Karanie dziecka poprzez grożenie mu Boskim gniewem, mówienie mu: „Bogu to się nie podoba”, „Jesteś grzesznikiem” czy „Bóg na ciebie patrzy i gniewa Go to, co robisz” stanowi religijne wykorzystanie. Dzieci wierzą we wszystko, co mówią im rodzice. Jeżeli usłyszą od nich: „Nie podobasz się Bogu”, wierzą, że Bóg naprawdę jest na nie zły i często obawiają się kary.

Nie należy także używać Biblii jako środka karania dzieci. Gdy rodzice używają zasad religijnych do zawstydzania, karania lub grożenia dziecku, religia jawi mu się jako przerażająca i autorytarna. Sztywne wierzenia religijne rodziców mogą zablokować rozwój zdrowej duchowości. Religia może nam pomóc w zrozumieniu własnej duchowości, jednak gdy używa się jej do wykorzystywania lub kontrolowania, przestaje służyć duchowemu rozwojowi ludzi, którzy ją wyznają.

Wykorzystanie religijne doznane w dzieciństwie może osłabić zdolność do poznawania swojej duchowości, gdy się dorośnie. Ważne jest, by dowiedzieć się, jakie wierzenia religijne istniały w naszym domu rodzinnym po to, aby sprawdzić, czy w jakiś sposób nie blokują naszego rozwoju duchowego. Jeżeli któreś z rodziców czy krewnych, ksiądz, nauczyciel lub jakiś inny dorosły wykorzystuje dziecko fizycznie, emocjonalnie lub seksualnie, dochodzi wtedy także do wykorzystania religijnego. Dziecko wyobraża sobie Siłę Wyższą na podobieństwo osób ze swego otoczenia. Jeżeli jest wykorzystywane przez jakiegoś dorosłego, to także Siłę Wyższą będzie postrzegać jako Moc, która karze i wykorzystuje i której należy się bać.

Życzę każdemu z nas, by odkrywał swe prawdziwe, duchowe „ja” w miarę poznawania samego siebie. Odkrycie swojego duchowego „ja” podnosi nasze poczucie własnej wartości i zaczynamy wtedy rozumieć, że zasługujemy na troskę. Zostajemy swym najlepszym przyjacielem i dociera do nas, że nic musimy wciąż być ofiarą ani nie musimy odcinać się od doświadczeń życiowych.

Powinniśmy też zbadać werbalne i niewerbalne komunikaty przekazywane nam w okresie dzieciństwa. Niektórych z nas zwyczajnie obrażano za pomocą raniących słów, które przeniknęły głęboko w nasze serca. Musimy wyleczyć rany powstałe w ten sposób. W innych wciąż tkwią określenia nadane im niegdyś przez rodziców. Dostosowują się do tych określeń i żyją tak, by były prawdziwe. W większości wypadków rodzice nic używali tych określeń po to, by nas ranić lub wykorzystywać, niestety, do dziś pozostały nam blizny po zadanym w ten sposób bólu.

Dla dobra własnego rozwoju powinniśmy sprawdzić, w jaki sposób zwracano się do nas w dzieciństwie i powinniśmy wyleczyć się z ran, jakie nasze pojęcie „ja” odniosło na skutek niektórych określeń! Kiedy wyleczymy się z zadanego nam bólu, będziemy mogli odrzucić te określenia i przezwiska. Przestaną rządzić naszym życiem. Kiedy stracą swą moc, będziemy mogli zacząć w końcu badać, kim naprawdę jesteśmy.

Twoja Ocena