Masz rośliny doniczkowe, których na zimę nie zabierasz do domu? W takim razie powinieneś zadbać o to, by dobrze zniosły nawet największe mrozy. To bardzo ważne, dużo ważniejsze niż okrywanie roślin ogrodowych, bo tamte mają korzenie głęboko pod ziemią i są chronione sporą warstwą gleby. Tymczasem korzenie roślin doniczkowych znajdują się zaraz za cienką ścianką pojemnika i o przemarznięcie nietrudno.

A wiadomo – przemarznięcie korzeni, to dla rośliny niemal pewna śmierć. Dlatego należy o nie szczególnie zadbać. I zaraz się dowiesz jak to zrobić w czterech prostych krokach.

Umiejscowienie

Krok pierwszy to znalezienie odpowiedniego miejsca dla rośliny. Przede wszystkim powinno ono być osłonięte od wiatru i w miarę możliwości znajdować się pod zadaszeniem. Osłonięcie od wiatru sprawi, że roślina nie będzie tak szybko się wychładzać, a daszek uchroni ją przed opadami, dzięki czemu żadna łodyga ani gałązka nie połamie się podczas sowitych śnieżyc. Jeżeli donice znajdują się na balkonie lub tarasie, to przysuwamy je pod samą ścianę budynku – tam będzie im najlepiej. Warto także zwrócić uwagę na nasłonecznienie danego miejsca, bo tak samo, jak mróz szybko wychłodzi roślinę, tak samo słońce prędko ją rozgrzeje (zwłaszcza doniczkę), przez co może zostać przedwcześnie pobudzona do życia, a to źle się dla niej skończyć, jeśli nadejdą ponowne mrozy. Tak więc staramy się ustawić doniczki raczej w lekko zacienionych miejscach.

Izolowanie spodu donicy

Krok drugi to odizolowanie spodu donicy od podłoża. Korzenie naszych roślin będą próbowały wbić się jak najgłębiej w ziemię, jednak gdy napotkają przeszkodę w postaci spodu pojemnika zaczną się kłębić tuż przy nim, bezskutecznie szukając możliwości dalszej penetracji. To sprawi, że właśnie w dolnej części donicy korzeni będzie najwięcej i dlatego pod pojemnik należy wstawić izolator. Może to być drewniana płyta, styropian, czy nawet kawałki starej karimaty. Pamiętajmy, że całość powinna być stabilna, aby przy wietrze roślina się nie przewróciła.

Zabezpieczenie doniczki

Krok trzeci to zabezpieczeni całej doniczki. Korzenie rośliny zgromadzą się przy spodzie donicy, ale sporo będzie ich również przy ściankach bocznych. Dlatego musimy osłonić cały pojemnik od zimnych wiatrów i niskiej temperatury. Najłatwiej zrobić to poprzez włożenie doniczki np. do kartonowego pudła, drewnianej skrzyni, torby bazarowej lub innego pojemnika. Kartonowe pudła dostaniemy za darmo w każdym supermarkecie, wystarczy o nie zapytać obsługę. Wolną przestrzeń pomiędzy donicą i ścianami pudła należy wypełnić pomiętymi gazetami, sosnowymi gałązkami, korą, słomą, drewnianymi ścinkami, szmatkami lub innym dobrym izolatorem. Osłonić doniczki można już na początku zimy, kiedy tylko pojawią się pierwsze przymrozki.

Zabezpieczenie rośliny

Ostatni krok to zabezpieczenie tych części rośliny, które wystają ponad ziemię. Pod koniec jesieni możemy obwiązać, drutem lub taśmą osłonkową, rozgałęzione drzewka (np. tuję), których nie udało się wstawić pod żaden daszek. Uchroni to je przed połamaniem gałęzi w razie opadów śniegu. Natomiast, gdy temperatura codziennie będzie poniżej 5oC powinniśmy całe rośliny okryć agrowłókniną (najlepiej zimową) lub jutą. Te mniejsze można osłonić słomą albo sosnowymi gałązkami. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zastosować także inne okrywy, ale powinny one być przepuszczalne, tak by woda z rośliny mogła spokojnie odparowywać. Nie zaszkodzi również wysypać na ziemię w doniczce sosnowych igieł lub kory – zabezpieczą wierzchnią warstwę gleby oraz pień rośliny, a przy tym nie będą przeszkadzać, gdy przyjdzie pora podlewania i łatwo da się je zebrać po zimie.

Osłonę z agrowłókniny lub innego tworzywa ściągamy, gdy prognozy nie będą już wskazywać całodniowych mrozów, a temperatura zacznie podnosić się powyżej zera. Pozwoli to roślinie ruszyć do nowego sezonu. Natomiast zabezpieczenie doniczki możemy zostawić nawet do początku prawdziwej wiosny, nie będzie ono w żaden sposób przeszkadzać naszej lokalnej florze.

I to już wszystko. Tak zabezpieczone donice na pewno nie przemarzną i rośliny spokojnie przetrwają do kolejnego sezonu. Pamiętajmy tylko, że niektóre z nich, zwłaszcza te pochodzące z cieplejszych krajów, na czas chłodnych dni musimy zabrać do domu albo wstawić do altanki, inaczej zginą bez względu na to, jak bardzo zostaną opatulone. Poza tym nie zapominamy, że w zimie rośliny również trzeba podlewać, lecz rzadziej niż zwykle. Ziemia powinna być tylko lekko wilgotna.

Twoja Ocena