views
Recenzja filmu: Piła mechaniczna 3D (2013)
"Piłę mechaniczną 3D" nakręcono w formacie trójwymiarowym, ale widzów spragnionych rzeźnickich scen w trójwymiarze muszę na wstępie uprzedzić: 3D w tytule to kwiatek przypięty na siłę do wytartego kożucha, film jest ubogi w efekty specjalne, na dodatek jest bardziej śmieszny niż straszny.
Wszystkie filmy z serii powielają schemat fabularny oryginału, ale nie da się ukryć, że reżyser John Luessenhop miał ambicję odświeżenia formuły. Dokonał tego w nieoczywisty sposób, przywracając głównemu czarnemu bohaterowi ludzką twarz, co jest dość absurdalne, zważywszy na fakt, że chodzi o faceta ze skalpem na gębie, mentalnością ośmiolatka i krzepie wiejskiego chłopa, który ma słabość do zarzynania przypadkowych nastolatków za pomocą piły mechanicznej. Tym samym film wpisuje się w trend oswajania seryjnego mordercy (patrz "Dexter"), ale próba uczynienia z Leatherface'a (Dan Yeager), bo o niego przecież chodzi, "pięknej" bestii, okazała się karkołonym pomysłem, przez co scenariusz zbyt często ociera się o głupawą komedię, w której ofiary ścigane przez niezdanego Leatherface'a przypominają gonitwy rodem z Benny Hilla.
"Piła mechaniczna" wprowadza postać Heather, kuzynki Leatherface'a (Alexandra Daddario), która pracuje w supermarkecie w dziale mięsnym (sic!). Prawdopodobnie kroiłaby szynkę w mięsnym do końca życia, gdyby nie to, że niespodziewanie otrzymuje w spadku olbrzymi dom (jak się później okaże, razem z poważnie upośledzonym lokatorem). Nie jest to wyrafinowany pomysł na oryginalne wskrzeszenie serii, ale wbrew pozorom, zaczyna się znośnie. Gorzej jest w rozwinięciu, bowiem "Piła mechaniczna" zawodzi najbardziej tam, gdzie jako slasher powinna cieszyć oko najbardziej - w scenach masakry, które wcześnie nużą powtarzalnością, brakiem efektownych ujęć i cięć montażowych.
Podsumowując, "Piła mechaniczna 3D" to duże rozczarowanie. Wielbiciele Leatherface'a będą zawiedzeni zmarnowanym potencjałem przeniesienia akcji do współczesności. Wielbiciele rzezi na ekranie, którzy nigdy nie widzieli "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną", powinni omijać go szerokim łukiem, dużo lepiej zrobią, jeśli zobaczą wciąż świeży oryginał Tobe'a Hoopera, który pod każdym względem bije tego produkcyjniaka na głowę.
Komentarze
0 comment