Przywódcy próbują niekiedy ukryć niepowodzenie i niekompetencję, która do niego doprowadziła, ponieważ nie chcą ujawnić słabości przeciwnikowi mogącemu ją wykorzystać albo uważają, że wiedza o nich mogłaby zaszkodzić ich relacjom z innymi krajami.

Niepokoją ich oczywiście także stosunki wewnętrzne, jeśli wiadomości o nieudanych operacjach i nieudolności mogłyby podkopać jedność narodową, co jest szczególnie ważne podczas przeciągającej się wojny o niepomyślnym przebiegu.

I tak na przykład podczas pierwszej wojny światowej marszałek Joseph Joffre, głównodowodzący armii francuskiej, spartaczył plan bitwy pod Verdun (1916), a następnie źle ją poprowadził. Był oczywiście niekompetentny i większość francuskich przywódców politycznych o tym wiedziała. Nie mogli oni jednak wyjawić społeczeństwu, że jest on nieudolny, w sytuacji, w której co tydzień ginęły i odnosiły rany tysiące francuskich żołnierzy walczących pod jego dowództwem. Obawiali się, że ujawnienie prawdy o Joffre’em fatalnie osłabiłoby morale na froncie wewnętrznym i być może podważyłoby wysiłek wojenny. Tak więc politycy ukryli przed opinią publiczną swoje krytyczne rozmowy na jego temat i niezgodnie z prawdą przedstawiali go jako zdolnego dowódcę. „Troska o morale”, jak pisze badacz lan Ousby, „uchroniła go przed popadnięciem w oficjalną niełaskę”. Głupotą byłoby też ujawniać Niemcom, że francuskie siły stojące naprzeciw nich pod Verdun są w poważnych kłopotach, ponieważ dowodzi nimi nieudolny generał.

Innym przykładem ukrywania przez państwo nieudanej polityki z powodów, które jego przywódcy uważają za strategicznie ważne, jest postępowanie Izraela po niesławnej masakrze w Qibyi61. 14 października 1953 roku oddział pod dowództwem majora Ariela Szarona wkroczył do wsi Qibya na Zachodnim Brzegu i zamordował sześćdziesięcioro dziewięcioro Palestyńczyków, z czego około dwóch trzecich stanowiły kobiety i dzieci. Atak ten był odwetem za zabicie dzień wcześniej pewnej Izraelki i jej dwojga małych dzieci. Rozkazy z izraelskiego sztabu, który nadzorował akcję, wskazywały, że celem jest „zaatakowanie wsi Qibya, przejściowe okupowanie jej oraz zabicie jak największej liczby ludzi w celu wygnania mieszkańców wsi z ich domów”.

Kiedy stało się wiadome, co izraelskie oddziały zrobiły w Qibya, na całym świecie - w tym również w amerykańskiej wspólnocie żydowskiej - podniósł się krzyk oburzenia. Oksfordzki badacz Avi Shlaim pisze: „Masakra w Qibya rozpętała przeciw Izraelowi burzę międzynarodowego ostrego protestu, który nie miał precedensu w krótkiej historii tego kraju". Wiadomości o tej akcji sprawiały również rządowi izraelskiemu problemy w stosunkach wewnętrznych. Przywódcy Izraela, w pełni świadomi możliwych dalszych trudności wewnętrznych, nie mówiąc już o szkodach dla międzynarodowej pozycji kraju, starali się uratować sytuację za pomocą kłamstwa. „19 października” - pisze izraelski historyk Benny Morris - „premier Dawid Ben-Gurion wystąpił w radiu z całkowicie fikcyjnym opisem tego, co się wydarzyło”. Obwinił o masakrę żydowskich osadników z pogranicza i powiedział: „Rząd Izraela odrzuca z całą energią absurdalne i dziwaczne oskarżenia, że w akcji tej uczestniczyło 600 ludzi z Izraelskich Sił Obronnych. (...) Przeprowadziliśmy wnikliwe dochodzenie i jest jasne ponad wszelką wątpliwość, że tej nocy, kiedy zaatakowano Qibyę, w bazach armii nie brakowało ani jednego oddziału”65. Kłamstwo Ben-Guriona okazało się jednak nieskuteczne i 24 listopada Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję wyrażającą „najostrzejsze potępienie tego działania”.

Przywódcy mogą również kłamać, by zatuszować kontrowersyjną politykę, co do której są przekonani, że jest strategicznie słuszna, lecz chcą ją ukryć przed swoim społeczeństwem, a być może także przed innymi krajami. Opierają się przy tym na założeniu, że większość ich współobywateli nie jest na tyle mądra, by docenić zalety tej polityki. Tak więc sensowne wydaje się im zastosowanie danego środka, a jednocześnie ukrycie tego faktu przed społeczeństwem: w przeciwnym razie opinia publiczna mogłaby zmusić rząd do rezygnacji z danej polityki ze szkodą dla kraju. Strategiczne tuszowanie opiera się więc na tej samej co rozbudzanie obaw, bardzo krytycznej ocenie zdolności społeczeństwa do rozsądnego myślenia.

Zabiegi prezydenta Johna F. Kennedyego zmierzające do pokojowego rozwiązania kryzysu kubańskiego stanowią dobry przykład kłamstwa, za pomocą którego przywódca stara się zatuszować kontrowersyjną politykę66. Aby zakończyć kryzys, zanim przerodzi się w wojnę między supermocarstwami, Kennedy przystał na żądanie Związku Radzieckiego, by w zamian za usunięcie rakiet z Kuby, Stany Zjednoczone wycofały z Turcji swoje wyposażone w głowice jądrowe pociski Jupiter. Prezydent zdawał sobie sprawę, że ustępstwo takie nie zostanie dobrze przyjęte przez społeczeństwo amerykańskie, szczególnie na politycznej prawicy, a także zaszkodzi stosunkom Waszyngtonu z sojusznikami z NATO, zwłaszcza z Turcją. Powiedział więc Rosjanom, że nie mogą otwarcie mówić o tym porozumieniu, w przeciwnym bowiem razie będzie musiał zaprzeczyć, że zostało zawarte, i ostatecznie go nie dotrzyma. Mimo to na Zachodzie żywiono podejrzenia, że doszło do takiej transakcji, i wypytywano o to administrację Kennedyego. Prezydent i jego główni doradcy kłamali mówiąc, że nie zawarto porozumienia w sprawie wycofania jupiterów z Turcji. Patrząc wstecz można sądzić, że było to szlachetne kłamstwo, ponieważ pomogło zażegnać niesłychanie niebezpieczny spór między dwoma państwami wyposażonymi w broń jądrową.

W latach 1922-1933 wojsko niemieckie szkoliło się w Związku Radzieckim, co było jawnym pogwałceniem traktatu wersalskiego67. Przywódcy niemieccy obawiali się, że gdyby działania te ujawniono, zostałyby one ostro skrytykowane przez polityczną lewicę weimarskich Niemiec oraz przez Wielką Brytanię i Francję, które twardo naciskałyby na zakończenie tej cennej, lecz nielegalnej współpracy. Nic dziwnego, że rząd niemiecki kłamał, by ukryć ten fakt. Jeszcze bardziej kontrowersyjny przypadek miał miejsce w Wielkiej Brytanii w połowie lat 50. XX wieku, kiedy do parlamentu zaczęły dochodzić pogłoski, że kolonialne władze Kenii prowadzą gułag dla bojowników o niepodległość z organizacji Mau Mau. Rząd brytyjski obawiał się, że jeśli historia ta stanie się powszechnie znana, opinia publiczna wymusi zakończenie polityki przemocy w Kenii, co oznaczałoby zapewne zwycięstwo Mau Mau. Precedens taki zapewne nie wróżyłby dobrze utrzymaniu całego imperium. Aby zaradzić na te wybuchowe rewelacje, brytyjscy przywódcy kłamali o kenijskim gulagu i oczerniali osoby, które starały się ujawnić prawdę.

I wreszcie wiemy obecnie, że w czasie zimnej wojny Japonia zawarła ze Stanami Zjednoczonymi kilka tajnych porozumień. Na przykład w 1969 roku Tokio zgodziło się, by wyposażone w broń jądrową okręty amerykańskie zawijały do japońskich portów. Zawarto również tajne porozumienie, na mocy którego Japonia miała opłacać znaczną część kosztów stacjonowania oddziałów amerykańskich na swym terytorium. Gdyby umowy te dotarły do wiadomości publicznej, wywołałyby niesłychane kontrowersje; wynikła z tego wrzawa zapewne zmusiłaby przywódców japońskich do wycofania się z nich. Japońskie prawo zakazywało przecież okrętom wyposażonym w broń jądrową zawijania do portów tego kraju. Ponieważ przywódcy uważali, że porozumienia te leżą w interesie narodowym Japonii, ukryli je przed spoleczeństwem. Nie upłynęło jednak wiele czasu, a outsiderzy zaczęli podejrzewać, że je zawarto, oraz zadawać japońskim politykom bezceremonialne pytania. Nic dziwnego, że ci odpowiedzieli kłamstwami i zaprzeczaniem, iż takie umowy zostały przyjęte.

Twoja Ocena



Facebook Conversations