views
Obsada Filmu: Fighter (The Fighter) 2010
- reżyseria: David O. Russell
- scenariusz: Scott Silver, Paul Tamasy, Eric Johnson
- aktorzy: Mark Wahlberg, Christian Bale, Amy Adams, Melissa Leo, Jack McGee, Melissa McMeekin, Bianca Hunter, Erica McDermott, Jill Quigg, Dendrie Taylor, Kate B. O'Brien, Jenna Lamia, Sugar Ray Leonard
- muzyka: Michael Brook
- zdjęcia: Hoyte Van Hoytema
- montaż: Pamela Martin
Recenzja Filmu: Fighter (The Fighter) 2010
Znów potwornie wychudzony, znów poświęcający się niebywale dla swojej roli. Już w pierwszej scenie otwierającej film Rusella zadziwia, dosłownie wbija w fotel rewelacyjnym wyczuciem, niebywałym zatopieniem się w graną przez siebie postać. Bale idealne rozumie swojego bohatera i perfekcyjnie wpasowuje się w świat tworzony przez reżysera. Jego ruchy, sposób mówienia, zachowanie jest tak odmienne od tego, które znaliśmy z poprzednich jego kreacji, że nic dziwnego iż został nominowany za tę rolę i otrzymał za nią Oscara. W pełni zasłużone wyróżnienie, bo poradził sobie fantastycznie, co szczególnie widać w scenie przy napisach końcowych, gdy przez chwilę mamy okazję zobaczyć prawdziwego Dickiego Eklunda i porównać jego zachowanie, całą osobę z interpretacją jaką zaproponował nam Bale w czasie tego filmu.
Obok Christiana świetnie wypadła również Melissa Leo, także wyróżniona Oscarem za drugoplanową rolę nadopiekuńczej, zdecydowanej matki dwóch braci i siedmiu potwornych sióstr, która oprócz dowodzenia całą rodziną Wardów jest także menadżerem głównego bohatera. Bardzo wyrazista postać, dobrze zagrana choć mam wrażenie, że chwilami odrobinę za bardzo przeszarżowana. Ale i tak złoty rycerz jak najbardziej zrozumiały. I wreszcie również warta wspomnienia Amy Adams jako barmanka w której zakochuje się główny bohater i która zmienia jego życie, bo stara się go uniezależnić od rodziny. Jej rola jest skromna, zdecydowanie mniej widowiskowa w porównaniu do dwóch wcześniej wymienionych, ale pomimo to Amy błyszczy w niej i daje popis swoich umiejętności aktorskich, udowadniając jak świetną jest aktorką i jak wiele potrafi zdziałać na ekranie, nawet jeśli postać jaką przypadło jej grać nie jest nadzwyczajna. Ze wszystkich aktorów, pojawiających się w tym filmie najsłabiej wypada niestety - choć nie jest to wielkie zaskoczenie - Mark Wahlberg grający głównego bohatera - Micky'ego Warda. Znów aktor ten przybrał na początku seansu jeden wyraz twarzy i przetrwał z nim jakimś cudem do napisów końcowych. Co prawda ze wszystkich filmów w których ostatnio grał w tym wypadł najbardziej naturalnie i jego spokojna poza nie jest aż tak denerwująca jak to zwykle bywa, ale wynika to z tego, iż postać Micky’ego sama w sobie jest wyciszona i zwyczajne zachowanie Wahlberga po prostu do niej pasowało i przez to jego występ nie był denerwujący czy sztuczny.
"Fighter" to spokojna opowieść o przecinaniu pępowiny, o odseparowywaniu się od rodziny, która może być dla nas wielokrotnie niezmiernie ważnym i potrzebnym wsparciem, ale równocześnie może zamienić się w ogromny ciężar, utrudniający, czasem nawet uniemożliwiający spełnianie swoich marzeń, realizację postawionych sobie celów. Bo tak naprawdę przeciwnikiem głównego bohatera nie są tu stojący naprzeciw niemu bokserzy, ani on sam i jego słabości. Jego największym wrogiem z którym musi się zmierzyć jest właśnie rodzina, w którą wsiąkł za bardzo i która hamuje jego rozwój. A impulsem do podjęcia wyzwania, do rozpoczęcia walki będzie dziewczyna Micky’ego, która jako pierwsza będzie starać się odciągnąć go od rodziny, od brata pakującego się w coraz to większe kłopoty i matki, która wciąż zarządza jego życiem. To właśnie jego dziewczyna stanie się częścią jego sukcesu. Obok tego "Fighter" to także film mówiący o straconych szansach, o godzeniu się ze smutną prawdą, że nie wykorzystało się tego co dawało nam w swoim czasie życie, że przegapiło się swoje szanse na sukces. Film o radzeniu sobie z taką potworną świadomością i próbami prowadzenia normalnego życia. Daje nam to wiele do myślenia? Niestety nie. Z reguły z każdego obrazu, który oglądam staram się wyciągnąć coś dla siebie, znaleźć coś co będę mógł zapamiętać na przyszłość, lub przemyśleć po skończonym seansie. Po obejrzeniu "Fightera" niestety nie miałem o czym myśleć, nie wiele zostało mi z tego filmu i wątpię czy będę o nim pamiętać za dzień czy dwa.
Bo niestety produkcja Davida O. Russella jest moim zdaniem najsłabszym ze wszystkich filmów nominowanych w tym roku do Oscara. To obraz całkiem sprawnie zrealizowany ale zwyczajny i gdyby nie aktorzy błyszczący w swoich rolach, można by o nim powiedzieć, że jest to produkcja wręcz przeciętna. Wielokrotnie wieje tutaj nudą, historia opowiadana przez twórców jest przewidywalna i chwilami potwornie schematyczna. Rozwija się leniwie, w oczywistym kierunku bez większych zawirowań czy niespodzianek, co gorsza w sposób nieangażujący, mało interesujący i niespecjalnie wciągający. Dialogi nie są odkrywcze, często nie wiele z nich wynika, a co gorsza chwilami rozmowy między bohaterami są jakby niedokończone, niewykorzystujące w pełni potencjału zaistniałej sytuacji. Nawet walki rozgrywające się na ringu są sfilmowane jakoś tak bez większego pomysłu. Nie ukrywam, że boksem nigdy specjalnie się nie interesowałem, nie pasjonował mnie nigdy ten świat, przez co może dlatego nie wciągnął mnie i nie zachwycił tak bardzo ten film. Ale z drugiej strony bardzo dobrze wspominam "Zapaśnika" Darrena Aronofskiego, który pokazywał również całkowicie obcy dla mnie świat wrestlingu, więc sama tematyka „Fightera” nie była chyba przeszkodą na drodze do polubienia tego filmu. Tak jak historia "Zapaśnika" sprzed dwóch lat przemówiła do mniej (choć nie zachwyciła), tak ta opowieść o bokserze i jego rodzinie niestety niespecjalnie mnie poruszyła...
Gdzie obejrzeć film: Fighter (The Fighter) 2010
Film dostępny tylko za pośrednictwem płatnych platform VOD
Komentarze
0 comment