Oględzin pojazdu, który nas zainteresował, dokonujmy zawsze przy świetle dziennym. Zakup auta po pobieżnych oględzinach i przy słabym świetle to zły pomysł. Nie zobaczymy wówczas np. śladów napraw blacharskich i lakierniczych. Dobrym rozwiązaniem będzie pomoc mechanika lub osoby o dużym doświadczeniu.

Zakup powinna poprzedzić jazda próbna. Unikajmy samochodów .nie na chodzie" i bez kompletu dokumentów, choćby cena była bardzo atrakcyjna. Dokładnie obejrzyjmy wszystkie dokumenty: dowód rejestracyjny, książkę pojazdu, książkę serwisową oraz faktury za dokonane naprawy. Nie wierzmy sprzedającemu na słowo. Dość ryzykowny jest zakup auta pochodzącego z floty firmowej. Często nawet 3-4-letnie auta są dość mocno wyeksploatowane.

Nadwozie

Naprawy blacharskie i lakiernicze są drogie. Na polskie drogi trafia wiele samochodów powypadkowych, naprawionych zwykle niskim kosztem z użyciem najtańszych części. Sprzedający często wykonują naprawy niskim kosztem (,na sprzedaż"), z użyciem dużej ilości szpachli. Przed zakupem zwracajmy uwagę na dopasowanie poszczególnych elementów karoserii. Szczeliny, np. między błotnikiem a drzwiami, powinny mieć równą szerokość. Ślady lakieru na uszczelkach oznaczają zwykle niechlujną naprawę auta, ponieważ fabrycznie uszczelki montuje się już po lakierowaniu nadwozia.

Drzwi i maska powinny się zamykać z łatwością. Korozja progów i podwozia właściwie dyskwalifikuje pojazd. Naprawa tych elementów jest kosztowna, a od ich stanu zależy sztywność karoserii, czyli nasze bezpieczeństwo.

Naprawa skorodowanej blachy w okolicy tylnych nadkoli również będzie kosztowna. Większość producentów stosuje przednie błotniki przykręcane do nadwozia, więc można je stosunkowo łatwo wymienić. Sprawdźmy podłogę bagażnika pod wykładzinami. Ślady spawania na podłodze oznaczają najczęściej, że pojazd został uderzony od tyłu. Nie dajmy się zwieść błyszczącemu lakierowi. Dzięki odpowiednim środkom chemicznym, politurom i woskom nawet zmatowiały lakier można chwilowo doprowadzić do niemal fabrycznego połysku. Nowy lakier na kilkunastoletnim pojeździe może świadczyć o jego wypadkowej przeszłości. Podejrzenia powinna wzbudzić także wyraźna różnica w odcieniu lakieru na elementach nadwozia, podobnie jak brak listew bocznych czy przednie reflektory różnych producentów. Drobne otarcia, rysy czy odpryski lakieru na masce (kamienie) nie dyskwalifikują pojazdu: przeciwnie, mogą być dla nas argumentem przy negocjacji cen. Na każdej szybie znajdują się daty produkcji oraz symbole producenta. Opel Astra z 2009 r. ma na szybach oznaczenie „GM" (General Motors) i cyfrę „9" oznaczającą rok produkcji. Jeśli oznaczenia są różne (późniejsze daty) lub nie ma ich wcale (szyby nieoryginalne), możemy być pewni, że szyby wymieniono po wypadku. Wyjątek stanowi szyba w lewych drzwiach, od strony kierowcy. Jej wymiana następuje zwykle po włamaniu. W samochodzie z szyberdachem sprawdźmy stan uszczelek i działanie mechanizmu. Korozja atakuje często

dolne krawędzie drzwi. Zajrzyjmy tam, a przy okazji sprawdźmy także nadkola i podwozie. Pomocą przy zakupie pojazdu jest miernik grubości lakieru. Warto jednak pamiętać, że poszycie nadwozia niektórych modeli, np. Audi lub Land Rovera, wykonano z blachy aluminiowej, na którym czujnik nie zadziała prawidłowo. Producent wyposaża pojazd w opony tej samej firmy. Przy normalnej eksploatacji trwałość kompletu opon to ok. 40 tys. km. Jeśli np. w 2-letnim aucie z przebiegiem 20 tys. km ogumienie pochodzi od różnych producentów, to sygnał, że wymieniono je po kolizji.

Nieuczciwi sprzedawcy przerabiają auta sprowadzone z Wielkiej Brytanii, nie informując o tym nabywcy. Samochody przystosowane do ruchu lewostronnego różnią się od naszych nie tylko kierownicą; mają zwykle instrumenty wyskalowane w milach oraz odwrotnie zamontowaną dźwignię hamulca ręcznego i wycieraczki przedniej szyby. Nasze podejrzenia mogą wzbudzić tylne światło przeciwmgielne po prawej stronie, uchwyt nad głową kierowcy z prawej strony (zamiast z lewej), prawe siedzenie (pasażera) zużyte bardziej od lewego. Odwrotnie niż w autach „kontynentalnych”, snop światła z lewego reflektora jest dłuższy. Sferyczne zewnętrzne lusterko kierowcy (lewa strona) w aucie z Wysp Brytyjskich znajduje się z prawej strony. Wiele byłych .anglików’ to auta przerobione tanim kosztem tylko na sprzedaż.

Wnętrze

Sprzedający - zarówno osoby prywatne, jak i komisy - nagminnie cofają liczniki przed sprzedażą. Faktyczny przebieg można ocenić, oglądając wnętrze pojazdu. O wyższym niż deklarowany przebiegu mogą świadczyć: mocno przetarta kierownica, zdarte gumowe nakładki pedałów czy gałka na dźwigni zmiany biegów. Zdarza się jednak, że nieuczciwi handlarze wymieniają te elementy na nowe. O wysokim przebiegu może świadczyć także przetarty fotel kierowcy, choć np. w taksówce z przebiegiem 400 tys. km będzie nadal wyglądał jak nowy, jeśli tuż po zakupie kierowca zamontował na nim pokrowiec. Stan licznika może się różnić od faktycznego. Trudno bowiem uwierzyć w 10-letniego diesla z przebiegiem 100 tys. km - zwykle taki pojazd przejeżdża co najmniej 20 tys. km rocznie. Zapytajmy sprzedającego o książkę serwisową (choć i one są fałszowane przez nieuczciwych handlarzy) lub o faktury z dokonywanych napraw.

Silnik

W nowszych samochodach, zwłaszcza w dieslach, producenci montują pokrywy tłumiące hałas, nie zobaczymy więc samej jednostki napędowej. W starszych pojazdach łatwiej dokonać oględzin silnika. O stanie pojazdu źle świadczą wycieki, elementy naprawione prowizorycznie taśmą klejącą lub sparciałe gumowe przewody układu chłodzenia. Silnik powinien pracować równomiernie. Podejrzenia może wzbudzić rozgrzanie silnika tuż przed naszą wizytą u sprzedającego. Może to oznaczać np. problemy z rozruchem, zwłaszcza w przypadku diesli. Po rozruchu silnika obserwujmy układ wydechowy. Zaolejone wnętrze rury wydechowej może oznaczać, że silnik jest w złej kondycji. Niepokojące są również nietypowe odgłosy, np. metaliczne „klekotanie", sygnalizujące zużycie drogiego w naprawie koła dwumasowego (diesle) lub źle ustawione zawory (silnik benzynowy). Zawodowi handlarze często myją silnik przed sprzedażą auta. Odkręćmy wlew oleju: maź o konsystencji i kolorze majonezu oznacza problemy z układem chłodzenia. Sprawdźmy także poziom płynu chłodzącego w zbiorniczku wyrównawczym (oznaczenia „min" i „max"). Płyn chłodzący i hamulcowy powinny być klarowne.

Zdarza się, że w komorze silnika lub przy jego elementach znajdziemy naklejkę lub zawieszkę z przebiegiem, po którym wykonano ostatnią zmianę oleju lub paska rozrządu. Skonfrontujmy podaną tam liczbę ze stanem licznika. Spytajmy sprzedającego, kiedy ostatni raz zmieniał olej i pasek rozrządu. Odpowiedź „nie wiem” powinniśmy potraktować jako sygnał ostrzegawczy. Sprawdźmy akumulator: na jego obudowie jest data produkcji; pamiętajmy, że 6-letni akumulator jest już zwykle zużyty.

Sprawdźmy, czy numer VIN zgadza się z danymi w dokumentach pojazdu.

Inne podzespoły

Przed zakupem sprawdźmy działanie instalacji elektrycznej: oświetlenie, pracę wycieraczek i spryskiwaczy oraz działanie wentylacji i ewentualnej klimatyzacji. Naprawa „klimy”, np. sprężarki, jest kosztowna, nie wierzmy więc w zapewnienia, że „wystarczy ją nabić”. Również naprawa elektrycznego podnoszenia szyb czy elektrycznej regulacji lusterek nie będzie tania, sprawdźmy więc ich działanie. Zignorujmy uwagi sprzedającego „przecież to nie nowe auto” albo „ten typ tak ma". Naturalnie, defekty można naprawić, lecz dają nam one podstawę do negocjacji ceny. Jeśli wad jest zbyt wiele, zakup nie będzie dla nas opłacalny, ponieważ pojazd stanie się „studnią bez dna". Nie dajmy się zwieść opowieściom sprzedającego, że dana usterka „to drobiazg". Jeśli tak, to dlaczego dotąd nie została naprawiona? Podczas oględzin zwróćmy także uwagę na amortyzatory (wycieki na obudowie), układ wydechowy (możliwa korozja) oraz stan opon.

Twoja Ocena