Andrzej Dańczak1
Streszczenie.
Przedmiotem opracowania jest ukazanie wybranych aspektów
zmieniającej się chrześcijańskiej interpretacji
śmierci oraz powiązanie wypływających wniosków z
możliwością uzasadnienia wieloznacznego jej rozumienia w
dniu dzisiejszym. Śmierć, która w każdej kulturze
domaga się wyjaśnienia i umieszczenia w spójnym systemie
rozumienia świata, w tradycji chrześcijańskiej przez
długi czas była widziana wyłącznie jako konsekwencja
grzechu. W teologii XX w. dokonała się jej istotna
reinterpretacja. Nie tylko opiera się ona na obserwacji
powszechności zjawiska umierania w całości przyrody, ale
także na nowym spojrzeniu na człowieka, które pozwala
postrzegać śmierć jako m. in. miejsce antropologicznej
pełni. Takie rozumienie śmierci może stać się
przyczynkiem do rozumienia pewnych aspektów
chrześcijańskiego ujęcia świata, a także Boga, z
którym pełne spotkanie ,,ma miejsce” poza
linią śmierci i poza aktualną postacią ,,świata
rzeczy”. Może ono także pozwolić na przedstawienie śmierci przy pomocy toposu drogi, często zawężanego do opisu samego życia.
Spis Treści
Dyskusja na temat tego artykułu jest prowadzona na: Forum ŚFiNiA, wątek
Dańczak - Wieloznaczność śmierci.
1 Wstęp Śmierć zawsze była wydarzeniem, z
którym wiązała się wieloznaczność
interpretacyjna. Będąc radykalnym zerwaniem z całą
znaną rzeczywistością domagała się także swojego
ostatecznego wyjaśnienia. Naturalny bunt wobec końca towarzyszy
przemyśleniom człowieka od samego początku. Choć
pojawiały się nurty bagatelizujące znaczenie śmierci,
nie wydają się one trafiać do szerszej świadomości
ani w przeszłości ani dzisiaj. Jaki może być
status mortis? Interpretacja chrześcijańska
wiąże pojawienie się śmierci oraz jej charakter z
grzechem, który u zarania historii człowieka w nieodwracalny
sposób naznaczył całą ludzkość. Równolegle
pojawiały się jednak przesłanki w ramach samej myśli
chrześcijańskiej, które pozwoliły na odejście od
tego schematu jako dalece niewystarczającego. Ważnym impulsem
dla nowego spojrzenia stał się także kontekst ewolucyjnego
pochodzenia człowieka. Wydaje się, iż nadal
niezadowalające jest ukazanie powiązania pomiędzy
ujęciem śmierci a teologicznym rozumieniem świata.
Pośród różnych elementów interpretacyjnych, jakie
były obecne podczas historii, można dostrzec także takie,
które pozwalają dzisiaj ukierunkować refleksję ku
bardziej pełnemu rozumieniu śmierci. Włączałoby ono
elementy natury świata, przede wszystkim jego
przypadłościowy charakter rozumiany jako
niedoskonałość1.
2 Tradycyjne chrześcijańskie rozumienie
Rozumienie śmierci w kulturze zachodniej przez
długi czas było bezpośrednio powiązane z
interpretacją wydarzeń opisanych w Księdze Rodzaju 2–3.
,,Historia upadku” człowieka była
wyjaśnieniem tych aspektów ludzkiego losu, w których obecne
jest pasmo niezrozumiałego trudu, oraz wytłumaczeniem istnienia
śmierci jako wydarzenia kończącego życie.
Śmierć w tym kontekście jawi się jako
obciążenie tym bardziej dotkliwe, iż świat poza ogrodem
Eden jest diametralnie odmienny od danych człowiekowi pierwotnych
realnych możliwości. ,,Raj utracony”
pozostał jednak nieodwracalnie wymiarem należącym do
przeszłości. Świat w swojej całości mógł
być inny a ponoszony trud i cierpienie posiadają przyczynę
na płaszczyźnie decyzji moralnej, której nieodwracalne
konsekwencje dotykają wszystkich. Śmierć jawi się w tym
kontekście jako wydarzenie wręcz ekspiacyjne, naznaczone
konsekwencją przeszłości [2].
Z opisem biblijnym Rdz 2-3 łączyło się
przekonanie o pierwotnej nieśmiertelności człowieka. Od razu
trzeba jednak zaznaczyć, iż tradycja katolicka w
odróżnieniu od protestanckiej nie łączyła
nieśmiertelności (jak i generalnie tzw. pierwotnej
sprawiedliwości) z naturą2 człowieka. Jest to interesujący niuans. Jeśli w teologii
katolickiej minionych wieków mowa jest o rajskiej
nieśmiertelności, pojawia się ona wyłącznie w
kontekście daru, nie będąc jednak nigdy naturalną
cechą człowieka [3]. Do natury należałaby śmierć. W interpretacjach
dotyczących sytuacji człowieka w ogrodzie Eden mowa o
szczególnych darach (dona praeternaturalia, dary
pozaprzyrodzone, pozanaturalne), które wyznaczają
podstawową charakterystykę człowieka przed upadkiem.
Pierwszym z nich była właśnie wolność od śmierci
(immunitas a morte, immortalitas). Do innych
należały np. wolność od tzw. namiętności,
wolność od błędu itd.; przy czym nigdy nie istniała
pełna wiążąca lista darów pozanaturalnych.
Nieśmiertelność będąca
wiodącą cechą antropologii raju posiadała więc
charakter relatywny. Mieści się ona w kategorii przywileju,
który jest jednak utracalny. Jego zachowanie uwarunkowane jest
posłuszeństwem. Tradycyjna formuła –
posse non mori – mówiła tutaj niezmiennie o
(jedynie) możliwości uniknięcia śmierci.
Nieśmiertelność rajska nie jest uwarunkowana ontologicznie.
Ponadto komentatorzy podkreślali np. konieczność
przyjmowania pokarmów jako należącą do elementów
rajskiego życia. Warunki życia w ogrodzie Eden
nawiązywały więc do warunków określanych przez
powszechne prawa przyrody. Istniała konieczność aktywnego
starania się o naturalne podtrzymanie życia, choć zapewne
nie miało się ono wiązać z egzystencjalnym
ciężarem. Praktyczną nieśmiertelność
człowieka tłumaczono także wewnętrznym oddziaływaniem
duszy, która panując całkowicie nad ciałem
podtrzymywała jego dynamizm pozwalający na uniknięcie
wszelkich niebezpieczeństw zewnętrznych zagrażających
życiu [4, str. 257].
Odmiennie od człowieka w sytuacji rajskiej
przedstawia się status świata. W myśli
chrześcijańskiej istnieje tutaj dwutorowość
interpretacyjna. Z jednej strony mamy do czynienia z kierunkiem
biorącym swój początek m. in. od Teofila z Antiochii,
który wskazuje, iż zło moralne zainicjowane przez
człowieka w ogrodzie Eden powoduje zachwianie równowagi
także w świecie przyrody. Człowiek swoją decyzją
zmienił więc także otaczającą go
rzeczywistość [5]. Druga linia interpretacyjna wskazuje, iż już świat
rajski charakteryzował się prawami przyrody znanymi w okresie
późniejszej sytuacji poupadkowej. Przynajmniej w stosunkowo
już niedawnym okresie – w katolickiej neoscholastycznej
teologii podręcznikowej – nie negowano, iż przyroda
zawsze charakteryzowała się cechami znanymi także w okresie
poupadkowym. Zachodziły w niej np. katastrofy naturalne, które
jednak dzięki aktywnej opiece Boga miały omijać człowieka
w sytuacji rajskiej [4, str. 256–258]. Wbrew popularnym poglądom Eden nie był więc przez
wszystkich komentatorów traktowany jako całkowita idylla, gdzie
panowałyby odmienne prawa przyrody. Na kwestię rzuca
światło m. in. Tomasz z Akwinu, który mówi np. o
niezmienności natury zwierząt, szczególnie w ich relacji
względem siebie. Ujmując kwestię w języku dzisiejszym:
grzech człowieka nie zapoczątkował istnienia
łańcuchów pokarmowych w przyrodzie. Tomasz mówi w tym
kontekście o niezgodzie (discordia) między
zwierzętami i określa ją jako naturalną
(naturalis) [6, I.96.1.2].
Ogród Eden nie oznaczał także zawsze
całego istniejącego świata. Paradoksalnie właśnie
literalna interpretacja raju pozwalała uzmysłowić sobie,
iż był on czymś różnym od
współistniejącej równolegle odrębnej
rzeczywistości. Człowiek zostaje umieszczony w raju a
następnie z niego wypędzony, aby znaleźć się w
świecie odmiennym [7, str. 73].Samo położenie raju próbowano też w przeszłości wielokrotnie ustalić starając się
wskazać jego parametry geograficzne [8]; jego istnienie niekiedy przyjmowano za nadal realne [9].
Związanie wymienionej wyżej charakterystyki
rajskiej antropologii z pojęciem daru oznacza, iż zdawano sobie
sprawę ze szczególnego pochodzenia określonych aspektów
antropologii. Z drugiej strony wspomniane wcześniej ,,dary
pozanaturalne” powiązane były jednak w pewien
sposób z porządkiem przyrody. Cechuje je to, iż m. in.
wprowadzają harmonię w odbiorze i przeżywaniu przez
człowieka świata przyrody. W tym sensie antropologia sytuacji
rajskiej daleka jest od fantastyki. Staje się ona owocem
poupadkowej refleksji chcącej m. in. wyrazić myśl, iż
świat poza ogrodem Eden nie odpowiada najgłębszym aspiracjom
człowieka. Kontekst, w jakim żyje człowiek po opuszczeniu
raju, posiada cechy, poprzez które dostrzegalna jest dysharmonia
zarówno w przyrodzie jak i w samym człowieku. W tym ostatnim
istnieje pierwotna dynamis, która nie godzi się nawet
z tym co w naturze, której człowiek jest częścią,
jawi się jako niezmienne: z cierpieniem i śmiercią
[10, str. 222].
Bycie ,,poza rajem” wiąże
się m. in. z koniecznością śmierci. Tutaj
wyraźnie zaznacza się dysproporcja pomiędzy
zaprzepaszczoną szansą skorzystania z przywileju bycia w raju a
konsekwencją nieposłuszeństwa [7, str. 72]. Śmierć zaczyna być wielkim dramatem ludzkości.
Być może na płaszczyźnie zbiorowości stopień
dramatu zostaje zwielokrotniony poprzez świadomość
możliwości uniknięcia tejże konieczności w
przeszłości oraz przez bezradność wypływającą
z braku wpływu na konsekwencje wynikające z przeszłości.
Na płaszczyźnie indywidualnej jest to przede wszystkim strach
przed szeroko rozumianym końcem i nadejściem nieznanego.
Lęk posiada więc zakorzenienie egzystencjalne. W swoim
całościowym odniesieniu śmierć w tradycji
chrześcijańskiej nabierze charakteru ekspiacyjnego. Będzie
się wiązała z ,,trudem ziemi” ze
względu na należący do przeszłości błąd
człowieka, który jako jedyny posiadał możliwość
życia poza pewnymi prawami przyrody. Stąd wydarzenie, które
miało być kulminacyjnym momentem życia i harmonijnym
przejściem do Boga, pojawia się w kontekście szerokiego
wachlarza doznań, wśród których obecne są także
te związane z tragizmem sytuacji człowieka [11]. Na tle całości przyrody podleganie człowieka prawu
śmierci staje się zaś radykalnie nienaturalne w
kontekście jej percepcji przez człowieka.
3 Powszechność prawa śmierci Według powyższego rozumienia śmierć
posiada całkowitą władzę nad człowiekiem. Należy
jednocześnie do struktury jego natury. Nieśmiertelność,
o której teologia mówiła w przypadku sytuacji rajskiej, nie
była rozumiana jako istotowa charakterystyka człowieka. Robert
Bellarmin (+1621) – o tyle charakterystyczny, iż
reprezentuje poglądy epoki bezpośrednio następującej po
Soborze Trydenckim (1545-63), na którym zapadły istotne decyzje
doktrynalne dotyczące rozumienia grzechu pierworodnego
– porównuje sytuację człowieka po upadku do
życia w ramach ujmowanej teologicznie tzw. czystej natury
(in puris naturalibus). Zniszczalność natury
człowieka nie jest brakiem jakiegokolwiek daru naturalnego, lecz
skutkiem grzechu, który, dopuszczony przez Adama, niszczy dary
nadnaturalne. Człowiek po upadku nie różni się
praktycznie niczym od człowieka, który nigdy wcześniej nie
byłby obdarzony nieśmiertelnością. Bellarmin pierwszego
określa jako obnażonego, drugiego jako (zawsze) nagiego
[12]. W konsekwencji interpretacja katolicka będzie wskazywała,
iż człowiek znajdujący się w sytuacji
śmiertelności także żyje w pełni
człowieczeństwa. W tym kontekście późniejsza katolicka neoscholastyczna teologia podręcznikowa nie obawiała
się twierdzić, iż śmiertelny los człowieka oznacza
podzielenie ogólnego prawa zawsze obecnego w przyrodzie.
Śmierć należy do struktury świata [13, 14]. Sytuacja
postlapsaria nie jest więc momentem powstania świata,
w którym dopiero wraz z upadkiem człowieka pojawia się
cierpienie i śmierć. Myśl XIX i XX w. dopuszcza
możliwość końca życia człowieka także w
sytuacji rajskiej, ponieważ podlegało ono upływowi czasu.
Koniec ten nie wiązałby się z dramatem. Stawałby się
jednocześnie nowym początkiem a oba wymiary łączyłoby
pełne harmonii przejście. Człowiek świadomie i bez
lęku miałby przechodzić z jednej rzeczywistości do
drugiej [15]. Także współcześni autorzy, którzy w jakiejś
mierze przyjmują historyczność okresu pierwotnej
niewinności człowieka, mówią o konieczności
śmierci w sytuacji rajskiej. Śmierć miałaby być
przeżywana jako przejście, któremu nie towarzyszył
lęk [16, 17]. Tak rozumiana śmiertelność
człowieka w raju miała wynikać z konieczności
przejścia do pełni. Stan rajski w chrześcijańskiej
interpretacji przynajmniej dwóch ostatnich wieków nie jest
więc sytuacją docelową3. Kwestia staje się prostsza, gdy bierzemy pod uwagę autorów, którzy nie widzą dzisiaj konieczności
utrzymywania w tym przypadku historyczności innej od naturalnej a
raj nie jest interpretowany literalnie [10, str. 223–225].
Istotna jest moim zdaniem natomiast
nieostateczność sytuacji rajskiej, niezależnie od tego, jak
jest ona rozumiana w komentarzach. Także w sytuacji gdyby nie
doszło do upadku, życie człowieka na ziemi miał
określać zamknięty horyzont. Wprowadzenie do sytuacji
rajskiej kategorii czasu oraz wskazywanie na nieostateczność
raju jest wynikiem m. in. wzięcia pod uwagę kontyngencji
świata, która charakteryzuje stworzenie niezależnie od
grzechu. W powiązaniu z doświadczeniem niedoskonałości
świata przyrody z punktu widzenia człowieka, całość
myśli wydaje się wskazywać między innymi na
niedoskonałość świata dostrzeganą przez człowieka
[18].
Jeżeli chodzi o nieostateczność
ziemskiej sytuacji człowieka istnieje oczywista korelacja z
myślą Nowego Testamentu. Antropologia Nowego Testamentu ukazuje
człowieka jako powołanego do życia wiecznego.
Zmartwychwstanie umarłych jest synonimem eschatologicznej przemiany
w kontekście celu ostatecznego, jakim jest podzielenie chwały
Chrystusa. Nowy Testament w swojej całości mówi o
powszechnej obecności śmierci. Jest ona związana z grzechem
człowieka, ale i niezależnie opisuje świat. Świat
semickich ,,ciała i krwi” (zob. Mt 16,17; 1Kor
15,50) jest niedoskonały sam w sobie. Śmierć w Nowym
Testamencie jawi się jako kara, ale pojawia się także jako
konsekwencja struktury człowieka [19].
Istnieje interesujący tekst 1 Listu do Koryntian
15,50-53 mówiący o radykalnym przekształceniu pokolenia,
które miałoby doświadczyć powracającego Chrystusa
(paruzji). Ta przemiana, która nie będzie śmiercią,
staje się warunkiem wejścia do świata przyszłego
następującego przy paruzji. Tekst posiada w warstwie opisowej
bardzo silne zabarwienie apokaliptyczne. ,,Zapewniam was,
bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść
królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może
mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne. Oto ogłaszam wam
tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy
odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk
ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba
– umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy
odmienieni. Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało
się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne,
przyodziało się w
nieśmiertelność”. Akcent spoczywa
oczywiście nie na temacie śmierci czy możliwości jej
uniknięcia, ale na przemianie zmartwychwstania jako wydarzeniu
będącym początkiem nowego eonu. Zastosowany apokaliptyczny
schemat temporalny stawia Pawła przed problemem ,,ostatniego
pokolenia” jako koniecznym postulatem
chronologicznym. ,,Ostatnie pokolenie” stanowią
ci, którzy w tradycyjnym ujęciu powrotu Chrystusa zastaną
to wydarzenie jako żywi wymykając się powszechnemu prawu
śmierci. Z dzisiejszego punktu widzenia ostatnie pokolenie staje
się sposobem wyrażenia myśli o linii brzegowej pomiędzy
przemijającym światem a wymiarem ostatecznym, eschatonem.
Interesujące jest, iż, choć ostatnie pokolenie nie zostaje
poddane prawu śmierci, Paweł zakłada tutaj radykalną
przemianę. Na Drugą Stronę nie można przejść
posiadając znamiona śmiertelności. Potrzebne jest radykalne
przekształcenie, choć on sam nie mówi tutaj o śmierci
[20, 21, 22, 23, 24].
Interesujące rozwinięcie tego
wątku znajdujemy w niektórych tekstach scholastycznych.
Znaczenie słów 1 Listu do Koryntian o przekształceniu
,,ostatniego pokolenia” zostaje tam w znaczący
sposób zreinterpretowane. Autorzy nie dopuszczają
możliwości przejścia (nawet rozumianego jako przemiana) z
tego świata do przyszłego poza powszechnym prawem śmierci.
Także symboliczne ostatnie pokolenie będzie musiało ulec
,,logice śmierci” wyznaczającej
charakterystykę świata. Prawo śmierci nie zna żadnego
wyjątku. Tylko w ten sposób może dokonać się
wejście w świat przyszły [25]. Człowiek musi doświadczyć bezradności i niemocy. Co
ciekawe, właśnie rozumienie natury świata i człowieka nie
pozwala średniowiecznym autorom na uczynienie wyjątku nawet w
sytuacji tak nadzwyczajnej, jaką jest koniec czasów. Przemiana,
o której mówi św. Paweł, jest rozumiana jako wejście
w świat zmartwychwstania a ono musi być poprzedzone
śmiercią. Natura rzeczywistej nieśmiertelności wymaga w
konsekwencji porzucenia tego, co niedoskonałe, co przynależy do
struktury świata. ,,Nie ma innego powrotu do
nieśmiertelności, jak tylko poprzez
śmierć” [6, IIIsuppl.78.1]4. Spotkanie z Chrystusem końca czasów, który jest m. in. tym,
który przynosi życie i zmartwychwstanie, będąc
zwycięzcą śmierci, musi więc odbyć się poprzez
śmierć. Wyzwolenie ze śmierci odbywa się w samej
śmierci. Poprzedza ona wejście w diametralnie nowe. Ono zaś
nie znajduje się na linii kontynuacji znanej rzeczywistości.
Wejście w nową jakość egzystencji nie może
odbyć się przy pomocy środków ,,tego
świata”. Potrzeba jest etapu pośredniego,
swoistego wejścia w ciemność, jako jedynej drogi ku
spotkaniu ze zwycięskim Chrystusem.
4 Śmierć w perspektywie pełni antropologicznej Reinterpretacja śmierci dokonana w ostatnich
dziesięcioleciach wniosła nowe pola znaczeniowe. Wiek XX stał
się na polu chrześcijańskim forum wielkiej teologicznej
debaty na temat śmierci. Poszukiwano nowych wymiarów dla
sytuacji końca. W teologii katolickiej połowy XX w. pojawiła
się tendencja, która zmierzała do rozmieszczenia
akcentów w eschatologii odzwierciedlającego
świadomość Kościoła starożytnego,
podkreślając przede wszystkim wymiar powszechny.
Jednocześnie nowego znaczenia nabiera także wymiar osobisty,
nacechowany personalizmem. Te ostatnie rysy staną się
dominujące w katolickiej eschatologii indywidualnej [30].
Wcześniejsza interpretacja śmierci
wyłącznie w ramach konsekwencji grzechu przestała być
zadowalająca w świetle rozważań antropologicznych.
Śmierć nie jest już wiązana jedynie ze skutkiem
wynikającym z tzw. upadłej natury człowieka. Nie jest
także tylko egzystencjalnym dramatem czy też cezurą
między dwiema nieprzystawalnymi rzeczywistościami. Nie oznacza
także granicy, która wprowadza człowieka przede wszystkim w
moment sądu. Sama śmierć staje się istotnym momentem
antropologicznym.
Nowe rozumienie wynikło między innymi z
refleksji nad myślą nowotestamentalną, gdzie jednym z
aspektów śmierci jest umieranie wraz z Chrystusem, oraz z
ujęcia w jej interpretacji kategorii spotkania [31, str. 127–129]. Stopniowe łagodzenie rysów śmierci wiązało się
z wyakcentowaniem inkluzywnego charakteru rozumienia śmierci
Chrystusa, która włącza w swoją tajemnicę
każdego umierającego. Śmierć staje się w tym
rozumieniu ,,śmiercią razem z”. Posiada ona
niejako wewnątrz siebie przestrzeń sensu, a jako wydarzenie
traci częściowo rysy doświadczenia samotności [32].
Śmierć nadal jest ujmowana zgodnie z
tradycyjną formułą jako wydarzenie kończące
status viae człowieka, ale nie oznacza to już
statyczności, granicy, która zamyka nie tylko czas, ale i sens
w ramach świata. Czas i wewnątrzhistoryczny sens zostają
przeniesione w Nowe. Staje się to możliwe dzięki nowemu
rozumieniu czasowości: czas zmierza ku swojej pełni. Posiada on
swój początek, ale zamiast kategorii końca pojawia się
pojęcie pełni (Vollendung). Pełnia dotyczy nie tylko
konkretnych ,,dzieł ludzkich rąk”, ale
także każdego wysiłku człowieka, niezależnie od
uzyskanego efektu. To, czym człowiek pozytywnie wypełnił
swój ziemski czas, nie kończy się, ale staje się
substratem nowej rzeczywistości, jaką stanowi eschatologiczna
pełnia [31, str. 125].
Wydarzenie śmierci przestaje jednocześnie
być traktowane jako coś wyłącznie pasywnego, czemu
człowiek bezwolnie i nieuchronnie musi się poddać. Sama
śmierć nabiera wymiaru dzieła. Z jednej strony związana
jest nadal z cierpieniem, gdyż niezmiennie oznacza ona zerwanie z
całym wymiarem zewnętrznym. Doświadczenie to jest
połączone z poczuciem bezradności i bezsiły. W tym
aspekcie ze śmiercią łączy się odczucie radykalnej
wręcz bierności o bolesnym niekiedy znamieniu. Jest to poczucie
całkowitej dyspozycyjności wobec losu. Z drugiej jednak strony
śmierć zaczyna oznaczać także dopełnienie mające
miejsce ,,od wewnątrz” wydarzenia. W aspekcie
aktywnym śmierć jawi się jako doświadczenie dojścia
do pełni, posiadania w pełni siebie. W tym sensie jest
dziełem. W pewnej mierze jest także samookreśleniem siebie:
człowiek świadomie zamyka swoje życie [33]. Mamy tutaj do czynienia z paradoksem współistnienia
pasywności i aspektu czynnego. Mimo swojej nieuchronności tak
rozumiana śmierć może stać się wypełnieniem
wolności człowieka, o ile przed jej nadejściem następuje
zgoda człowieka na to, co ostateczne [34]. W śmierci historia wolności człowieka osiąga
pełnię – Boga. Jest to możliwe dopiero po
zerwaniu z wymiarem świata [35]. Ten moment ostatecznego zerwania ze światem staje się
momentem sądu, odsłonięcia tego, kim człowiek
naprawdę jest. Pełnia eschatologiczna, aby być dobrze
zrozumiana, zostaje jednak ujęta jako novum ex vetere.
Historia wolności człowieka jest potraktowana z całą
powagą. To ona staje się podstawa czasu przemienionego. Ukazane
zostaje ostatecznie to, kim człowiek jest w najgłębszej
istocie swojego ,,ja”. Ta treść zostaje
przeniesiona w nowy wymiar jakościowy [36].
Dopełnienie jest nową kategorią, jaka
pojawiła się w eschatologii w połowie minionego stulecia.
Termin ten wymyka się dokładnej definicji. Dopełnienie
dotyczy wymiaru tajemnicy, która nie jest adekwatnie ujmowalna w
ramach samych kategorii językowych [37, 38]. Np. Hans Urs von
Balthasar mówi o otwarciu wieczności na doczesność i o
doczesności, która zachowuje swoją wagę: ,,Nie znaczy
to, że człowiek w wieczności pozostaje niejako
więźniem czterech ścian doczesnego życia. Przeciwnie:
wieczność taka, jaka istnieje w absolutnej wolności Boga i
w której stworzenie ma otrzymać udział, jest otwarciem
wszystkich możliwości, niewyobrażalną pełnią
wymiarów, w których może się dokonać
urzeczywistnienie wolności. Ale doczesność nie traci swej
ceny; jest ona korzeniem i pniem, z których dopiero rozwija się
kwiat i owoc wieczności” [39]5. Tak więc śmierć jest rozumiana nie tylko w kategoriach
ekspiacyjnych, lecz staje się istotnym momentem antropologicznym:
jest możliwością osiągnięcia przez człowieka
pełni, która dostępna jest poza ramami aktualnego życia
[41, str. 99, 104–105].
5 Ambiwalencja śmierci Śmierć w rozumieniu chrześcijańskim
została odkupiona przez Chrystusa. Stała się pomostem
prowadzącym do pełni i utraciła znamię absurdu. Nie jest
samotnością i wejściem w pustkę, ale ,,umieraniem w
Panu” (zob. Ap 14,13; 1Tes 4,16; 1Kor 15,18). Poza
jej granicą znajduje się życie. Wspomniane powyżej
rozumienie śmierci ujmowane w kategoriach pełni antropologicznej
jeszcze bardziej uwypukliło jej pozytywne znamiona obecne w Nowym
Testamencie. Są to istotne chrześcijańskie cechy
śmierci. Jednak mimo to posiada ona w sobie wymiar ambiwalencji:
nie przestaje być ,,śmiercią”. Jest
radykalnym odejściem, choć jednocześnie eschatologia
chrześcijańska będzie ukazywała człowieka w
kontekście nadziei jako ,,byt ku życiu”
[42]. Najpoważniejszy zapewne kierunek chrześcijańskiej
teodycei będzie zaś interpretował śmierć poprzez
ukazanie paradoksu: jej oblicze ulega transformacji nie z zewnątrz,
ale poprzez przyjęcie jej przez Chrystusa. Śmierć traci
swój dramatyczny charakter nie poprzez zmianę płaszczyzny
fenomenologicznej, ale poprzez świadomość, iż Bóg w
Chrystusie sam przeszedł poprzez śmierć. Zmiana
nastąpiła ,,wewnątrz” samej śmierci.
Dla chrześcijanina będzie ona odtąd przestrzenią
zbawienia a w bliskim jej kontekście będzie się
pojawiało słowo miłość [43].
Transformacje w chrześcijańskim rozumieniu
śmierci, także w kontekście teologicznej interpretacji
następstw wydarzeń z Rdz 2-3, pokazują między innymi,
iż śmierć człowieka, choć posiada silne znamię
konsekwencji grzechu, nie jest jedynie jego skutkiem. Myśl ta
wydaje się być obecna w przeszłości implicite w
tych teologicznych opisach antropologicznych, które akcentują
wymiar daru jako przyczyny szczególnej charakterystyki człowieka
raju na tle niezmiennych praw przyrody. Naturalny wymiar śmierci
człowieka dostrzegalny jest także na poziomie tekstu biblijnego
obu Testamentów [44]. Stosunkowo nowy kontekst, jakim jest konieczność
konfrontacji z faktem ewolucyjnego powstania człowieka, uczynił w
teologii przyjęcie naturalnego charakteru śmierci jeszcze
łatwiejszym. Człowiek jest częścią natury, do
której strukturalnie przynależy śmierć nie jako
obciążenie, ale jako warunek jej dynamizmu na
płaszczyźnie ewolucyjnej. Śmierć jak wiele innych
zjawisk w przyrodzie posiada w tym kontekście swoje znaczenie w
pewnym sensie wręcz funkcjonalne. Warunkuje ona ewolucyjny
rozwój, w tym powstanie życia cechującego się
samoświadomością. Z drugiej strony wiąże się
ona m. in. z dramatem tejże świadomości wynikającym z
głębokiego przeżywania odejścia innych oraz rozumienia
własnego nieuchronnego kresu. Ludzkość jest paradoksalnie
owocem śmierci obecnej w rozwijającej się ewolucyjnie
naturze. Za swoje pojawienie się człowiek płaci jednak
określoną cenę: ewolucyjny wzrost wymiaru wewnętrznego
doprowadził w przypadku człowieka m. in. do szczególnej
świadomości końca [45].
Problem polega na interpretacji wspomnianej ,,świadomości
końca”. Z jednej strony mamy dzisiaj do
czynienia z akceptacją niezmienionej struktury fizycznej i
psychicznej człowieka po grzechu początku [46, 47]. Z
drugiej strony w rozumieniu chrześcijańskim w wyniku grzechu
zmieniła się percepcja śmierci. Stąd konieczność
odkupienia także ,,samej śmierci”.
Pośrodku znajduje się zaś cały czas przestrzeń dla
adekwatnej interpretacji zmiany wspomnianej percepcji śmierci przez
człowieka. Jest to przedsięwzięcie, które napotyka
cały czas na poważne aporie [48]. Natomiast pozostaje doświadczenie ambiwalencji śmierci,
także bezpośrednio związane ze ,,świadomością
końca”. Nawet ,,śmierć
odkupiona” ostatecznie powoduje konieczność
opuszczenia świata przez człowieka. Nie jest to
doświadczenie pozbawione rozdarcia. ,,Zerwanie i ogołocenie w
godzinie konania dowodzi, że niosąca ocalenie i zbawiająca
‘głębia wieczności’ w czasie jest łaską, a nie
naturą” [40, str. 72]. Dwuznaczność śmierci, pomijając w tym miejscu
trwające skutki grzechu pierworodnego, daje się przede
wszystkim uzasadnić podstawowym uwarunkowaniem świata, jakim
jest jego kontyngencja. Czasowość charakteryzująca
świat jest strukturalnie powiązana z jego
przemijalnością, prowizorycznością. Aby wejść w
ostateczne, trzeba opuścić
,,przed-ostatnie”. Człowiek musi porzucić
wszystko, co wiąże i rozprasza a co współtworzy
świat wraz jego przemijalnym charakterem [24, 49]. Trzeba
opuścić świat, aby wejść w Inne. Potrzebna jest
kategoria odejścia.
Bóg jawi się w tym kontekście jako pełnia wobec
fragmentaryczności. Jest on pełnym mocy działającym
już teraz w świecie, ale jego obecność i działanie
są ukryte. Bóg działa paradoksalnie: poprzez pozorną
nieobecność. Nie można poszukiwać jego obecności
pośród przyczynowości świata – Bóg nie
jest siłą, którą dałoby się wyodrębnić po
odjęciu znanych sił mierzalnych. Nie jest jednym
działającym pośród wielu. Jest podstawą całej
rzeczywistości, w jej najgłębszym wymiarze. Natomiast
śmierć można by ująć w tym kontekście jako
definitywne ,,odjęcie” całej
doświadczalnej rzeczywistości, świata wraz z jego
wewnętrzną przyczynowością, aby spotkać w ten
sposób Ostatecznego.
Także śmierć ukazana wyżej jako pełnia
antropologiczna może rzucić światło na
,,gdzie” owej pełni. Nie mieści się ona w
ramach świata. Jest to także problem teodycei. To, co zdumiewa
a niejednokrotnie powoduje bunt człowieka to dwustopniowość
rozumiana jako konieczność doświadczenia przemijalności
jako warunku wejścia w nieprzemijalne. Całość
rzeczywistości jawi się jako nieograniczona do ram znanego
człowiekowi świata. Tak rozumiana całość umyka
empirii i ujęciu kwantytatywnemu. W tym sensie także
,,śmierć odkupiona” znajduje swoje
właściwe miejsce wyłącznie w kontekście
mysterium. Zwycięski Chrystus oczekuje człowieka w
śmierci. Jednak jest to wewnętrzna jej strona, a człowiek,
aby ,,tam” dojść, musi przekroczyć
wcześniej próg ciemności [50]. ,,Przystęp ten dokonuje się w następstwie umierania. Co
przemija i co skazane jest na przemijanie, co musi wyrzec się
siebie samego, to musi osiągnąć kres, jeśli chce
wejść – przez łaskę! – na obszar
życia nieprzemijającego, które nie jest jego własnym
życiem, lecz życiem Boga. Śmierć jest końcem.
Także łaska Chrystusa – który umierał
pohańbiony, patrząc na porażkę swego ziemskiego
dzieła – nie odbiera chrześcijańskiej
śmierci tego charakteru definitywności”
[40, str. 72].
Śmierć przyjmuje w takiej perspektywie charakter drogi
rozumianej domyślnie jako jedyna droga prowadząca do
doświadczenia Pełni. Jest ona pomostem pomiędzy przemijalnym
a nowym i ostatecznym [51]. Jednocześnie to przejście jest losem każdego
człowieka. Człowiek wraz z całością tego, czym jest,
,,udaje się” na spotkanie z Bogiem. Stąd
wydaje się bardziej uzasadnione mówienie o śmierci jako o
drodze niż o przejściu. Topos drogi wykorzystywany często
do opisu życia człowieka ukazuje dynamizm, trud podejmowania, w
jakiejś mierze także nieuniknioność –
życie w swojej całości jawi się zawsze jako
poprzedzające wymiar wolitywny człowieka. Te same określenia
można z powodzeniem zastosować do wydarzenia śmierci.
Przeżywana świadomie jest ona wydarzeniem dynamicznym.
Często łączy się również z trudem podjęcia.
W tym aspekcie chodzi bardziej o wewnętrzną zgodę,
pogodzenie się z koniecznym (bardziej niż nieuchronnym). I
właśnie konieczność stanowi zapewne cechę,
którą najbardziej trzeba podkreślić. W tym sensie
śmierć nie jest kategorią końca, lecz wyrazem jedynej
możliwości udania się ku Pełni. Sama śmierć nie
jest synonimem tego, co ostateczne. Jest ona drogą skończonego
ku Nieskończonemu, fragmentarycznego ku Ostatecznemu, które
znajduje się poza samą śmiercią.
Można powiedzieć, iż śmierć jest warunkowana przez
naturę świata, ale tym samym jest ona w pewien sposób
uwarunkowana także przez naturę Boga jako radykalnie odmiennego
od niedoskonałego świata. Chodzi jednak ostatecznie o jedno i to
samo uwarunkowanie. Transcendencja Boga jest przyczyną
konieczności podjęcia drogi, która ostatecznie wyprowadza z
tego, co ,,codzienne”, przemijalne i zniszczalne.
,,Śmierć odkupiona” jest spotkaniem z
Chrystusem, ale ma ono miejsce ,,dopiero” poprzez
śmierć.
6 Podsumowanie Śmierć w tradycji chrześcijańskiej
wiązana jest ze skutkami moralnej decyzji człowieka. Na
przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat dokonała się
jednak jej wymowna reinterpretacja, która, nie negując dramatu
wydarzenia, ukazuje także pozytywną stronę śmierci
związaną z dojściem człowieka do pełni. Z drugiej
strony uderzająca powszechność śmierci jako prawa
natury, obejmująca każdego człowieka, ukierunkowała
refleksję na sposób jej doświadczenia, włącznie z
możliwością harmonijnego przeżywania śmierci w
sytuacji rajskiej. Nie istnieje natomiast możliwość
przejścia ze świata ku eschatologicznej pełni inaczej jak
właśnie poprzez śmierć. Odszukane przez dzisiejszych
autorów sugestywne interpretacje scholastyczne ukazują
powszechność śmierci niestwarzającą żadnych
wyjątków. Takie prawo odnoszono także do natury w tej linii
teologicznego rozumowania, które nie wiązało pojawienia
się śmierci w przyrodzie ze skutkami grzechu człowieka.
Jako wyraz ciągłości interpretacyjnej
także śmierć człowieka może być ujmowana w
łączności z rozumieniem świata jako stworzenia. Nie
chodzi tutaj jednak wyłącznie o kontekst ewolucyjny, ale o
śmierć jako m. in. wyraz statusu świata rozumianego w
kategorii stworzenia. Śmierć nie mówi człowiekowi
wyłącznie o grzechu przeszłości. Najgłębsze
aspiracje człowieka, które nie są możliwe do realizacji
w ramach świata, odsyłają go poza granicę życia
ziemskiego. Wcześniej pozostają niemożliwymi do
spełniania nie tylko z powodu grzechu, ale także z powodu natury
świata, którego człowiek jest częścią.
Śmierć w tym kontekście nie jest wyłącznie karą,
lecz elementem, który w najbardziej radykalny a zarazem osobisty
sposób pozwala dostrzec prawdziwą conditio mundi.
Śmierć nie posiada wyłącznie wymiaru ekspiacyjnego,
dotyczącego zaciągniętej winy. Jest o wiele bardziej
prawdziwą expiatio, o ile ta oznacza w tym wypadku
ostateczne oczyszczenie, oderwanie się od tego co jest (w swej
istocie) przemijalne i nieostateczne. Śmierć należąc do
struktury świata ukazuje człowiekowi m. in.
nieprzystawalność stworzenia i Stworzyciela, skończonego i
Nieskończonego. Świat w swojej aktualnej postaci nie jest w
stanie stać się płaszczyzną pełnego spotkania z
Bogiem. Przyczyna samej śmierci nie leży w przeszłości.
Znajduje się ona m. in. w strukturze kontyngentnego świata, a
tym samym także paradoksalnie w Bogu, o ile uwarunkowana jest
jego transcendencją.
-
[1]
-
C. Schönborn, Ziel oder Zufall? Schöpfung und Evolution aus der
Sicht eines vernünftigen Glaubens (Freiburg i. Br. 2007), str. 104nn.
- [2]
-
H. Köster, Urstand, Fall und Erbsünde in der katholischen
Theologie unseres Jahrhunderts (Regensburg 1983), str. 61nn.
- [3]
-
D. D. Hodge, Systematic Theology, vol. 2 (London 1871), str. 103n.
- [4]
-
D. Dziasek, Stwórca natury i dawca łaski (Poznań – Warszawa –
Lublin 1959).
- [5]
-
Teofil z Antiochii, ,,Do Autolyka”, [w:] J. Naumowicz (red.),
Pierwsi apologeci greccy (Kraków 2004), str. 416. Tłum. L.
Misiarczyk. (PG 6, 1080-1081).
- [6]
-
Thomas de Aquino, Summa Theologiae, IIIsuppl.78. 1, P. Caramello
(red.) (Romae 1953).
- [7]
-
R. Battocchio, ,,La questione del peccato originale”, [w:] G. Cremontini
i P. Trevisi (red.), Genesis 1-11 (Padova 2004), str. 70–81.
- [8]
-
J. Delumeau, Historia raju. Ogród rozkoszy (Warszawa 1996). Tłum. z
fr. E. Bąkowska.
- [9]
-
C. Auffarth, ,,Paradise Now – but for the Wall between. Some Remarks on
Paradise in the Middle Ages”, [w:] G. Luttikhuizen (red.), Paradise
Interpreted. Representations of Biblical Paradise in Judaism and
Christianity (Leiden 1999), str. 169.
- [10]
-
F. Ladaria, Antropologia teologica (Roma 1995).
- [11]
-
P. Grelot, Riflessioni sul problema del peccato originale (Brescia
1994), str. 105–106. Tłum. z fr. bez nazwiska.
- [12]
-
R. Bellarmino, De gratia primi hominis (Frankfurt a. M. 1612), str.
55nn.
- [13]
-
D. Dziasek, Stwórca natury i dawca łaski (Poznań – Warszawa –
Lublin 1959), str. 262–264.
- [14]
-
M. Scheeben, Handbuch der katholischen Dogmatik, vol. 2 (Freiburg
1878).
- [15]
-
R. Guardini, Die letzten Dinge (Würzburg 1952), str. 12.
- [16]
-
A. Scola, Osoba ludzka. Antropologia teologiczna (Poznań 2005), str.
243. Tłum. z wł. L. Balter.
- [17]
-
L. Scheffczyk i A. Ziegenaus, Die Zukunft der Schöpfung in Gott
(Aachen 1996), str. 69–71.
- [18]
-
C. Molari, ,,Considerazioni teologiche”, [w:] G. Colzani (red.),
Creazione e male del cosmo. Scandalo per l’uomo e sfida per il
credente (Padova 1994), str. 117–120.
- [19]
-
J. Gnilka, Teologia Nowego Testamentu (Kraków 2002), str. 81–82.
Tłum. z niem. W. Szymona.
- [20]
-
A. Schmied, ,,Ein Lösungsversuch zum Problem der Naherwartung”,
Theologie der Gegenwart 19, 179 (1976).
- [21]
-
H. Langkammer, Życie po śmierci (Lublin 2004), str. 215.
- [22]
-
A. Jankowski, Eschatologia Nowego Testamentu (Kraków 2007), str. 99,
104, 184.
- [23]
-
W. Kurz, Co Biblia mówi o końcu świata? (Warszawa 2007), str.
156–157. Tłum. z ang. E. Czerwińska.
- [24]
-
G. Canobbio, ,,Fine o compimento?”, [w:] G. Canobbio, F. D. Vecchia, i
G. P. Montini (red.), La fine del tempo (Brescia 1998), str. 235.
- [25]
-
R. Heinzmann, Die Unsterblichkeit der Seele und die Auferstehung des
Leibes. Eine Problemgeschichtliche Untersuchung der frűhscholastischen
Sentenzen- und Summenliteratur von Anselm von Laon bis Wilhem von Auxerre
(Münster 1965), str. 154, 156, 161, 166.
- [26]
-
Honorius Augustodunensis, Elucidarium, III, 11 (PL 172,
1164).
- [27]
-
Hugo de S. Victore, De sacramentis, II, pars 17, cap. 11 (PL
176, 600-601).
- [28]
-
Robertus Pullus, Sententiae, VIII, 19 (PL 186, 991-992).
- [29]
-
Petrus Lombardus, ,,Liber Sententiarum”, [w:] Sententiae in IV
libris distinctae, vol. 2 (Grottaferata 1981), str. 514–515. Vol. IV,
dist. XLIII, cap.6.
- [30]
-
G. Moioli, ,,Introduzione alla riflessione teologica cattolica
contemporanea sulla morte dell’uomo”, La Scuola Cattolica 105,
543–566 (1977).
- [31]
-
N. Bischofberger, Werden wir wiederkommen? (Mainz 1996).
- [32]
-
J. Ratzinger, Wprowadzenie w chrześcijaństwo (Kraków 1994), str.
295. Tł. z niem. Z. Włodkowa.
- [33]
-
K. Rahner, ,,Das christliche Sterben”, [w:] Schriften zur
Theologie, vol. 13 (Einsiedeln 1978), str. 292.
- [34]
-
C. Zuccaro, Teologia śmierci (Kraków 2004), str. 112. Tłum. z wł.
K. Stopa.
- [35]
-
K. Rahner, ,,Theologische Erwägungen über den Eintritt des
Todes”, [w:] Schriften zur Theologie, vol. 9 (Einsiedeln 1970),
str. 333–334.
- [36]
-
K. Rahner, ,,Trost der Zeit”, [w:] Schriften zur Theologie,
vol. 3 (Einsiedeln 1967), str. 173.
- [37]
-
K. Rahner, ,,Theologische Prinzipien der Hermeneutik eschatologischer
Aussagen”, [w:] Schriften zur Theologie, vol. 4 (Einsiedeln 1960),
str. 408–410.
- [38]
-
K. Rahner, ,,Das Leben der Toten”, [w:] Schriften zur
Theologie, vol. 4 (Einsiedeln 1960), str. 435.
- [39]
-
H. U. v. Balthasar, W pełni wiary (Kraków 1991), str. 591–592.
Tłum. z niem. J. Fenrychowa.
- [40]
-
H. U. v. Balthasar, Eschatologia w naszych czasach (Kraków 2008).
Tłum. z niem. W. Szymona.
- [41]
-
L. Boros, Istnienie wyzwolone (Warszawa 1971). Tłum. z niem. B.
Białecki.
- [42]
-
B. Snela, ,,Nadzieja życia wiecznego”, [w:] J. Durczewski i in. (red.),
Chrześcijańska wizja człowieka (Poznań 1977), str. 268.
- [43]
-
H. Küng, Bóg a cierpienie (Warszawa 1976), str. 49nn. Tłum. z
niem. I. Gano.
- [44]
-
P. Fiddes, The Promised End. Eschatology in Theology and Literature
(Oxford 2000), str. 69.
- [45]
-
J. Haught, Is Nature Enough? Meaning and Truth in the Age of Science
(Cambridge 2006), str. 171–177.
- [46]
-
G. Colzani, Antropologia teologica. L’uomo paradosso e mistero
(Bologna 1997), str. 364.
- [47]
-
A. Görres, ,,Uwagi psychologiczne na temat grzechu pierworodnego i
jego skutków”, [w:] C. Schönborn, A. Görres, i R. Spaemann (red.),
Grzech pierworodny w nauczaniu Kościoła (Poznań 1997), str. 23nn.
Tłum. z niem. J. Zychowicz.
- [48]
-
A. Olmi (red.), Il peccato originale tra teologia e scienza (Bologna
2008).
- [49]
-
L. Boros, Istnienie wyzwolone (Warszawa 1971), str. 104–105. Tłum. z
niem. B. Białecki.
- [50]
-
D. Self, Skąd to zło? (Poznań 2000), str. 107. Tłum. z ang. M.
Ratajczak.
- [51]
-
R. J. Russell, Cosmology. From Alpha to Omega. The Creative Mutual
Interaction of Theology and Science (Minnealpolis 2008), str. 57.
Part II
English Translation of Abstracts and Tables of Contents |
Otwarte Referarium Filozoficzne 3 21-30 (2010)
Ambiguity of Death in the Context
of Transformations of its Understanding
in the Christian Thought
Andrzej Dańczak
The objective of this work is to present some selected aspects of the changing Christian interpretation of death and to make an association between the resulting conclusions and the possibility to justify the multitude of ways in which death is understood nowadays. The phenomenon of death is demanded by any culture to be explained and incorporated into a consistent system of the understanding of the world. In the Christian tradition, death has for a long time been perceived solely as a consequence of sin. 20th century theology re-interpreted death significantly. This re-interpretation is based not only on the observation of the universal character of death in the entire Nature, but also on a new approach to a man, allowing one to view death as, among others, a state of anthropological fullness. Such comprehension of death may contribute to the understanding of certain aspects of the Christian concept of the world, and also of God, with whom a complete encounter takes place beyond the line of death and beyond the actual form of the "world of things". It can also be used to portray death using the topos of the way, often limited only to the description of life itself.
Table of Contents
1 Introduction
2 Traditional Christian understanding
3 Universality of the death principle
4 Ambivalence of death
5 Summary
Bibliography : 51 items
This document was translated from LATEX by
HEVEA.
|