Bez względu na to, gdzie, jak i z kim żyjemy, nie ma wokół nas takich spraw, które nie byłyby godne, aby na długie tygodnie, miesiące, a nawet lata skutecznie zatruć nam życie. Trzeba tylko rzetelnie chcieć i umieć je wynajdywać.

Jeśli tylko

- czytając wzmiankę w gazecie o trzęsieniu ziemi w odległym o trzysta kilometrów kraju, jesteśmy bardziej przejęci niż w momencie rzeczywistego trzęsienia, w wyniku którego znajdujemy się w piwnicy, zasypani, z połamanymi kończynami;

- prowadząc beztroskie życie nie uważamy, że jedynie od czasu do czasu, dla zdrowia, dobrze jest czymś niewielkim się przejąć, ale wynajdujemy nieustannie preteksty do przejmowania się;

- w chwilach słabości nie usiłujemy zmusić do przejmowania się tym, czym aktualnie sami się przejmujemy, bliźnich, tylko odwrotnie: wymuszamy od bliźnich siłą albo podstępem, czym oni się aktualnie przejmują, aby przejąć się tym więcej od nich — mamy szanse znaleźć w przejmowaniu się wszystkim pełne zadowolenie i satysfakcję.

Jak w praktyce stosować technikę przejmowania się wszystkim, ilustrujemy na przykładzie.

Kiedy rano, w trakcie golenia, zauważymy pod nosem maleńką krosteczką, nie lekceważymy jej pod żadnym pozorem, tylko natychmiast sięgamy na półkę po popularną encyklopedię zdrowia i zaczynamy w niej szukać, co taka krosteczką oznacza. W trakcie szukania uda je się nam szczęśliwie natknąć na opisy schorzeń, w których, co prawda, krostka nie występuje, ale które pomagają nam uświadomić sobie inne, od dłuższego czasu trapiące nas dolegliwości. Niebezpieczeństwa, jakie — zgodnie z encyklopedią — wynikają z tych innych naszych dolegliwości, nakazują nam natychmiastowe działanie, zwalniające nas w pełni od dalszego szukania wzmianek o krostce. Zaczynamy więc działać. Do wyboru mamy: lekarzy ubezpieczalni, lekarzy znajomych i stryjenkę, która zawsze umie dobrze poradzić. Myśl o lekarzach ubezpieczalni, jako niezdolnych do poznania się w ogóle na jakichkolwiek objawach, odrzucamy natychmiast, myśl o lekarzach znajomych, jako niezdolnych do poznania się na naszych objawach, odrzucamy w drugiej kolejności. Stryjenka natomiast poleca nam profesora-sławę, chociaż — jej zdaniem — pewniejszy jest znachor-zielarz. Dzięki protekcji przyjaciół stryjenki na stanowisku uzyskujemy wizytę u znachora-zielarza w najbliższym wolnym terminie, to znaczy za sześć miesięcy, w piątek. Nie wiemy jeszcze, co znachor nam konkretnie powie na temat naszych dolegliwości, niemniej nie ulega kwestii, że w piątek nic dobrego powiedzieć nam nie może. Na szczęście jednak tego samego dnia, kiedy otrzymaliśmy wiadomość o piątkowej wizycie u znachora, udaje się nam usłyszeć w stołówce rozmowę, z której wynika, że przewidziana jest reorganizacja naszego biura, a w wyniku tej reorganizacji — redukcje. Ponieważ nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy w wypadku redukcji poszli na pierwszy ogień, wiadomość ta ma prawo przejąć nas głębiej od wiadomości o piątkowej wizycie u znachora. W tej sytuacji zapominamy o piątkowej wizycie u znachora i rozpoczynamy natychmiast starania o nową posadę. W wyniku licznych protekcji udaje nam się znaleźć stosunkowo szybko pracę, co prawda na niższym stanowisku i gorzej płatną, niemniej wykluczającą pozostanie na bruku. Znalazłszy posadę, nie tracimy ani chwili i zanim nam wypowiedzą wypowiadamy sami. Na nieszczęście jednak szef jest naszym wypowiedzeniem zaskoczony, zwłaszcza że właśnie postanowił nas awansować. Ponieważ wiadomość o awansie ma prawo nas przejąć jeszcze głębiej od wiadomości o redukcji, zapominamy o redukcji i zaczynamy się zastanawiać: co szef chce sobie załatwić awansując nas? przeciw komu awans ten ma być skierowany? na co liczy szef z naszej strony dając nam awans? — itd. Po pewnym czasie znajdujemy oczywistą i prostą odpowiedź na te pytania: szef chce nas skompromitować. Na szczęście jednak dziecko wróciło do domu z podbitym okiem. Podbite oko dziecka ma prawo przejąć nas głębiej od niecnych zamiarów szefa, wobec czego zapominamy o kompromitacji i zaczynamy szczegółowo ustalać okoliczności, w jakich dziecko doznało urazu. Uraz dziecka z całą mocą uświadamia nam fatalny stan naszego organizmu, wobec czego natychmiast sięgamy na półkę po popularną encyklopedię zdrowia. Szukając w encyklopedii... itd., itd.

Twoja Ocena