Wielki kryzys sprzyjał nacjonalistycznym nastrojom w społeczeństwie niemieckim, a w polityce zagranicznej Berlina dominowały tendencje rewizjonistyczne. Ostrze tych agresywnych zachowań skierowane było przeciwko Rzeczypospolitej, co było też sposobem na podtrzymanie w Europie przeświadczenia o niezaspokojonych niemieckich roszczeniach, których powodem była Polska.

Na forum międzynarodowym Berlin zaprzestał spłaty odszkodowań wojennych i uzyskał prawo do zbrojeń (1932). Państwa zachodnie biernie przyglądały się tym niepokojącym zmianom.

Wielki kryzys sprzyjał nacjonalistycznym nastrojom w społeczeństwie niemieckim, a w polityce zagranicznej Berlina dominowały tendencje rewizjonistyczne. Ostrze tych agresywnych zachowań skierowane było przeciwko Rzeczypospolitej, co było też sposobem na podtrzymanie w Europie przeświadczenia o niezaspokojonych niemieckich roszczeniach, których powodem była Polska. Na forum międzynarodowym Berlin zaprzestał spłaty odszkodowań wojennych i uzyskał prawo do zbrojeń (1932). Państwa zachodnie biernie przyglądały się tym niepokojącym zmianom.

Władze polskie zawsze z uwagą śledziły rozwój wypadków w Niemczech. Józef Piłsudski miał dobre rozeznanie w sytuacji za zachodnią granicą dzięki pracy polskiego wywiadu. Starano się reagować na każdy przejaw niemieckiej agresji propagandowej i politycznej. Szczególnie newralgicznie traktowano sprawę Gdańska, która, zgodnie z oceną polskiego MSZ, miała być sprawdzianem niemieckich intencji. Senat Wolnego Miasta nie był przychylny Polsce, ale zdecydowana polityka Warszawy wymusiła respektowanie interesów RP. Gdy w 1932 polski okręt wojenny wystąpił w roli gospodarza, witając w porcie gościnne okręty brytyjskie, Piłsudski rozkazał, aby na ewentualne prowokacje władz miejskich odpowiedzieć ostrzelaniem urzędowych budynków Gdańska.

Kulminacja napięcia w stosunkach polsko-niemieckich mogła nastąpić wraz z dojściem do władzy Adolfa Hitlera. Rząd polski niezupełnie właściwie rozpoznał długofalowe cele nowej polityki Niemiec. Piłsudski uważał, że Hitler jako rodowity Austriak nie będzie tak antypolski jak politycy z terenów Prus. Zdaniem Marszałka, antykomunizm partii nazistowskiej utrudniał kontynuowanie współpracy Berlina z Moskwą, a nowego kanclerza wystarczająco absorbowały kłopoty wewnętrzne. Rozwój wydarzeń zdawał się potwierdzać te założenia. W ciągu pierwszych kilkunastu miesięcy rządów Hitlera doszło do podpalenia Reichstagu, rozprawy z opozycją wewnątrzpartyjną (noc długich noży), masowych prześladowań przeciwników politycznych oraz ludności żydowskiej. Tym wydarzeniom towarzyszyła rozbudowa antydemokratycznych procedur prawnych, a także wszechwładnego aparatu przemocy (policja polityczna), wyrafinowanych form represji na szeroką skalę (obozy koncentracyjne) oraz propagandy opartej na manipulacji, nienawiści i szowinizmie narodowym.

W tych wewnętrznych przemianach rządy europejskie nie widziały zagrożenia dla pokoju. Londyn i Paryż wciąż chciały kierować agresję niemiecką na wschód, a Włochy próbowały stworzyć tzw. pakt czterech z Niemcami, Francją i Wielką Brytanią, który miał dawać tym krajom prawo do pokojowej rewizji granic (układ nie wszedł w życie). Hitler, mimo że wciąż zajęty umacnianiem swojej władzy w Niemczech (w sierpniu 1934 połączył urzędy kanclerza i prezydenta), śledził wydarzenia międzynarodowe i testował reakcje najważniejszych stolic Europy na swoje agresywne poczynania. W pierwszym roku rządów zignorował ograniczenia traktatu wersalskiego w sprawie liczebności armii niemieckiej, rozpoczął zbrojenia i zdecydował o wyjściu Niemiec z Ligii Narodów. Jednocześnie w polityce wewnętrznej organizował inwestycje oraz roboty publiczne, powodując zmniejszenie bezrobocia i zyskując poparcie niemal całego narodu.

Marszałek Piłsudski i szef MSZ Józef Beck odpowiedzieli na agresywną politykę Niemiec. Twardej retoryce (Beck mówił w Paryżu: „Próba zmiany polskich granic spowoduje, że przemówią armaty") towarzyszyły jednoznaczne kroki militarne. Tak należy oceniać manewry wojskowe i defiladę z udziałem 35 tys. żołnierzy zorganizowaną w Wilnie oraz koncentrację ponad 100 tys. wojsk polskich na Śląsku. Kolejnym krokiem podjętym przez polską dyplomację był projekt wojny prewencyjnej, mający nie dopuścić do realizacji agresywnych planów niemieckich. Mimo tajnego charakteru tych zamierzeń oraz niejednoznacznej oceny historyków, wiele wskazuje na to, że polska dyplomacja starała się skłonić Francję do podjęcia zbrojnych działań przeciwko Niemcom zaraz po dojściu Hitlera do władzy. Rząd w Paryżu był jednak zbyt słaby politycznie, aby decydować się na takie kroki. Jednocześnie we Francji panował duch pacyfizmu, a inicjatywy militarne sprowadzały się do rozbudowy Linii Maginota. Paryskie władze nie chciały też lokować w Polsce składów wojskowych ani pożyczać Warszawie pieniędzy na zbrojenia, choć tej ostatniej formy pomocy udzieliły Czechosłowacji.

Niechęć Francji do zacieśniania współpracy wojskowej z Polską, bierność wobec zagrożeń niemieckich oraz słabość rządu w Paryżu - wszystko to stanowiło negatywną weryfikację polsko-francuskiego sojuszu polityczno-wojskowego. Mimo to był on wciąż fundamentem polityki zagranicznej i obronnej Warszawy. Trzymając się jego litery i ducha, Polska zawsze wyrażała gotowość udzielania Francji pełnego wsparcia wojskowego na wypadek niemieckiej agresji.

Tymczasem Niemcy z obawą odnosili się do możliwości wojny prewencyjnej, rozumiejąc, że w razie ich ataku na Francję Polska wypełni zobowiązania sojusznicze i zaatakuje od wschodu. Berlin był też zaniepokojony okresową poprawą stosunków polsko-radzieckich. Niemcy nie chcieli wojny w niekorzystnych warunkach, potrzebowali czasu na umocnienie się władzy Hitlera oraz rozkręcenie zbrojeń. W państwie totalitarnym, jakim szybko stawała się III Rzesza, dyktator mógł z łatwością zmieniać swą politykę, dyrygować prasą, manipulować nastrojami społecznymi. Dlatego na przełomie 1933/1934 rząd niemiecki wyciszył antypolską retorykę, tak samo postąpiły tamtejsze media. Pod wpływem nowego trendu odprężenie nastąpiło też w relacjach Polski z Wolnym Miastem Gdańskiem, którego senat zdominowany był przez Niemców.

Twoja Ocena