Intuicja nie jest wrogiem rozumu, lecz jego sprzymierzeńcem. Impulsem do działania, zastanowienia się, czasem ostrzeżeniem. Albert Einstein nazwał ją cenną umiejętnością a Bill Gates przyznał, że warto na niej polegać

W psychologii intuicję rozumie się jako niejasne przeczucie, impuls z nieświadomej części umysłu. Trudno ją racjonalnie wytłumaczyć i precyzyjnie wskazać, skąd pochodzi. Chociaż rodzi się w podświadomości, niekoniecznie trzeba widzieć w niej metafizyczne, magiczne przeżycie. Korzeni intuicji można doszukiwać się w naszym przygotowaniu do radzenia sobie z życiem.

Błyskawiczna analiza

Wszystko, co nas spotyka, jest zapisywane na naszym „twardym dysku”, nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi. Do tych zasobów sięga umysł, który także nie angażuje do tego naszej uwagi. Aby sprawnie korzystać z ogromu tych informacji, części obróbki dokonuje poza sferą racjonalnego myślenia. I tym właśnie jest intuicja: nieświadomą, błyskawiczną analizą danych. Racjonalne myślenie jest w porównaniu z nią dość powolne. A często przecież na podjęcie decyzji mamy zaledwie ułamki sekundy.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: spacerujemy po lesie, aż tu nagle wyłania się człowiek z nożem w dłoni i idzie prosto na nas. Trzeba bezzwłocznie zdecydować, czy brać nogi za pas, czy powiedzieć „dzień dobry”, bo równie dobrze może to być grzybiarz z nożykiem do wycinania koźlaków, co złoczyńca, który zamierza nam poderżnąć gardło. Racjonalna dedukcja wiele tutaj nie pomoże, bo ona skupia się tylko na większych fragmentach. Natomiast podświadomość przeanalizuje nawet najmniejsze szczegóły zachowania, ubioru czy wyrazu twarzy spotkanego człowieka. Błyskawicznie zostanie zbadana szerokość jego źrenic, zmiany w ukrwieniu i kolorycie skóry, napięcie mięśni, postawa całego ciała, ułożenie rąk. A wynik analizy naszego „pokładowego komputera” zostaje podany albo jako impuls do ucieczki, albo jako uczucie odprężenia.

Wspomniany obraz jest bardzo ważny w kontaktach międzyludzkich, bo aż 75 proc, informacji o drugim człowieku zbieramy za  pomocą przekazu pozawerbalne-go, odbieranego instynktownie, poza rozumieniem, a często nawet poza postrzeganiem. To praktyczny wymiar intuicji, ale jest też metafizyczny. Zdarza się, że intensywnie myślimy o jakiejś osobie, po czym bierzemy telefon do ręki, by do niej zadzwonić. Kiedy wybieramy numer, ona właśnie dzwoni do nas, choć milczała od roku. Albo inny przykład: Kiedy coś złego dzieje się naszym bliskim, mieszkającym na drugiej półkuli, w jakiś nieokreślony sposób odbieramy to, przeczuwamy. Z wiekiem coraz bardziej skłaniam się ku opinii, że coś w tym musi być...

Babski dar Intuicja najlepiej działa bez myślenia, a dokładnie przed myśleniem, jeszcze zanim zaczniemy się nad czymś zastanawiać. Inaczej gubimy się w spekulacjach, rozważaniach i jej podszept się zaciera. Często odczuwamy ją jako rodzaj delikatnej, fizycznej sensacji, manifestującej się np. tym, że coś nas gniecie w dołku, piecze, łaskocze albo szybciej bije serce. To sygnały ostrzegawcze, którym warto dawać wiarę. Tak zresztą najczęściej robią kobiety.  Nie bez racji mądrość ludowa głosi, że intuicja jest domeną kobiet. Mężczyźni są bardziej racjonalni, mają skłonność do analizy, rozkładania rzeczy na czynniki pierwsze. Oni starają się bardziej rozumieć, podczas gdy one - odczuwać. A podszepty intuicji właśnie się wyczuwa, nie rozumie. Dlatego kobiety bardziej z niej korzystają - także ze względu na budowę mózgu: męski jest tak zorganizowany, że za konkretne czynności odpowiedzialne są różne ośrodki, natomiast w mózgu kobiety dochodzi zwykle do jednoczesnego udziału kilku z nich, dlatego łatwiej o wszechstronną analizę sygnałów. Co nie znaczy, że mężczyźni nie mogą korzystać z intuicji. Owszem, muszą się tylko otworzyć na swoje emocje i płynące z ciała sygnały. I im zaufać.

Swoboda twórczości

Działanie zgodnie z głosem intuicji jest przyjemne. Traktowana jako drogowskaz sprawia, że stajemy się swobodni w bezpośrednim kontakcie z innymi ludźmi. Natomiast kiedy postępujemy wbrew jej podszeptom, mamy poczucie, że działamy wbrew sobie.

Osoby kierujące się rozumem są bardziej schematyczne. A intuicja pozwala się rozwijać i pewnie dlatego jest kojarzona z kreatywnością. Wielcy tego świata wpadali na odkrywcze pomysły, niekoniecznie analizując konkretne zagadnienia, lecz kierując się przebłyskiem, przeczuciem, impulsem chwili. Intuicja wnosi powiew swobody i wykracza poza pewne ramy. Nie potrafimy jej określić, nazwać, zamknąć w jakiejś szufladce. Dzięki temu właśnie jest płynna, twórcza i plastyczna. Kiedyś wykonano zabawne doświadczenie: Poproszono dzieci, żeby bez dotykania stopami podłogi przeszły przez pokój, od drzwi do drzwi, i zrobiły to jak najszybciej. Przed wejściem położono deseczki i kawałki sznurka.

Dzieci szybko wpadły na pomysł, żeby deseczki przywiązać sznurkami do stóp i w ten sposób odizolować je od podłogi. Tylko że zanim je przytroczyły, minęło mnóstwo czasu, a w ćwiczeniu chodziło przecież o jak najszybsze pokonanie dystansu.

Lepszy wynik udało się osiągnąć, kiedy przed drzwiami wejściowymi zostawiono jedną deseczkę i jeden sznurek. Dzieci przywiązywały ją do stopy i przeskakiwały pokój na jednej nodze. Kiedy przed wejściem czekały dwie deseczki, racjonalnie myślący umysł podpowiadał: „użyj obu stóp” - co jednak znacznie wydłużało wykonanie zadania. Jak widać, nawet kilkuletnie dzieci wpadają w pułapkę schematycznego myślenia.

Głusi na wewnętrzny głos

Z wiekiem, coraz większym doświadczeniem, wewnętrznym rozwojem, lepszym kontaktem ze swoim wnętrzem i umiejętnością słuchania siebie - intuicja staje się wyraźniejsza. Działa nie tylko jako ostrzeżenie, ale może też korzystnie wpłynąć na nasz rozwój, na przykład podszepnąć, czym warto się zająć, żeby mieć w przyszłości satysfakcję z pracy, a może i dobre zarobki. Tylko trzeba mieć odwagę, by iść za tym przeczuciem.

Lubimy myśleć o sobie, że jesteśmy rozsądni, mądrzy i racjonalni. Dlatego gdy nie potrafimy jasno powiedzieć, co nas niepokoi i czemu się tak dzieje - lekceważymy sygnały, jakie wysyła nam ciało. Tymczasem regularny trening intuicji może przynieść bardzo wymierne korzyści. 

Od czego zacząć? Od notowania swoich przeczuć - i tych płynących z ciała, i z emocji. Nie musimy się nimi kierować, ale zapamiętajmy je, a potem zweryfikujmy, przeanalizujmy. Czy ostrzegały nas słusznie, czy niesłusznie? Często intuicja podpowiada nam to samo, co potem wykazałaby racjonalna analiza - ale ona robi to od razu. Może się na przykład okazać, że instynkt ustrzeże nas przed zaangażowaniem się w znajomość, która w efekcie byłaby dla nas bardzo szkodliwa. Nie namawiam jednak do ślepego posłuszeństwa podszeptom z wnętrza. Na to, co mówi intuicja, wpływają także niespełnione pragnienia, ograniczenia czy uprzedzenia. Nie jest to czysty, nieprzefiltrowany strumień świadomości. Dlatego hazardzista na przykład może grać do upadłego, a potem tłumaczyć, że to intuicja podszepnęła mu: „dzisiaj masz szansę wygrać”. Wniosek? Słuchając intuicji, nie wyłączajmy rozumu.

Twoja Ocena



Facebook Conversations