views
Niecałe ćwierć wieku później romantyczne zbliżenie pomiędzy Heathem Ledgerem i Jakiem Gyllenhaalem w dramacie pt. „Tajemnice Brokeback Mountain” zgarnęło nagrodę za „najlepszy pocałunek" na MTV Movie Awards 2006, a film zarobił łącznie ponad 178 min dolarów. Społeczne nastawienie do orientacji homoseksualnej zmienia się na naszych oczach. Tymczasem naukowcy toczą między sobą bój, próbując odpowiedzieć na pytanie, skąd się ona w ogóle wzięła.
NATURA CZY KULTURA?
John Paulk przez lata był ikoną amerykańskich konserwatystów, przekonujących że terapia konwersyjna gejów jest skuteczna. Paulk oświadczy! bowiem, że wiara w Boga pomogła mu wyleczyć się z homoseksualizmu. Przez kilkanaście lat był aktywnym działaczem ruchu byłych gejów - aż nagle w maju tego roku zmienił zdanie i stwierdził, że z homoseksualnej orientacji wyleczyć się nie można. Homoseksualizm został wykreślony z listy zaburzeń psychicznych przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne w 1973 roku. Dwa lata później stanowisko to poparło Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. W 1992 roku na podobny krok zdecydowała się także Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).
Wcześniej wierzono, że określona orientacja seksualna stanowi poniekąd kwestię przypadku, a pierwszy kontakt seksualny determinuje orientację na całe życie (McGuire, Carlisle & Young, 1965). Dziś wiadomo, że nie ma reguły. W latach 80. XX wieku, w nawiązaniu do badań prowadzonych przez Zygmunta Freuda, badano związki orientacji seksualnej z sytuacją rodzinną, szukając potwierdzenia dla tezy, że dominująca matka oraz nieobecny ojciec mogą sprzyjać wykształceniu się orientacji homoseksualnej u mężczyzn. Teoria ta została jednak podważona przez znaczną część środowiska naukowego. Na początku lat 90. naukowcy zmienili kierunek poszukiwań z uwarunkowań kulturowych na biologiczne. W roku 1991 amerykański neurolog Simon LeVay na łamach czasopisma „Science” przedstawi! wyniki badań, z których wynikało, że pewna grupa neuronów znajdujących się w podwzgórzu jest dwa razy większa u mężczyzn heteroseksualnych niż u homoseksualnych. Naukowiec został jednak skrytykowany za niedociągnięcia metodologiczne.
W tym samym roku w periodyku wydawanym przez Amerykańskie Towarzystwo Medyczne ukazała się publikacja Johna M. Baileya i Richarda Pillarda pt. „A Genetic Study ot Małe Sexual Orientation" (Studia Genetyczne nad Męską Orientacją Seksualną), w której naukowcy zwracali uwagę na fakt, że homoseksualizm musi mieć powiązania genetyczne, ponieważ wystąpił aż u 52 proc, przebadanych przez nich bliźniąt jedno jajowych oraz 22 proc, bliźniąt dwu-jajowych. Badania przeprowadzone w 2002 roku przez Petera Bearmana i Hannah Bruckman na większej grupie zaprzeczyły jednak tej teorii. Na 289 par bliźniąt jednojajowych i 495 par dwujajowych tylko 7,7 proc, braci jednojajowych i 5,3 proc, sióstr wykazywało tę samą orientację homoseksualną. W 1993 roku świat nauki zelektryzowała wiadomość, że udało się odkryć „gen homoseksualizmu”. Zespół naukowców z National Cancer Institute (NCI) pod przewodnictwem genetyka Deana Hamera poinformował, że u 33 na 40 par homoseksualnych braci zaobserwowano identyczny zestaw pięciu markerów w chromosomie Xq28. Badania przeprowadzone przez innych naukowców na większych grupach - tej tezy również nie potwierdziły.
Według najnowszej teorii, zaprezentowanej w grudniu 2012 roku przez uczonych z Narodowego Instytutu Syntezy Matematycznej i Biologicznej NIMBioS z Knoxville w stanie Tennessee, rozwiązanie zagadki może tkwić w epigenetyce, czyli dziedzinie zajmującej się badaniem dziedziczenia cech niezakodowanych w DNA. „Dziedziczne przekazywanie znaczników epigenetycznych przeciwnych do płci płodu jest najbardziej przekonującym ewolucyjnym mechanizmem, który tłumaczyłby fenomen homoseksualizmu” - twierdził współautor badań, dyrektor NIMBioS do spraw działalności naukowej. Badania te jednak wciąż wymagają potwierdzenia,
„U wielu osób orientacja homoseksualna ujawnia się już w dzieciństwie, spontanicznie, bez żadnych wcześniejszych doświadczeń, wydaje się więc, że istnieje przewaga determinujących czynników biologicznych. Nie można jednak mówić o jednej teorii dominującej”. „Mózg zmienia swoją strukturę pod wpływem życiowych doświadczeń. Obserwowane różnice w mózgach osób homo- czy heteroseksualnych niekoniecznie muszą być zatem wrodzone, ale mogą też być nabyte. W biologii na te same zjawiska oddziałuje naraz wiele czynników, nie należy więc oczekiwać, że jeden czynnik będzie absolutnie decydujący”.
NARZĘDZIE TERAPII -KOBIETA
Na stronach internetowych grup terapeutycznych, związanych zwłaszcza z Kościołem katolickim, można znaleźć informacje o „pomocy osobom o skłonnościach homoseksualnych w przejściu procesu zdrowienia”. Ci, którzy propagują terapię reparacyjną (zmianę orientacji z homo - na heteroseksualną), argumentują, że decyzja o usunięciu homoseksualizmu z listy zaburzeń psychicznych była konsekwencją referendum, a nie analizy wyników badań, a terapia jest jedynie metodą leczenia niechcianego homoseksualizmu. Profesor, specjalista w dziedzinach pediatrii, medycyny młodzieżowej i seksuologii oraz pedagogiki, który 50 lat temu sam „leczył” osoby homoseksualne, przestrzega jednak przed stosowaniem tego typu praktyk:
„Leczy się choroby, a homoseksualizm nie jest chorobą. Geje często potrzebują wsparcia psychicznego, ale to nie jest leczenie! To, cośmy robili pół wieku temu i co propagują dziś jakieś »grupy wsparcia«, jest przeciwne stosowanym dzisiaj działaniom: gejowi, o ile tego potrzebuje, należy pomóc, by zaakceptował swoją orientację, by ułożył sobie życie, by był szczęśliwy”. Profesor wyjaśnia także, na czym polega terapia reparacyjna: „Tzw. terapia polega na zohydzeniu sytuacji, przedstawieniu jej jako zlej i nieakceptowalnej. Następnie pojawia się etap, w którym nakłania się geja do podjęcia kontaktów heteroseksualnych - chodzi o wytworzenie prawidłowego« odruchu warunkowego. Wtedy kobietę traktuje się jako narzędzie terapii, najczęściej oszukuje, traktuje jak rzecz. Nasze »sukcesy« terapeutyczne polegały na tym, że chłopaki stawali się hetero. Działoby się tak jednak i bez naszej interwencji, bo jest to faza przejściowa - młodzi chłopcy w znakomitej większości przechodzą homofilną fazę rozwoju erotycznego. Jeśli zaś terapeuta niewłaściwie ją potraktuje, może tylko skomplikować rozwój".
POGODNY COMINGOUT
W odnalezieniu się w sytuacji mogą pomóc eksperci, m.in. ze Stowarzyszenia Lambda Warszawa. „Warto, by osoba, która zorientowała się, że jest gejem/lesbijką, chwilę ochłonęła. Pożyła, weszła w jakieś relacje, sprawdziła, czy to, co czuje, ma potwierdzenie w realnym życiu, choć zazwyczaj tak jest. Wówczas, po oswojeniu się z sytuacją, doradzamy coming out, czyli ujawnienie swojej orientacji przed najbliższymi, aby być wobec nich szczerym” - mówi Yga, rzeczniczka stowarzyszenia. Coming out musi zostać dobrze przygotowany. Nie może nastąpić w kłótni, w złych emocjach, na przypadkowym spotkaniu rodzinnym. „To powinna być przemyślana decyzja, która zostanie zakomunikowana najbliższym w odpowiednim momencie, podczas spokojnej rozmowy z jednym lub obojgiem rodziców, albo inną bliską osobą, bez udziału osób trzecich. Radzimy też przygotować odpowiedzi na różne pytania, ale też przygotowanie się na emocje, które zapewne się pojawią". Czasem trzeba też dać trochę czasu najbliższym, aby oswoili się z nową sytuacją. Pytanie, które może spędzać im sen z powiek, to z całą pewnością: dlaczego? Odpowiedzi może dostarczyć chociażby statystyka: liczbę osób homoseksualnych na świecie, według różnych rachunków, szacuje się na ok. 2-10 procent. Tymczasem rudy kolor włosów cechuje 1-2 procent ludzi, osoby obu-ręczne stanowią 1 procent, grupę krwi AB RH- ma tylko 0,45 procent populacji, a IQ powyżej 140 - zaledwie 0,2 procent. A przecież nawet naturalnie rudej, oburęcznej, ponadprzeciętnie inteligentnej osobie z grupą krwi AB RH-bez trudu uwierzymy, że czuje się fantastycznie. Może więc przyczyny nie są tutaj najważniejsze?
Komentarze
0 comment