Tadeusz Grzesik1
Streszczenie.
Żyjący na przełomie XI/XII w., św. Anzelm z Canterbury, jest pierwszym filozofującym teologiem tego okresu. Omawiając problematykę Wcielenia i Odkupienia, odnosi się do pojęcia ,,rectitudo” (słuszność, poprawność, prawość), aby wyjaśnić słuszność Bożych postanowień w stosunku do człowieka, który poprzez swoją nieprawość zakłócił porządek ustanowiony przez Boga w świecie. Argument ze stosowności ( convenientia) pozwala Anzelmowi tłumaczyć wolę Bożą i sprawia, że można ją zrozumieć jako niesprzeczną. Wyjaśniając chrześcijańską naukę o Zbawieniu, Anzelm wskazuje na atrybut miłosierdzia Bożego, który stanowi istotną rację, tłumaczącą dlaczego Bóg stał się człowiekiem i jako Bóg-człowiek podjął się męki i śmierci krzyżowej. Dla Anzelma, wola Boża nigdy nie jest nierozumna, dlatego u podłoża wszystkiego, co ona postanawia, są racje uzasadniające Boże działanie. Wcielenie i Odkupienie ukazują człowiekowi ogrom miłości jego Stwórcy oraz to, jak bardzo cennym w zamyśle Bożym jest człowiek, skoro spodobało się Stwórcy w taki sposób odnowić upadłą ludzkość ( humana restauratio. Zjednoczenie Boga i człowieka w Bogu-człowieku ma również swoje znaczenie eschatologiczne: człowiek został po to stworzony, aby cieszyć się zjednoczeniem z Bogiem w wieczności. Ten średniowieczny myśliciel sprawił, że zmienił się pogląd teologii na sprawę rozumienia nauki o Odkupieniu. Zamiast mówić o wykupieniu człowieka spod władzy diabła, Anzelm zwraca uwagę na zadośćuczynienie, które w imię sprawiedliwości grzeszny człowiek winien jest Bogu, i które dokonało się za przyczyną Boga-człowieka, Jezusa Chrystusa.
Spis Treści
Dyskusja na temat tego artykułu jest prowadzona na: Forum ŚFiNiA, wątek
Grzesik - Nauka o Wcieleniu i Odkupieniu u św. Anzelma.
1 Wstęp
Formuła chrystologiczna Soboru Chalcedońskiego z 451 roku położyła kres dyskusjom w Kościele wczesnego chrześcijaństwa na temat osoby Jezusa Chrystusa. Głosiła ona, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, który poprzez Wcielenie przyjął naturę ludzką i dzięki unii hipostatycznej łączy w jednej osobie dwie natury: boską i ludzką. Opierając się na dziedzictwie Chalcedonu, Anzelm z Canterbury1
W(1033-1109) poświęca tematyce Wcielenia i Odkupienia aż
cztery dzieła:
-
Epistola de Incarnatione Verbi2
(List o Wcieleniu Słowa);
- Cur Deus homo?3
(Dlaczego Bóg-człowiek?);
- De conceptu virginali et de originali peccato (O dziewiczym poczęciu i
grzechu pierworodnym);
- Meditatio de redemptione humana (Rozważanie o ludzkim zbawieniu).
Wszystkie te dzieła zostały napisane w ostatniej dekadzie XI w4.
Problematykę Wcielenia i Odkupienia Anzelm pojmuje jako
słuszność Bożych postanowień w stosunku do
człowieka, który naruszył porządek ustanowiony przez
Stwórcę. Pojęcie rectus ordo (słuszny porządek), które pojawia się na początku
CDH5,
stanowi pojęcie kluczowe dla rozważań teologicznych Anzelma i
właśnie przez pryzmat tego pojęcia należy, zdaniem
autora, spojrzeć na naukę Anzelma o Wcieleniu i Odkupieniu.
Wszelkie racje, które Anzelm przytacza, wyjaśniając
działanie Boże, są zakorzenione w rectus ordo,
które Bóg w swej mądrości ustanowił. Ów
słuszny porządek każe Anzelmowi włączyć w swoje
racje argument ze stosowności (convenientia) oraz atrybut
miłosierdzia Bożego, które tłumaczą Wolę
Bożą i sprawiają, że można Ją zrozumieć
jako niesprzeczną z pojęciem Boga chrześcijańskiego. Wyjaśniając naukę o Zbawieniu, Anzelm kładzie nacisk na
atrybut miłosierdzia Bożego, jako rację
tłumaczącą dlaczego Bóg stał się człowiekiem i
poddał się męce i śmierci krzyżowej.
Szczególną wymowę, pod tym względem, ma rozdział XX
drugiej księgi CDH: ,,Jak wielkie i jak sprawiedliwe jest
miłosierdzie Boże”6.
Racje Anzelma ukazują, jak bardzo
Stworzyciel ceni swoje stworzenie: człowieka, którego
stworzył na swój obraz i podobieństwo. Podkreśla
również znaczenie posłuszeństwa Syna Bożego,
dzięki któremu człowiek, który zgrzeszył przez
nieposłuszeństwo, zostaje przywrócony do pierwotnego stanu
łaski, przez co realizuje się odnowienie upadłej
ludzkości (humana restauratio)7. Anzelm dokonał pierwszej systematycznej prezentacji soteriologii
wokół teorii zadośćuczynienia. Pojmuje czyn zbawczy
Chrystusa, jako odnowienie upadłej ludzkości, nie tyle zaś
jako wykupienie człowieka spod władzy szatana, któremu
poprzez grzech się poddał. Osią argumentacji
soteriologicznej Anzelma jest myśl wyrażona w CDH:
Bóg do końca doprowadzi to, co
rozpoczął względem natury ludzkiej, albo [okaże
się], że na próżno stworzył tak wspaniała
naturę [przeznaczoną]
dla tak wielkiego dobra8.
(CDH II, 4 (Schmitt II, s. 99) [8])
Racjonalność Woli Bożej każe Anzelmowi szukać
takiego wyjaśnienia postanowień Bożych, tłumaczących
Wcielenie i Odkupienie, które wskazywałoby na to, co Bogu z
racji Jego mądrości i dobroci wypadało postanowić, by
zaradzić nieporządkowi, który człowiek przez grzech i
nieposłuszeństwo w świat wprowadził. Opracowanie to ma na celu zwrócić uwagę czytelnika na
rozumienie przez Anzelma tajemnicy Wcielenia i Odkupienia,
uwzględniając jego metodę teologiczną oraz wymiar
filozoficzny jego myśli. Autor nie pretenduje natomiast do tego, by
dać integralne na ten temat przedstawienie nauki Doktora
Wspaniałego – jak w Średniowieczu nazywano Anzelma, świadom
tego, że zadanie to zostało już wykonane9.
Ważniejsze w pojęciu autora jest dziś znaczenie myśli
Arcybiskupa Canterbury dla konfrontacji z Islamem, któremu obce
jest pojęcie miłosiernego Boga chrześcijan, niż
przedstawienie wpływu Anzelma na Protestantyzm, który nie
stanowi zagrożenia dla tożsamości współczesnej
Europy10.
Dlatego pominięty został w tym
opracowaniu wpływ Anzelma na Lutra czy Kalwina. Nie uwzględniono
również bezpośrednio stosunku Anzelma do spraw eschatologicznych,
dlatego, że Anzelm wprost nie zajmuje się takim zagadnieniem, a jedynie
przelotnie do niego nawiązuje.
2 Metoda teologiczna Anzelma Przedstawiając naukę o Wcieleniu i Odkupieniu u św. Anzelma, należy zwrócić uwagę na cechy filozoficzne
jego metody teologicznej, którą wypracował i która
funkcjonuje w niemal wszystkich jego dziełach. Znajomość jej
jest czymś niezbędnym dla każdego, kto przystępuje do
lektury i interpretacji dzieł Doktora Wspaniałego. U podstaw metody teologicznej Anzelma jest
myśl wyrażona w postaci pierwotnego tytułu
Proslogionu: Fides quaerens
intellectum (wiara poszukująca zrozumienia).
Takie zrozumienie będzie realizować się w kontekście
poprawności – rectitudo
(poprawność, słuszność, prawość), które
pozwoli na rozeznanie pomiędzy tym, co prawdziwe i fałszywe, i
które uchroni badającego ,,sprawy boskie”
przed błędami w pojmowaniu Prawdy Objawionej11.
Metoda teologiczna bazuje na połączeniu wiary z rozumem i jest próbą realizacji
postulatu Boecjusza (V/VI w.): ,,Wiarę, jeśli to możliwe,
połącz z rozumem”12.
Zrozumienie najwyższej Prawdy jest celem, jaki Anzelm sobie stawia
i któremu ma służyć teologia. W metodzie teologicznej Anzelma
rozróżnić można trzy czynniki, które ściśle
ze sobą współdziałają i które realizują
proces racjonalizacji prawd wiary: -
Pismo święte (Sacra Pagina);
- rozum (ratio) i
- spekulacja metafizyczna (speculatio metaphysica).
Punktem wyjścia badań teologicznych jest
Pismo święte, którego prawda jest akceptowana jako
przedmiot spekulacji a zarazem kryterium poprawności. Niekiedy
jednak punktem wyjścia będzie czysty rozum, wtedy mianowicie,
gdy rozmówcą Anzelma będzie ktoś, kto nie jest
chrześcijaninem i nie akceptuje autorytetu Pisma św.
Wówczas Anzelm będzie roztrząsał problemy teologiczne,
na sposób ,,remoto Christo” (oddaliwszy
Chrystusa/nie powołując się na Chrystusa) albo ,,quasi nihil
sciatur de Christo” (jakoby nic o Chrystusie nie
wiedziano). Trafnie określa taką metodę E. K. Rand, gdy
pisze:
Myśliciel deliberuje jedynie
za pomocą własnych możliwości, bez [korzystania]
z jakiegoś objawienia, [pomaga mu] tylko filozofia, która
jest niczym innym jak tylko procesem idealizacji własnego jego
intelektu. Ale rezultat [tych deliberacji] pasuje dokładnie do
prawdy objawionej chrześcijańskiej teologii. Ta ostatnia jest
tłem świadomości myśliciela. Dowodzi on na tyle
fides na ile ratio mu
pozwala13.
(Rand [10, str. 177-178])
Drugi etap metody Anzelma to spekulacja
metafizyczna. Anzelm mieści się tu w nurcie metafizyki
określonej przez Arystotelesa (w księdze E ,,Metafizyki”)
jako nauki zajmującej się bytem najwyższym i dlatego
dającą się utożsamić z teologią, która o
Bycie Najwyższym rozprawia. Taka spekulacja metafizyczna na
,,tematy boskie”, albo zatrzymuje się na samej
sobie stanowiąc teologię naturalną, albo przechodzi do
porównania rezultatów swojej abstrakcji metafizycznej z
Prawdą Objawioną, Sacra Pagina, by wykazać
metodą sola ratione, że prawdy wiary zaczerpnięte
z Sacra Pagina nie zawierają w sobie niczego, co byłoby
nierozumne lub sprzeczne. Bardzo często, gdy Anzelm chce
wykazać słuszność danej prawdy objawionej, czyni to
drogą eliminacji innych rozwiązań danego problemu jako
rozwiązań niedostatecznych i nie do zaakceptowania. Ze względu na dyskusję ze światem
niechrześcijańskim (judaizm, islam), metoda Anzelma nie
mogła opierać się wyłącznie na egzegezie tekstów
Nowego Testamentu czy komentowaniu dzieł OO. Kościoła. W
CDH Anzelm zauważa:
”wola bowiem Boża nigdy nie jest nierozumna”14,
z tego też
wynikałoby, że we wszystkim, co Ona postanawia, są racje
uzasadniające Boże działanie. Szukanie koniecznych racji
(rationes necessariae) Bożych będzie więc celem
teologicznych dociekań Anzelma, zarówno ze względu na
niechrześcijan, jak i wierzących, którzy chcieliby
zgłębić swoje zrozumienie tego, w co wierzą. Sens, jaki
nadaje Anzelm tym koniecznym racjom może wtedy być zrozumiany,
gdy jest przyjęty w kontekście racji wiary (ratio
fidei), która jest w istocie rozumem obiektywnym,
znajdującym swoją podstawę w Słowie Bożym. Jak można zauważyć, ważną rolę w tej metodzie
spełnia rozum, który Anzelm traktuje jako światło,
dające ,,intellectus fidei”
(zrozumienie [treści prawd] wiary). To światło rozumu jest
darem Bożym dla człowieka, który z Woli Bożej jest, co
do istoty swej, bytem rozumnym. Stworzony na obraz i podobieństwo
Boże, człowiek dysponujący rozumem w sposób poprawny,
jest zdolny do tego, by rozpoznać ów słuszny porządek,
który Bóg w świecie ustanowił. Wytrawny znawca myśli św. Arcybiskupa
Canterbury, Coloman Viola, trafnie zauważa, że: Anzelm jest chyba pierwszym teologiem, który
świadomie posługuje się ściśle określoną
metodą w teologii. Jej zasoby mają rozmaite pochodzenie. Jest
tam logika arystotelesowska, przekazana dzięki przekładom
Boecjusza (...) Jest tam gramatyka Pryscjana. Jest tam dialektyka, to
znaczy ars disputandi, praktykowana w
quadrivium15.
Ale przede wszystkim
jest tam element augustyński: umiłowanie dialektyki,
umiłowanie ratio, a nie pogardzanie rozumem i
podejrzliwość wobec niego w stylu Piotra Damianiego i innych.
Jest tam także jakieś instrumentarium filozoficzne, które
odziedziczył przede wszystkim po św. Augustynie, ale
również po Boecjuszu. Tak więc Anzelm dysponuje tymi
narzędziami i wykorzystuje je w pełni przy wyjaśnianiu
danych objawionych zawartych w Sacra Pagina.
(C. E. Viola [11, str. 113])
Warto w tym miejscu uwzględnić inne stwierdzenie Violi,
które uzupełnia powyższą wypowiedź:
Sugerowałbym, że wielka ilość Anzelma
,,rationes” są metafizyczne i, że w tym sensie Anzelm
przewyższa jemu współczesnych, którzy spekulowali
jedynie w obrębie gramatyki czy
dialektyki.
(C. E. Viola [13, str. 174-175])
W CDH Anzelm powiada: ,,To więc, co należy
pokazać jest przede wszystkim integralność racjonalną
prawdy”16,
bo ,,racja prawdy nas poucza”17.
Prawda przemówi mocniej z
chwilą, gdy jej racjonalna integralność,
spójność staną się oczywiste. Tak ustawiona metoda
spekulacji teologicznej przypisuje rozumowi ważne zadanie. Postawa
intelektualna Anzelma w tym właśnie ujawnia większe
pokrewieństwo z postawą Boecjusza aniżeli z Augustynem,
gdyż nie tylko daje rozumowi większą rolę do odegrania,
kiedy szuka rozwiązań ,,jedynie za pomocą
rozumu” (sola ratione), lecz także
dlatego, że próbuje, jak to czynił wcześniej Boecjusz,
dojść drogą rozumową w sposób samodzielny do tego,
co Objawienie jako prawdę podaje. Przykładem, w którym do
perfekcji została ta metoda zastosowana jest właśnie
CDH, najdojrzalsze z dzieł Anzelma, w którym traktuje o tajemnicy Wcielenia i ukazuje racjonalną konieczność tego
wydarzenia na tle objawienia chrześcijańskiego [1, str. 65-67].
3 Kontekst historyczny – krótki zarys zagadnienia W doktrynie chrześcijańskiej podstawowe znaczenie ma prawda o
Wcieleniu Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Od tego faktu rozpoczyna
się dzieło zbawienia człowieka. Wyznawanie wiary we Wcielenie
Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i w to, że umarł na krzyżu
dla naszego zbawienia, stanowi kryterium tego, czy kogoś można
uznać za chrześcijanina lub nie. Dlatego też, znakiem
porozumiewawczym pierwszych chrześcijan był symbol ryby: po
grecku
ιχθυς,
ponieważ ten wyraz grecki służył jako kryptonim i
wyrażał tę wyróżniającą chrześcijan
prawdę: ,,Jezus Chrystus, Syn Boży,
Zbawiciel”
(Ιησους Χριστος θεου υιος σοτηρ).
Nauka o Odkupieniu jest powiązana z prawdą o Wcieleniu i razem
z nią stanowi osobny dział w teologii chrześcijańskiej,
nazwany soteriologią (nazwa pochodząca od greckiego wyrazu:
σοτηο
– zbawca, wyzwoliciel)18.
Gdyby nie upadek
człowieka, ludzkość nie potrzebowałaby odnowienia i
przywrócenia do stanu łaski. W przypadku Anzelma, można
uznać, iż zachodzi ,,ścisły związek między
chrystologią i soteriologią” oraz, że
,,stara się [Anzelm]
pokazać potrzebę wcielenia na podstawie potrzeby zbawienia, w
jakiej znajduje się człowiek” [14].
Ze względów oczywistych, nie jest możliwe szersze
przedstawienie w ramach tego artykułu dziejów dyskusji na temat
tajemnicy Wcielenia i Odkupienia. Zarys kontekstu historycznego tej
dyskusji, który tu podam, ma jedynie dać czytelnikowi
ogólną orientację w problematyce, tak, aby pozwolić mu
docenić rolę Anzelma jako dziedzica i zasłużonego
kontynuatora nauki wiary Kościoła katolickiego19. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa (tj. do IV w.), problemy
doktrynalne, które w Kościele się pojawiły, dotyczyły
głównie kwestii rozumienia osoby Chrystusa. Znacznie mniej
problematyczne były zagadnienia soteriologiczne. Kościół
od czasów apostolskich nauczał, że Jezus Chrystus jest Synem
Bożym oraz, że w jednej osobie łączy naturę
boską i ludzką. Problemy związane z zrozumieniem nauki
Kościoła o Wcieleniu Chrystusa, powiązane są z
kwestią wiary w bóstwo i człowieczeństwo Chrystusa. Najogólniej mówiąc, błędy heretyckie pierwszego
tysiąclecia chrześcijaństwa są dwojakiego rodzaju: albo
negują boskość Jezusa Chrystusa, albo nie uznają Jego
człowieczeństwa. Jakkolwiek błędy heretyków były
potępiane a ich zwolenników wykluczano z Kościoła, to
jednak zauważyć należy, że herezje spełniały
ważną rolę w kształtowaniu się nauki
Kościoła: stały się przyczyną tego, że
Kościół musiał doprecyzować te elementy jego
doktryny, które poprzez niejasne lub niedokładne ujęcia,
dopuszczały wieloznaczne i błędne interpretacje20. W czasach po-apostolskich, żyjący na przełomie II/III
wieku, Tertulian daje najlepszą, trzymającą się
ściśle tekstu Pisma św., interpretację teologiczną
myśli chrystologicznej, którą wyznaje Kościół.
Tertulian rozróżnia dwie substancje w Chrystusie: boską,
którą nazywa duchem, i ludzką, którą nazywa
ciałem (od V wieku substancje te będą nazwane naturami).
Tertulian wystąpił przeciwko błędom gnostycyzmu i
doketyzmu: pierwszy zaprzeczał cielesnej rzeczywistości
Chrystusa; drugi tłumaczył fakt Wcielenia jako pozorny a nie
rzeczywisty. Tertulian jest twórcą łacińskiego
słownictwa teologicznego. Z późniejszych błędów chrystologicznych,
wymienić należy herezję adopcjonizmu, utrzymująca,
iż Chrystus nie jest Bogiem, ale osobą ludzką
adoptowaną przez Boga oraz herezję arianizmu, która
rozprzestrzeniła się w IV w. i która głosiła, że
Chrystus jest stworzeniem Boga i narzędziem dzieła stworzenia i
odkupienia. Błąd arianizmu godził w prawdę dogmatu
Trójcy św., przecząc równości Jej osób. Jednym z najbardziej zaangażowanych Ojców Kościoła w
sprostowaniu herezji ariańskiej, był św. Atanazy
Aleksandryjski, zwany też Wielkim (III/IV w.). To jemu
zawdzięczamy pierwszy zachowany traktat ,,O Wcieleniu
Słowa” (Oratio de Incarnatione Verbi), który zawiera
wiele elementów zapowiadających CDH Anzelma (m.in.:
jego zamiar obrony prawdy o Wcieleniu przed wyśmiewaniem i drwinami
niechrześcijan, jak też jego odwołanie się do argumentu
ze stosowności działania Woli Bożej). Atanazemu przypisuje
się autorstwo sentencji: ,,Bóg stał się człowiekiem,
aby człowiek stał się Bogiem”. Podobnie
jak Tertulian, Atanazy ma niemałe zasługi w wypracowywaniu
właściwej terminologii teologii Wcielenia [30]. W piątym wieku, sformułowanie Tertuliana o dwóch
substancjach w Chrystusie posłużyło papieżowi Leonowi
Wielkiemu do zwalczania błędów monofizytów i
nestorianizmu. Monofizyci głosili, iż Chrystus miał tylko
jedna naturę, natomiast Nestoriusz (IV/V w.), patriarcha
konstantynopolitański, wyznawał dualizm osób Chrystusowych.
Zasługą Leona Wielkiego jest pogodzenie skłóconych
wokół zagadnienia osoby Chrystusa stron na Soborze
Chalcedońskim (451 r.). Punktem wyjścia dla chrystologii Leona
była doktryna o współistotności Syna z Ojcem,
głosząca, iż Syn Boży został poczęty jako
współwieczny od Wiecznego – ani później w
czasie, ani mniejszy co do mocy, ani też inny co do chwały czy
różny co do istoty. Podkreśla ona też, że Chrystus
narodził się zarówno z Boga, co i z Maryi i dlatego posiada
dwie różne natury (duae naturae): boską i
ludzką w jedności Jego osoby (persona). Każda
też z natur zachowuje swoje właściwości. W
,,Liście do Flawiana”, Leon tak wyjaśnia
dwoistość natur Chrystusa, złączonych w jednej osobie: Przy zachowaniu właściwości obu natur
wchodzących w skład jednej osoby, majestat przyjął
niskość, moc przyjęła słabość,
wieczność – śmiertelność. Dla
spłacenia długu naszej natury, nieskazitelna natura
złączyła się z naturą podległą cierpieniu. A
więc wszystko dążyło do naszego uzdrowienia,
,,jeden i ten sam
pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Jezus
Chrystus” (I Tm 2,5)
jednocześnie pod jednym względem mógł umrzeć, a pod
innym nie podlegał śmierci. Tak więc, narodził się
prawdziwy Bóg w naturze nieskażonej i prawdziwy człowiek
– doskonały w swej naturze i doskonały w naszej [...]
Stąd też Ten, który pozostając w postaci Boga stworzył człowieka, stał się człowiekiem w
postaci sługi. Każda bowiem z Jego natur zachowuje
właściwości swoje bez uszczerbku: ani postać Boska nie
niszczy postaci sługi, ani postać sługi nie umniejsza postaci
Boskiej.
(Leon I, zob. [31, str. 277-278])
Trafne jest spostrzeżenie Leona, opierające się na
słowach Chrystusa:
Nie do tej samej natury należy odnosić
powiedzenie ,,Ja i Ojciec jesteśmy Jedno” (J X, 30), i powiedzenie:
,,Ojciec jest większy ode mnie” (J XIV, 28).
(Leon I, zob. [31, str. 279])
Warto wspomnieć, że papież Leon był zwolennikiem
mistycznej teorii zbawienia, która uznawała już samo
Wcielenie za naprawę rodzaju ludzkiego. Deklaracja Soboru Chalcedońskiego ustala naukę Kościoła
w sprawie Wcielenia, dając mu formułę chrystologiczną,
mówiącą o ,,jedności osoby Chrystusa i dwoistości
natur w Chrystusie”, które dokonały się w
tajemnicy Wcielenia. Podstawą prawowiernego rozumienia
chrystologicznego będzie odtąd określenie ,,w Chrystusie
mamy jedną osobę i dwie natury”. Próby wyjaśnienia nauki Chalcedonu będą polegały
głównie na doborze właściwych terminów. W
Kościele łacińskim, rozróżniano substancję (lub
naturę) od osoby i mówiono o dwóch substancjach
złączonych w Chrystusie w jednej osobie. W greckim natomiast
wyrażano tę samą prawdę, ale za pomocą
różnych terminów: natura, hipostaza, osoba, mających
mniej więcej to samo znaczenie. Dwie natury Chrystusa nazywano tu
dwiema hipostazami. Kościół grecki, gdy mówił o
osobach Trójcy św., używał termin
υποστασις
(hipostaza) zamiast wyrazu osoba
(προσωπον).
Boecjusz zwrócił na tę różnicę uwagę w
traktacie Contra Eutychen et Nestorium przeciwko Eutychesowi,
(mnichowi konstantynopolitańskiemu) i Nestoriuszowi żyjącym
na przełomie IV/V w. Eutyches, monofizyta, nie uznawał istnienia
dwóch natur w Chrystusie, choć przyjmował, że Chrystus
jest równocześnie Bogiem i człowiekiem, posiadającym
jedną naturę. Źródło błędów Eutychesa i
Nestoriusza dostrzegł Boecjusza w fakcie, iż nie
rozróżniali oni pomiędzy naturą i osobą, co
doprowadza do sytuacji, w której jeśli uznaje się, iż w
Chrystusie są dwie natury, to tym samym sądzi się, że
są w Chrystusie dwie osoby. W swoim traktacie Boecjusz
uściślił rozumienie pojęcia ,,natury”
i ,,osoby”, ponieważ sądził, że od
właściwego ich rozumienia zależy poprawne rozumienie prawd
chrystologicznych21.
,,Naturę” definiuje Boecjusz jako:
,,różnicę gatunkową nadającą formę
każdej poszczególnej rzeczy” (natura
est unam quamque rem informans specifica differentia), a
,,osobę” jako: ,,pojedynczą substancję o
naturze rozumnej” (naturae rationabilis
individua substantia)22. Kościół grecki także dążył do sprecyzowania
pojęć wyrażających dogmat chrystologiczny, przy czym
wykorzystywano naukę Arystotelesa. Zwolennikiem takiego nurtu
myśli w Kościele greckim był Leoncjusz z Bizantium,
rówieśnik Boecjusza, który podobnie jak on polemizował z
nestorianizmem. Leoncjusz tak tłumaczy znaczenie terminów:
Natura zakłada po prostu pojęcie bytu,
hipostaza zakłada ponadto pojęcie bytu wyodrębnionego;
natura wskazuje na gatunek, hipostaza ujawnia jednostkę; pierwsza
ma charakter powszechny, druga oddziela to, co właściwe
jednostce od tego, co ogólne.
(Leoncjusz, cyt. za [18, str. 372])
To wyjaśnienie leży u podstaw właściwego rozumienia
określenia ,,unia hipostatyczna”, które
przyjęto w Kościele powszechnym dla oddania prawdy o
zjednoczeniu dwóch natur w Chrystusie. Określenie to pochodzi
od Cyryla Aleksandryjskiego, biskupa Aleksandrii – (IV/V
w.) i jest użyte w jednym z jego dzieł anty-nestoriańskich. Rezultatem wielkich sporów chrystologicznych, toczonych w
pierwszych czterech wiekach chrześcijaństwa, było ustalenie
doktrynalne prawd chrystologicznych oraz ustalenie ścisłej
terminologii na wyrażenie tych prawd: Bóg to Trójca Święta: trzy Osoby Boskie
(υποστασεις/subsistentiae, προσωπα/personae)
Boga Ojca i Syna Bożego i Ducha Świętego w jednej istniejące naturze Bożej
(ουσια/substantia, φυσις/natura).
Chrystus to jedna Osoba Boska Syna Bożego
(υποστασις/subsistentia, προσωπον/persona)
w dwóch istniejąca naturach
(υποστασις/substantiae, προσωπον/naturae):
Boskiej i ludzkiej.
(Za: Szymusiak [19, str. 510])
Z późniejszych błędów chrystologicznych,
wspomnieć należy monoteletyzm, który ujawnił się w VII wieku, a dotyczył sprawy woli Chrystusa, głosząc, że
w osobie Chrystusa działa tylko jedna wola. Maksym Wyznawca (VI/VII
w.), na podstawie analizy Chalcedońskiej chrystologii, wykazał
niesłuszność opinii monoteletyzmu a Pseudo-Dionizy
Areopagita, znany rzecznik neoplatonizmu chrześcijańskiego,
określił doskonałą zgodność czynności
Boga-człowieka, Chrystusa, terminem: ,,czynność
teandryczna”
(θεος -ανερ:
Bóg –człowiek), wyjaśniając ją jako
przenikanie obu natur, a więc i wól Chrystusa, jak też
równoczesne wykonywanie tego samego przez nich skutku:
Jeden i ten sam Chrystus i Syn, dokonuje tego, co
boskie i tego, co ludzkie poprzez jedną teandryczną zasadę
działania, jak powiada św. Dionizy.
(Pseudo-Dionizy Areopagita23)
Wola ludzka w Chrystusie podporządkowana jest Woli boskiej w
sposób doskonały, co ukazuje posłuszeństwo i pokorę
Chrystusa-Nowego Adama. Monoteletyzm jest przypadkiem błędnego
rozumienia unii hipostatycznej w Chrystusie.
Najwięcej na tematy soteriologiczne w okresie
wczesno-chrześcijańskim wypowiadał się Ireneusz z Lyonu
(II/III w.), który często nazywa Chrystusa
σωτηρ
– Zbawicielem. W dziele ,,Adversus haereses”
(,,Przeciw herezjom” – znane też pod tytułem:
,,Zdemaskowanie i zbicie fałszywej wiedzy-gnozy”),
przedstawia Boży plan zbawienia
i zwraca uwagę na dwa czynniki, które w tym planie są
istotne: na Wcielenie Chrystusa oraz na mękę i śmierć
Chrystusa na krzyżu: Trzeba bowiem było, aby
,,pośrednik między Bogiem a ludźmi” (1 Tm
2,5), przez swe pokrewieństwo z każdą z tych stron,
doprowadził jedną i drugą do przyjaźni i zgody, tak
iżby jednocześnie Bóg przyjął człowieka i
człowiek ofiarował siebie Bogu.
(Św. Ireneusz24)
Argumentacja Ireneusza odwołuje się do Chrystusa pojętego
jako pośrednika między Bogiem a człowiekiem. Chrystus jest
uznany za Odnowiciela przyjaźni między Bogiem a człowiekiem,
przyjaźni, która została zniszczona przez grzech
człowieka. Pojawia się także u Ireneusza pojęcie
recapitulatio (rekapitulacja/zebranie na
nowo), które zakorzenione jest w rozumieniu dzieła zbawczego
Boga jako odnowienie ludzkości – co przejmie
później Anzelm: Gdy Pan przyszedł do zagubionej owcy i dokonał
rekapitulacji w tak wielkim planie zbawienia, i odszukał swoje
stworzenie, musiał właśnie uratować dokładnie tego
człowieka, który został stworzony na Jego obraz i
podobieństwo, to jest Adama (…), aby Bóg nie został
zwyciężony i sztuka Jego nie została
osłabiona.(Św. Ireneusz25)
Ostatni z Ojców Kościoła, którego należy
uwzględnić w tym zarysie, to św. Augustyna, który
wywarł duży wpływ na myśl św. Anzelma. Ujawnia
się to w odniesieniu do argumentu ze stosowności. Augustyn
zauważa, iż Bóg, choć mógł w rozmaity sposób
dokonać zbawienia człowieka, wybrał jednak drogę
najstosowniejszą: ukazanie wielkość sprawiedliwości
Bożej poprzez mękę i śmierć swego Syna; z tej to
racji Wcielenie Syna stało się czymś koniecznym: Ale On [Chrystus]
na dalszy plan odłożył to, czego był władny, by
najpierw uczynić to, co uczynić należało. A do tego
trzeba było być i człowiekiem, i Bogiem (…) Czyż
może być większa sprawiedliwość, niż dla
sprawiedliwości pójść aż na śmierć
krzyżową? A gdzie większa moc i potęga, niż
powstać z umarłych, niż wstąpić na niebiosa w tym
samym ciele, które śmierć
poniosło?
(Św. Augustyn26)
Augustyn zwracał również uwagę na aspekt ekonomii
zbawienia, który także nurtował Anzelma: wywyższenie
natury ludzkiej było możliwe dzięki uniżeniu natury
boskiej: Przewidziane wyniesienie natury ludzkiej jest tak
wielkie, tak wzniosłe i niezwykłe, iż większe nie
mogłoby w ogóle zaistnieć. A znowu Bóstwo nie mogłoby
bardziej się uniżyć, jak właśnie przyjmując
naturę ludzką wraz ze słabościami ciała, aż do
śmierci krzyżowej.
(Św. Augustyn27)
Idąc za św. Pawłem, który uznaje człowieka za
,,obraz i chlubę Boga” (I Kor. 11, 7), Augustyn
określił wyniesienie natury ludzkiej słowami: ,,tak
wzniosłe i niezwykłe”. Tym samym, jak się
wydaje, natchnął myśl antropologiczną Anzelma, który
doceniał wyjątkowość natury ludzkiej, skoro mówił
o ,,wspaniałej naturze ludzkiej, przeznaczonej dla wielkiego
dobra”28.
4 Chrystologia Anzelma jako podstawa jego soteriologii Formuła chrystologiczna, która dzięki Leonowi Wielkiemu
została przyjęta na Soborze Chalcedońskim,
posłużyła Anzelmowi za podstawę jego soteriologii.
Dążeniem jego było takie ujęcie doktryny Chalcedonu,
które pozwoliłoby wyjaśnić konieczność
Wcielenia. Zanim jednak można było rozprawiać o problemach
soteriologicznych, potrzebne stało się poprawne ujęcie prawd
chrystologicznych. Naukę Anzelma o Wcieleniu i Odkupieniu cechuje pewna
systematyczność, o której możemy się przekonać,
jeśli zwrócimy uwagę na dzieła, które przed lub po
EIV i CDH napisał. Te dodatkowe traktaty miały
służyć w przysposobieniu swego czytelnika do zagadnień
podstawowych, z myślą o jego spekulacji teologicznej. Do tych
zagadnień Doktor Wspaniały zaliczył kwestię
sprawiedliwości (iustitia), wolnej woli (libertas
arbitrii), słusznego porządku (rectus ordo) i prawdy
(veritas). W latach 1080-1085 Anzelm pisze dwa traktaty:
,,De libertate arbitrii” (,,O wolności woli”) i ,,De
veritate” (,,O prawdzie”), oraz trzeci ,,De casu diaboli” (,,O upadku diabła”),
który powstał pomiędzy rokiem 1085 a 1090 i które, jak wyjaśniał, dotyczyły
Pisma Świętego. W ,,De libertate arbitrii”, Anzelm uwrażliwia czytelnika na
problem decyzji ludzkich i jak można wiedzieć czy są one
dobre lub złe. Dochodzi w tej sprawie do takiego wniosku: wybory
dokonane przez byty mające wolną wolę wtedy są dobre,
kiedy są takimi, jakimi być winne. W ,,De veritate”
podaje definicję sprawiedliwości:
Sprawiedliwość jest prawością woli zachowywaną ze względu na nią
samą29,
oraz definicję prawdy:
Prawda jest prawością (poprawnością, słusznością),
jedynie przez umysł postrzegalną30.
Prawością woli jest pragnąć tego, co ona powinna
pragnąć. W ,,De casu diaboli” omawia kwestię grzechu
w przypadku aniołów. Przyczynę upadku diabła Anzelm widzi
w tym, że diabeł pragnął tego, czego nie powinien był
pragnąć: być Bogiem. Taki wniosek opiera się na
pojęciu rectitudo, za pomocą
którego definiuje zarówno sprawiedliwość jak i
prawdę. Natomiast pochodzące od tego pojęcia rectus
ordo pojawia się w CDH. Chociaż takie zagadnienia jak sprawiedliwość czy
słuszny porządek mogłyby sugerować charakter jurydyczny
zainteresowań Anzelma, to w rzeczywistości, porządek, o
który Anzelmowi chodzi, to porządek ustanowiony dla świata
i człowieka przez Stwórcę, który jest sprawiedliwy a zarazem miłosierny, i którego Wola nie jest nigdy nierozumna.
Wszelkie porównywania Boga do pana feudalnego lub zarzucanie
Anzelmowi antropomorfizacji Boga, jak to czynią niektórzy,
są chybione i świadczą o nieznajomości metody
teologicznej Doktora Wspaniałego, jak również
nieznajomości trzech wyżej wspomnianych traktatów31.
Warto uwzględnić tu uwagę A. Wójcikowskiego [4]32:
Jeśli jest prawdą, że Cur Deus homo i teoria satisfactio są owocem refleksji teologicznej,
dziełem teologa, a nie jurysty, to jedyny klucz do ich uczciwego
zrozumienia wiedzie poprzez dotarcie do metody i istoty tej teologii.
(Wójcikowski [4])
oraz uzupełniającą ją uwagę J. Kempy:
Kategorie prawne [soteriologii Anzelma] muszą
być rozumiane w ścisłej zależności od specyfiki
myślenia metafizycznego (…). Soteriologia Anzelma (…)
powinna być tak rozumiana, że pierwszorzędna rolę
grają pojawiające się kryteria realizacji debere
[tj. powinności – TG] a tym samym ostatecznego celu człowieka,
który jest tożsamy ze spełnieniem jego
wolności.
(Kempa [3, str. 226])
Kto nie uwzględnia zdolności Anzelma do spekulacji
metafizycznej, ten nie będzie w stanie docenić bogactwa jego
myśli [36].
Po EIV i CDH powstał jeszcze (w
latach 1099-1101) traktat Anzelma ,,De conceptu virginali et de
originali peccato” (,,O dziewiczym poczęciu i grzechu
pierworodnym”), w którym kontynuuje wątek dzieła
odkupienia/odnowy (opus restaurationis),
rozważając upadek pierwszych rodziców, Adama i Ewy. Rozum
jest tu wyszczególniony jako warunek grzechu, tzn., że byt,
który nie jest rozumny, który nie rozróżnia między
dobrem a złem, nie może być winny grzechu: Grzech i niesprawiedliwość są niczym; i mogą jedynie
zaistnieć [w bycie, który posiada] wolę
rozumną.
(,,De conceptu virginali”33)
Dalsze rozważania
odpowiedzialności człowieka za grzech doprowadzają Anzelma
do wniosku, że płód ludzki nie posiada jeszcze rozumnej woli
i dlatego nie ma mowy w tym wypadku o winie ludzkiej danego
osobnika34. W tym samym czasie, powstało również
,,Meditatio de redemptione humana” (,,Rozważanie o ludzkim
zbawieniu”), które ma charakter modlitewnego
rozmyślania i w którym Arcybiskup Canterbury przywołuje
istotne momenty swojej myśli soteriologicznej, podanej w
CDH. Anzelm daje tu wyraz postawie pełnej
wdzięczności Bogu za Jego dobroć dla grzesznego
człowieka, w pełni objawioną w męce krzyżowej Jego
Syna. Tłem rozważań Anzelma w tych traktatach stanowi pojęcie
rectitudo, które posłuży mu
także w EIV i CDH. Bodźcem do napisania EIV była nieortodoksyjna
interpretacja dogmatu o Wcieleniu, jaką podał współczesny
Anzelmowi duchowny, Roscelin z Compiègne. Ten późniejszy
nauczyciel Abelarda uważał, że Wcielenie dotyczyć
mogło nie tylko drugiej Osoby Trójcy św., ale całej
Trójcy. Nauka Roscelina została uznana za błędną na
synodzie w Soissons w 1092 r. Roscelin odwołał swoje
błędy, ale później znów zaczął je
głosić, twierdząc, że przyczyną ich odwołania
był strach przed ludem. Stało się to okazją dla Anzelma
do przemyśleń chrystologicznych, które naprawiłyby
błąd kanonika z Compiègne. Oto jak Anzelm relacjonuje sytuację:
Gdy bowiem potem zostałem pochwycony i zatrzymany
do [pełnienia urzędu] biskupiego w Anglii (nie wiem jakim
zrządzeniem boskim), doszły do mnie wieści, że
trwający przy swoim zdaniu autor [Roscelin]
wspomnianej nowości, mówi, iż tylko z tego powodu
odwołał to, co głosił, ponieważ bał się, że
zostanie przez pospólstwo zabity. Z tego to powodu, niektórzy
bracia przynaglili mnie swoimi prośbami, abym rozwiązał
problem, w który tenże tak siebie uwikłał, że nie
wierzył, iż w jakikolwiek sposób z niego może zostać
wyzwolony, chyba żeby się wplątał w [twierdzenie o]
Wcieleniu Boga Ojca i Ducha świętego albo w pomnożenie
Bogów.
(,,List o Wcieleniu” [38])
W EIV Anzelm tłumaczy, że mnogość osób w bóstwie w żaden sposób nie niweczy jego jedności,
ponieważ Bóg jest jeden, co do natury, a co do osób jest
Trójcą: Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Żadna z
osób Trójcy św. nie posiada własnej odrębnej natury,
ponieważ dzieli tę samą boską naturę. Każda z
osób odróżnia się tym, co jest jej właściwe: tak
więc Ojciec nie jest Synem, a Syn nie jest Ojcem. Niemniej jednak
Ojciec jest Bogiem i Syn jest Bogiem wedle natury. Natura boska nie
traci swojej pojedynczości a osoby boskie – tłumaczy
Anzelm – nie tracą swojej mnogości:
Tak bowiem, jak w Bogu jest jedna natura i kilka
osób, a one stanowią jedną naturę, tak w Chrystusie
mamy jedną osobę i niejedną naturę, a natury te
stanowią jedną osobę35.
(EIV XI (Schmitt II, s. 28) [8])
W CDH, Anzelm rozwinie tę myśl:
,,Kilka bowiem osób nie może przybrać [na siebie]
jedności osoby, jednego i tego samego
człowieka”36.
Tomasz z Akwinu powoła się na tę wypowiedź, gdy będzie rozprawiał o osobach i naturach
w Bogu37. Napisane w latach 1094-1098 CDH to następne dzieło, w
którym Anzelm rozważa problem chrystologiczny. Składa
się z dwóch ksiąg, w którym zdobywa się nawet na
to, przed czym cofnie się Tomasz z Akwinu: wykazanie rozumowe
konieczności Trójcy św. i Wcielenia. Dla Anzelma
intellectus fidei jest ściśle zespolona z rozumem, i
dlatego rozum jest czynnikiem, którego nie można
pominąć w poznawaniu i zrozumieniu Prawdy Objawionej. W
CDH Anzelm przedstawia swoją koncepcję rectus
ordo, która okazała się tak cenną dla scholastyki:
Tak jak słuszny porządek (rectus
ordo) wymaga, abyśmy wierzyli w głębokie [prawdy]
wiary chrześcijańskiej, zanim przystąpimy do rozprawiania
na ich temat, tak też wydaje mi się zaniedbaniem, gdy już
jesteśmy utwierdzeni w wierze, jeżeli nie staramy się
zrozumieć tego, w co wierzymy38.
(CDH, I, 1 (Schmitt, II, s. 48) [8])
,,Słuszny porządek” stanowi jeden z
istotnych nurtów myśli Doktora Wspaniałego. Odkrycie tego
porządku w dziedzinie prawd wiary przyświeca Anzelmowi prawie w
każdym jego dziele. Pod tym względem racjonalizacja prawd wiary
chrześcijańskiej, której się Anzelm podejmuje, sprawia,
iż można go uznać za ojca teologii w Średniowieczu,
śladem którego poszli wielcy teologowie XIII wieku:
Bonawentura, Tomasz z Akwinu [39]
czy Jan Duns Szkot. Teologiczne deliberacje Anzelma czynione są jednak nie tylko ze
względu na proszących go o to braci Benedyktynów. Anzelm,
podobnie jak przed nim Atanazy, widzi jeszcze inną potrzebę,
którą należy uwzględnić, kiedy pisze CDH,
mianowicie postawę niechrześcijan, którzy prawd wiary
chrześcijańskiej nie akceptują. W CDH, interlokutor Anzelma, Bozon, przytacza zarzuty
niechrześcijan:
Niewierzący, wyśmiewając nas, zarzucają nam naszą
prostotę [ducha], iż Bogu czynimy krzywdę i znieważamy Go, kiedy
utrzymujemy, że zstąpił w łono kobiety i urodził
się z niej; że dorastał karmiony mlekiem i strawą
ludzką i, (by nie wspomnieć o innych sprawach, które nie
uchodzą za właściwe w przypadku Boga) odczuwał
znużenie, głód, pragnienie, był biczowany,
ukrzyżowany pomiędzy łotrami [a w końcu poniósł]
śmierć.
(CDH, I, 3 (Schmitt, II, s. 50) [8])
Odpowiadając, Anzelm wskazuje na racje tłumaczące to, co
wydaje się niezrozumiałe:
Nie czynimy Bogu żadnej krzywdy ani nie
znieważamy Go, ale dziękujemy Mu całym sercem, wychwalamy
[Go] i głosimy niewysłowioną głębię Jego
miłosierdzia, [za to] że nas, obciążonych licznymi i
ciężkimi długami i wbrew opinii [o nas], w sposób godny
podziwu przywrócił [do łask] i na nowo obdarzył nas tak
licznymi i nie należącymi się nam dobrami, okazując nam
jeszcze większą miłość i przyjaźń.
(CDH, I, 3 (Schmitt, II, s. 50-51) [8])
Anzelm będzie usiłował za pomocą koniecznych racji
wykazać, że żaden byt ludzki nie może być zbawiony
bez Chrystusa. Skoro CDH miało uwzględnić w
dyskusji niechrześcijan, Anzelm uważał za stosowne
przyjąć w nim metodologiczną postawę, którą
określił jako postawę ,,quasi nihil sciatur de
Christo”. Przyjmując rozum jako jedyną
podstawę w dyskusji z niechrześcijanami, Anzelm zwraca
uwagę, że na tej podstawie można dociekać prawdy
działania boskiego ponieważ ,,Wola Boża nigdy nie jest
nierozumna”. Dlatego też tak ważne staje
się dla Doktora Wspaniałego odwołanie się do
czynnika racjonalności. Należy jednak pamiętać, iż
dla Anzelma Bóg jest Tym, który ustala rectus ordo i
który jest Najwyższą Prawdą, w najwyższym stopniu
racjonalną. Na ratio Dei ze
szczególnym naciskiem zwraca uwagę J. McIntyre, po to, by
właściwie rozumiano ów anzelmiański
,,racjonalizm”, a co za tym idzie, podstawę jego
metody teologicznej: W myśli Anzelma,
pierwotną treścią terminu ratio nie jest
roztrząsanie rozumowe, ale ratio
Dei39.
(McIntyre [40, str. 100])
W encyklice Fides et ratio Jan Paweł II
docenia ten rys spekulacji Anzelma oraz jego rolę i znaczenie dla
spekulacji teologicznej: Według świętego Arcybiskupa Canterbury
zasada pierwszeństwa wiary nie sprzeciwia się niezależnym
poszukiwaniom rozum. Zadaniem rozumu nie jest bowiem wydawanie opinii o
treściach wiary; zadania tego nie mógłby podjąć,
gdyż nie jest do tego przystosowany. Jego rola polega raczej na
poszukiwaniu sensu, na odkrywaniu rozumowych uzasadnień, które
pozwolą wszystkim uzyskać pewne zrozumienie treści
wiary.
(Jan Paweł II [41, §42])
Ukazanie zatem rozumowych uzasadnień, które pozwolą
zrozumieć treści dogmatów wiary będzie celem
przyświecającym pracy Anzelma. Należy tu zwrócić
uwagę na znaczenie Anzelma jako tego, który chciał wnikliwie
poznać i zrozumieć prawdy wiary chrześcijańskiej, jako
tego, który rozpoczął w średniowieczu dzieło
racjonalizacji wiary. Ogólnie mówiąc, intellectus fidei charakteryzuje
cel pracy intelektualnej Anzelma i stanowi początek, sensu
stricte, teologii średniowiecznej. Nie należy jednak
kłaść zbyt wielkiego nacisku na uznanie rationes
necessariae za cel i fundament spekulacji Anzelma, jak to czyni Joseph
Ratzinger, gdy pisze: Doskonale ulogiczniony bosko-ludzki system prawny,
jaki Anzelm zbudował, zniekształca perspektywy i przez swoja
nieugiętą logikę może pokazać obraz Boga w
świetle budzącym grozę.
(Ratzinger [42, str. 184-185])
Więcej jest w systemie Anzelma konieczności metafizycznej
niż prawnej, która swoją nieugiętą logiką
ukazywałaby groźnego Boga-władcę. Myślę, że
warto tu przytoczyć zdanie św. Ambrożego, które
wierniej tłumaczy nurt myśli Anzelma niż opinia Ratzingera:
,,Nie poprzez dialektykę spodobało się Bogu
wybawić swój lud”40
[43]. Anzelm nie ma zamiaru zastąpić wiary w tajemnice objawione
przez Boga jakimś systemem logicznym; ci też, którzy tak
sądzą i tego się obawiają, zapominają o Anzelmowym
fides quaerens intellectum: Anzelm całe życie był
szukającym (quaerens) i jest świadom, iż w ten proces
szukania zaangażowane są pokolenia wierzących. Pisze o tym
w liście do papieża Urbana II, w którym poleca mu CDH:
Wielu świętych Ojców naszych i nauczycieli, za przykładem apostołów, często i szeroko
omawia rozumowe podstawy naszej wiary. Tak czyniąc, chcą
zniweczyć bezrozum oraz złamać upór niewierzących, a
także pokrzepić tych, którzy już z czystym sercem
znaleźli upodobanie w tej racjonalności wiary, która
powinna nas pociągać, gdy tylko przekonamy się o jej
słuszności (…) Nawet Ojcowie [Kościoła], z tego powodu, że
,,dni człowieka są krótkie”, nie byli w
stanie powiedzieć wszystkiego, co powiedzieliby, gdyby
dłużej żyli. (…) Zrozumienie, które osiągamy
w tym życiu, jest pewnym etapem pomiędzy wiarą a
oglądem intelektu [tj. wizją uszczęśliwiającą].
(…) Pocieszony tą myślą, mimo że jestem
mężem zbyt małej wiedzy, aby oglądać rozumem te
rzeczy, w które wierzymy (jeśli łaska niebieska uzna mnie za
godnego [tym] obdarzyć), usilnie próbuję wznieść się do
kontemplacji racji naszej wiary.
(CDH, Polecenie41)
Obawy wyrażone przez Kard. Ratzingera mogą mieć swoje
źródło w tym, że jakoś uszło uwadze obecnego
Papieża to, co Anzelm napisał do jego poprzednika, Urbana II. Niejedno dzieło Anzelma powstało na prośbę ludzi jego
otoczenia, czy to współbraci zakonnych, czy też ludzi z poza
klasztoru. Problemy, które w związku z wiarą nurtowały
wierzących stanowiły wyzwanie dla Anzelma, by w danej sprawie
szukać rozwiązania, które posłużyłoby
proszącym. Podobnie było w przypadku CDH. Nie można
też oczekiwać lepszego wprowadzenia do lektury CDH,
aniżeli to, co sam autor we wstępie do tego dzieła pisze:
Na czyjąś prośbę zacząłem
pisać to dzieło w Anglii w wielkiej udręce serca
– o jej przyczynie Bóg tylko może wiedzieć
– i ukończyłem je podczas podróży w
prowincji Capua. Ze względu na jej temat, nadałem mu tytuł:
,,Dlaczego Bóg-człowiek?” i podzieliłem na dwie księgi. W pierwszej księdze
rozpatruję zarzuty niewierzących42,
którzy sprzeciwiają się wierze chrześcijańskiej, ponieważ sądzą, że jest
sprzeczna z rozumem, oraz odpowiedzi, jakie są [na to] udzielane
przez wiernych. Na koniec na podstawie koniecznych argumentów
potwierdzam, nie powołując się na Chrystusa (remoto
Christo), jak gdyby nic o Nim nie zostało powiedziane, że jest
niemożliwe, aby bez Niego ktokolwiek był zbawiony.
W drugiej księdze natomiast w
podobny sposób – jak gdyby nic nie wiedziano o
Chrystusie (quasi nihil sciatur de Christo), ukazane są
racje i prawda niemniej jasna, że natura ludzka po to została
ustanowiona, ażeby cały człowiek, tj. w [jego wymiarze]
cielesnym i duchowym, cieszył się kiedyś
błogosławioną nieśmiertelnością. Konieczne jest
bowiem, aby to się dokonało za przyczyną człowieka,
[który] do tego został stworzony, ale nie inaczej jak przez
człowieka-Boga oraz by wszystko dotyczące Chrystusa, w co
wierzymy, stało się z konieczności.
(CDH, Przedmowa43)
Wątki problemu, który Anzelm w tym dziele
omawia i które sygnalizuje w przedmowie, będą po
części stanowiły podstawę do omówienia istotnych
elementów, pozwalających zrozumieć Anzelma naukę o
Wcieleniu i Odkupieniu.
5 Próba wyjaśnienia racji Wcielenia niechrześcijanom Przez cały antyk chrześcijański i Średniowiecze,
ogromny wpływ na Ojców Kościoła wywarł nurt myśli
neoplatońskiej. Nie można się temu dziwić, skoro
św. Augustyn o zwolennikach tego nurtu filozoficznego orzekł:
Żaden z nich [tj. filozofów starożytnych]
nie zbliżył się do nas bardziej niźli platończycy
[czytaj neoplatończycy].
(Św. Augustyn [44, str. 378])
Podobieństwo celów filozofii neoplatonizmu do nauki Chrystusa
pozwalało na wzajemne korzystanie z dorobku ich myśli. Nie
było to jednak możliwe we wszystkich przypadkach. Problemem dla
neoplatończyków i dla pogan świata starożytnego było
przyjęcie prawdy chrześcijańskiej o Wcieleniu Syna
Bożego. Dla neoplatończyków nie do pomyślenia było
to, że Bóg, tak doskonały i transcendujący wszelki byt,
mógł przybrać formę czegoś ograniczonego materią
i zaistnieć w czasie. Anzelm daje wyraz temu, że jest
świadom tych trudności pogan, którzy nie pojmowali tego,
że wszechmoc Boża mogła przyjąć na siebie
ograniczenia natury ludzkiej. Żydzi również nie potrafili pogodzić się z
myślą, iż boski majestat, który jest niezmienny i
niewzruszony, połączył się ze stanem nędzy ludzkiej.
Gilbert Crispin (c. 1045 – 1117/18), opat Westminsteru i
uczeń Anzelma, w dziele ,,Disputatio Iudaei cum Christiano de
fide Christiana”, (,,Dysputa Żyda z Chrześcijaninem o
wierze chrześcijańskiej”) przedstawia stanowisko Żyda w
sprawie Chrystusa następująco: Żyd ów wierzy, że
Chrystus był wielkim prorokiem, nawet Chrystusowi wierzy, ale nie
może wierzyć w Chrystusa, ale jedynie w jedynego Boga.
Powołuje się na słowa Starego Testamentu: ,,Słuchaj
Izraelu, Bóg twój jest jednym Bogiem” (Pwt
VI, 4), by wytłumaczyć to, iż nie może pogodzić
się z pojęciem Boga jednego w trzech osobach, i tym samym
zaakceptować prawdę o Wcieleniu, jaką wyznają
chrześcijanie [45, 46].
W najbardziej znanym dziele Anzelma, w ,,Proslogionie”, czytamy
jak odnosi się on do sprawy rozumienia tajemnic wiary
chrześcijańskiej:
Panie, który udzielasz zrozumienia wierze, daj
mi, bym zrozumiał, na ile to uważasz za wskazane, że
jesteś, jak w to wierzymy, i jesteś tym, w co
wierzymy. (Rozdz. 2)
Dzięki ci, dobry Boże, ponieważ to, w co
wcześniej dzięki twojemu darowi wierzyłem, obecnie
dzięki twojemu oświeceniu rozumiem w taki sposób, że
[nawet] gdybym nie chciał wierzyć w to, że Ty jesteś, to nie
mógłbym tego nie wiedzieć. (Rozdz. 4)
(,,Proslogion”44 [47])
W obydwu tych tekstach pojmuje Anzelm wiarę jako dar, który
człowiek od Boga otrzymuje. Niemniej jednak, postawę Anzelma
cechuje żywa chęć zrozumienia objawionych prawd wiary, na
tyle na ile to jest możliwe dla człowieka. Uznaje tę
chęć jako coś naturalnego w przypadku człowieka
myślącego i wydaje się w tym względzie być zgodny z
Arystotelesem, gdy ten mówi: ,,Wszyscy ludzie z natury swej
dążą do poznania” [48].
Intellectus fideijest dla Anzelma celem jego spekulacji teologicznej.
Fides quaerens intellectum – to hasło iście Anzelmiańskie,
które będzie konsekwentnie realizował w swoich dociekaniach.
Będzie to czynił nie tylko ze względu na swoje własne
potrzeby, ale również ze względu na tych wierzących,
którzy proszą go o wyjaśnienie prawd wiary czy też
nawet tych, którzy są niechrześcijanami i którym te
prawdy wydają się niedorzeczne:
Pytanie to mają zwyczaj
stawiać nam niewierzący, natrząsający się z prostoty chrześcijańskiej jako niedorzecznej, oraz liczni
wierni, którzy [także] je rozważają, brzmi ono: na
podstawie jakiej racji czy konieczności Bóg stał się
człowiekiem i śmiercią swoją, jak w to wierzymy i
wyznajemy, światu życie przywraca, skoro mógł to
dokonać przez inną osobę anielską bądź
ludzką, albo za pomocą samej tylko woli [swojej].
(CDH I, 1 (Schmitt II, s. 47-48) [8])
Przypadek niechrześcijanina jest dla Anzelma
szczególny, gdy chodzi o wyjaśnienie prawdy wiary
chrześcijańskiej. Zdawał sobie sprawę z tego, że w dyskusji z niechrześcijaninem nie można opierać się na
argumentach wziętych z objawienia chrześcijańskiego.
Wrażliwość metodologiczna Anzelma pozwala mu zrozumieć,
że w takim przypadku musi swoje racje przedstawić
remoto Christo albo quasi nihil sciatur de Christo,
na taką metodę dyskusji, jak już wspomniano, wskazuje
Anzelm w przedmowie do CDH45
i zauważa, że to, co dzięki wierze
utrzymujemy o boskiej naturze i jej osobach w związku z Wcieleniem,
można wykazać bez [pomocy]
autorytetu Pisma św., na mocy przekonujących
argumentów. Taka metoda poszukiwania prawdy uwzględnia ważną rolę,
jaką rozum może odegrać w dialogu z niechrześcijanami [1].
Anzelm jest świadom oczekiwań niechrześcijan i dlatego
ustami Bozona46
je wypowiada:
Pozwól zatem, bym
posługiwał się językiem niewierzących. Słuszne
bowiem wydaje mi się, gdy staramy się badać racje naszej
wiary, abym przedłożył zarzuty tych, którzy w ogóle
nie myślą jej przyjąć bez [jakiegoś]
racjonalnego uzasadnienia. Oni namiętnie szukają racjonalnego
uzasadnienia, dlatego że nie wierzą, my zaś [dlatego to
robimy], ponieważ wierzymy; tak więc to, czego szukamy, jest
jednym i tym samym!
(CDH I, 3 (Schmitt II, s. 50) [8])
Jakie zatem racje podaje Anzelm tym, którzy nie są
chrześcijanami, i nie potrafią pozytywnie ustosunkować
się do prawdy o Wcieleniu i Męce na krzyżu Syna Bożego?
Gdyby bowiem [niewierzący]
sumiennie rozważyli, w jaki sposób ustanowione zostało
odrodzenie ludzkości47,
to nie wyśmiewaliby naszej prostoty, lecz razem z nami chwaliliby
mądrą dobroć Boga. Trzeba było bowiem, aby ,,tak jak przez
nieposłuszeństwo człowieka śmierć zapanowała nad
rodzajem ludzkim, tak też przez posłuszeństwo człowieka
życie zostało [mu] przywrócone”48.
I tak jak grzech, który był przyczyną naszego
potępienia, miał swój początek z powodu kobiety, tak
[też trzeba było, aby] sprawca naszego usprawiedliwienia i
zbawienia narodził się z kobiety. I [z kolei] jak diabeł,
który zwyciężył człowieka przez kuszenie
smakowitością [owocu]
drzewa, tak [też trzeba było, aby diabeł] został
zwyciężony przez człowieka przez [zakosztowanie]
cierpienia, którego doznał [na]
drzewie [krzyża]. Są jeszcze inne liczne [przykłady], które gdyby zostały uważnie zbadane, ukazałyby
niewysłowione piękno tego, jak dokonało się nasze
zbawienie.
(CDH I, 3 (Schmitt, II, s. 50-51) [8])
Wydaje się, że punktem
ciężkości racji Anzelma jest odwołanie się do
mądrości, dobroci a zarazem piękna zamysłu Bożego.
Każdy z tych trzech atrybutów bytu Bożego jest do
przyjęcia, jeśli uznaje się Jego doskonałość.
Anzelm oczekuje od niechrześcijanina uważnego zbadania i
rozważania, w jaki sposób Bóg zamierzył odrodzić
upadłą ludzkość. Kiedy Anzelm odnosi się do
wziętych z Pisma św. przykładów, nie myśli o tym,
aby nimi przekonać niechrześcijanina, chce jedynie wykazać,
iż zarzuty niechrześcijan pod adresem doktryny
chrześcijańskiej nie są uzasadnione oraz zwrócić
uwagę na poprawność i niesprzeczność nauki
Kościoła. Wychodząc od tych przykładów, zwraca
niechrześcijanom uwagę na to, jak Bogu wypadało odnowić
upadłą ludzkość. Argument Anzelma jest argumentem ze
stosowności tego, co Bogu chrześcijan wypada lub nie wypada
czynić z tej racji, że jest Bogiem. Anzelm pojmuje Odkupienie w
kategoriach odnowienia ludzkości i przywrócenia porządku,
który Bóg ustanowił, a który człowiek przez grzech i
nieposłuszeństwo naruszył. Można uznać, że
humana restauratio stanowi dla niego ideę przewodnią w
CDH. Przez kobietę, za przy czyną diabła,
nastąpił upadek: posłużył do tego smakowity owoc
drzewa. Odnowienie porządku Bożego następuje, stosując
podobne środki do tych, przez które ów porządek
został naruszony. Widoczny jest tu pewien paralelizm: skuszona Ewa
odnawia się w Maryi, nowej Ewie; drzewo, które doprowadziło
do upadku staje się nowym drzewem krzyża; na rajskim
zwyciężył diabeł, drzewo zaś krzyża objawia
humana restauratio – nowy porządek w wielkiej
miłości Boga do człowieka. W tym miejscu Anzelm zapowiada to,
co jest osią jego argumentacji, mianowicie miłosierdzie
Boże: (…) Głosimy
niewysłowioną głębię Jego miłosierdzia, [za to]
że nas, obciążonych licznymi i ciężkimi długami
i wbrew opinii [o nas], w sposób godny podziwu przywrócił
[do łask] i na nowo obdarzył nas tak licznymi i nie
należącymi się nam dobrami, okazując nam jeszcze
większą miłość i przyjaźń.
(CDH I, 3 (Schmitt, II, s. 50-51) [8])
Dla Boga, (który jest
przecież bytem wiecznym tj. ponadczasowym i niezmiennym w Swojej
doskonałości) tym samym jest przywrócenie jak i utrzymanie
ustanowionego porządku. Jako Ten, który przewidział
niesprawiedliwość ludzką, okazał Swoją
zapobiegliwość tak, aby Jego postanowienia nie zostały
zniweczone. Z perspektywy ludzkiej, rzecz prezentuje się jako
zwycięstwo w czasie zła i niesprawiedliwości.
Mądrość Boża, na którą Anzelm chce
niechrześcijaninowi zwrócić uwagę, na tym polega,
że potrafi ze zła wyciągnąć dobro: niepojętą
mądrością Swoją, nawet rzeczy złe do porządku
przyprowadza.
(CDH I, 7 (Schmitt II, s. 57) [8])
Dlatego też można mówić w
soteriologii o ,,szczęśliwej winie”
(felix culpa), która stała się przyczyną (z
punktu widzenia ludzkiego) Wcielenia Syna Bożego i tak
wspaniałego odnowienie upadłej natury ludzkiej. Dlaczego Bóg-człowiek?
Dając odpowiedź na to pytanie neoplatończykom, można
powiedzieć, zdaniem Anzelma, że dlatego, bo tak chce mądre
miłosierdzie Boże. Wolą Boga miłosiernego chrześcijan
jest, aby człowiekowi pomóc zrealizować owo
ομοιωσις θεω
– upodobnienie się do Boga – które stanowi istotny
element myśli neoplatońskiej. Neoplatończycy definiowali
filozofię jako ,,upodobnienie się do Boga”.
Oczywiście, nie każdy niechrześcijanin musi być
neoplatończykiem, ale uwzględnić tu należy, że ci
niechrześcijanie, których Anzelm miał na myśli, to
żydzi i muzułmanie. Zarówno jedni jak i drudzy sporo
czerpali z filozofii neoplatońskiej49. W dalszej części swego wywodu, Anzelm
posługuje się wyrażeniem, trudnym do przetłumaczenia:
recte ordinare peccatum (CDH I, 12), które
pozwala na takie rozumienie: ,,doprowadzić do
porządku grzech”. Nie uchodzi, aby Bóg
pozostawił cokolwiek nieuporządkowanego w swoim królestwie.
Grzech, jako akt dobrowolnego przejścia pod władzę diabła
wymaga, aby została zapłacona cena za wykupienie człowieka
spod tej władzy. W swojej soteriologii Anzelm wprowadza nową
intuicję: zamiast mówić o wykupieniu człowieka spod
władzy diabła, zwraca uwagę na zadośćuczynienie,
które w imię sprawiedliwości grzeszny człowiek winien
jest Bogu sprawiedliwemu: Nic nie należy mniej
tolerować w porządku rzeczy niż to, że stworzenie
ujmuje Stwórcy czci i nie odpłaca tego, czego Go
pozbawił.
(CDH I, 13 (Schmitt II, s. 71) [8])
W pojęciu Anzelma, dług grzesznika
zaciągnięty jest w stosunku do Boga a nie diabła.
Recte ordinare peccatum dokonuje się na dwa sposoby: przez
zadośćuczynienie albo przez ponoszenie kary
(,,satisfactio aut poena” – CDH I, 15).
Doktor Wspaniały tłumaczy niechrześcijanom jak w
doktrynie chrześcijańskiej wygląda
zadośćuczynienie, na podstawie przypowieści o królu i o
mieszkańcach pewnego miasta. Wszyscy, prócz jednego, zgrzeszyli
przeciwko królowi50.
Ów niewinny podejmuje się wstawić do króla za winnymi,
by ten, ze względu na niewinność jednego poddanego,
przebaczył grzesznikom. Król uwzględnia zasługi
niewinnego i nie karze winnych dzięki wstawiennictwu niewinnego,
pozwalając na zadośćuczynienie przez
,,zastępstwo” (satisfactio vicaria).
Racją skłaniającą króla do tak łaskawego
nastawienia jest fakt wstawiennictwa niewinnego oraz to, że ten
żywi wielką miłość do swoich winnych
współziomków. Pojednanie ma nastąpić w
określonym dniu na mocy przysługi, którą niewinny wykona
na rzecz króla. Skoro jednak nie każdy z winnych jest w stanie
być obecnym tego dnia, król czyni ustępstwo,
uwzględniając wielkość przysługi niewinnego:
każdy, kto wyzna, iż chce otrzymać przebaczenie na mocy
przysługi, która owego dnia będzie wyświadczona, i
który przystąpi do tej ugody, będzie miał winę
swoją odpuszczoną. Recte ordinare peccatum może tylko
dokonać się wtedy, kiedy zadośćuczyni ktoś,
którego miłość jest tak wielka, jak wielka była
obraza majestatu króla. W następnym rozdziale CDH,
Anzelm podaje racje, które wskazują na potrzebę Wcielenia.
Bez Boga-człowieka satisfactio vicaria nie jest
możliwe:
Do tego bowiem w Chrystusie
miała moc różność natur i jedność osoby, aby
to, co trzeba było zrobić dla odnowy ludzkości, [w
przypadku] jeśli nie mogłaby [tego dokonać] natura ludzka,
uczyniłaby boska, oraz gdyby dla boskiej było najmniej stosowne,
by sprawiła [to]
ludzka; i nie [wchodzi tu w grę] jedna [natura]
czy druga, lecz tym samym byłby ten, kto w obydwu
[naturach] doskonale istniejąc, dzięki ludzkiej [naturze]
uwolnił od tego, co ona była dłużna, a dzięki
boskiej był w stanie [dokonać tego], co
wypadało.
(CDH II, 17 (Schmitt II, s. 124) [8])
Odnowić upadłą ludzkość w
sposób stosowny dla Boga, mogło jedynie zrealizować się
dzięki Wcieleniu i poprzez Boga-człowieka: Jezusa Chrystusa, co
może wprawić w zachwyt człowieka, jako coś jeszcze
wspanialszego od samego aktu stworzenia. Wymagało tego recte
ordinare peccatum, inaczej nie zostałaby uleczona sytuacja
domagająca się satisfactio aut poena, a na skutek
naruszonego rectus ordo w świecie, mogłoby powstać ze zniszczonego piękna porządku w
owym wszechświecie, który Bóg winien porządkować,
pewne zniekształcenie piękna i mogłoby się wydawać,
że Bogu w Jego rozporządzeniu [czegoś]
nie dostaje. Obydwa te [przypadki]
ponieważ są niestosowne, tak też są i niemożliwe,
konieczne jest [zatem], aby każdy grzech pociągnął za sobą
zadośćuczynienie lub karę51.
(CDH I, 15 (Schmitt II, s. 73-74) [8])
W tym samym rozdziale, w związku z nauką
o Odkupieniu, pojawia się element antropologii filozoficznej
Anzelma, którego podłożem jest myśl Arystotelesa:
Jest tak najbardziej [w
przypadku] natury rozumnej, której dane jest rozumieć, co
powinna[czynić]. Kiedy zatem chce tego, co powinna, oddaje Bogu cześć nie w
tym sensie, że coś Mu przydaje, ale ponieważ dobrowolnie
poddaje się Jego woli i rozporządzeniu, oraz że zachowuje
porządek Jego we wszechświecie, tudzież i piękno jego,
na ile w nim ono jest.
(CDH I, 15 (Schmitt II, s. 73) [8])
Arystoteles określa człowieka jako
ζωον λογιστικον
(zwierzę rozumne) i tę istotną cechę racjonalności
człowieka uwypukla Anzelm, by ukazać jaką rolę
człowiek z natury swej ma pełnić w zachowaniu porządku
ustanowionego w świecie przez wolę Bożą. Wydaje
się, że Anzelm widzi w racjonalności pewien wspólny
mianownik łączący m. in. człowieka z Bogiem a,
ściślej mówiąc, stanowiący pewien rys
podobieństwa człowieka do Boga. Jeśli więc Doktor
Wspaniały orzeka o Woli Bożej, że nigdy nie jest nierozumna,
to dlatego, że widzi w racjonalności kategorię
pozwalającą człowiekowi dociekać znaczenie zamiarów
Woli Bożej. Od człowieka zatem, jako bytu rozumnego, można
oczekiwać, że rozpozna rectus ordo zawarty w prawach
natury i uzna ich celowość oraz siebie jako tego, który
jest powołany do zachowania porządku i piękna jego w tym
świecie. Anzelm powołuje się na argument racjonalności
człowieka, by wyjaśnić celowość stworzenia natury
ludzkiej oraz potrzebę jej odkupienia52.
Racje swoje przedstawia na początku drugiej księgi CDH:
Nie należy wątpić,
że natura rozumna została stworzona przez Boga jako
sprawiedliwa, by dzięki Niemu była szczęśliwa. I dlatego
jest rozumna, że odróżnia pomiędzy tym, co sprawiedliwe
i niesprawiedliwe, tym, co dobre i złe, tym, co lepsze i gorsze. W
przeciwnym razie na próżno byłaby rozumna. Ale Bóg nie
stworzył jej rozumną na próżno. Dlatego nie ma
wątpliwości, że [w tym celu] została stworzona
[jako] rozumna.
(...) I tak została stworzona
dla wybierania i umiłowania najwyższego dobra.
(...) Dlatego natura rozumna została stworzona jako sprawiedliwa, by rozkoszując się
najwyższym dobrem, tj. Bogiem, była szczęśliwa.
(CDH II, 1 (Schmitt II, s. 97-98) [8])
Skoro zamiarem Boga jest uszczęśliwienie
człowieka nie mogło okazać się, że: na próżno stworzył tak wspaniałą
naturę dla tak wielkiego dobra.
(CDH II, 4 (Schmitt II, s. 99) [8])
6 Czego uczy Anzelm wierzących? Wyjaśnienia, które Anzelm podaje
niechrześcijanom są równie przydatne dla wierzących,
choć w ich wypadku mają inny cel. Cel ten zostaje określony
przez wierzących proszących Anzelma o pouczenie:
Proszą [zaś]
o to, nie dlatego, żeby mogli dzięki rozumowi dotrzeć do
wiary, lecz aby mogli cieszyć się zrozumieniem i
kontemplacją tych [rzeczy]
w które wierzą, oraz by, w miarę możliwości,
gotowi [byli]
zawsze każdemu, kto o to prosi, powiedzieć o racjach tej
nadziei [zbawienia]
która jest w nas.
(CDH I, 1 (Schmitt II, s. 47) [8])
W dalszej części tego tekstu, Anzelm zauważa, iż: o tym zagadnieniu nie tylko
ludzie wykształceni rozprawiają i szukają wyjaśnienia,
czyni to także wielu prostych ludzi. Wielu więc domaga się,
aby to [zagadnienie]
zostało omówione, i choć w trakcie badań wydaje
się ono bardzo trudne, [to]
jednak w swoim rozwiązaniu staje się zrozumiałe dla
wszystkich, a z powodu [jego]
użyteczności i piękna argumentacji – ujmujące.
Jakkolwiek [wydawałoby się, że] to, co w tej materii
zostało powiedziane przez Świętych Ojców
[Kościoła], powinno [nam]
wystarczyć, to jednak zatroszczę się o to, [aby]
to, co Bóg mi raczy odsłonić, proszącym [mnie o to]
wyjaśnić.
(CDH I, 1 (Schmitt II, s. 48) [8])
Cieszyć się ze zrozumienia
czegoś jest wartością intelektualną, a im bardziej
godny przedmiot zrozumienia, tym większa będzie radość
dla poznającego. Zwrócić należy uwagę na aspekt
estetyczny myśli Anzelma, który nie tylko dba o racjonalne
uzasadnienie swoich argumentów, ale również o ich
piękno, aby dzięki niemu ujmowały czytającego. To, co
wierzący odkryje dla siebie, rozważając tajemnice wiary, ma
również wymiar apologetyczny: niechrześcijanie bowiem
będą oczekiwali od wierzącego ,,podzielenia
się” rozumieniem danej prawdy z nimi. Zasada
,,contemplata aliis tradere” (rzeczy
dogłębnie rozważane, przekazywać drugim), którą
zakon dominikański szerzył w XIII w., jest podobnego ducha.
Wierzący jest odpowiedzialny za to, by dać taką
odpowiedź niechrześcijaninowi, która pomogłaby mu
uznać, iż wola Boża nigdy nie jest nierozumna oraz że w
tym, co głosi doktryna chrześcijańska nie ma
sprzeczności. Dla Anzelma, wiara nie oznacza ślepego,
bezkrytycznego przyjęcia jakiejś prawdy. O tym wyraźnie
mówi, gdy nazywa zaniedbaniem to, gdy wierzący nie stara
się zrozumieć tego, w co wierzy: wydaje mi się
zaniedbaniem, gdy już jesteśmy utwierdzeni w wierze, jeżeli
nie staramy się zrozumieć tego, w co
wierzymy53.
(CDH, I, 1 (Schmitt, II, s. 48) [8])
Intellectus fidei jest, zdaniem Anzelma, obowiązkiem
każdego wierzącego a nie tylko zawodowym obowiązkiem
duchowieństwa, a jego zaniechanie nazywa niedbalstwem. Nie tylko
jednak o sprawy intelektu chodzi Anzelmowi. W ,,Liście o Wcieleniu Słowa” wysuwa Anzelm postulat ,,doświadczenia
wiary” (experientia fidei)54: Zaiste, to właśnie powiadam: kto nie wierzy,
[ten] nie doświadcza, a kto nie jest doświadczony
(expertus), [ten] nie pozna. W takiej bowiem mierze jak doświadczenie
przewyższa słuchanie o rzeczy, w takiej też wiedza
doświadczonego przewyższa poznanie
słuchającego.
(EIV (Schmitt II, s. 9) [8])
Wiarę rozumie Anzelm jako doświadczenie, które pozwala
przekonać się (o ile zachowujemy rectus ordo,
który ustanowił Bóg) o słuszności prawd wiary. W tym,
co mówi Anzelm, jawi się myśl proroka Izajasza: ,,Jeśli
nie uwierzycie, nie zrozumiecie” (Iz. 7, 9).
Doświadczenie wiary ma w sobie pewien wydźwięk empiryczny,
ale samo w sobie nie zapewnia jeszcze chcącemu zgłębić
rozumienie prawd wiary chrześcijańskiej ortodoksyjnego ich
rozumienia. Anzelm wymaga od uprawiających spekulację
teologiczną dostatecznej formacji intelektualnej, przy
właściwym usposobieniu duchowym. W EIV wypowiada
się na ten temat kilkakrotnie:
Nikt bowiem niech nie zanurza się
nierozważnie w zawiłe kwestie teologiczne, jeśli wpierw nie
zdobył w stałości wiary mocy obyczajów i
mądrości, aby przez liczne wykręty sofizmatów
rozpraszając się nieuchronną [ich]
potoczystością, nie wpadł w sidła jakiegoś
trwałego błędu.
(...) I nie tylko wzbrania się umysłowi
wznieść się bez wiary i posłuszeństwa [względem]
przykazań Bożych do zrozumienia [rzeczy]
wzniosłych, lecz także niekiedy zanika dane [już]
zrozumienie a nawet wiara bywa niweczona, gdy zostaje zaniedbane prawe
sumienie55.
(EIV (Schmitt II, s. 9) [8])
O tym, jak Anzelm sam dbał o właściwe przysposobienie do
spekulacji teologicznej pisze C .E. Viola. Zwraca w
swoim tekście uwagę na instrumentarium filozoficzne, jakim
dysponował Anzelm przy wyjaśnianiu prawd Objawienia. O właściwym usposobieniu duchowym wierzących w stosunku do
tego, co Kościół naucza, Anzelm pisze:
Żaden przecież
chrześcijanin nie powinien zastanawiać się nad tym, czy
istnieje to, w co Kościół katolicki sercem wierzy i ustami
wyznaje, lecz zawsze niezachwianie trzymając się tej wiary,
kochając ją i żyjąc według niej, powinien szukać
pokornie, jak tylko może, uzasadnienia dlaczego jest tak, jak
Kościół naucza. Jeśli może to pojąć, niech
Bogu składa dzięki. Jeśli nie może, niech się nie
popisuje [dosł.: ,,wietrzy rogi”], lecz niech [raczej]
skłoni głowę na znak czci.
(EIV (Schmitt II, s. 6-7) [8])
Gdy chrześcijanin nie może w danym czasie
czegoś pojąć z tego, co Kościół do wiary podaje,
wymagana jest cierpliwość człowieka poszukującego:
Rozumienie, które osiągamy w tym życiu,
jest pewnym etapem pośrednim pomiędzy wiarą a oglądem
intelektu [tj. wizją uszczęśliwiającą]. Moim
zdaniem, wynika to z tego, że im bliżej jest ktoś takiego
zrozumienia, tym bardziej zbliża się do tego oglądu
– za którym każdy, oczekując [tego], wzdycha. Pocieszony więc tą
myślą, mimo, że jestem mężem zbyt małej wiedzy,
aby oglądać rozumem te rzeczy, w które wierzymy (jeśli
łaska niebieska uzna mnie za godnego [tym]
obdarzyć), usilnie próbuję wznieść się do
kontemplacji racji naszej wiary. Kiedy zaś odkryję coś,
czego przedtem nie rozumiałem, chętnie to innym
udostępniam,
(CDH, Polecenie56)
Jednym z problemów, który nurtuje wierzącego
w sprawie rozumienia Woli Bożej, jest sprawa pogodzenia
sprawiedliwości Bożej z Jego miłosierdziem. Wydaje się,
że to właśnie ten problem posłuży Anzelmowi, by
wyrazić kwintesencję swojej myśli w sprawie Odkupienia
człowieka. Problem ten pojawia się już w
Proslogionie, gdzie Anzelm zwraca się z prośbą do
Boga w następujących słowach:
W każdym razie, jeżeli dlatego jesteś
miłosierny, ponieważ jesteś w najwyższym stopniu dobry,
a w najwyższym stopniu dobry jesteś tylko i wyłącznie
dlatego, że jesteś w najwyższym stopniu sprawiedliwy, to
zaiste dlatego jesteś miłosierny, ponieważ jesteś w
najwyższym stopniu sprawiedliwy. Wspomagaj mnie sprawiedliwy i
miłosierny Boże, którego światła szukam, wspomagaj
mnie, bym zrozumiał to, co mówię. Zaprawdę więc
dlatego jesteś miłosierny, ponieważ [jesteś]
sprawiedliwy.
(,,Proslogion” [47, str. 153-154]57)
Następnie Anzelm zadaje sobie pytanie:
Czyż więc twoje miłosierdzie wywodzi
się z twej sprawiedliwości?
(,,Proslogion” [47, str. 154])
Czy przystoi Bogu tylko z miłosierdzia darować grzech, bez
żądania zadośćuczynienia jakiegokolwiek za zło
popełnione? Rozwiązaniem tego problemu zajmie się Doktor
Wspaniały w CDH. Dla niego zarówno Wcielenie jak i
Odkupienie są objawieniem tego, jaki jest Bóg w stosunku do
człowieka grzesznego. To dzięki Wcieleniu i Odkupieniu
formułuje Anzelm taką koncepcję Boga, która pozwala mu
pogodzić miłosierdzie i sprawiedliwość Bożą.
Myśl Anzelma stanie się jasna, gdy przyjmiemy, że
sprawiedliwość i miłosierdzie nie są czymś ze
sobą sprzecznym, ale wzajemnie się uzupełniają. Skoro
człowiek nie zachowuje porządku Bożego w
sprawiedliwości, stawia się w sytuacji tego, który
potrzebuje wybawienia i doprowadzenia do porządku. Anzelm jasno
określa powinność człowieka w stosunku do Boga:
Sprawiedliwość czy prawość woli
– oto jedyna i zupełna cześć jaką
jesteśmy winni Bogu – i to one stanowią
zadośćuczynienie, które każdy grzesznik Bogu winien
świadczyć.
(,,Proslogion” I, 1158)
Miłosierdzie jest stosownym atrybutem Boga, który,
będąc odwieczny, zna przyszłe dzieje człowieka i,
uwzględniając je, odpowiednie czyni postanowienia na rzecz jego
zbawienia. Że miłosierdzie Boże jest przyczyną zbawienia
człowieka, o tym dobitnie mówi Anzelm w rozdziale XX, który
w całości tu przytaczam:
Jak wielkie i jakże sprawiedliwe jest
miłosierdzie Boże.
Gdy rozważaliśmy [sprawę]
miłosierdzia Bożego, które wprawdzie tobie wydawało
się, że zginęło, odnaleźliśmy tak wielkie i
zgodne ze sprawiedliwością [miłosierdzie], że
ani większe ani bardziej sprawiedliwe nie może
być pomyślane. Bez wątpienia, cóż może
uchodzić za bardziej miłosierne jeśli nie to, gdy
grzesznikowi skazanemu na wieczne udręki i nie mającemu
znikąd pomocy, Bóg Ojciec mówi:
,,przyjmij mego [Syna]
jednorodzonego i daj za
siebie,,; a tenże Syn [mówi]: ,,weź mnie i zbaw
siebie”59.
Albowiem prawie [dokładnie]
tak mówią, kiedy nas powołują i przyciągają do
wiary chrześcijańskiej. Cóż bowiem [może być]
bardziej sprawiedliwego niż to, by ów, któremu daje się
wykup większy od całego długu, zostałby darowany cały
dług, jeśli tylko z należytym usposobieniem jest
przyjęty?
(CDH II, 2060)
Należyte usposobienie, inaczej mówiąc, skrucha grzesznika
niemającego znikąd ratunku, pozwala realizować się
miłosierdziu Bożemu: to, co odwieczne dosięga wówczas
człowieka-grzesznika w doczesności. Miłosierdzie sprawia,
że Bóg (poprzez Wcielenie) poniża się, stając
się uczestnikiem naszego człowieczeństwa, abyśmy mogli
uczestniczyć w Jego bóstwie. Neoplatonizm sam propagował
,,upodobnienie się do Boga”, nie był jednak w
stanie zrozumieć Boga tak miłosiernego, że stał się
człowiekiem, aby pomóc mu w upodobnieniu się do Boga. Tego
atrybutu Bożego miłosierdzia nie uwzględnia również
nauka Islamu, gdy nakazuje kamienować grzesznicę za
cudzołóstwo – co staje w jawnym kontraście z miłosiernym
Chrystusem i jawnogrzesznicą, którą Żydzi chcieli przed
Nim ukamienować61. W Polsce dobrze zrozumiała ten aspekt Bożej miłości,
która ratuje człowieka grzesznego, wielka propagatorka
Miłosierdzia Bożego, św. Faustyna Kowalska. Wnikliwie o tej prawdzie pisze Klaus Kienzler, wybitny Anzelmista
niemiecki, gdy o drugiej księdze CDH wypowiada się i
twierdzi, iż jest ona pisana z perspektywy Boga i że
nazwałby ją ,,księgą Miłosierdzia
Bożego” [52]. Kienzler wyjaśnia, że
miłosierdzie to ,,nie staje naprzeciw sprawiedliwości Bożej, ale
je przewyższa na sposób niedający się pomyśleć:
w Wcieleniu Boga i na krzyżu Syna Bożego”62. Zamysł Boży nie zostaje więc zniweczony grzechem
człowieka, nie tylko dlatego, że Bóg jest miłosierny i
,,przewidujący”, ale dlatego, żeby nie
okazało się, iż: na próżno stworzył tak wspaniałą
naturę dla tak wielkiego dobra.
(CDH II, 4 (Schmitt II, s. 99) [8])
Argumentem jednak podstawowym, którym Anzelm posługuje się
w nauce o Wcieleniu i Odkupieniu jest argument ze
stosowności. Jeśli Bóg ma być Bogiem, nie
stosowne byłoby (nie tylko w pojęciu neoplatończyków),
aby postanawiał niezgodnie ze swoją istotą, a tę
istotę Anzelm określa jako Miłosierdzie. Dlatego też
należy uznać, że osią całej argumentacji Anzelma
jest zdanie, które stanowi tytuł rozdziału XX, drugiej
księgi : ,,Jak wielkie i jakże sprawiedliwe jest
miłosierdzie Boże”63. Anzelm zachęca zarówno wierzących jak i niechrześcijan
do rozważania tego atrybutu miłosierdzia Bożego. Nie poleca
czytelnikowi swoich dzieł niczego niezwykłego, proponuje tylko,
aby poszedł drogą, którą sam przeszedł i dzielił
radość z tego, co sam doświadczył. Proponuje każdemu
doświadczenie wiary jako coś, co pomoże w rozumieniu
wielkości i dobroci Boga oraz w rozumienie tego, w jaki sposób
Bóg okazuje swoje miłosierdzie w stosunku do człowieka,
który z należytym usposobieniem na nie się otwiera.
7 Podsumowanie
Dla niechrześcijan, nauka chrześcijańska o Wcieleniu Syna
Bożego oraz o Odkupieniu przedstawia pewne trudności, które
wiążą się z ich koncepcją Boga. Anzelm z
Canterbury, doceniając te trudności, chce podać racje,
które pozwolą na ich rozwiązanie tak, aby
niechrześcijanie pojęli logikę wiary na tle koncepcji Boga,
którą są w stanie przyjąć: Boga mądrego,
dobrego, doskonałego i niezmiennego w Swoim bycie ponadczasowym. Nowością w koncepcji Boga, do której Anzelm każe
niewierzącemu ustosunkować się, to atrybut miłosierdzia
Bożego, który Anzelm podaje jako racjonalne wyjaśnienie
Wcielenia oraz zbawczej męki Syna Bożego na krzyżu, i
który niweczy, zdaniem Anzelm, zarzut niechrześcijan o
niedorzeczności chrześcijańskiej nauki o Wcieleniu i
Objawieniu. Dla wierzących, problemem jest pogodzenie Bożego
miłosierdzia z Jego sprawiedliwością oraz bardziej
ogólny problem zaniedbania pod względem pogłębiania w
sobie rozumienia prawd wiary. Pojęcie tzw. ,,ślepej
wiary” nie ma nic wspólnego postawą
Anzelma i jego koncepcją intellectus fidei. Biorąc pod
uwagę świat nam współczesny, dziwić się nie
można, że wiara współczesnych chrześcijan,
nieuwzględniająca Anzelma fides quaerens intellectum,
jest w istocie dla wielu wiarą nieposzukującą zrozumienia,
czyli anty-tezą tego, co propagował w swoim czasie
święty Arcybiskup Canterbury. Rzecz jasna, że
nieznajomość myśli tego, którego Jan Paweł II
nazwał jednym z
,,najpłodniejszych i
najznaczniejszych umysłów w dziejach ludzkości, do
którego słusznie odwołuje się zarówno filozofia, jak
i teologia” [41, rozdz. I.14]
nie pozwoli również czcicielom Miłosierdzia Bożego na skojarzenie,
że Anzelm z Canterbury jest prekursorem św. Faustyny Kowalskiej. Niewiele uwagi poświęca Anzelm eschatologii, a więc
refleksji nad rzeczami ostatecznymi. Stwarza jednak pewien kontekst,
który pozwala odczytać jego stanowisko w tych sprawach, kiedy
pisze o Bożych obietnicach w stosunku do człowieka,
świadczących o tym jak wielka jest miłość
Stwórcy do swego stworzenia-człowieka. Wydaje się, że
dla Anzelma samo dzieło odkupienia, którego Bóg się
podjął, wystarczająco daje człowiekowi nadzieję w
obliczu jego nieuchronnej śmierci. Wyraz temu daje Anzelm w
Rozważaniu o ludzkim zbawieniu, podpowiadając
czytelnikowi jak wielką ufność winien złożyć w
tak dobrym swoim Stwórcy i jaką wdzięczność
powinien żywić do swego Zbawiciela:
Z pewnością, Panie, dlatego, że mnie
stworzyłeś, winny jestem Twojej miłości całego siebie;
dlatego że mnie odkupiłeś, należę do Ciebie w
całości; ponieważ tyle mi obiecujesz, należy Ci się
cały mój byt, a nawet tyle więcej ode mnie należy
się Twojej miłości, o ile Ty jesteś większy ode
mnie, któremu Siebie dałeś i któremu obiecujesz
Siebie.
(,,Meditatio de Redemptione…”64)
Fakt należenia człowieka do Boga, fakt że Bóg czyni z
Siebie dar dla człowieka, sprawia, że może czuć się
bezpieczny i, kiedy tylko chce, sięgnąć po pomoc swego
Zbawiciela, który do człowieka mówi: ,,Weź mnie i zbaw
siebie”65.
Tą wypowiedzią nawiązuje Anzelm do znanej myśli
św. Augustyna: ,,Bóg stworzył nas bez nas, ale zbawić
nas bez nas nie może”66
[53].
Uznanie swego grzechu pozwala działać
miłosierdziu Bożemu, pozwala ,,wziąć Chrystusa i
zbawić siebie”, który to akt jest
wówczas możliwy, gdy człowiek uświadomi sobie, że to
co czyni, grzesząc, burzy rectus ordo, który Bóg
ustanowił. Przykład dobrego łotra ukrzyżowanego razem z
Chrystusem dobrze ilustruje taki przypadek aktu zbawczego67. Zasługą Anzelma w soteriologii jest zwrócenie większej
uwagi na Odkupienie pojęte jako humana restauratio,
które Anzelm wyjaśnia odnosząc się do koncepcji
rectitudo i rectus ordo oraz koncepcji człowieka,
jako tego, który dzięki swej naturze rozumnej jest w stanie
porządek Boży zrozumieć i na rzecz jego utrzymania
działać. W takim kontekście uwzględnić należy
ważny dla świata współczesnego aspekt ekologiczny jako
humana restauratio, o który opierałaby się idea
zachowania środowiska naturalnego – naturae
conservatio. Bez uświadomienia sobie słusznego porządku,
niemożliwe będzie zachowanie go. Nauka Anzelma wymierzona jest
przeciwko współczesnej dyktaturze relatywizmu, o której z
emfazą mówił Kardynał Joseph Ratzinger podczas Mszy
św. przed konklawe, które wybrało go na papieża: Budujemy dyktaturę relatywizmu, który nie
uznaje niczego jako definitywne i którego ostatecznym i jedynym
celem stanowi własne ego [człowieka]
i jego pragnienia68.
Relatywizm w pojęciu Ratzingera jest
poważnym zagrożeniem dla naszego świata, ponieważ nie
akceptuje prawdy obiektywnej, ani, co z tego wynika, żadnego
rectus ordo. Nauka Anzelma z Canterbury o Wcieleniu i
Odkupieniu jest ustawiona w kontekście rectus ordo i, jako
taka, może posłużyć do przywrócenia Europie
właściwego jej dziedzictwa chrześcijańskiego, które
już prawie straciła, oraz do tego, by zbawić jej duszę.
-
[1]
-
T. Grzesik, Anzelm z Canterbury (Warszawa 2004).
- [2]
-
L. Puciata, Grzech pierworodny w teologii św. Anzelma (Wilno 1932).
- [3]
-
J. Kempa, Konieczność zbawienia. Antropologiczne założenia
soteriologii Anzelma z Canterbury (Katowice 2009).
- [4]
-
A. Wójcikowski, ,,Nauka o odkupieniu św. Anzelma z Canterbury”, Studia
Theologica Varsaviensia 30, 55–87 (1992).
- [5]
-
T. Dola, ,,Współczesne próby pozytywnej interpretacji Anzelmowej
teorii zadośćuczynienia”, Studia Teologiczno-Historyczne Śląska
Opolskiego 14, 39–50 (1993).
- [6]
-
D. Gardocki, ,,Teoria zadośćuczynienia Anzelma z Canterbury jako
teologia przymierza”, Studia Bobolanum 3, 33–55 (2005).
- [7]
-
A. Rosłan, Św. Anzelm z Canterbury, O Wcieleniu. Wybór pism
(Poznań 2006).
- [8]
-
F. S. Schmitt OSB, Sancti Anselmi Cantuariensis archiepiscopi Opera
omnia, vol. I-VI (Seccovii-Romae-Edimburgo 1938-1961). Repr. Stuttgart-Bad
Cannstatt 1968.
- [9]
-
Boëthius, ,,Utrum Pater et Filius et Spiritus Sanctus de divinitate
substantialiter praedicentur”, [w:] Boethius, The Theological
Tractates (London 1918), str. 36.
- [10]
-
E. Rand, Founders of the Middle Ages (New York 1958), str. 177–178.
- [11]
-
C. E. Viola, Anzelm z Aosty. Wiara i szukanie zrozumienia (Lublin
2009), str. 113. Tłum. E.I. Zieliński.
- [12]
-
D. E. Luscombe i G. R. Evans (red.), Anselm. Aosta, Bec and Canterbury
(Sheffield 1996).
- [13]
-
C. E. Viola, ,,Authority and reason in St. Anselm’s life and thought”,
[w:] Anselm. Aosta, Bec and Canterbury [12].
- [14]
-
B. Sesboüé i J. Wolinski, Bóg Zbawienia (Kraków 1999), str. 302.
Tłum. Piotr Rak.
- [15]
-
G. L. Müller, Podręcznik teologii dogmatycznej (Kraków 1998).
- [16]
-
E. Adamiak, A. Czaja, i J. Majewski (red.), Dogmatyka, Tom I (Więź,
Warszawa 2005).
- [17]
-
E. Adamiak, A. Czaja, i J. Majewski (red.), Dogmatyka, Tom III
(Więź, Warszawa 2006).
- [18]
-
Praca zbiorowa, Wprowadzenie do zagadnień teologicznych (Poznań
1968).
- [19]
-
J. Szymusiak i A. Starowieyski (red.), Słownik
wczesno-chrześcijańskiego piśmiennictwa (Poznań 1971). Szczególnie
hasło tematyczne: I. Bieda, ,,Chrystologia Ojców”, str. 424-456.
- [20]
-
J. N. D. Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej (Warszawa 1988).
- [21]
-
G. L. Müller, ,,Traktat V: Chrystologia – nauka o Jezusie Chrystusie”,
[w:] Podręcznik teologii dogmatycznej [15].
- [22]
-
Vox Patrum 20(38-39) (2000). Materiały z sympozjum ,,Tajemnica
Wcielenia w nauce Ojców Kościoła”, Międzywydziałowy Zakład Badań nad
Antykiem Chrześcijańskim KUL, Lublin, 27-28 listopada 2000.
- [23]
-
C. Schönborn, Bóg zesłał Syna Swego. Chrystologia (Poznań 2002).
- [24]
-
J. Majewski, ,,Wprowadzenie do teologii dogmatycznej”, [w:]
Dogmatyka I [16].
- [25]
-
G. Strzelczyk, ,,Traktat o Jezusie Chrystusie”, [w:] Dogmatyka
I [16].
- [26]
-
J. Szymik, ,,Traktat o Bogu Jedynym”, [w:] Dogmatyka III
[17].
- [27]
-
M. Paluch, ,,Traktat o zbawieniu”, [w:] Dogmatyka III
[17].
- [28]
-
H. Chadwick, Kościół w epoce wczesnego chrześcijaństwa (Warszawa
2004).
- [29]
-
K. Romaniuk, Soteriologia św. Pawła (Warszawa 1983).
- [30]
-
S. Longosz, ,,Atanazjańska terminologia teologii Wcielenia”, Vox Patrum
20(38-39), 141–156 (2000). Materiały z sympozjum ,,Tajemnica
Wcielenia w nauce Ojców Kościoła”, Międzywydziałowy Zakład Badań nad
Antykiem Chrześcijańskim KUL, Lublin, 27-28 listopada 2000.
- [31]
-
J. M. Szymusiak SJ i S. Głowa SJ (red.), Breviarium Fidei. Kodeks
doktrynalnych wypowiedzi Kościoła (Poznań 1964).
- [32]
-
Anselmus Cantuariensis, ,,Epistola LXXIV. Ad Rainaldum”, [w:] J.-P.
Migne (red.), Patrologia Latina, Vol. 158, col. 1144.
- [33]
-
J. Comby i D. Singles (red.), Św. Ireneusz z Lyonu: Chwałą Boga
żyjący człowiek. Wybór i komentarz: J. Comby i D. Singles (Kraków
1999). Tłum. ks. W. Myszor.
- [34]
-
Św. Augustyn, O Trójcy Świętej (De Trinitate) (Kraków 1996).
Tłum. M. Stokowska.
- [35]
-
A. von Harnack, Lehrbuch der Dogmengeschichte, Vol. III (Tübingen
1910), str. 408.
- [36]
-
T. Grzesik, ,,Uwagi na temat metafizycznego wymiaru myśli Anzelma z
Canterbury”, Acta Mediaevalia XVIII, 175–191 (2005).
- [37]
-
Watykańska Komisja Teologiczna, ,,Nadzieja zbawienia dla dzieci,
które umierają bez chrztu”, 2007.
- [38]
-
T. Grzesik, ,,Anzelma z Canterbury List o Wcieleniu Słowa [Bożego] –
(Epistola de Incarnatione Verbi)- wstęp i tłumaczenie rozdziału I”,
Philosophon Agora str. 165–172 (2008).
- [39]
-
T. Grzesik, ,,The Anselmian roots of Aquinas”, Acta Mediaevalia
XXI, 205–216 (2009).
- [40]
-
J. McIntyre, ,,Premises and Conclusions in the System of St. Anselm’s
Theology”, Spicilegium Beccense 1, 95–101 (1959).
- [41]
-
Jan Paweł II, Encyklika ,,Fides et ratio” (Rzym 1998).
- [42]
-
J. Ratzinger, Wprowadzenie w chrześcijaństwo (Kraków 1970). Tłum.
Z. Włodkowa.
- [43]
-
Ambrosius, ,,De fide ad Gratianum Augustum”, [w:] J.-P. Migne (red.),
Patrologia Latina, Vol. 16, col. 537.
- [44]
-
Św. Augustyn, O państwie Bożym, VIII, 5 (Warszawa 1977), str.
378. Tłum. W. Kornatowski.
- [45]
-
Gislebertus, ,,Disputatio Iudaei cum Christiano de fide Christiana”,
[w:] J.-P. Migne (red.), Patrologia Latina, Vol. 159, col. 1011.
- [46]
-
R. W. Southern, A Portrait in a Landscape (Cambridge 1990), str.
198–202.
- [47]
-
Anzelm, Monologion, Proslogion, (Warszawa 1992). Tłum. T. Włodarczyk
przy współudziale E. I. Zielińskiego (wstęp, przypisy i
dopracowanie przekładu).
- [48]
-
Arystoteles, Metafizyka, ks. A, 980 a22.
- [49]
-
Eadmer, The Life of St. Anselm, Archbishop of Canterbury (London
1972), str. 111–112. With introduction, notes and translation by R. W.
Southern.
- [50]
-
A. Kisiel, ,,Żywot Anzelma, arcybiskupa Canterbury, napisany przez Jana
z Salisbury, biskupa Chartres (tłumaczenie)”, Acta Mediaevalia XX
(2007).
- [51]
-
J. H. Newman, Logika wiary (Warszawa 1989). Tłum. Paweł Boharczyk.
- [52]
-
K. Kienzler, ,,Der Barmherziger Gott ist der grössere Gott”, [w:]
R. Majeran i E. I. Zieliński (red.), Saint Anselm Bishop and
Thinker (Lublin 1999), str. 243–266.
- [53]
-
Augustinus, ,,Sermo 169, cap. 13”, [w:] J.-P. Migne (red.),
Patrologia Latina, Vol. 38, col. 923.
Part II
English Translation of Abstracts and Tables of Contents |
Otwarte Referarium Filozoficzne 3 45-68 (2010)
The Teaching of Anselm of Canterbury
on the Incarnation and Redemption
Tadeusz Grzesik
Saint Anselm of Canterbury, who lived at the turn of the 11th and 12th centuries, was the first philosophizing theologian of that period. When discussing the problems of the Incarnation and Redemption, he refers to the notion "rectitudo" (rectitude, rightness, righteousness) in order to explain the reasons of God’s provisions for man, who by his iniquity had disrupted the order established by God in the world. The argument from appropriateness (convenientia) allows Anselm to expound the will of God, making it possible to be understood as consistent. In his explanation of the Christian doctrine on Redemption, Anselm points to the attribute of divine mercy as to the crucial reason, which makes it clear why God became a man and why, as the God-man, He chose to suffer and to die on the cross. For Anselm, the will of God is never irrational, and that is why, underlying every one of its decisions, there are reasons for God acting as He does. Both the Incarnation and the Redemption reveal to man the immense love of his Creator. They also illustrate how precious a human being must be in God’s eyes, if the Creator was pleased to renew fallen humanity in such a way (humana restauratio). The unification of God and man in the God-man also has eschatological significance: man was created for the purpose of everlasting joy in union with God. This medieval thinker changed the theological outlook on the Incarnation and the Redemption. Instead of talking about redeeming the human being from the power of the devil, Anselm brings to our notice the satisfaction, which a sinner owes for justice’s sake to God, and which was effected through the intermediary of the God-man, Jesus Christ.
Table of Contents
1 Introduction
2 Anselm’s theological approach
3 The historical context – a brief summary of the problem
4 Anselm’s christology as a foundation of his soteriology
5 An attempt to explain the reasons for the Incarnation to non-Christians
6 What does Anselm teach the believers?
7 Summary
Bibliography: 53 items
This document was translated from LATEX by
HEVEA.
|