Gdy pojazd, którym jedziemy (samochód, tramwaj czy pociąg), zaczyna gwałtownie hamować, jakaś nieznana sita „wyrzuca" nas do przodu. Podobnie dzieje się, gdy pojazd rusza z miejsca, ale wtedy sita działa w przeciwnym kierunku - wciska nas w oparcie siedzenia lub, jeśli stoimy w pojeździe, popycha nas do tyłu. Tę tajemniczą silę nazywamy siłą bezwładności.

Wszystkie ciała materialne cechuje bezwładność. To coś w rodzaju „niechęci ciała do jakiejkolwiek zmiany prędkości. Gdy samochód przyspiesza lub hamuje, gdy winda rusza z miejsca lub zatrzymuje się, na jej pasażerów działa sita bezwładności. Poruszający się przedmiot (osoba) „chce" pozostać w ruchu, a stojący w miejscu „niechętnie" zaczyna się poruszać. Im większą masę ma ciało, tym większa jest jego bezwładność.

W samochodach montuje się pasy bezpieczeństwa, aby zapobiec skutkom działania siły bezwładności na pasażerów. W razie zderzenia z innym samochodem czy drzewem nastąpiłoby tak gwałtowne zmniejszenie prędkości, że siła bezwładności mogłaby rzucić kierowcę lub pasażera na przednią szybę. Dzięki zapiętym pasom jazda staje się bezpieczniejsza.

Jeśli ciężarówka z przyczepą wyładowaną piaskiem gwałtownie zahamuje, piasek będzie nadal poruszał się do przodu i jego część spadnie z przyczepy.

W wielu sytuacjach bezwładność jest naszym sprzymierzeńcem. Najprościej otrząsnąć śnieg z butów, tupiąc nogami. Siłą mięśni wprawiamy nogę (z butem) w ruch. Ta sama siła działa na śnieg czy błoto, które w tym momencie są takim „niechcianym pasażerem" naszego buta. Gdy but zderzy się z podłogą, sita bezwładności „zrzuci" śnieg z obuwia.

Podobnie dzieje się, gdy trzepiemy obrus. Potrząsamy nim, a kiedy mocno trzymana przez nas tkanina „wyhamowuje", siła bezwładności sprawia, że okruchy wylatują do góry.

Twoja Ocena