Prowadzenie zakładu gastronomicznego to biznes dla bardzo pracowitych. Niezależnie od tego, czy restauracja, którą chcielibyśmy otworzyć, ma być w mieście, czy przy ruchliwej drodze, wymagania co do czasu, jaki trzeba poświęcić, są podobne.

Rozliczne są także formalne wymagania, jakim musi sprostać właściciel restauracji. Jak każdy lokal, w którym nie tylko przebywają, ale także pracują ludzie, restauracja musi spełniać wymogi przeciwpożarowe, higieniczne, ochrony pracowniczej. Pracownicy, w tym zwłaszcza kucharze, muszą posiadać uprawnienia do wykonywania zawodu. Konieczne są też okresowe badania na nosicielstwo wirusów chorób zakaźnych.

Wszystkie te wymogi zwiększają koszt inwestycji związanych z otwarciem restauracji. W przypadku restauracji przydrożnej pierwszym kosztem, jaki trzeba ponieść, jest budowa bądź adaptacja budynku, w którym ma się ona znaleźć. W mieście restaurację można założyć w wynajmowanym lokalu, ale za to koszty remontu mogą okazać się wyższe. Licząc wraz z wyposażeniem, bez 300 tys. zł nie ma nawet co zaczynać. Niebagatelnym problemem jest znalezienie dobrych kucharzy. Wraz z otwarciem brytyjskiego i irlandzkiego rynku pracy bardzo wielu z tych, którzy rzeczywiście potrafią coś ugotować, wyemigrowało. Kluczowe jednak pytanie, na jakie trzeba sobie odpowiedzieć, otwierając lokal gastronomiczny, brzmi: dla kogo on ma być? Uruchamiając restaurację - obojętnie, w mieście czy przy drodze - trzeba mieć dobrze rozpoznany rynek potencjalnych klientów. Czy są to spieszący się podróżni, którym nie zależy na wymyślnym menu, ale na szybkim zjedzeniu smacznego obiadu po niewygórowanej cenie? Czy są to klienci biznesowi, dla których cena lunchu nie ma aż tak wielkiego znaczenia, bo i tak firma płaci, za to liczą się modne potrawy? A może klientami będą jedynie amatorzy piwa i paru głębszych? Wystrój wnętrza, menu i umiejętność obsługi oraz cena za usługi powinny być adekwatne do oczekiwań. Ale i odwrotnie - różny charakter restauracji przyciągnie różną klientelę.

ILE TO KOSZTUJE

Oprócz kosztów inwestycji są także koszty eksploatacyjne. Bardzo dobremu kucharzowi, podobnie jak cukiernikowi, trzeba i warto zapłacić 5-7 tys. zł (i więcej) miesięcznie. Na pozostałym personelu, czyli kelnerach, też tak bardzo oszczędzać się nie da. Powszechnie się sądzi, że kelnerzy mają napiwki, ale to mit, Polacy nie są wcale skorzy do ich dawania. A jeśli nie ma napiwków, nieuczciwi kelnerzy i inni pracownicy zaczynają sobie dorabiać na boku albo kosztem właściciela, albo jego klientów.

ILE MOŻNA ZAROBIĆ

Właściwie każdy dzień może być niespodzianką. Są lepsze i gorsze dni tygodnia i pory roku. Tak jak w przypadku hoteli, i tu liczy się obłożenie, czyli zapełnienie. Najbardziej opłacalne jest przyjmowanie dużych grup - wycieczek, wesel i innych prywatnych uroczystości. Dobry kilkudaniowy wieczór dla grupy, bez alkoholu, można przygotować za 30-40 zł na osobę nawet w wykwintnej restauracji. Fundator zapłaci 100-150 zł, nawet więcej. Prowadzenie restauracji może być dobrym, choć męczącym biznesem.

Twoja Ocena



Facebook Conversations