Przede wszystkim dlatego, że nie tędy droga. Bóg, który objawił Niebo, równocześnie zakazał samobójstwa i wszyscy klinicznie zmarli i przywróceni do życia pacjenci, którzy popełnili samobójstwo i uszczknęli cokolwiek z drugiego życia, relacjonowali piekielne, a nie niebiańskie doświadczenia.

Przekonali się, że samobójstwo było kolosalnym błędem, że wszystkie kłopoty, przed jakimi próbowali uciec, ciągnęły się dalej za nimi, ale po śmierci nic już nie mogli na nie poradzić. Nie znaczy to, że nie możemy mieć nadziei, że i samobójca zostanie zbawiony. W Descentinto Heli (Zejście do Piekła) Charles Williams pokazał, iż samobójca może ostatecznie osiągnąć zbawienie. Ale oznacza to, że zbawienie kogoś takiego następuje zawsze pomimo, a nie z racji samobójstwa. Samobójstwo nie jest drogą do Nieba. Bóg zakazał samobójstwa z niebagatelnej przyczyny: ma ono charakter dezercji z naszej placówki, jak ujął to Sokrates. Albo, modyfikując tę przenośnię, byłoby to jak usiłowanie dostania się na studia wprost po szkole podstawowej, spaliwszy po drodze szkołę średnią. Argument przeciw samobójstwu jest taki sam jak przeciw przeskakiwaniu klas w szkole. Nie chodzi tu o zewnętrzny, arbitralny nakaz Boga, ale wewnętrzne, konieczne prawo naszej natury. Dlatego Bóg dał nam mocny „pierwszy instynkt natury” - instynkt samozachowawczy - żeby zatrzymać nas w szkole, żebyśmy jej nie porzucali. Tego, czego możemy się tu nauczyć, musimy się tutaj nauczyć. To, czego się tu uczymy, co tu robimy, ma prowadzić do swobodnego stworzenia w czasie zarysu naszych wiecznych osobowości. Kształtujemy nasze dusze tutaj, a wymiar wieczny do tego kształtu dodany jest w Niebie. To jest tak, jakby ziemskie kwadraciki stawały się w Niebie sześcianami, ziemskie trójkąty piramida,i, ziemskie kółka niebieskimi kulami. Kształt, jaki sobie nadajemy teraz, jest naszym wiecznym kształtem, zmienia się tylko jego rozmiar (wymiar przestrzenny). Dlatego właśnie Niebo nie jest dystrakcją, wytchnieniem od ziemi i dlatego celem tej książki o Niebie nie jest ucieczka od życia tu i teraz, ale właśnie zastanowienie się, j a k żyć tu i teraz. Ponieważ te dwa wymiary naszej tożsamości, czas i wieczność, ziemia i Niebo, to nie albo jedno, albo drugie, ale jedno i drugie, jak dwie natury Chrystusa, Naturalna tendencja niekorygowanego myślenia polega na rozdzielaniu: boskie albo ludzkie, niebiańskie albo ziemskie, wieczne albo czasowe. Stąd wzięły początek dwie dawne bliźniacze herezje doketyzmu i arianizmu (ciągle bardzo żywotne pod innymi nazwami), które pierwsze rozdzieliły dwie natury Chrystusa, a potem uznały jedną kosztem drugiej. Dla doketyzmu Chrystus był jak Clark Kent, Superman przebrany za człowieka, ludzki tylko w wyglądzie (dokeo). Dla arianizmu Chrystus był jak Budda, po prostu doskonały człowiek myślący jak bóstwo. Te same dwie herezje rozsadzają Biblię, która jak Chrystus jest „Słowem Boga w słowach ludzi”. Fundamentalizm jest jak doketyzm - ma tendencję pomijać element człowieczeństwa i pojmować Biblię jako cudownie, słowo po słowie, podyktowaną przez Boga. Modernizm jest jak arianizm - pomija element Boski i redukuje słowo Boże o nas do naszych słów o Bogu. Źródło obu jest takie samo: oddzielenie tego, co Boskie, od tego, co ludzkie, Nieba od ziemi. Zapomina się przy tej okazji, że w Biblii, jak też w Chrystusie, to, co ludzkie, zostaje przebóstwione przez to, że Boskie stało się uczłowieczone. W Chrystusie Niebo nie jest eskapizmem i ziemia nie jest światowością. Bo Chrystus przynosi Królestwo Niebieskie na ziemię. Co więcej, On jest Królestwem Niebieskim.

Twoja Ocena



Facebook Conversations