Co to jest ogień? Każdy lubi latem siedzieć z przyjaciółmi czy rodziną przy ognisku i wpatrywać się w żółto-czerwone płomienie. Za plecami ciemność, a wokół ogniska jasno i ciepło, przyjemnie. Płomień jest wynikiem reakcji chemicznej, podczas której jedna substancja robi się tak gorąca, że zaczyna gwałtownie łączyć się z tlenem - spala się. Spalaniu w tlenie towarzyszy gorący i świecący płomień. To obszar, w którym zachodzi spalanie.

W powietrzu mamy całkiem sporo tlenu - około 21 procent. Dlatego jedną z metod gaszenia ognia jest odcięcie dopływu tlenu, na przykład przez przykrycie płonącego przedmiotu grubym kocem. Zalanie ognia wodą również odcina dopływ tlenu oraz obniża temperaturę.

Prześledźmy nasze spotkanie przy ognisku. Najpierw układamy stos z suchego drewna. Potem ktoś z dorosłych podpala stos za pomocą zapałek. Pociera łepkiem zapałki („oblepionym" łatwopalnym chloranem potasu z dodatkiem siarki) o zawierającą fosfor draskę na pudełku i zapałka się zapala. (Tarcie powoduje podwyższenie temperatury. Spróbujcie szybko pocierać ręką o stół. Czujecie ciepło? Na pewno! Na szczęście nasza skóra nie jest tak łatwopalna jak chloran potasu, więc nie dojdzie do katastrofy.) Płomień zapałki ogrzewa stos ogniskowy i jeśli mamy odrobinę szczęścia, ogrzane drewno zapali się już od pierwszej zapałki. Jeśli nie - można użyć kolejnych.

Czasami rozpalający ognisko dmucha od dołu w ledwo tlące się drewno. To pomaga! Wtedy zwykle płomyczki „rosną". W wydychanym powietrzu jest przecież około 16 procent tlenu. „Dotleniony" płomień powiększa się, bo tlen to niezbędny składnik reakcji spalania, jaka jest warunkiem naszego ogniska.

Żeby podtrzymać ogień, musimy dokładać do niego kolejne suche gałęzie - substancję, która ma się łączyć z tlenem w reakcji spalania. Tlenu nie musimy już dostarczać, w powietrzu jest go pod dostatkiem.

Twoja Ocena