Nawet jeśli nie wiesz, co to bessa i hossa, a parkiet kojarzy ci się tylko z klepkami w podłodze, możesz inwestować na giełdzie. Zobacz, jak to się robi i zacznij zarabiać

Udało ci się zaoszczędzić kilka złotych? Brawo, teraz zastanów się, co z nimi zrobić. Jeśli chcesz bezpiecznie przechować je na bankowej lokacie, możesz liczyć na kilka procent zysku w ciągu roku. Ale jeśli nie boisz się ryzyka i chcesz spróbować pomnożyć odłożoną kwotę - może zajrzysz na giełdę? Obawiasz się, że nie masz wystarczającej wiedzy, by rozpocząć przygodę na parkiecie? W takim razie na początek zainteresuj się akcjami prywatyzowanych spółek Skarbu Państwa. Taka inwestycja to świetny sposób na poznanie mechanizmów rządzących giełdą. Nie dość, że będziesz mógł poczuć się jak współwłaściciel dużego i rentownego przedsiębiorstwa, to możesz szybko zarobić na tym interesie niezłą sumkę.

Na czym polega ta prywatyzacja?

To proste. Rząd pozbywa się części akcji danej spółki, wystawiając je w ofercie publicznej na sprzedaż. Minister skarbu ustala limit zakupu akcji przypadający na jednego inwestora oraz cenę, po jakiej będzie można w dniu debiutu kupić papiery wartościowe prywatyzowanej firmy. Inwestorzy zapisują się akcje, a jeśli okaże się, że chętnych jest za dużo, proporcjonalnie zmniejsza się liczbę akcji, która trafia do portfela gracza. Prawdziwe emocje zaczynają się w momencie debiutu spółki na giełdzie. Tylko w ciągu jednego dnia można bowiem zarobić na tej inwestycji więcej niż przez cały rok na dobrej lokacie. Warto tylko zaznaczyć, że papiery sprywatyzowanego w maju PZU pierwszego dnia przyniosły 15 proc, zysku, a akcje Giełdy Papierów Wartościowych, która w listopadzie sama trafiła na giełdę, niemal od razu osiągnęły cenę wyższą od ceny emisji o 25 proc. W ostatnim czasie jedyną spółką, która zawiodła oczekiwania inwestorów była Polska Grupa Energetyczna. Przez zbyt duże zainteresowanie jej akcjami do inwestorów trafiło zbyt mało papierów, by dało się na nich znacząco zyskać.

Nie da się jednak ukryć, że coraz większej liczbie osób podoba się granie na giełdzie. W 2020 roku otwarto ponad 400 tys. rachunków maklerskich. Polacy, szczególnie młodzi, szybko przyswajają sobie reguły rządzące wolnym rynkiem i chcą z niego czerpać korzyści. Jak wynika z danych Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych, akcjami obraca już 1,5 miliona naszych rodaków. Są wśród nich tacy, którzy cierpliwie czekają na kolejne prywatyzacje spółek Skarbu Państwa, licząc na szybki zysk, ale zdecydowana większość aktywnie inwestuje swoje oszczędności Chcesz do nich dołączyć?

- Moja przygoda z giełdą rozpoczęła się na II roku studiów, w marcu 2018 roku - opowiada Piotr, student finansów i rachunkowości na Uniwersytecie Łódzkim. - Nie prowadziłem wcześniej wirtualnych symulacji, nie przeszedłem tej drogi, jaką zalecają poradniki spekulacji - mówi. Jak przyznaje, zdecydował się od razu skoczyć na głęboką wodę. - Zainwestowałem na giełdzie pieniądze z kredytu studenckiego - doda-e. I wtedy zaczęły się problemy. Notowania poszły w dół. - Przekonałem się, że akcje nigdy nie są zbyt tanie, żeby nie mogły jeszcze spaść. Popełniłem podczas bessy chyba wszystkie błędy z psychologii inwestowania oprócz jednego: nie sprzedałem akcji w momencie, w którym większość inwestorów traci resztki nadziei i wychodzi z inwestycji - tłumaczy. Piotr nie spanikował i zaczął dokupywać akcje na dnie. Dzięki temu powoli wypłynął na powierzchnię. Żeby uniknąć podobnej sytuacji, warto już na początku przygody z giełdą pamiętać, by nie inwestować wszystkich swoich Oszczędności. - Małe kwoty mają tę zaletę, że ich utrata  nie  będzie oznaczała końca świata - podkreśla Grzegorz, ekspert Biura  Maklerskiego.  Każdy inwestor zalicza wpadki - nie ma wątpliwości Robert, student Akademii Ekonomicznej w Katowicach doradca finansowy  - Jeżeli ktoś twierdzi, że odnosi same sukcesy, to po prostu... kłamie. Najlepsi inwestorzy mylą się co najmniej w 30-40 proc, swoich decyzji - dodaje.

Jak w takim razie wystrzegać się błędów?

- Warto, aby miody inwestor, rozpoczynając przygodę z giełdą, nabył podstawową wiedzę, która pozwoli mu na świadome inwestowanie - zaznacza Grzegorz.  W sieci można również spróbować swoich sil w wirtualnych grach giełdowych. - To nic innego jak zabawa online w inwestowanie. Jednak w przeciwieństwie do zwykłych gier, ta opiera się na prawdziwych danych pochodzących z warszawskiego parkietu - wyjaśnia Paweł, absolwent zarządzania na Poish Open University. - Wystarczy tylko się zarejestrować, oczywiście za darmo, i można grać - dodaje. Zaletą takiej internetowej gry jest to, że nie trzeba zakładać prawdziwego rachunku maklerskiego. Część podręczników dotyczących bezpiecznego obchodzenia się z giełdą zaleca także ćwiczenia z inwestowania na papierze. Trzeba wybrać spółkę, której akcje wydają nam się atrakcyjne, obliczyć, ile kosztowałby nas ich zakup, a potem śledzić kursy i sprawdzać, czy podejmujemy trafne decyzje. Jednak zdania na temat tej metody są podzielone. - Symulacje mają niewiele wspólnego z realnym inwestowaniem. Jeśli na papierze stracimy 100 tysięcy złotych, to nasze odczucia i dalsze działania będą zupełnie inne niż gdybyśmy stracili prawdziwe 100 złotych - uważa Grzegorz. Ze słowami eksperta zgadza się Piotr. - Giełda to emocje, a emocje są wtedy, kiedy w grę wchodzą prawdziwe pieniądze. Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach - dodaje.

Czego uczy inwestowanie?

-    Przede wszystkim tego, że rynek jest nieprzewidywalny - przyzna-je Piotr. - Sumienności i wyciągania wniosków - dorzuca Robert.

-    Można wymienić trzy najważniejsze zasady, którymi powinien kierować się miody inwestor

-    podkreśla ekspert Domu Maklerskiego. - Po pierwsze, nie można zapominać, że inwestycja może zakończyć się stratą. Po drugie, nie wolno inwestować pieniędzy, które przeznaczyliśmy na zobowiązania lub plany, jak na przykład opłaty za akademik czy oszczędności na wakacyjny wyjazd - wylicza. - A po trzecie, należy pamiętać, że strata na początku może być najlepszym nauczycielem, ponieważ uczy pokory. Zysk jest natomiast najgorszym wrogiem, bo daje złudną pewność siebie mimo braku doświadczenia i wiedzy

Twoja Ocena



Facebook Conversations