Był czy go nie było? To niemal szekspirowskie pytanie o kobiecy orgazm zadają sobie panowie po upojnych chwilach z partnerką. Kobieca rozkosz nie jest bowiem tak oczywista i widoczna jak męska

Orgazm u kobiety długo traktowany był po macoszemu. W zasadzie dopiero ostatnie kilkadziesiąt lat przyniosło konkretne naukowe odkrycia w tej dziedzinie. Można więc powiedzieć, że mechanizm rozkoszy ciągle poznajemy - dowiadujemy się, skąd się bierze, jakie może mieć formy i jak najskuteczniej ją wywoływać.

DLACZEGO TAK, DLACZEGO NIE

To, jak i czy przeżywamy orgazm, zależy od wielu czynników. Siła na- szych doznań uzależniona jest od nastroju (zmęczone czy zestresowane mamy mniejsze szanse na rozkosz), od partnera i naszego stosunku do niego. Duże znaczenie mają dotychczasowe doświadczenia erotyczne, a także wyniesione z domu podejście do seksu - jeśli kobietę od dziecka uczono, że seks jest czymś złym i „brudnym”, raczej trudno jej będzie w pełni cieszyć się zbliżeniem. Seksuolodzy powtarzają natomiast jedno - przeżywania rozkoszy kobieta musi się nauczyć. 

A tę - przyjemną bądź co bądź - naukę zaczynamy w samotności.

KOCHAJ SIEBIE

Bohaterka „Seksu w wielkim mieście” Miranda kupuje sobie różowy wibrator w kształcie królika i mówi, że dzięki niemu wie przynajmniej, kiedy będzie orgazm. Jednak specjaliści radzą, żebyśmy - zanim sięgniemy po seksualne gadżety - skupiły się na swoim ciele i zbadały, jaki dotyk i w których miejscach sprawia nam przyjemność. W porównaniu z mężczyzną sfer erogennych kobieta ma więcej. Zatem jedyne, czego nam trzeba, to odrobina relaksu, własne dłonie i akceptacja swego ciała - takiego, jakim jest. Seksuolodzy radzą, żeby się nie spieszyć i dać sobie prawo do masturbacji, bo dzięki niej poznajemy swoje reakcje najlepiej. Przystępując do dzieła, możemy się skupić na punktach, których dłuższe drażnienie (jednego lub kilku na raz) powinno przynieść orgazm. Są to:

• Sutki - łatwo dostępna strefa erogenna, bardzo pomocna w uzyskiwaniu rozkoszy. Jeśli zwilżymy palce i zataczając kółka, będziemy pocierać i masować sutki, delikatnie przy tym ściskając piersi, może to wywołać bardzo silne podniecenie, a nawet orgazm. Dla większości kobiet pieszczoty sutków stanowią doskonały wstęp oraz akompaniament pieszczot pozostałych sfer erogennych.

•    Łechtaczka ulokowana w pobliżu przedniego połączenia warg sromowych mniejszych. Możemy masować ją palcem lub dłonią, pamiętając, by nasze ruchy nie były zbyt gwałtowne, a dostosowane do odczuwanego podniecenia. Niektórym kobietom dojście do orgazmu zajmuje kilka minut, inne potrzebują więcej czasu. Może on być bardzo silny i gwałtowny, ale może być też łagodny.

•    Punkt G, który znajdziemy kilka centymetrów (ok. 5 cm) od wejścia do pochwy na jej przedniej ścianie. Wykonując zgiętym palcem powolne ruchy, w miarę narastania podniecenia powinnyśmy poczuć twardszy malutki obszar. Możemy przy tym odczuwać potrzebę oddania moczu. W odróżnieniu od łechtaczki punkt G rozbudza się powoli, bądźmy więc cierpliwe i skupmy się na leniwej rozkoszy płynącej z pieszczenia tego miejsca. Orgazm będziemy czuć jako ciepło przepływające przez dolną część brzucha i łagodne pulsowanie.

•    Punkt A znajdujący się mniej więcej w połowie drogi między szyjką macicy a punktem G. Gdy dotrzemy palcami do szyjki, cofamy się nieco. Powinnyśmy poczuć gładką powierzchnię wyjątkowo wrażliwą na dotyk. Traktujmy ją więc delikatnie, poruszając palcami w górę i w dół.

W DUECIE Z PARTNEREM

Przeżywanie rozkoszy w czasie seksu z mężczyzną zależy w dużej mierze od tego, w jakich relacjach i jak blisko z partnerem jesteśmy. Gdy się rozumiemy, gdy czujemy się z nim bezpiecznie, gdy na co dzień dba o nas w inny sposób - np. pomagając w domu czy troszcząc się o nasze zdrowie - wówczas zdolność do przeżycia orgazmu, zdaniem specjalistów, to tylko kwestia czasu i treningów. Gdy mężczyzna pędzi w stosunku wyłącznie po swój orgazm, nic z tego nie będzie. Trzeba mu wówczas wytłumaczyć, że rozbudzamy się wolniej od niego i potrzebujemy więcej pieszczot. Jeśli kobieta wie, że osiąga orgazm tylko w określony sposób, warto nauczyć partnera, jak może go wywołać - najlepiej pokazując mu, jak robi to sama. Seksuolodzy' mówią, że powinnyśmy być w wyrażaniu naszych potrzeb bardzo bezpośrednie, bo mężczyźni to nie jasnowidze.

YOUR REACTION?



Facebook Conversations