Tragedia czy ocalenie, czyli odbieranie dzieci rodzicom ze względu na warunki finansowe
Tragedia czy ocalenie, czyli odbieranie dzieci rodzicom ze względu na warunki finansowe
Rośnie liczba rodzin, którym sądownie odbiera się dziecko. Powód - ochrona przed patologią i przemocą w domu. Niestety, w wielu przypadkach dziecko traci dom rodzinny na skutek pochopnej interwencji instytucji opiekuńczych.

Nadzieję na poprawę sytuacji dzieci w Polsce budzi nowelizowana właśnie ustawa o przemocy w rodzinie. Ale wywołuje też protesty tych, którzy uważają, że nowe przepisy zbyt mocno ingerują w niezależność rodziny.

KRZYWDA DZIECKA, KRZYWDA RODZICÓW

11-letni Sebastian rano wszedł do szkoły. Po lekcjach jednak do domu nie  wrócił. Na mocy nakazu sądowego, wprost ze szkoły, w asyście pracownic opieki społecznej, pojechał do Domu Dziecka w Lublinie. Chłopca odebrano rodzicom, bo dom jest biedny, a rodzice chorzy. Nakaz  umieszczenia Sebastiana w domu dziecka wydal Sąd Rejonowy w Lublinie, w ten sposób uzasadniając swoją decyzję: „Matka nie interesuje się sytuacją syna, nie zaspokaja jego podstawowych potrzeb, takich jak przygotowywanie posiłków, utrzymanie porządku w domu czy pomoc przy lekcjach”. Pismo z sądu do Jolanty, matki Sebastiana dotarło później, niż zabrano jej syna. - Świat   zawalił się nam na głowę, urzędnicy chcą zniszczyć moją rodzinę. Zabrali mi dziecko! Ukarali za to, że żyjemy w nędzy - rozpaczała. Przyznaje, że z tym bałaganem to opieka rację miała, ale z posiłkami, to nieprawda. Napisała odwołanie od decyzji sądu. W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej (MOPS), który wystąpił do sądu o zajęcie się sprawą Sebastiana twierdzą, że zrobiono, co tylko możliwe. Co miesiąc rodzinie  przekazywano zasiłek w wysokości 300 -400 zł. Pracownice opieki społecznej odwiedzały dom i stwierdziły, że jest w nim brudno i brakuje ciepłej wody. Skierowały więc sprawę do sądu. Teraz, gdy o losie Sebastiana zrobiło się głośno, rozważają inne rozwiązanie. Choćby wysyłanie opiekunki społecznej, która mogłaby pomagać w sprzątaniu czy gotowaniu. Już raz, kilka lat temu, rodzinie Sebastiana przydzielono nadzór kuratorski. W domu brakowało wówczas lodówki, kuchenki, panował bałagan. Rodzina na raty kupiła  sprzęty, zadbali o dom, i nadzór zdjęto. Dlaczego nie sięgnięto po ten środek jeszcze raz? Gdy pomoc społeczna zabierała Sebastiana ze szkoły, chłopiec nie płakał. - To dojrzałe jak na swój wiek dziecko - twierdzi dyrektorka szkoły. Płakały za to nauczycielki, bo znają tę rodzinę. Dom biedny, ale pełen miłości. Pani Jolanta, mama Sebastiana, od pewnego czasu chorowała na depresję. Pan Dariusz, ojciec, dorywczo pracował, ale ostatnie kilka tygodni przeleżał w szpitalu po dwóch operacjach, w tym amputacji nogi. Rodzina żyje z renty dziadka i z zasiłków z opieki społecznej; pomagała jej też szkoła i parafia. Proboszcz, ks. Andrzej  również dziwi się tej decyzji sądu, bo przecież nie jest to rodzina patologiczna.

KTO POMOŻE RODZINIE

Podobnych przypadków jest w Polsce więcej. W lipcu tuż po porodzie odebrano matce maleńką Różę. Kurator szamotulskiego sądu stwierdziła, że matka małoletnich dzieci (w rodzinie oprócz Róży jest także troje starszych dzieci) jest niewydolna wychowawczo i nie nadaje się do opieki nad noworodkiem. Dziewczynkę przekazano rodzinie zastępczej. Sprawa trafiła do mediów i tak zbulwersowała opinię publiczną, że do Błot Wielkich - gdzie mieszkają rodzice małej Róży - przyjechał rzecznik praw dziecka Marek Michalak i dopiero wtedy, po dwóch miesiącach, zdecydowano o powrocie dziewczynki do rodziców. Warunek: otrzymanie pomocy materialnej z zewnątrz. Burmistrz, sąsiedzi, urzędnicy i parafia zadeklarowali konkretną pomoc.  W naszym kraju kilkaset dzieci rocznie trafia do szpitali. Maltretowanych, ciężko pobitych, poparzonych, z połamanymi kośćmi, wlewami, obrażeniami spowodowanymi przemocą seksualną. Czasem nie udaje się uratować im życia.

PRZEMOC I PATOLOGIA

Kilka takich przypadków wstrząsnęło nami w ostatnich miesiącach. W lutym czteromiesięczne niemowlę zostało brutalnie pobite.  Przez kilka dni skutecznie walczono o jego życie w szpitalu przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. W kwietniu we Wrocławiu dwumiesięczny Adrianek trafił do szpitala z siniakami na całym ciele i alkoholem we krwi. Ojciec dziecka na chwilę został sam z synem i podał mu w butelce z mlekiem wódkę. Gdy matka wróciła do domu, zastała dziecko pobite.

W Polsce bicie dzieci jest jednak przez większość społeczeństwa akceptowane. Według Centrum Badania Opinii Społecznej aż 78 proc, polskich rodziców uważa, że kara cielesna to skuteczna metoda wychowawcza. Co czwarty Polak mówi, że kłótnie, pogróżki, rękoczyny to normalne zachowania w rodzinie. Jedna dziesiąta twierdzi, że zjawisko wykorzystywania seksualnego dzieci w ogóle nie istnieje - jest wymysłem dziennikarzy, manipulujących żon lub samych dzieci. Nic dziwnego, że osoby te krytykują przepisy, które zabronią osobom sprawującym władzę rodzicielską, opiekę lub pieczę nad dzieckiem stosowanych form karcenia, naruszających jego godność. Oprócz bicia, ustawa ta zakażę poniżania, wyzywania, naruszania godności. Przeciwna wprowadzeniu ustawowej ochrony nietykalności cielesnej dziecka jest połowu ankietowanych! Tymczasem codziennie sądy odbierają rodzinom 22 dzieci. Pod kuratelą sądów rodzinnych znajduje się ponad 200 tys. dzieci mieszkających w domach skażonych agresją, narkomanią, alkoholizmem i biedą. Jedna dziesiąta z nich trafia do domów dziecka l

DOM DZIECKA NIE DA MIŁOŚCI

- Zabieranie dzieci z powodu biedy i niezaradności rodziców to przestępstwo. Prawa do wychowania nie może regulować kryterium dochodów. Przecież dziecko w biednej rodzinie może być szczęśliwie, nawet bardziej niż w zamożnej. Nie odrywa się go od kochających rodziców, nawet jeśli ojciec piie. Dom  dziecka ich  nie zastąpi, nie da miłość - zdecydowanie mówi siostra Małgorzata. - Jest u ras niewidoma, lekko upośledzona matka. Jej córka kończy już studia. Pomogli ją wychować wychowawcy. W myśl ustawy powinno się tej kobiecie odebrać prawo do dziecka, bo nie jest zaradna - dodaje. Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny  uważa, że najlepiej byłoby. gdyby w gminach oprócz pracowników socjalnych pojawili się asystenci rodzinni, zajmujący się wyłącznie pracą z rodzinami w domach. Pracownik socjalny, chociaż w Polsce ma pod opieką nawet 100 rodzin (na zachodzie Europy maksimum 14 ), nie jest dla podopiecznych całkiem cbcą osobą, zwykle zna rodzinę, także tę dalszą. Może zaprowadzić  dziecko do ciotki. bobki,kogoś zaprzyjaźnionego, tak  jak policja do pogotowia opiekuńczego.

LĘK I NADZIEJA

Szczególny niepokój budzą te przepisy nowelizowanej ustawy, które dopuszczają możliwość interwencyjnego odebrania dziecka rodzicom przez pracownika socjalnego bez nakazu sądu. Tb jednak nie będzie takie proste. - W takiej sytuacji służby socjalne będą musiały natychmiast powiadomić sąd»a ten w ciągu 24 godzin zdecydować o losie dziecka. Przepis ten ma jeden cel: ochronę dziecka przed przemocą. Nie oznacza to pozbawieni rodziców władzy rodzicielskiej czy’ oddania potomstwu do domu dziecka. Pracownik socjalny z policją po prostu ochronią dziecko przed grożącym mu niebezpieczeństwem - wyjaśnia

Socjalna pomoc rodzinie to rozwiązanie bliskie też siostrze Małgorzacie - Owszem. dziecko nie może być głodne, brudne, bite i wychowywane przez rodziców, którzy są db niego zagrożeniem.ale lepsze efekty niż zabranie dziecka da wsparcie rodziny. Nie tylko materialne. Trzeba ją nauczyć żyć, pomóc dzieciom odrobić lekcje. Zamiast dawać po 2 tys. zł na utrzymanie dziecka w domu dziecka, lepiej zatrudnić asystentów rodziny - tłumaczy. Bardzo ważne jest wprowadzenie w nowelizacji ustawy zapisu o działaniu interdyscyplinarnych zespołów do walki z przemocą.

Przede wszystkim po to. by skontaktować ze    kilkanaście instytucji.  które w gminie Ei i powiecie zajmują się dzieckiem.  Historia Sebastiana to przykład nieskuteczności systemu opieki społecznej. Dopiera gdy sprawą dziecka zainteresowały się media, wójt Bystrzycy obiecał pomoc w wyremontowaniu domu rodziny’ chłopca. Ale Sebastian stracił poczucie bezpieczeństwa. - W to. żeby się nie bał, że znów po niego przyjadą, trzeba będzie włożyć dużo więcej wysiłku niż w przygotowanie decyzji o jego zabraniu

Komentarze

https://minds.pl/public/assets/images/user-avatar-s.jpg

0 comment

Nikt jeszcze nie napisał komentarza!