jego pochodzeniu od Boga. Problemem Kartezjusza i jego ,,spadkobierców” było pytanie, jak res cogitans może wpływać na res extensa? Podsumowując, można (nieco upraszczając) powiedzieć, że w naukach humanistycznych rolę arystotelesowskiej duszy ,,przejął” umysł, myśl ludzka. Natomiast w biologii – z racji wspomnianego we wstępie naturalizmu metodologicznego – rolę formy substancjalnej ,,przejęła” cząsteczka DNA17. Rozważania o niematerialności pozostawiono dociekaniom filozoficznym.
3 Czy dusze zwierzęce mogą istnieć samoistnie?Św. Tomasz utrzymuje18, że forma substancjalna zwierząt i roślin nie jest zdolna do samodzielnego istnienia, bez materii, a ściślej mówiąc bez ukształtowanych z materii struktur ciała. W przypadku natomiast człowieka intelekt jest władzą duszy, która nie potrzebuje organu materialnego19. Skoro w człowieku możemy zauważyć istnienie władzy, która nie jest związana ze strukturami ciała, to może dusza istnieć i bez struktur ciała – intelekt jest niezniszczalny dlatego też dusza ludzka jest niezniszczalna20 co też owocuje faktem, że dusza ludzka może istnieć bez ciała jako ,,forma subsistens”. Może jednak także dusza zwierzęca może istnieć jako ,,forma subsistens”, nawet jeżeli nie stwierdzamy u niej władzy intelektu czynnego? Analizując ewentualność istnienia także duszy zwierzęcej jako ”formy subsistens” zastanówmy się:
4 Skąd się biorą dusze zwierzęce?W przekonaniu większości zwolenników AT, ,,forma substancjalna bytów rozmnażających się (za wyjątkiem duszy rozumnej) jest wydobywana z potencjału materii”21. To twierdzenie wydaje się jednak wątpliwe. Dusze zwierzęce mają bowiem umiejętność ograniczania praw fizyczno-chemicznych i to w sposób niewyobrażalny. W ujęciu AT życie biologiczne jest integrującym wzrostem złożoności. Embriogenezę i dalsze etapy rozwoju charakteryzuje znaczne zawężanie możliwości tkwiących w materiale (tak, jak konstruowanie zegarka jest zawężaniem możliwości tkwiących w nieuformowanych wcześniej blaszkach czy drucikach). To ogromne zawężenie widoczne jest szczególnie na molekularnym poziomie. Dobson [25] oszacował, że: wewnętrzne właściwości materii mineralnej pozwalają na utworzenie ogromnej liczby rozmaitych połączeń atomów w cząsteczki chemiczne. Okazało się też, że organizm żywy buduje tylko 1/1060 możliwych fizycznie cząsteczek, nie przekraczających swą masą masy 500 atomów wodoru (tzw. mikrocząsteczek). Większość cząsteczek biologicznie istotnych ma masę dziesiątki, setki a nawet tysiące razy większą od masy 500 atomów wodoru. Na poziomie takich makrocząsteczek (a należą tu wszystkie polimery biologiczne, białka, polinukleotydy, polisacharydy itp.) selektywność procesów biosyntezy jest znacznie większa. W wypadku makromolekuł ,,biologicznie istotna przestrzeń chemiczna” stanowi zaledwie 1/10390 cząstkę całej ,,przestrzeni chemicznej” (Dobson [24, str. 472]) Biosynteza, stanowiąca fundament procesów zachodzących nie ,,przekracza” ,,praw fizyczno-chemicznych”, ale ogranicza te prawa w sposób zupełnie niewyobrażalny. Lenartowicz zauważa, że: kalkulacje Dobsona nie dotyczą olbrzymiej selektywności, która ujawnia się w budowaniu (rozwoju) ponadkomórkowych struktur konkretnej formy organizmu. Ta selektywność wyraża się tym, że prawidłowy rozwój tkanek i organów jest stosunkowo logiczny, zrozumiały i powtarzalny, gdy porówna się go z procesami zwyrodnieniowymi, patologiami, choćby z niezliczonymi formami nowotworów. Czynnik ograniczający repertuar możliwości, tkwiących w materii mineralnej, o którym pisze Lenartowicz, może być utożsamiony z arystotelesowską duszą22. Jeśli tak swobodnie rozporządza on materiałem to nasuwa się wniosek, że nie ma przesłanek do twierdzenia, że jest on wydobywany z potencjału materiału (co nie znaczy, że dusza cieszy się całkowitą niezależnością23, jest ona zależna od materiału – bo ,,wydobywa” z niego określony ,,fragment” potencjału, niezbędny do wybudowania struktur ciała).
5 Na czym polega więź formy substancjalnej ze strukturami ciała?Wg św. Tomasza dusza łączy się z ciałem – jako jego forma – bezpośrednio. Forma bowiem urzeczywistnia dane ciało ze swej istoty, a nie przez coś drugiego [1, str. 459]. Jednak to eleganckie sformułowanie Akwinaty napotyka na pewne trudności. W AT występuje termin tzw. materii pierwszej. Materia pierwsza jest wyidealizowanym pojęciem abstrakcyjnym (tak jak np. bezwymiarowy punkt czy płaszczyzna pozbawiona grubości) – nie jest możliwa do empirycznego zaobserwowania (nie jest po prostu uformowana przez formę substancjalną): Filozofowie AT traktowali materię ciała żywego, jako efekt oddziaływania formy substancjalnej żywej z materią pierwszą. Gdyby rzeczywiście element materialny żywego ciała należało rozumieć jako materię pierwszą, wtedy rodzaj pokarmu, lub energii wykorzystywanej przez daną formę żywą nie miałby znaczenia. Tymczasem organizmy żywe są bardzo wybredne, jeśli chodzi o formę wykorzystywanej energii i wykorzystywanych struktur chemicznych. To trudno pogodzić z tezą, jakoby materia ciała żywego była materią pierwszą (…) Podczas ,,turnover metabolicznego”, czyli owej fontanny, w której materia pobrana jako pokarm z otoczenia przepływa przez struktury ciała i szybko je opuszcza, powracając do sfery materii mineralnej (ze śladami pobytu w żywym ciele) zmiany, zjawiska obserwowane w komórkach i organach ciała byłyby zmianami akcydentalnymi. Tylko nadrzędna dynamika ,,duszy” (formy substancjalnej) zasługiwałaby na miano dynamiki substancji. (Lenartowicz [24, str. 481]) Duszę (każdego organizmu żywego) można uznać za podporządkowującą sobie (na pewien czas) materię mineralną (już uformowaną w różne związki chemiczne24), a nie jako coś podporządkowanego tej materii.
6 Czy racjonalność przynależy do zjawisk niematerialnych?Zdaniem św. Tomasza – jak to już zaznaczyliśmy na początku rozdziału – zwierzęta są całkowicie zależne w istnieniu od materii i dusze zwierzęce nie mają same w sobie istnienia25. Zauważmy jednak, że Tomasz dosyć skrupulatnie analizuje różne sposoby poznawania jakie się dokonują w umyśle człowieka. Na początku człowiek ujawnia się jako poznający w samej tylko możności i później powoli przechodzi do aktu. Dlatego to czym człowiek poznaje, nazywa się umysłem możnościowym. Umysł możnościowy, formy poznawcze czerpie z rzeczy zmysłowych. W dalszej kolejności, obrazy poznawalne w możności, aktualnie poznawalnymi czyni umysł czynny. Umysł wznosi się całkowicie ponad materię - nie poznajemy nim niczego, jeśli nie oddzielimy tego od materii. Dyskusja co różni człowieka od innych zwierząt toczy się przez wieki. Człowiekowi do biologicznego przetrwania wystarczyłoby typowo ,,zwierzęce uposażenie” (z instynktami i różnorodnymi formami poznania zmysłowego), inteligencja z pewnością pomaga mu przetrwać w świecie, ale wydaje się, że bardziej służy mu do poszukiwania odpowiedzi na pytania, które nie są konieczne do biologicznej egzystencji. Dlatego też w AT o przynależności do gatunku człowieka (wg AT - animal rationale) decyduje intelekt możnościowy, istnieje on od momentu stworzenia duszy i objawia się [29, str. 100] m.in. w:
To właśnie te cechy intelektualne odróżniają człowieka od zwierzęcia. Czy jednak cech niematerialności nie można przypisać różnym racjonalnym zachowaniom zwierząt?26. Czy nie jest tak, że zwierzęta w swoim działaniu są rozumne a człowiek będąc rozumnym jest także intelektualny. Lenartowicz27 wprowadza rozróżnienie między racjonalnością zwierzęcia (sub-human) i człowieka (human). Lenartowicz [20] sugeruje odróżnienie racjonalności od intelektualności (definicja człowieka zamiast animal rationale powinna raczej brzmieć animal intelectuale). Racjonalność zwierząt związana jest z pewną proporcjonalnością działań, można się jej dopatrzyć we wspomnianej umiejętności ograniczania możliwości materiału (np. przy przeprowadzaniu procesów biosyntezy czy fotosyntezy). W żywej komórce im bardziej schodzi się do poziomu molekularnego tym bardziej widać racjonalne uporządkowanie. Racjonalność widać także wyraźnie także na poziomie makroskopowym (tak jak za czasów Arystotelesa czy Akwinaty) – przy budowaniu plastra miodu przez pszczoły czy sieci przez pająka. To co w hierarchii bytów żywych wyróżnia człowieka, to nie jest sama racjonalność działań – człowiek bowiem mógłby wiele nauczyć i de facto uczy się nawet od bakterii. To co człowieka wyróżnia, to zdolność rozróżniania między materiałem, a tym co materiał kształtuje, zdolność poznawania ukrytych przed zmysłami możliwości biernego tworzywa oraz istoty bytów żywych, a potem swobodnego wykorzystywania tej wiedzy. Pozostaje pytanie czy racjonalność jest zjawiskiem materialnym czy niematerialnym. W swoim racjonalnym działaniu organizm jest zależny od struktur ciała (bez łapek i oczu bóbr nie byłby w stanie zbudować tamy), ale struktury ciała nie są przyczyną racjonalnego działania bobra. Czymś innym jest zależność przyczynowa a czym innym zależność warunkująca działanie (warunek działania nie jest przyczyną działania). Sprawny działający zegarek jest czymś więcej niż sumą swoich części, podobnie funkcjonujący silniczek protonowy u bakterii jest czymś więcej28 niż sumą cząstek chemicznych (właśnie ze względu na swoją niematerialną racjonalność - czymś nieporównywalnie innym jest konstruowanie zegarka od jego destrukcji, do której racjonalność nie jest potrzebna). Racjonalność tkwi (podobnie jak intelektualność) w formie substancjalnej. Dusza zwierzęca w swoim istnieniu nie byłaby więc uwarunkowana samą materią29.
7 Co się dzieje ze zwierzętami po śmierci?W świetle powyższych, bardzo skrótowych analiz, dopuszczalne jest stwierdzenie, że zwierzęta po śmierci jednak nie giną - skoro forma substancjalna nie wyłania się z materii to jest niezależna wobec powrotu ,,materialnych śladów zwierzęcia” do stanu materiału. Jeżeli dusza zwierzęca może istnieć niezależnie od materii to dlaczego z tej możliwości miałaby nie korzystać. Przypomnijmy czym jest w ujęciu AT śmierć biologiczna - jest zniszczeniem więzi, dzięki której materiał był posłuszny integrującym wpływom duszy (organizm żywy jest jakby fontanną materii podporządkowywanej dynamice duszy – śmierć biologiczna jest powracaniem tej materii do samej dynamiki mineralnej)30. Tak, jak to już kilkakrotnie zaznaczyliśmy, św. Tomasz idąc za Arystotelesem uważał, że dusza zwierzęca nie może istnieć bez ciała dlatego, że wszystkie władze tych dusz są związane z organami zmysłowymi31. Rozmnażane są per accidens w momencie pojawienia się odpowiedniego przyczółka materialnego (,,posagu”)32. Materia ujednostkawia formę substancjalną zwierzęcą (czyli sprawia, że mogą pojawić się nowe osobniki, jednostki) – na tym polega rozmnażanie postaci danej formy żywej. W przypadku ,,śmierci” przejechanego przez nas jeża forma substancjalna jeża działa dalej w sposób doskonały w wielu tysiącach innych jeży – forma substancjalna jeża nie umiera (tę ,,śmierć” moglibyśmy nazwać zlikwidowaniem pojedynczego egzemplarza analogicznie do zlikwidowania jednego egzemplarza książki). W naszych rozważaniach staraliśmy się wykazać, że gdyby wyginęły wszystkie jeże33 to dusza gatunkowa jeża byłaby formą substantialis in potentia. Byłaby ona wszędzie (w przypadku niematerialności trudno mówić o miejscu w przestrzeni) i czekałaby (chociaż trudno w przypadku niematerialności mówić też o czasie w naszym codziennym rozumieniu) na możliwość multiplikacji per accidens34. Multiplikacja per accidens bytów nieożywionych jest rezultatem działania przyczyny zewnętrznej (poprzez actio transiens) a w formach żywych wyrazem działania przyczyny wewnętrznej (poprzez actio immanens).
8 ZakończeniePodsumowując można stwierdzić, że mamy przesłanki by przypisywać duszom zwierzęcym możliwość istnienia bez materii - w tym stanie nie mogłyby jednakże działać. Jedynie dusza ludzka będąc pozbawioną struktur ciała, może przejawiać ograniczoną immanentną aktywność (np. kontemplować, podejmować refleksję). W tej aktywności jest niepowtarzalnym (jedynym w swoim rodzaju) bytem. Jest to byt ,,okaleczony” bo do natury duszy należy jej jedność z ciałem. W przyrodzie nie obserwuje się zjawisk kompletnego unicestwienia. Ani materia, ani formy substancjalne nie ulegają, jak się zdaje, anihilacji. Wydaje się, że tylko Stwórca mógłby ją anihilować, ale po co miałby to czynić, skoro ją stworzył właśnie po to by istniała. Jako kolejny wniosek z naszych rozważań ośmielimy się stwierdzić, że także w przypadku zwierząt śmierć nie wydaje się być ani anihilacją, ani zmianą substancjalną, ale raczej czymś, co paraliżuje działanie formy substancjalnej w materii. Bibliografia
Otwarte Referarium Filozoficzne 3, 131-141 (2010)What Happens to Animals After Death? |
| Fizyka - Astronomia |







