Bez względu na to, gdzie, jak i z kim żyjemy, nie ma wokół nas takich spraw, które byłyby zdolne na długie tygodnie, miesiące, a nawet lata skutecznie zatruć nam życie. Trzeba tylko rzetelnie chcieć i umieć ich nie widzieć.

Jeśli tylko:

O znalazłszy się, jako rozbitek, na bezludnej wyspie, nie wywieszamy zrobionej z koszuli flagi i nie wypatrujemy w dzień i w nocy ratunku, ale wręcz przeciwnie — doceniając uroki samotności ukrywamy się, aby przypadkiem ktoś z morza nas nie wypatrzył;

- prowadząc życie pełne trosk i kłopotów, nie wybieramy sobie spraw, którymi się przejmujemy i spraw, którymi się nie przejmujemy, tylko konsekwentnie nie przejmujemy się niczym;

- nie dajemy się wciągnąć w cokolwiek, czym przejmują się nasi bliźni — mamy szansę znaleźć w nieprzejmowaniu się niczym pełne zadowolenie i satysfakcję.

Jak w praktyce stosować technikę nieprzejmowania się niczym, ilustrujemy na przykładzie.

Kiedy wieczorem, w łóżku, nie możemy zasnąć, zamiast truć się środkami nasennymi lub liczyć barany — ubieramy się i wychodzimy z domu do najbliższego lokalu. W lokalu zamawiamy obowiązkową konsumpcję, a gdybyśmy po jej spożyciu nadal nie czuli się senni, zamawiamy również konsumpcję nadobowiązkową. Wypijając konsumpcję uświadamiamy sobie, że posiadana przez nas gotówka nie potrafi usatysfakcjonować kelnera, w związku z czym zmuszeni jesteśmy znaleźć fundatora. Bez paniki i pośpiechu rozpoczynamy poszukiwania. Najprostszym wyjściem jest spotkać znajomego i pożyczyć od niego pieniądze. Ale wyjście to, chociaż proste, jest niewygodne, ponieważ pożyczkę, być może,  trzeba będzie zwrócić. Dlatego też wybieramy inną ewentualność, bardziej skomplikowaną, ale za to efektywniejszą: dosiadamy się do stolika, przy którym widać najwięcej rozbawione konsumpcją towarzystwo. (Uwaga! Staramy się o to, aby w miarę możności stolik ten znajdował się w rewirze kelnera, który nas obsługiwał, kiedyśmy siedzieli samotnie). Pobytu przy stoliku zbytnio nie przedłużamy, ponieważ przy płaceniu może się łatwo okazać, że posiadana przez towarzystwo gotówka również nie potrafi usatysfakcjonować kelnera. Od stolika odrywamy się najzręczniej prosząc którąś z pań do tańca. Jeśli w trakcie tańca zakochamy się w tej pani, ulatniamy się natychmiast z lokalu razem z nią. Gdyby w czasie rozmowy na parkiecie wyszło na jaw, że to właśnie ta pani jest fundatorką i ma kasę, ulatniamy się z nią jeszcze przed zakochaniem się. Jeśli pani ma kasę w złotych, ulatniamy się w lecie do Sopotu, w zimie do Zakopanego. Jeśli ma kasę w dewizach, ulatniamy się z nią do Smokovca. Po wyczerpaniu się kasy jak gdyby nic wracamy do domu i do pracy. Gdyby w domu żona robiła nam wymówki — zmieniamy żonę. Gdyby w pracy robiono nam wymówki — zmieniamy pracę. W ten sposób odświeżeni zasypiamy wieczorem już normalnie. Aż znów nadejdzie wieczór, kiedy, nie mogąc zasnąć, zamiast truć się środkami nasennymi lub liczyć barany, ubieramy się i wychodzimy z domu do najbliższego lokalu.

Twoja Ocena