Możliwość aktywnego (nierzadko wręcz agresywnego) uczestnictwa w handlu na międzynarodowym rynku FOREX jest dla polskiego inwestora zjawiskiem stosunkowo nowym. Jak zawsze pojawieniu się nowych pojęć towarzyszy szereg zawiłości, nieporozumień czy wręcz błędów w potocznym zrozumieniu pewnych kwestii. Poniższe zestawienie stanowi próbę podsumowania najczęściej spotykanych nieścisłości w rozumieniu zachodzących na rynku zjawisk i procesów. Najczęściej spotykane przykłady to:

„Rynek finansowy ogólnie, a FOREX w szczególności, jest miejscem, gdzie można łatwo i szybko zarobić”.

Nie ma łatwych rynków i łatwych pieniędzy. Na rynku nie funkcjonuje pojęcie „promocja”, a „wyprzedaż” nie oznacza, iż rzeczywista wartość kupowanej w danym momencie waluty jest w jakiś sposób „szczególnie atrakcyjna”. Waluta jest tyle warta, ile w danym momencie chcą za nią zapłacić inwestorzy, a szybki spadek ceny zamiast stanowić okazję do kupna może po prostu być zapowiedzią dalszej przeceny. Na każdym kroku swej rynkowej działalności inwestor walczy nic tylko z tynkiem, ale także z własną psychiką.

„Jeśli wziąć pod uwagę dłuższe odcinki czasu, na rynku zarabiają wyłącznie brokerzy”.

 Pogląd skrajny w stosunku do poprzedniego, również błędny Oczywiście podmioty pośredniczące w zawieranych transakcjach otrzymują przychody uzależnione od realizowanego obrotu, ale to także oznacza ryzyko operacyjne związane z wielkością prowadzonej sprzedaży usług. Istnieją inwestorzy, którzy regularnie osiągają zyski, podobnie jak istnieją brokerzy, którzy na własne zyski dopiero pracują.

„Inwestowanie na rynku FOREX to ruletka, nauczyć się tego nie sposób”.

  Prawdą jest, iż istnieją lepsi i gorsi inwestorzy, a doświadczenie popłaca. Gier czysto losowych nauczyć się nie sposób — niezależnie od wprawy w rzucaniu kośćmi szanse na to, iż wypadnie szóstka, są zawsze jednakowe. W przypadku rynku można wykazać, iż doświadczeni inwestorzy osiągają zazwyczaj lepsze wyniki niż początkujący. Inwestowania zatem można się nauczyć, a praca włożona w ten proces może przynieść wymierne korzyści. Skuteczni inwestorzy to zazwyczaj inwestorzy doświadczeni7.

„Można zarabiać, ale trzeba cale dnie spędzać przy komputerze”.

Skuteczność inwestycji nie jest w tak prosty sposób uzależniona od czasu i uwagi poświęconych transakcjom zawieranym przez inwestora. Względnie mniejsza zmienność cen obserwowanych np. na wykresach dziennych może sprawić, iż bardziej skuteczne będzie podejście średnio- i długoterminowe zamiast najbardziej chyba popularnego „day-tradingu”. Nic zmienia to faktu, iż wcześniej należy zainwestować czas w edukację.

„Trzeba mieć znaczne środki, aby zarabiać na rynku walutowym”.

Minimalny próg inwestycji na tym rynku jest stosunkowo niski, możliwość odniesienia zysku nic jest jednak uzależniona od nominalnej wartości wpłaconych środków. Decyduje metoda, psychologia i zarządzanie ryzykiem. To ostatnie dotyczy wartości względnych — tego, ile inwestor ryzykuje w odniesieniu do całkowitej wartości własnego portfela. Przy zachowaniu odpowiednio niskiego poziomu ryzyka możliwy jest korzystny rezultat, a dopiero nominalna wartość środków decyduje, czy dany procent portfela stanowi kwotę znaczącą dla inwestora. O tym była już mowa w części wstępu dotyczącej psychologii.

To z pewnością nie wszystkie błędne pojęcia — jest ich więcej. W ocenie tego rodzaju twierdzeń i stojących za nimi zjawisk nie należy zapominać o tym, iż inwestowanie zazwyczaj wyraźnie angażuje emocjonalnie — a co za tym idzie — wiele spotykanych opinii jest silnie uzależnionych od nastrojów (czytaj: historycznego wyniku transakcji) danego inwestora.

Twoja Ocena