Penis w starożytności otaczany był czcią w wielu kulturach. Był czczony między innymi przez Egipcjan i Sumeryjczyków. W Europie, jak przekonuje David M. Friedman w książce Pan niepokorny. Kulturowa historia penisa, w pewnym momencie dziejów, przez wpływ chrześcijaństwa, wszystko, co kojarzyło się z penisem, przeszło na ciemną stronę mocy.

Członek został uznany mianowicie za element pośredniczący w przenoszeniu zła, czego dowodem miały być rzekome stosunki seksualne kobiet z diabłem, za co oczywiście inkwizycja skazywała podejrzane o to niewiasty na śmierć.

W obecnych czasach miejscem, gdzie męskie przyrodzenie stanowi obiekt kultu, jest Japonia — co roku, 15 marca, bardzo hucznie obchodzi się tam święto penisa. Podczas uroczystości wszędzie pełno jest replik penisów, a lizaki i łakocie w kształcie męskich genitaliów jedzą zarówno panie w starszym wieku, jak i małe dziewczynki, co w nikim nie wzbudza oburzenia.

No cóż, ten kraj tak ma.

Większość mężczyzn jest przewrażliwiona na punkcie swojego członka. Wystarczy, że jest tylko nieco przekrzywiony lub nieforemny i już wywołuje to rozpacz właściciela. Najczęściej jednak nie sam wygląd ptaszka przysparza zmartwień panom, co jego wielkość.

Największym sprzymierzeńcem rodzenia się kompleksów na tle „małego” są niestety filmy pornograficzne. Mówię niestety, gdyż ogląda je zdecydowana większość mężczyzn, przez co mają one ogromną siłę oddziaływania. Filmy porno utrwalają w podświadomości ludzi fałszywe przekonanie, że im większa (przepraszam za wyrażenie) „pała”, tym większa rozkosz kobiety. Poza tym stwarzają one złudzenie, że penis gigant jest normą, bo na tych wszystkich filmach nie uraczy człowiek członka w normalnym rozmiarze...

Tymczasem biologowie podkreślają, że samce gatunku ludzkiego posiadają nieproporcjonalnie wielkie członki w stosunku do rozmiarów ciała, co jest niespotykane u innych ssaków. Rekordzista, który posiadał 46 centymetrowego penisa (!!!) był tak naprawdę KALEKĄ, który nie mógł odbyć normalnego stosunku z kobietą.

 Równie szkodliwy przekaz emitują coraz częściej reklamy. Penisy poprawiane za pomocą Photoshopa, zupełnie nie przypominają normalnego męskiego przyrodzenia. Powoduje to, że w mężczyznach rodzą się coraz większe kompleksy, zwłaszcza, że posiadanie "czegoś konkretnego" w gatkach kojarzone jest już nie tyle z byciem dobrym kochankiem, co z byciem prawdziwym mężczyzną. Duży penis dzięki silnym i wyraźnym medialnym przekazom stał się symbolem sukcesu i  wyższej pozycji społecznej. 

ogromną presję posiadania dużego penisa wykorzystuje cała masa naciągaczy i oszołomów, którzy sprzedają różnego rodzaju specyfiki i metody (np. tajemne ćwiczenia na wydłużenie penisa czy hipnotyczne powiększanie penisa), które mają zagwarantować zwiększenie przyrodzenia nawet o 30%. Oczywiście żadna z tych metod nie działa, i służy tylko temu, by naciągnąć facetów na kasę.  Przypomina to trochę łudzenie otyłych ludzi, że za pomocą jednej tabletki czy jakiś ziółek uda im się schudnąć. Zaufaj mi drogi czytelniku, gdyby faktycznie ktoś wynalazł sposób na powiększenie członka byłby już multimilionerem.

Same zdanie kobiet na temat wielkości członka jest podzielone. Jedne wyznają zasadę, że nie liczy się wielkość, a jakość. Inne uważają, że facet musi mieć dużego ptaszka (czyli czytaj takiego, który we wzwodzie nie przypomina raczej paróweczki dla dzieci marki Morlinki). Jeszcze inne mają obsesję na punkcie wielkiego członka. Generalnie dużo kobiet lubi, jak ich partner ma nie tyle dużego penisa, co grubego. Ale to też zależy od wielkości ich szparki.

 Czasem kobiety są przewrotne i mówią, że owszem,  facet powinien mieć "dużego", po czym dodają, by najlepiej w czasie stosunku nie używał go w całości... Gdzie w tym sens i logika? Niektóre kobiety uznają, że ważna jest nie sama wielkość, co ogólna prezencja ptaszka. Penis ich partnera musi im się po prostu podobać, bo pieszczenie oralnie brzydkiego w ich mniemaniu freda, jest dla nich tym, czym dla chłopaka pocałunek z brzydulą... Same prostytutki przyznają, że nie cierpią klientów z dużymi fredami. Dlaczego? Bo robiąc im dobrze muszą się dużo bardziej wysilać i męczyć. Takiego mężczyznę dłużej oralnie doprowadza się do orgazmu, nie mówiąc już o tym, że trudno jest jego "sprzęt ogarnąć” buzią.

Często dla mężczyzn bolesne jest wizja, że ich poprzednicy byli lepiej wyposażeni od nich i że nie spełnią oczekiwań swojej partnerki. Tymczasem cały ten stres i niepokój jest bezzasadny. Otóż większość kobiet nie pamięta członków swoich partnerów. Niektóre kobiety po pewnym okresie nie pamiętają imienia i twarzy swojego byłego amanta, nie mówiąc już o rozmiarze jego przyrodzenia! Jedna z moich przyjaciółek, która 1,5 roku mieszkała za swoim "chłopem" zwierzyłam mi się, że próbowała sobie przypomnieć jakiego miał jej były, i co? Nie dała rady! Nasz mózg nie jest wstanie odtworzyć takich rzeczy. No chyba, że prowadzi kobieta fotograficzną dokumentację, to co innego. Zakładam jednak, że większość dziewczyn tego nie robi.

Badania Masters’a i Johsona wykazały, że mężczyźni z mniejszymi członkami w stanie spoczynku i tak osiągają porównywalne rozmiary do swoich kolegów, którzy mogą się pochwalić kilkoma centymetrami więcej. Przebadali oni 312 mężczyzn. Najmniejszy 7 centymetrowy członek wydłużył się przy wzwodzie o 9 cm, a największy 11 centymetrowy, tylko o 5. Same badania co do wielkości członka nie są jednoznaczne i zależą od metody pomiaru. Na przykład według specjalistów z LifeStyles Condoms, średnia długość prącia wynosi 14,9 cm. Inna grupa badaczy, w  raporcie z 2007 roku podała, że średni wynik długości wyniósł 12,5 centymetra. Ale do czego prowadzą tak naprawdę takie badania i jaki mają one sens? Zastanawiające jest to, że nikt nie wpadł na pomysł, by mierzyć średnie rozmiary biustu u pań. Choć wielkość piersi również budzi wiele emocji i hołduje się od lat wielkim biustom, przez co drastycznie wzrasta liczba operacji wszczepienia implantów, nikt nie wpadł na chory pomysł, by ustalać średnie wielkości piesi i klasyfikować na tej podstawie kobiety: jest w średniej, nie mieści się w skali, albo nie osiąga nawet najniższego pułapu... Dlaczego więc spotyka to mężczyzn?

Panowie powinni zrozumieć, że nic nie zmieni tego, czym zostali obdarzeni i że wielkość ich członka nie powinna mieć  tak naprawdę dla większości kobiet znaczenia (no chyba, że faktycznie trafi im się facet z syndromem mikro penisa, powstałego w wyniku wad genetycznych i zaburzeń hormonalnych, ale to już skrajne przypadki, lub  panienka sama sobie wpychała 25 centymetrowe wibratory do pochwy i tak ją rozciągnęła, że potrzebuje nie wiadomo czego).

 Sam seks dla kobiety jest niezwykle złożonym przeżyciem i na pewno nie opiera się na samych pochwowych doznaniach! Ba, cała masa kobiet w ogóle nie przeżywa pochwowego orgazmu! Według różnych badań tylko jedna trzecia kobiet na świecie go doświadcza! Jedna trzecia! Więc jeśli myślałeś kiedyś o powiększeniu penisa to przeproś swojego małego przyjaciela i zaakceptuj go takim, jaki jest.



 

Twoja Ocena