Właściwe rozłożenie w czasie całego ładunku miłości do żony, tak aby go starczyło na najdłuższe lata wspólnego pożycia, jest nie byle jaką umiejętnością. Na ogół mężowie są ludźmi szalenie rozrzutnymi i wyładowują całą swoją miłość do żony już w okresie narzeczeństwa, to znaczy akurat wtedy, kiedy jest ona jeszcze skazana na miłość wielu mężczyzn.

Natomiast wówczas, gdy kobieta jako żona, dojrzawszy kompletnie, zdana jest już tylko na miłość własnego męża, okazuje się przeważnie, że mąż roztrwonił miłość do niej dużo wcześniej, w związku z czym powstaje między nimi niemiła pustka.

Aby więc zapobiec jaskrawej dysproporcji między miłością okazywaną żonie przed ślubem, nazajutrz po ślubie i trochę później, kochający mąż winien od pierwszych chwil małżeństwa:

-  nie przesadzać w wyliczaniu żonie, kim ona jest dla niego; wbrew bowiem pozorom żona dokładnie zapamiętuje sobie wszystkie te wyliczania i następnie hojnie nimi szafuje po latach, w dodatku w chwilach dla męża najmniej wygodnych;

- unikać przyzwyczajania żony do różnych gestów, których wykonywanie po latach może być lekarsko niewskazane (np. noszenie na rękach), ekonomicznie nierentowne (np. przynoszenie codziennie po pracy bukietu kwiatów) bądź politycznie niesłuszne (spowiadanie się jej ze wszystkich swoich uczynków);

- wystrzegać się wszelkich słów i czynów, których kontynuacja przez dłuższy czas jest niemożliwa, a które to słowa i czyny mogą po latach być przypomniane przez żonę pod hasłem „pamiętasz?!” (np. lekkomyślnie zafundowana podróż do Włoch, nieopatrznie kupiony z okazji pierwszej rocznicy ślubu pierścionek z brylantem, bez należytego przemyślenia sprawy — wspólnie spędzone wakacje itd.);

- nie dokonywać żadnych większych inwestycji o charakterze nieodwracalnym (zapisywanie całego samochodu, całej willi, całej parceli nad rzeką itd.), ponieważ tylko goryczą mogą napawać później lekkomyślnego męża fakty, że w samochodzie, za jego pieniądze kupionym, wozić się będzie z jego żoną innej żony mąż, że w willi, za jego pieniądze zbudowanej, przy kominku, w świetle wesoło trzaskających polan, snuć będą oboje, tzn. żona i innej żony mąż, plany, jak się jego, czyli męża swej żony, i jej, czyli żony tamtego męża, najłatwiej pozbyć, zaś na parceli nad rzeką, za jego pieniądze kupionej, będą wesoło baraszkować nie jego dzieci;

- maksymalnie omijać wszystkie sytuacje, uniemożliwiające realizację nowych planów życiowych w wypadku kolejnego dozgonnego zakochania się męża w kobiecie, poza którą nie widzi już świata, bowiem zasypywanie jej prezentami, obietnicami i przyjemnościami o charakterze trwałych, ruchomych i przelotnych inwestycji stanowi dla niego największą i nieopisaną rozkosz.

Twoja Ocena