Dla chrześcijanina najmocniejszym argumentem jest to, że Jezus wierzył w Piekło i często nauczał o nim w sposób zdecydowany i klarowny. Dziwnie rozpowszechniony jest pogląd, że nauka Jezusa była łagodna i łatwa do przyjęcia i tylko święty Paweł uczynił ją twardszą poprzez takie rzeczy jak Piekło.

 To przekonanie dowodzi, jak słabo jego zwolennik zna Nowy Testament. Niemal wszystko, co dotyczy ognia piekielnego, pochodzi z ust Jezusa, prawie nic z ust świętego Pawła. To Paweł, nie Jezus, wydaje się flirtować z uniwersalizmem (2 Tm 2, 4: 1 Kor 15, 22; 1 Tm 4, 10).    Nawet najbardziej znane, łagodne, pełne miłości powiedzenia Jezusa mówią o Piekle: Ewangelia według świętego Jana 3, 16. Piekło wspomniane jest pięć razy w Kazaniu na górze. Jeśli nie ma Piekła, albo jeśli jest w nim tylko kilka osób i dlatego nie stanowi ono żadnego niebezpieczeństwa dla zwyczajnych ludzi, to Jezus straszy nas dla piekielnej zabawy i jest złym nauczycielem, a nie dobrym.  Wyobraźmy sobie, że Jezus nigdy nie uczył o Piekle, że ktoś nieznany dodał te wszystkie fragmenty. Kto? Jego uczniowie? Wszyscy nie zrozumieli albo zniekształcili tak radykalnie Jego przesłanie, a potem umarli za kłamstwo? Całkowicie arbitralne jest wybranie pasujących nam powiedzeń Jezusa i skonstruowanie „chrześcijaństwa” w oparciu wyłącznic o nie, a potem wymyślenie jakiejś ahistorycznej hipotezy apostolskiego czy kościelnego fałszerstwa, żeby zdyskwalifikować wszystkie fragmenty, które nam się akurat nie podobały Nie trzeba znać Freuda, żeby rozpoznać tutaj racjonalizację. Lubimy konstruować Chrystusa na nasze podobieństwo, a nie rekonstruować siebie samych i nasze poglądy na Jego obraz, sądzić, a nie być sądzonymi. To uwalnia nas od kłopotu prawdy. Prawda jest często bardzo kłopotliwa. Bardzo kłopotliwa jest na przykład prawda o Piekle. Jest tylko jeden racjonalny argument za Piekłem. Nie zadziała żaden argument, który stara się dowieść, że Piekło jest konieczne ze względu na pewien podstawowy dualizm wszechświata - albo yin-yang pojęcia dobra i zła, albo przez absolutyzm Boskiej sprawiedliwości, z prostej przyczyny, że Piekło nie jest konieczne, nie jako strukturalna część wszechświata. Jest ono swobodnie wybierane, nawet swobodnie stwarzane, przez ludzkie i anielskie duchy. Wolna wola jest jedynym przekonującym powodem istnienia Piekła. Poskrob wolność i znajdziesz Piekło. Każdy chce, żeby była wolna wola, i nikt nie chce, żeby było Piekło, ale gdzie jest jedno, musi być i drugie. Ponieważ życie jest grą, dramatem, nie wzorem naukowym, i „jeżeli się gra, istnieje możliwość przegranej.  Ale, powiadasz, Bóg przebacza wszystkie grzechy, nawet grzech pychy i odmowy wyrzeczenia się samego siebie. Na pewno. Ale „przebaczenie, o ile ma być całkowite, musi być nie tylko zaoferowane, ale także przyjęte”, jak każdy dar. Musimy ten dar albo przyjąć, albo odrzucić. Odmowa to Piekło. „Drzwi piekła zamknięte są od wewnątrz”. Miłość nie zamyka żadnych drzwi, a Bóg jest miłością. Ale my chyba nie. Żeby uprzedzić obraz natury Piekła w następnym rozdziale, powołajmy się na słowa CS. Lewisa. Potępiony powinien o Piekle myśleć

nie jako o wyroku nałożonym na nie, lecz jako o samym fakcie bycia takim, jaki jest. Cechą charakterystyczną dusz zagubionych jest „ich odrzucenie wszystkiego, co po prostu nie jest nimi” (Friedrich von Hugel, Essays and Addresses, pierwsza seria, What do w mean by Heaven and Heli?). Nasz wyimaginowany egoista próbował przekształcić wszystko, co napotkał, w jakąś dziedzinę czy dodatek do swojego „ja”. Zamiłowanie do czegoś innego, to znaczy sama zdolność do posiadania dobra, została w nim zdławiona o tyle, o ile jego ciało nie zmuszało go do podjęcia pewnych podstawowych kontaktów ze światem zewnętrznym. Śmierć usuwa ostatni taki kontakt, Człowiek odnajduje tam swoje życzenie: polegać całkowicie na sobie i obracać wszystko na swoją korzyść. A tam jest właśnie piekło.

W istocie takie Piekło jest największym komplementem dla ludzkiej wolnej woli i odpowiedzialności. Bóg nie mówi nam:

„Jesteście tworami dziedziczności i środowiska, za które Ja jestem odpowiedzialny, nie wy Nie mogę oczekiwać, żebyście przedkładali dobro nad zło, altruizm nad egoizm, poddanie siebie nad wychwalanie siebie i dogadzanie sobie. Jesteś niewinną, nie w pełni wolną ofiarą okoliczności. Nie mogę mieć ci nic za złe ani niczego ci wybaczać, nie ma nic do wybaczenia. Jesteś - mówi On natomiast - jak bóg, wolny, żeby tworzyć. Twoją dziedziczność i środowisko dałem ci jako surowiec i oczywiście wezmę je pod uwagę w momencie sądu. Ale w ostatecznym rozrachunku to nie one ani nie Ja, ale ty wybierasz swój charakter i swój los”. Bóg czyni tę zadziwiającą rzecz, dlatego że jest Ojcem, a nie animatorem marionetek.

Twoja Ocena



Facebook Conversations