Skąd się bierze prąd? Wszystkie ciała zbudowane są z maleńkich drobinek - atomów. Ale i one mają swoje „części składowe". W samym środku atomu tkwią protony i neutrony, a dookoła nich krążą elektrony. Protonów i elektronów jest zwykle tyle samo.

Porównajmy przepływ prądu w kablu elektrycznym do dziecięcej zabawy. Na boisku znajduje się mnóstwo grupek dzieci. W każdej grupie część dzieciaków biega w kółko, a część siedzi blisko siebie. Piątka dzieci spośród siedzących nie jest zainteresowana zabawą. To dzieciaki-neutrony. Czwórka siedzących dzieci uważnie obserwuje, co się dzieje. To dzieciaki-protony. Kolejna czwórka biega wokół siedzących. Nazwijmy je dzieciaka-mi-elektronami. Dzieciaki-protony i dzieciaki-neutrony działają na siebie i bardzo lubią być razem. Nagle dwa dzieciaki-elektrony oddalają się do innej zabawowej grupy. Okazuje się, że ktoś musi zająć ich miejsce. Z jeszcze innej grupy przybiega dwójka dzieciaków-elektronów. Ale wtedy tam brakuje elektronów! Puste miejsce muszą zająć elektrony z kolejnej gromadki. I tak dalej...

Na tym właśnie polega przepływ prądu w sieci elektrycznej. To ciągły, uporządkowany ruch elektronów. Oczywiście w zabawie bierze udział niezliczone mnóstwo grup, a do wędrówek elektronów dochodzi równocześnie w wielu grupach. Im więcej ich biegnie, tym większy powstaje prąd.

Sęk w tym, jak „zachęcić" elektrony do zabawy (czyli wyprodukować prąd).

W drugiej połowie XIX wieku odkryto, że magnez, w którego wnętrzu umieścimy obracającą się ramkę z drutu, powoduje przepływ prądu w ruszającej się ramce. Dziś energię elektryczną można uzyskiwać w różny sposób. W elektrowniach używa się do tego nowoczesnych prądnic. Dzięki nim możemy oglądać telewizję, w ubikacji nie jest ciemno, a woda na herbatę gotuje się zaledwie kilka minut.

Twoja Ocena