Ogólnie rzecz ujmując, singiel w pracy nie ma ani dużo lepiej, ani specjalnie gorzej, ma tylko nieco inaczej. Wygra, jeśli będzie właściwie oceniał sytuację, umiejętnie wykorzystywał swoją przewagę i unikał zamaskowanych dołków, czyli potencjalnych zagrożeń. Zwłaszcza że jego sytuacja życiowa nie zawsze będzie wzbudzać życzliwe zainteresowanie otoczenia. Warto przygotować się na ten mały międzyludzki bieg z przeszkodami.

Ten to ma za dobrze

Zazdrość jest jedną z tych emocji, której ofiarą single padają dość często. Bo choć życie rodzinne im się nie ułożyło, w pracy odnoszą zwykle spektakularne sukcesy, świetnie wyglądają, dbają o siebie, uprawiają oryginalne hobby, wakacje spędzają w egzotycznych zakątkach świata. Mają czas na spełnianie swoich zachcianek. Są na bieżąco z nowościami kulturalnymi, większość pensji wydają na ciuchy i przyjemności. A jeśli nawet tak nie jest, to i tak zawsze znajdzie się coś, czego można im zazdrościć - w ostateczności nawet tego, że prawdziwa miłość dopiero przed nimi. Ludzie lubią zazdrościć i zawsze znajdą ku temu powody, a single są idealnym obiektem tych nie najlepszych uczuć. Nie zapobiegniemy zawistnym spojrzeniom i jadowitym komentarzom. Najlepiej chyba po prostu pogodzić się z tym, że cokolwiek zrobimy, ktoś i tak będzie nam miał to za złe. Jeśli jednak obawiasz się, że za zazdrością mogą pójść jakieś szkodliwe działania, spróbuj osłabić jej ostrze i pokaż drugą stronę medalu. Rzuć od czasu do czasu, że pieniądze to nie wszystko, a brak rodziny jest dużo bardziej bolesny niż mniejsza suma na koncie. To oczywiście rozwiązanie połowiczne, ale na niektórych działa. Nie zawsze opłaca się udowadnianie światu, że na naszym niebie nie ma ani jednej chmurki.

Coś mu widocznie dolega

Ludzie mają niezdrową skłonność do sensacji i zaglądania w cudze życie. Jeżeli przy sąsiednim biurku siedzi singiel, to grzechem byłoby nie dowiedzieć się, dlaczego nie ma pary. Zwłaszcza że bez względu na prawdziwe powody większość osób już na starcie ma swoje zdanie na ten lemat, podejrzewając różne dziwne rzeczy. I dzieli się swoimi spostrzeżeniami z innymi, a nierzadko również z obiektem swych obserwacji. W pierwszej fazie czekać cię będą podchwytliwe pytania, zadawane w różnych sytuacjach, najchętniej z zaskoczenia. Wynika to z powszechnego dążenia do porządkowania rzeczywistości, która nas otacza. Czujemy wewnętrzny przymus wytłumaczenia sobie wszystkiego, co się wokół nas dzieje. Ty też będziesz więc prześwietlany w poszukiwaniu przyczyn, dla których jesteś singlem. Warto przygotować sobie odpowiedni zestaw odpowiedzi na każdą okazję. Czasami wystarczy żart, innym razem rozmówca będzie oczekiwać poważnego wytłumaczenia. Wskazana jest pewna kontrola nad własną szczerością, bo nadmierna otwartość może obrócić się przeciwko tobie, zwłaszcza że jeśli ludzie czegoś nie rozumieją, najczęściej to krytykują. I tu zaczyna się druga faza, czyli komentarze i dobre rady. Bez względu na to, co powiesz, twój rozmówca prawdopodobnie i tak oceni cię po swojemu. Przyczepi ci łatkę według swojego poglądu na świat. Jest wielce prawdopodobne, że jego zdaniem przyczyną twojej pojedynczości będzie twoja niedojrzałość, brak doświadczenia i nieznajomość życia. „Co ty wiesz o życiu?" - zdają się z pobłażaniem pytać oczy współpracowników. Postawa ta, choć irytująca i głęboko jednostronna, jest dość nieszkodliwa. Gorzej, gdy zamiast milczącego pobłażania spotykają cię zgryźliwości bądź nachalne próby tłumaczenia, że postępujesz niewłaściwie, oraz rady, co należy zrobić, by uzdrowić swe życie. Na początku można to ignorować, lecz przychodzi chwila, kiedy przyda się odrobina asertywności. Niewykluczone, że popsują się nieco twoje stosunki towarzyskie w pracy, ale odzyskasz spokój, co może - choć nie musi - stanowić wartość nadrzędną w tej sytuacji.

Niektórzy, by zapobiec podejrzeniom, że ich samotność wynika z życiowej nieudolności, kreują się na zdobywców. Singielstwo staje się wówczas konsekwencją niesamowitego powodzenia i chęci zasmakowania życia. W przypadku mężczyzny etykieta kobieciarza nie szkodzi jego reputacji, nierzadko wręcz wzmacnia pozycję towarzyską. Nieco trudniej jest kobietom, gdyż mogą one zostać posądzone o zbyt lekkie prowadzenie się. Nie wnikając w rozważania o równouprawnieniu, przyznajmy, że pod tym względem płci pięknej mniej uchodzi na sucho. Jeśli już zdecydujesz się na taki sposób uzasadniania swojej samotności, licz się z odpowiednimi komentarzami. Wiele osób zacznie ci zazdrościć, a niektórzy zechcą skorzystać na twojej popularności i zyskać coś dla siebie.

Trzeba mu pomóc

Choć brzmi to może anegdotycznie, każdy z nas ma w sobie ukrytego swata. Kiedy widzimy samotną osobę, chce-my jej pomóc, mając nadzieję, że to właśnie nasz znajomy podbije serce samotnika. W pracy też możesz liczyć na to, że ktoś przedstawi ci kogoś z nadzieją, że między wami zaiskrzy. W praktyce może to przybierać rozmiary epidemii, bo ukryta swatka działa przecież w każdym współpracowniku. Czy walczyć ze swataniem? Z pewnością może to być nieco męczące. Na ogół źle czujemy się w sytuacjach, gdy wszyscy obserwują nasze reakcje i zachowania - może to wynikać z naturalnej skrytości, braku doświadczenia czy nieśmiałości. Jeżeli biurowe swaty cię krępują, daj im odpór. Wyślij jasny sygnał, że nie życzysz ich sobie. Pewnie nie wszyscy to zrozumieją, ale na pewno ukrócisz w ten sposób cały proceder. Zabawa w swatanie tylko wtedy niesie uciechę, gdy obie strony chcą się w nią bawić, w przeciwnym wypadku jej potencjał szybko się wyczerpuje. Nie przekreślaj jednak takich koleżeńskich inicjatyw na wstępie. Jeżeli bowiem dobrze dogadujemy się z kolegami z pracy, a ich swaty nie są podszyte niezdrową sensacją i niedyskrecją, jest duża szansa, że proponowani kandydaci mogą spełnić nasze oczekiwania.

On mnie zrozumie

Singiel pewnie niejedno już w życiu przeżył a skoro wciąż jest sam, to łatwiej zrozumie problemy innych. Dla wielu osób jest w związku z tym idealnym kandydatem na powiernika. Wśród znajomych staje się dyżurnym spowiednikiem, to do niego prowadzą ścieżki wszystkich rozczarowanych, porzuconych, wątpiących i planujących zemsty. Czasami załapie się na niespodziewane zaproszenie na piwo po pracy, ale towarzyski wypad i tak prawdopodobnie zwieńczony zostanie zwierzeniami. W sytuacji małżeńskiego kryzysu singiel zawsze przenocuje skłóconego małżonka - przecież na pewno ma kanapę dla gości, a o zgodę nie musi nikogo pytać. Czy jest szansa na to, by wyzwolić się z tych uwikłań? Z pewnością tak. Można zwiększyć dystans, kilka razy odmówić, wykazać brak zainteresowania przekazywanymi informacjami, powstrzymywać się od udzielania rad - to powinno pomóc. Tylko czy rzeczywiście trzeba się z tego wysupływać? Jeśli takie zwierzenia nie powtarzają się zbyt często i nie są uciążliwe, mogą sprzyjać budowaniu twojej pozycji jako świetnego mediatora, doradcy, człowieka uważnego i wrażliwego. Nie zaszkodzi, gdy zdobędziesz szacunek również w ten sposób.

Twoja Ocena