Analizy genetyczne potwierdziły, że naszym przodkom niedaleko było do goryli. Można by powiedzieć, że aż niebezpiecznie blisko. Tezę tę potwierdzają badania małego stworzonka, wśród specjalistów znanego jako Pthirus pubis. Informacja dziedziczna ludzkiej wszy, zwanej popularnie mendą, jest bardzo zbliżona ( do DNA podobnych owadów pasożytujących np. na gorylach - Pthirus gorillae - stwierdził niedawno naukowiec z Uniwersytetu Florydy David Reed.

Odziedziczyć wszystko po wspólnym przodku? Trochę by to zachwiało naukowymi teoriami, bowiem oficjalnie przyjmuje się, że człowiek żył obok goryli 7-9 min lat temu. Przekazanie wszy nastąpiło przed blisko 3 min lat. Gatunek ten nie ma skrzydeł, nie może też skakać. Na innego osobnika przenosi się tylko podczas bardzo bliskiego kontaktu.

Niepopularny owad

Współcześni przedstawiciele medycyny twierdzą, że wszy łonowe przenoszą się wyłącznie podczas aktu płciowego. Nie może to być jednak 100-proc. dowód na to, że nasi przodkowie bywali zoofilami. - Tak długo badaliśmy informację genetyczną tych wszy, Że w końcu uwierzyliśmy w tę hipotezę. Uważam, że wnioski te mają dostateczną wagę naukową - David Brown, korespondent „Washington Post”, cytuje zapis z konferencji prasowej Davida Reeda. Poza ciałem swego żywiciela wesz łonowa nie przeżyje dłużej niż 24 godz. To wystarczy, by wesz przeszła z goryla na człowieka, w czasie gdy ten akurat zjadał padłego goryla lub spał w jego barłogu. Hipotezę tę potwierdzają współcześni lekarze, którzy stwierdzili, że zarażenie się tym natrętnym owadem jest możliwe również w wypadku używania niezmienionej pościeli, np. w hotelu. Nietrudno jest odczytać informację ludzkiej wszy. Każde stworzenie na tej planecie ma inny wzór DNA. Dla badaczy odkrywających tajemnice tego świata jedynie za pomocą domysłów i hipotez nowe metody są jak czytanie kryminału od zakończenia lub oglądanie telewizyjnego serialu o inspektorze Columbo. Znając wyniki, naukowiec szuka w przeszłości punktów zwrotnych, oparcia dla swej teorii. Zagadki same się potem rozwiązują. - Świadczy to o pewnej naiwności naukowców. Aby ocenić tak drobne szczegóły i ich wzajemne powiązania, genetyka nie potrzebuje opierać się na historiach rodem Z opowieści science fiction czy kryminałów - oponuje Reedowi hiszpański genetyk Pedro Robledo.  To, że naukowcy tak mało interesują się tym w sumie niezbyt skomplikowanym stworzeniem, świadczy o pewnych oporach natury etycznej. Poglądu tego nie potwierdza Kees Moeliker z Muzeum Nauk Przyrodniczych w Rotterdamie. Ludzie chcą się przede wszystkim jak najszybciej pozbyć tego uciążliwego owada. Naukowcy z Rotterdamu przeciwnie, wręcz marzą o wszach zwanych u nas popularnie mendami. Te niewielkie owady, traktowane na równi z infekcją przenoszoną drogą płciową, są w ich zbiorach bardzo licznie reprezentowane. - Mamy grubo ponad 300 tys. egzemplarzy. Większości okazów nie wystawiamy. Nie znaczy to jednak, że tym niewielkim, niepopularnym wśród ludzi owadem nie interesuje się świat naukowy - mówi Kees Moeliker.

Zabójcza depilacjas

Zainteresowanie holenderskich naukowców wynika z tego, że w wielu częściach świata wszy łonowe są na wyginięciu. Powodem tego zjawiska jest coraz bardziej upowszechniające się depilowanie miejsc intymnych. - Depilacja włosów łonowych, którą dawniej stosowały przede wszystkim kobiety, staje się coraz bardziej popularna również wśród mężczyzn. Powoduje to radykalne zmniejszenie możliwości zarażenia się wszą łonową. Środowisko naturalne mend jest zagrożone- twierdzi Mocliker.

Twoja Ocena



Facebook Conversations