Startujące samoloty zostawiają za sobą ogon: z mechanizmów napędowych wydobywa się gorący gaz zanieczyszczony czarną sadzą. Gdy samoloty osiągają tak zwaną wysokość przelotową, ich turbiny nadal produkują ogromne ilości gorących spalin. W turbinach jest spalane paliwo lotnicze, wskutek czego tworzy się tam między innymi gorąca para wodna.

Ta para wodna schładza się za dyszami w chłodnym powietrzu. Jeżeli w powietrzu jest wystarczająco duża ilość cząsteczek kurzu, to para wodna osadza się na nich i zamarza, tworząc maleńkie kryształki lodu. Na wysokości dziesięciu kilometrów panuje bowiem temperatura minus pięćdziesięciu stopni.

Każda turbina tworzy swoją własną smugę kondensacyjną. Na skutek powstawania wirów smugi te łączą się za obydwoma skrzydłami samolotu.

Patrząc z Ziemi, widzimy, że samolot ciągnie za sobą tylko jedną smugę. Wiry tworzone przez skrzydła powodują, że smuga się rozmywa. Wielu ludzi uważa, że smugi są bardzo piękne. Ale są one też niestety dowodem na to, jak zanieczyszczona jest atmosfera.

Twoja Ocena



Facebook Conversations