"Wyrodne matki" - kobiety, które zabijają własne dzieci
"Wyrodne matki" - kobiety, które zabijają własne dzieci
„Policja poszukuje kobiety, która porzuciła tygodniowego noworodka pod Pruszczem Gdańskim. Martwe dziecko znaleziono w rzece. Na razie nie wiadomo, kiedy dziecko wrzucono do Kłodawy. Dziewczynka była zawinięta w poszewkę w kolorowe misie. Zwłoki niemowlęcia zauważył przypadkowy przechodzień w niewielkiej miejscowości Rusocin. Lekarz stwierdził, że dziecko urodziło się tydzień wcześniej…”.

Matka ugodziła córeczkę nożem! Przerażająca zbrodnia na krakowskim osiedlu Kozłówek. 22- letnia Edyta A. zaatakowała swoją 1.5-roczną córeczkę nożem. Malutka Patrycja otrzymała kilka ciosów w brzuch. Dziewczynka wykrwawiłaby się na śmierć, gdyby nie ojciec, który wrócił do domu. W trakcie zbrodni 23- latek był na spacerze z 5-miesięcznym synkiem”.
„Szokująca zbrodnia w Sieradzu! Wioletta K. (21 l.) postanowiła pozbyć się swojej córeczki, by... mieć lżejsze życie. Owinęła szal wokół szyi śpiącej Nikoli (+3 l.) i zacisnęła. Czekała, aż ciałko dziecka przestanie drgać. Później zadzwoniła na policję i chłodnym, beznamiętnym głosem powiedziała: – Zabiłam córkę...”. Wszystkie cytaty i opisy zbrodni pochodzą z portali informacyjnych.

Mitologia „Matki Polki”

Media lubią epatować informacjami o przerażających historiach przemocy kobiet wobec dzieci. Czytamy kolejny news o matce morderczyni, krew nam na chwilę krzepnie w żyłach i… wracamy do swojego codziennego życia. Te momenty szoku są na tyle mocne, że zostają nam w pamięci na długo i tworzą wrażenie ogromnej skali zjawiska. W rzeczywistości matek zabójczyń jest niewiele w porównaniu ze skalą codziennej , choć nie tak drastycznej przemocy rodziców obojga płci (ze znaczną przewagą mężczyzn) wobec dzieci.

Według danych Komendy Głównej policji w 2012 liczba małoletnich ofiar przemocy w rodzinie wyniosła 19 172, liczba podejrzewanych mężczyzn - 47 728, podejrzewanych kobiet - 3 522. W tym samym roku stwierdzono 9 przypadków dzieciobójstwa.
Codzienna przemoc w rodzinie, której często sami jesteśmy świadkami, bywa łatwo racjonalizowana społecznie. Tłumaczymy ją sobie złą sytuacją materialną rodziny, uzależnieniami, bezrobociem. Przemoc ze strony matek morderczyń nie daje się zracjonalizować w żaden sposób i szokuje znacznie bardziej niż agresja czy po prostu obojętność ze strony ojców.
Dlaczego stosująca przemoc matka o wiele bardziej dziwi i szokuje, niż pozbawiający życia dziecko lub znęcający się ojciec? Społeczny wizerunek matki każe nam oczekiwać od kobiet bezwzględnej gotowości na macierzyństwo, oddania, dojrzałości do roli kochającej opiekunki.
W społecznym postrzeganiu ojciec po prostu jest i to wystarczy. Oczekiwania wobec jego zaangażowania i troski są nieporównywalnie niższe. Dlaczego bardziej przejmujemy się drastycznymi, choć w skali społecznej nielicznymi, przypadkami zabójstw dzieci przez matki, a przymykamy oko na przemoc wobec dzieci dziejącą się na masową skalę w rodzinach wokół nas?

Kim są matki zabójczynie?

Nie ma wielu badań na temat matek zabójczyń. Posiłkując się doniesieniami mediów, które chętnie nagłaśniają te przypadki, portrety psychologiczne sprawczyń są zwykle dość podobne do siebie. Są to często kobiety na początku swojego macierzyństwa (np. zaraz po urodzeniu dziecka), albo te będące w trudnej sytuacji ekonomicznej czy rodzinnej (ofiary przemocy, alkoholizmu, samotności, itp.).

Ich medialne portrety psychologiczne są zwykle bardzo schematyczne. Ujawnia się makabryczne detale dokonanych przez nie przestępstw wobec dzieci, nie pokazuje szerszego kontekstu, np. ich stanu psychicznego przed pojawieniem się dziecka i po porodzie, ich gotowości do macierzyństwa, postawy najbliższego otoczenia wobec matki i dziecka, rodzaju relacji z ojcem dziecka, itp.
Mitologia zawsze oddanej dziecku Matki Polki, w której głęboko tkwimy jako społeczność, jest całkowicie sprzeczna z faktami. A są one takie, że wiele kobiet nie jest wewnętrznie gotowych do bycia matką (podobnie jak mężczyzn do bycia ojcem). Według danych statystycznych u 50 proc. pań po porodzie występuje czasowe, lekkie i samoistnie mijające obniżenie nastroju, w 17 proc. przypadków młode matki potrzebują pomocy psychiatry z powodu apatii, depresji lub psychozy poporodowej.
Ile z „wyrodnych matek” zabójczyń miało jakąkolwiek pomoc w tym obszarze? Nie dowiemy się tego nigdy… Oczywiście zrozumienie cierpienia sprawczyni nie zdejmuje z niej odpowiedzialności za to, co zrobiła, ale pozwala zobaczyć jej decyzje w szerszym kontekście społecznym, w którym odpowiedzialność za rodzicielstwo rozkłada się znacznie szerzej niż tylko na barkach kobiety.

Gdzie jest ojciec i dalsza rodzina?

Przecież kobiety nie rodzą i nie wychowują swoich dzieci w społecznej próżni. Ktoś jest ojcem dziecka, ktoś dziadkiem i babcią, ktoś wujkiem i ciocią. Przemoc w rodzinie jest procesem, który trwa w czasie i ma pewną dynamikę. Przemoc, o ile nie zostanie zatrzymana, narasta i staje się coraz drastyczniejsza.

Niezależnie od tego, czy „wyrodne matki” to kobiety cierpiące na zaburzenia nastroju lub choroby psychiczne, czy kobiety uzależnione, czy po prostu sprawczynie przemocy niedoświadczające empatii wobec swojej ofiary, trudno wyobrazić sobie sytuację, w której do zabójstwa dziecka dochodzi bez jakichkolwiek sygnałów wstępnych. Chodzi o wcześniejsze akty przemocy, zachowania matki świadczące o braku akceptacji swojej roli, itp.

Macierzyństwo - niewola czy wolny wybór?

Jeden z mitów na temat macierzyństwa mówi, że miłość do dziecka, bycie matką, gotowość do poświęcenia się na rzecz swojego potomstwa jest oczywistą właściwością każdej kobiety. W rzeczywistości nie każda kobieta jest gotowa na to, by mieć dziecko, nie każda tego chce, nie każda wiąże z tą rolą swoje spełnienie osobiste. Podobnie jak nie każda chce mieć męża, prowadzić dom.
Ile kobiet, tyle osobistych preferencji…W przypadku mężczyzn ta niegotowość do rodzicielstwa jest łatwiej akceptowalna społecznie niż w przypadku kobiet. Ważną kwestią jest też macierzyństwo kobiet, które rodzą chore dzieci. Dane statystyczne mówią, że w tych przypadkach ojcowie nagminnie nie wytrzymują obciążenia i odchodzą… Matki realnie nie mają żadnego wyboru poza zaakceptowaniem swojego macierzyństwa. Dobrze, jeśli im się to udaje.
Co z tymi kobietami, które nie są w stanie? Nasza społeczność jest niebywale zakłamana w tym obszarze. Z jednej strony rola matki daje rangę, z drugiej realnie nie dostają często wystarczającego wsparcia rodzinnego czy instytucjonalnego. Z jednej strony zachęca się kobiety do rodzenia niechcianych dzieci, z drugiej nie udziela wystarczającego wsparcia ekonomicznego.
Jedyną, prawnie akceptowaną opcją wyboru, jest oddanie niechcianego dziecka do adopcji. Dla wielu jest to zupełnie nierealne psychologicznie. Wystarczy wyobrazić sobie kobiety pochodzące z małych miejscowości, w których wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich… Wstyd związany z ujawnieniem niechcianej ciąży może być gorszy niż śmierć dziecka.

Przeczytaj również:

 

 

Komentarze

https://minds.pl/public/assets/images/user-avatar-s.jpg

0 comment

Nikt jeszcze nie napisał komentarza!