Wraz z rozkwitem nacjonalizmu, jaki nastąpił w ciągu minionych dwóch stuleci, liczne grupy etniczne i narodowe na całym świecie utworzyły lub starały się stworzyć własne państwa, czyli tak zwane państwa narodowe. W toku tego procesu każda grupa kształtowała swoje własne uświęcone mity o przeszłości, które ukazują ją w korzystny sposób, a rywalizujące z nimi grupy narodowe przedstawiają w negatywnym świetle.

Stephen Van Evera, politolog z Massachusetts Institute ofTechnology twierdzi, że te szowinistyczne mity „występują w trzech głównych odmianach: gloryfikowanie się, wybielanie się i szkalowanie innych”. Wymyślanie tych mitów i szerokie ich upowszechnianie niezmiennie wymaga kłamstwa na temat zapisów historycznych oraz współczesnych wydarzeń politycznych. „Błąd historyka”, jak zwięźle ujął to francuski teoretyk polityki Ernest Renan, Jest zasadniczo ważnym czynnikiem tworzenia narodu’’.

Dlaczego elity tworzą mity nacjonalistyczne?

Za wymyślanie mitów są odpowiedzialne w dużej mierze elity dominujące w narodowym dyskursie, które tworzą je z dwóch głównych powodów. Te fałszywe historie podsycają solidarność grupową, a ta z kolei przyczynia się do wytworzenia potężnego poczucia narodowości, które jest istotne dla budowy i utrzymania zdolnego do życia państwa narodowego. Fikcje te w szczególności dają członkom grupy narodowościowej poczucie, że uczestniczą w szlachetnym przedsięwzięciu, z którego nie tylko mogą być dumni, ale nawet powinni być dla niego gotowi znosić ciężkie doświadczenia, także walczyć i umierać, gdy to jest konieczne. Tę potrzebę uwypuklania pozytywnej strony przeszłości narodu ilustrują przepisy wprowadzone przez rząd francuski w lutym 2005 roku, zgodnie z którymi programy i podręczniki historii dla szkól średnich muszą podkreślać pozytywne aspekty kolonializmu francuskiego.

Tworzenie narodowych mitów nie jest jednak sprawą samych tylko elit, które wymyślają fałszywe historie i upowszechniają je w swoich społeczeństwach. W istocie bowiem zwykli ludzie są zawsze głodni takich mitów; chcą, by opowiadać im o przeszłości historie, w których przedstawia się ich w pozytywnym świetle, a konkurencyjne narody jako czarne charaktery. Wymyślanie nacjonalistycznych mitów jest w istocie napędzane zarówno siłami odgórnymi, jak i oddolnymi.

Elity mogą tworzyć narodowe mity również po to, by uzyskać legitymację we wspólnocie międzynarodowej. Korzyści na tym odcinku są jednak zazwyczaj małe, ponieważ outsiderów trudno omamić opowieściami sprzecznymi z tym, co daje rzetelne odczytanie zapisów historycznych. Mimo to są możliwe dwa wyjątki od tej reguły. Przywódcy mogą pozyskać dla swych narodowych mitów bliskiego sojusznika, w którego własnym interesie leży uznanie tych fałszywych opowieści za prawdziwe. Na przykład w następstwie drugiej wojny światowej niemieckie elity stworzyły mit głoszący, że ich wojsko - Wehrmacht - miało niewiele wspólnego z masowymi mordami na niewinnej ludności cywilnej, do których podczas tej brutalnej wojny dochodziło na froncie wschodnim6. Mówiło się, że to SS - organizacja reprezentująca znacznie węższy wycinek niemieckiego społeczeństwa i ściśle identyfikowana z Hitlerem - była głównie odpowiedzialna za te okropności. Wehrmacht zgodnie z tą legendą miał „czyste ręce”.

Stany Zjednoczone w znacznym stopniu przyjęły tę fałszywą historię w pierwszych latach zimnej wojny, ponieważ współpracowały wtedy blisko z byłymi nazistami, kolaborantami nazistów i byłymi członkami Wehrmachtu, a także dlatego, że były zaangażowane w rehabilitację niemieckiej armii i uczynienie z niej integralnej części NATO. Nic więc dziwnego, że - jak zauważa Christopher Simpson w swojej książce o rekrutacji nazistów przez Waszyngton po drugiej wojnie światowej - „przegląd co bardziej popularnych książek o historii wojny wydanych w tamtych latach na Zachodzie, z kilkoma osamotnionymi wyjątkami, pozostawia nieodparte wrażenie, że za okrucieństwa Holokaustu odpowiada jedynie SS, a i to niecałe SS”. Począwszy jednak od lat 60. XX wieku, niemieccy badacze zaczęli rozwikływać prawdziwą historię, a była ona taka, że Wehrmacht stanowi! w czasie drugiej wojny światowej integralną część niemieckiej machiny mordu. Wtedy jednak nowe wojsko niemieckie (Bundeswehra) oraz NATO miały już dobrze ustalone pozycje i dla Stanów Zjednoczonych nie było poważnym problemem zaakceptowanie prawdy o tym, co działo się na froncie wschodnim w latach 1939-1945.

Ponadto państwu mającemu wpływową diasporę opłaca się niekiedy eksportować swoje mity do krajów, w których ona zamieszkuje. Najlepszego być może przykładu tego zjawiska dostarcza Izrael i amerykańska wspólnota żydowska. Nie było możliwości, by syjoniści stworzyli państwo żydowskie w Palestynie bez przeprowadzenia na wielką skalę czystek etnicznych i zmuszenia ludności arabskiej do opuszczenia terenów, które zamieszkiwała od stuleci. Przywódcy syjonistyczni powszechnie zdawali sobie z tego sprawę na długo przed stworzeniem Izraela. Szansa wygnania Palestyńczyków pojawiła się z początkiem roku 1948, kiedy w następstwie decyzji ONZ o podziale Palestyny na dwa państwa wybuchły walki między Palestyńczykami a syjonistami. Syjoniści wygnali około 700 tysięcy Palestyńczyków z ich ziem, które stały się Izraelem, a gdy walki ustały, kategorycznie odmówili zgody na ich powrót do domów. W historii tej Izrael występował oczywiście w roli prześladowcy, co utrudniało raczkującemu państwu zdobywanie przyjaciół i zjednywanie sobie ludzi.

Nic dziwnego, że Izrael i jego amerykańscy przyjaciele zadali sobie po wydarzeniach z roku 1948 wiele trudu, by o wygnanie Palestyńczyków obwinić same ofiary. Według wymyślonego wówczas mitu Palestyńczycy nie zostali wypędzeni przez syjonistów; mówiło się natomiast, że opuścili swe domy, gdyż sąsiednie państwa arabskie kazały się im usunąć, aby ich armie mogły wkroczyć i zepchnąć Żydów do morza. Palestyńczycy mieli powrócić, gdy Żydzi zostaliby już wygnani z kraju. Opowieść ta była szeroko akceptowana jako prawdziwa nie tylko w Izraelu, ale także w Stanach Zjednoczonych przez blisko cztery dziesięciolecia oraz odegrała ważną rolę, przekonując wielu Amerykanów, by życzliwie spoglądali na Izrael w jego ciągłym konflikcie z Palestyńczykami. Jednak w ostatnich dwudziestu latach izraelscy badacze obalili ten mit (i jeszcze inne), a nowy obraz historii zaczął powoli wpływać na toczącą się w Stanach Zjednoczonych dysputę o konflikcie izraelsko-palestyńskim w taki sposób, że przynajmniej niektórzy Amerykanie przestali spoglądać tak przychylnym jak dawniej okiem na minione i obecne działania podejmowane przez Izrael przeciw Palestyńczykom.

Kiedy elity tworzą mity nacjonalistyczne?

Narody stale wytwarzają swoje najważniejsze mity, ponieważ większość jednostek w grupie potrzebuje ich, by zrozumieć swoją tożsamość, oraz dlatego, że podsycają one solidarność grupową. Można więc powiedzieć, że tworzenie nacjonalistycznych mitów jest procesem ciągłym. Opowieści te trzeba oczywiście od czasu do czasu aktualizować w miarę pojawiania się nowych informacji o przeszłości; trzeba też tworzyć świeże mity uwzględniające ważne nowe epizody z dziejów narodu. Można zatem oczekiwać, że opowiadanie nacjonalistycznych kłamstw nasila się w następstwie wojen i innych doniosłych wydarzeń, kiedy dochodzi do poważnych sporów co do postępowania danego narodu, które mogą nawet ożywić na nowo dawniejsze, wygasłe już kontrowersje. W takich przypadkach elity pracują niestrudzenie, by przedstawić swój naród w najkorzystniejszym świetle, a jego rywali w jak najgorszym.

Można także oczekiwać, że nacjonalistyczne mity tworzy się szczególnie intensywnie wtedy, gdy dochodzi do poważnych sporów co do powstania państwa. Legitymacja kraju jest pod wieloma względami związana z okolicznościami jego narodzin, a większość ludzi woli nie myśleć, że ich państwo zostało „zrodzone w grzechu". Ile kłamstwa używa się w takich sytuacjach, to zależy przede wszystkim od dwóch czynników: stopnia brutalności, jaka towarzyszyła tworzeniu państwa narodowego, oraz czasu, jaki upłynął od tych wydarzeń.

Zatem im bardziej brutalny był proces budowy państwa, tym więcej jest złego postępowania, które trzeba ukryć, a tym samym zwiększa się zapotrzebowanie na kłamstwa elit w sprawie tego, co rzeczywiście działo się w tamtych czasach. Van Evera zauważa, że spośród trzech rozróżnianych przez niego rodzajów kłamstw nacjonalistycznych, przypuszczalnie najczęściej spotyka się mity wybielania’. Im zaś odnośne zdarzenia są bliższe w czasie, tym większe prawdopodobieństwo, że ludzie z obu stron konfliktu będą je pamiętać i głęboko się nimi interesować. Krótko mówiąc, jeśli powstanie państwa jest wydarzeniem niedawnym i okrutnym, elity muszą niestrudzenie pracować nad fabrykowaniem opowieści przedstawiającej własną stronę jako rycerzy w lśniących zbrojach, a drugą jako wcielone diabły.

Weźmy na przykład pod uwagę piętnaście państw, które powstały w wyniku rozpadu dawnego Związku Radzieckiego. Nie było wielkiej potrzeby, by elity tych krajów wymyślały fałszywe opowieści o tym, jak doszło do ich powstania w 1991 roku, przede wszystkim dlatego, że upadek ZSRR przebiegał nadzwyczaj pokojowo. (Wszystkie te nowe państwa mają oczywiście potężne bodźce, by kłamać o innych aspektach swych długich dziejów, i rzeczywiście to robią). Porównajmy teraz te przypadki z powstawaniem Izraela i Stanów Zjednoczonych, a więc wydarzeniami, które wiązały się z poważnymi zbrodniami przeciw ludom zamieszkującym ziemie najechane i skolonizowane. Nic dziwnego, że elity izraelskie i amerykańskie zadały sobie sporo trudu, by wybielić te okrutne dzieje. W Stanach Zjednoczonych jednak mało jest już załamywania rąk nad tymi sprawami, przede wszystkim dlatego, że kontrowersyjne zdarzenia miały miejsce tak dawno temu, iż sprawiają wrażenie historii starożytnej. Utworzenie Izraela natomiast jest zdarzeniem znacznie nowszym, a jak do niego doszło, to kwestia bardzo sporna nie tylko dlatego, że Palestyńczycy zabierają w tej dyspucie głos coraz lepiej słyszalny, ale i z tego powodu, że garstka badaczy (wśród nich wielu Izraelczyków) zakwestionowała mity założycielskie tego państwa. Jak można było oczekiwać, większość Izraelczyków i ich amerykańskich stronników nie zmieniła swoich wyobrażeń o narodzinach Izraela, lecz tylko podwoiła wysiłki, by przekonywać do swych mitów.

Twoja Ocena



Facebook Conversations