Marzena Wasik, Jarek Dąbrowski i Zespół Redakcyjny ORF1
Od Redakcji. Dziś oddajemy do rąk Czytelników kolejny zeszyt Referarium. O ile poprzednim razem dyskutowaliśmy kwestię Początku wszystkiego, teraz przenosimy się na ludzki Koniec, do spraw ostatecznych.
Tego, co jest po drugiej stronie życia, zbadać się nie da. Lecz żywi muszą tak czy owak jakoś reagować na śmierć innych i ustawić się wobec perspektywy swojej śmierci. Co sprowadza się do wiary w istnienie po śmierci, lub wiary w pustkę. Rozpoczniemy od pytania o znaczenie słowa ,,śmierć” w sensie doczesnym (w medycynie [Roczeń])
i nadprzyrodzonym (w chrześcijaństwie [Dańczak]).
Potem przyjrzymy się pewnej ogólnej hipotezie o roli śmierci w rozwoju człowieka
[Świeżyński].
Wstępem do bardziej szczegółowych przemyśleń o tym, co może nas spotkać po śmierci, prowadzonych w ramach chrześcijaństwa, będzie rozważenie Wcielenia i Odkupienia
[Grzesik].
Sporo miejsca zajmie następnie próba udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy i dlaczego można mieć nadzieję – a może wręcz pewność? – że każdy będzie zbawiony
[Krasicki, Rynkowski, Dąbrowski].
Na koniec przedstawimy tomistyczną refleksję nad ostatecznym losem naszych ,,braci mniejszych”, zwierząt
[Kalski]. Ponieważ poruszać tu będziemy także kwestie teologicznie kontrowersyjne, naturalnym zamknięciem dyskusji będzie spojrzenie na podejście najwyższych władz Kościoła do ,,nieortodoksyjnych” idei [Obirek].
Całość zamykają zaś recenzje dwóch książek o zbawieniu i jego powszechności [Łukasiak, Koska]. Zeszyt pozwoliliśmy sobie uzupełnić ekskursem w świat greckich i celtyckich poglądów [Od Redakcji].
1 ORF 3: Sprawy OstateczneDziś oddajemy do rąk Czytelników kolejny zeszyt Referarium. O ile poprzednim razem dyskutowaliśmy kwestię Początku wszystkiego, teraz przenosimy się na ludzki Koniec, do spraw ostatecznych.
Tego, co jest po drugiej stronie życia, zbadać się nie da. Lecz żywi muszą tak czy owak jakoś reagować na śmierć innych i ustawić się wobec perspektywy swojej śmierci. Co sprowadza się do wiary w istnienie po śmierci, lub wiary w pustkę. Rozpoczniemy od pytania o znaczenie słowa ,,śmierć” w sensie doczesnym (w medycynie
[1])
i nadprzyrodzonym (w chrześcijaństwie
[2]).
Potem przyjrzymy się pewnej ogólnej hipotezie o roli śmierci w rozwoju człowieka
[3].
Wstępem do bardziej szczegółowych przemyśleń o tym, co może nas spotkać po śmierci, prowadzonych w ramach chrześcijaństwa, będzie rozważenie Wcielenia i Odkupienia
[4].
Sporo miejsca zajmie następnie próba udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy i dlaczego można mieć nadzieję – a może wręcz pewność? – że każdy będzie zbawiony
[5, 6, 7].
Na koniec przedstawimy tomistyczną refleksję nad ostatecznym losem naszych ,,braci mniejszych”, zwierząt
[8]. Ponieważ poruszać tu będziemy także kwestie teologicznie kontrowersyjne, naturalnym zamknięciem dyskusji będzie spojrzenie na podejście najwyższych władz Kościoła do ,,nieortodoksyjnych” idei [9].
Całość zamykają zaś recenzje dwóch książek o zbawieniu i jego powszechności [10, 11]. Zeszyt pozwoliliśmy sobie uzupełnić ekskursem w świat greckich [12] i celtyckich [13] poglądów.
2 Życie, śmierć – i co dalej? Poglądy Greków i CeltówCzłowiek zastanawia się wciąż nad istnieniem pośmiertnej rzeczywistości. Próbuje ją budować, rzecz jasna, według ludzkich kategorii i wiedzy. Aby zatrzymać swe istnienie w znanej przestrzeni, ludzie próbowali różnych sposobów. Wierzyli w ingerencję duchów przodków, składali im ofiary, balsamowali zwłoki, budowali cmentarze. Wszystko to zaczyna się od prostego uświadomienia sobie własnej śmiertelności. Śmierć jest zakończeniem pełnego cyklu życia, jest jedyną pewnością w ciągu pełnego chwiejności trwania. Lęk przed odejściem ze znanej rzeczywistości jest naturalny.
Człowiek stara się więc zapomnieć o stałej obecności śmierci. Eurypides mówi, że
kto zmarł, ten nie istnieje [14, w. 518].
Czas zaś jest niszczycielem i lekarzem jednocześnie – a „umarły jest niczym”
[14, w. 381].
Eurypides w niemalże każdej swej tragedii dawał wyraz nieuchronności śmierci. Człowiek rodzi się po to, aby kiedyś umrzeć. Powoli lecz nieuchronnie coraz bliższy jest ten dzień odejścia. Życie jest więc tak naprawdę powolnym umieraniem. Thanatos –- Śmierć, skrzydlaty bóg, dźwigający ciężki miecz, którym ucina głowy i pozbawia życia. Jego obyczaje są „wstrętne śmiertelnym i obrzydłe bogom” [14, w. 62].
Powinna więc istnieć kraina, do której trafiamy po śmierci.
Niech to będzie kraina radości czy też cierpienia, ale niech gdzieś będzie. Według wierzeń Greków, dusza ludzka opuszcza ciało w chwili śmierci i żyje dalej własnym życiem jako cień tam, gdzie żywi nie mają dostępu. Śmierć nie jest nieszczęściem dla tych, co odchodzą. Śmierć jest ciężka i bolesna dla tych, którzy pozostają. Żywi umieszczali więc ciało w cyprysowej, glinianej lub kamiennej trumnie, składali na marach i nieśli na miejsce pochówku. Orszak tworzyła rodzina, bliscy, trenodowie i płaczki. Po pochowaniu ciała w grobie, usypaniu kopca z ziemi, bądź „po ostologii, zebraniu kości i popiołów, i złożeniu do urny w grobie, wszyscy uczestnicy rozchodzili się, żegnając zmarłego trzykrotnym wezwaniem go po imieniu” [15].
Potem wyprawiano stypę. A dalej już tylko imię zmarłego istniało w ziemskim czasie. Który pozwalał zapomnieć, bo codzienne sprawy zagłuszają ból. Według Celtów, człowiek posiada jakby dwa swe egzemplarze: cielesny i duchowy. Nie umiera, lecz porzuca cielesną powłokę i przenosi w zaświaty duchową swą część. Ludzka egzystencja odbywa się w korelacji z zaświatami. Świat zmarłych istnieje tuż obok rzeczywistego, ludzie żyją w nim stale, chociaż swymi śmiertelnymi zmysłami nie mogą go zobaczyć. Umarli zaś nie interesują się sprawami ziemskimi ani w nie nie ingerują Po śmierci już nigdy nie można o człowieku usłyszeć, lecz trzeba modlić się za jego duszę, bo w przeciwieństwie do ciała jest ona nieśmiertelna. Dusza zaś wyrusza w drogę na Avalon, wyspę żywych, lecz zmarłych dla ludzkiego świata. Odejście do Avalonu to przedostanie się do ogrodu pełnego światła i egzotycznych zwierząt, elfów i nimf. Ludzkie życie nie jest łatwe, toteż wyobraźnia nie mogła drogi do światłocieni uczynić łatwą. Dusza ulatuje z ciała i wędruje tam, gdzie nie docierają najsłabsze promienie słońca.
Wierzono, że wrota do świata zmarłych znajdują się na wzgórzu Tor (na południowy zachód od miasteczka Glastonbury w hr. Somerset). U jego stóp rozciągają się mokradła, nad którymi stale unosi się mgła podkreśląca niesamowitość okolicy. Wejściem były też jaskinie Cruachan oraz wszelkie źródła i jeziora. Przedostać można było się z podmuchem wiatru. W zasadzie wystarczyło trochę mgły i tafla wody, by znaleźć się po drugiej stronie. Tak Celtowie jak i Grecy kojarzyli odejście ze świata z odejściem w ciemność.
Nie ma dla człowieka nic ważniejszego nad świadomość, że wstanie nowy dzień. Światło dnia–życia przynosi ukojenie, odpędza ciemność nocy–śmierci. Światło jest utożsamiane z życiem. Ciemność zawsze identyfikowano ze śmiercią i mrokami świata zmarłych. Nieznane jest ciemnością niewiedzy. Nim dusza Greka wejdzie do świata zmarłych, trafia do Przedsionka Piekieł. Ta smutna kraina po drugiej stronie Okeanosu ciągie się kilka mil. Homer tak opisuje drogę do niej:
„gdy okręt przepłynie Okean, będzie tam mały przylądek i gaj Persefony, wielkie sokory i wierzby bezpłodne”
[16]. Po przybyciu w zaświaty, dusza widzi błota i grzęzawiska Acherontu – rzeki Boleści. Dalej płyną Kokytos-Lament i Pyriflegeton, w którym zamiast wody płynie ogień. Następna jest rzeka Lete, dająca zapomnienie o wszystkich ziemskich sprawach. Łączą się one ze Styksem, rzeką Przeraźliwą, co opływa całe Podziemia dziesięć razy. Dusza Greka wciąż stoi nad brzegiem cuchnącego siarką grzęzawiska i musi zapłakać. Jak ma przedostać się do świata zmarłych? Sama nie potrafi, jest zbyt słaba, aby przepłynąć wszystkie te przerażające rzeki. Spotyka jednak kogoś, kto jej pomoże. Z ponurej scenerii mgieł i rzecznych oparów wyłania się postać Charona. Jego łódź zanurza się w cuchnące siarką błota i dobija do brzegu. Zrzędliwy sługa piekieł ponagla, by wsiadać. Domaga się jednak opłaty: drobnego pieniążka, obola. Kto go nie ma, musi pozostać na brzegu i błąkać się czekając, aż żywi wydadzą jego ciału symboliczny pogrzeb (trzy garście ziemi wystarczą). Charon jest jednak tylko sternikiem. Wiosłować dusze muszą same. Łódź Charona jest łodzią przerażenia. Jej pasażerowie nie wiedzą, co ich czeka. Przeprawa przez rzekę ognia powoduje wielkie pragnienie. Gdy tylko wpływają więc na Lete, zanurzają dłonie w jej przejrzystych wodach – i zapominają wszystko to, czego dokonali na ziemi. Po opuszczeniu łodzi trafiają na potwornego psa Cerbera o stu łbach. Domaga się słodyczy, miodowego ciastka. Gdy je otrzyma, łagodnieje. Zresztą dla przybyszy jest niegroźny. Ale dla dusz, które chciałyby uciec do świata żywych jest straszny, gdy wlecze je do najgłębszych czeluści Piekieł. Dusze dostają się teraz do Królestwa Cieni. To martwe i chłodne Królestwo, pelne tylko wiatru. Tutaj oczekują sądu. Trybunał trzech sprawiedliwych: Minosa, Ajakosa i Radyamantysa, dokonuje oceny ludzkich czynów duszy, chociaż ona nie pamięta nic i dawne jej uczynki są jej obce. Nie należą już do niej. A jednak jest osądzona. Ci, co wiedli nikczemne życie lub buntowali się przeciw bogom, dostają się na zawsze do Tartaru. Pokutją pod okiem samego władcy Piekieł, Hadesa i bezlitosnych Erynii. Potępieni ukryci są ze swym cierpieniem głęboko jego pod pałacem. A sprawiedliwi trafiają na Wyspę Błogosławionych z miastem ze złota. Pośrodku jest łąka, miejsce biesiad zwane Polem Eleuzyjskim. Wszystko przepaja woń kwiatów, w powietrzu drga czarująca muzyka piszczałki. I nikt się nie starzeje. Dusza Celta pokonuje natomiast tunel i wychodzi na przystań na nieznanej plaży. Można sobie wyobrazić ten obraz: szum morza, mgła, jakaś krzątanina. Mglisty poranek nad morzem, gdy od strony fal unosi się mgła i zmierza w kierunku lądu. I pochłania wszystko na swej drodze, wszystko rozpływa się i zamazuje. Przez mgłę okolica staje się upiorna i zarazem fascynująca, osłonięta mlecznobiałą, jaskrawą poświatą. Dusza stoi nad brzegiem morza, na zamglonej plaży spogląda w stronę łodzi. Na pokładzie dostrzega swych zamarłych bliskich. Otoczona jest mgłą, wdycha orzeźwiające morskie powietrze. Łódź na pewno dobije do brzegu, by duszę zabrać. Duszy Celta nikt nie sądzi. Selekcja jest automatyczna. Główne kryterium to dobro i ziemska sława, lecz w tym pozytywnym znaczeniu, bo pamięć świata dzieli bohaterów na tych, których nie chce się zapomnieć i tych, których, ze względu na zło jakie czynili, nie jest w stanie zapomnieć. Dusza zmierza teraz do miejsca zwanego Yanis Avalon, Wyspa Jabłoni. Nie istnieje tam brzydota, ból, choroby, niedostatek, starość. Czas upływa tam inaczej, niż na ziemi. To, co na ziemi trwa wiecznie, tam błyskawicznie przemija. To zaś, co dla człowieka jest chwilą, jest tam wiecznością. Jest to miejsce, gdzie egzystują w pozornej harmonii piękne kobiety i silni mężczyźni.
Ale mieszkają tam też potwory, upiory i złośliwe czarownice. Ponadto zdarzają się zbrojne konflikty: Avalon jest podzielony na państewka. Nad wszystkim czuwa jednak najwyższy władca – bóg Dagda. Niestety, Avalon należy tylko do bohaterów. Ci, co niegodni są takich zaszczytów, będą wiecznie błąkali się po morzu, zapomniawszy o wszystkim. Ciekawe, że obie mitologie krainę wiecznego szczęścia umiejscawiają na wyspie. Domeną wyspy jest izolacja, w tym wypadku tak świata doczesnego, jak od świata pokutujących dusz. (Avalon również osłonięty jest mgłą. Mgła jest nieprzenikniona jak tajemnica śmierci i królestwa zmarłych. Nie pozwala na przenikanie światła, ani dźwięku. Odcina od ziemskich spraw. Izoluje od rzeczywistości ziemskiej. Nad obiema wyspami unosi się specyficzny aromat. Przestrzeń tego świata wypełniona jest nim, a dusza czuje go, i on ją zniewala. Duszę zawsze ratuje sława i dobro. Wielcy, bo dobrzy, pomimo złej natury tego świata, zaszczytu dosięgają również po śmierci.
-
[1]
-
R. Roczeń, ,,Historia i idee neurocentrycznych koncepcji śmierci
człowieka”, Otwarte Referarium Filozoficzne 3, 5–19 (2010).
- [2]
-
A. Dańczak, ,,Wieloznaczność śmierci w kontekście przemian jej
rozumienia w myśli chrześcijańskiej”, Otwarte Referarium Filozoficzne
3, 21–30 (2010).
- [3]
-
A. Świeżyński, ,,Zagadnienie śmierci człowieka w kontekście
megaparadygmatu ewolucjonistycznego”, Otwarte Referarium Filozoficzne
3, 31–44 (2010).
- [4]
-
T. Grzesik, ,,Nauka o Wcieleniu i Odkupieniu u św. Anzelma z
Canterbury”, Otwarte Referarium Filozoficzne 3, 45–68 (2010).
- [5]
-
J. Krasicki, ,,Zbawienie powszechne w filozofii N. A. Bierdiajewa”,
Otwarte Referarium Filozoficzne 3, 69–81 (2010).
- [6]
-
R. M. Rynkowski, ,,Źródła nadziei powszechnego zbawienia”, Otwarte
Referarium Filozoficzne 3, 83–95 (2010).
- [7]
-
J. Dąbrowski, ,,Jak pogodzić pewność zbawienia wszystkich i groźbę
potępienia niektórych”, Otwarte Referarium Filozoficzne 3, 97–129
(2010).
- [8]
-
R. Kalski, SJ, ,,Co się dzieje ze zwierzętami po śmierci? Refleksje
na bazie teorii tomistycznej”, Otwarte Referarium Filozoficzne 3,
131–141 (2010).
- [9]
-
S. Obirek, ,,ESEJ: Długa droga do światowego etosu –-
religie szansą czy przeszkodą”, Otwarte Referarium Filozoficzne 3,
143–147 (2010).
- [10]
-
Łukasz Łukasiak, ,,Recenzja książki: Hans Urs von Balthasar
Eschatologia w naszych czasach”, Otwarte Referarium Filozoficzne 3,
149–151 (2010).
- [11]
-
S. Koska, ,,Recenzja książki: Wojciech Szczerba „A Bóg
będzie wszystkim we wszystkim” Apokatastaza Grzegorza z Nyssy Tło,
źródła, kształt koncepcji”, Otwarte Referarium Filozoficzne 3,
153–154 (2010).
- [12]
-
J. Parandowski, Mitologia (Poznań 1988).
- [13]
-
J. Gąssowski, Mitologia Celtów (Warszawa 1978).
- [14]
-
Eurypides, ,,Alkestis”, [w:] J. Łanowski (red.), Eurypides,
Tragedie (Warszawa 1967).
- [15]
-
L. Winniczuk, Ludzie i obyczaje starożytnej Grecji i Rzymu, t. 2
(Warszawa 1985), str. 459.
- [16]
-
Homer, Odyseja, Ks. 11 (Warszawa 1981), str. 166. Tłum. J.
Parandowski.
This document was translated from LATEX by
HEVEA.
|