views
Recenzja Filmu: Deja Vu (2006 )
Już na początku seansu musimy więc uwierzyć w istnienie na świecie technologii, umożliwiającej nam bieżący podgląd wydarzeń z przeszłości oraz możliwość ingerowania w minione zdarzenia. Uwierzenie w tę koncepcję jest niezbędne, by móc cieszyć się urokami filmu, gdyż to właśnie na tym pomyśle opiera się cała jego fabuła.
Tym, co odróżnia "Deja Vu", (powstałe w 2006 roku), od zeszłorocznego "Source Coude'u" jest to, że pomimo zapowiedzi z tytułu, nie dostajemy w nim wciąż tych samych scen. O ile w "Kodzie Nieśmiertelności" nieustannie cofaliśmy się do jednego momentu w czasie, o tyle tutaj akcja idzie nieustannie do przodu, nawet jeśli oznacza to, że dzieje się w przeszłości. (Mam nadzieję, że to zdanie jest zrozumiałe. Jego konstrukcja wynika z pewnej nieudolności w pisaniu o podróżach w czasie, (mimo "Lostowej" wprawy)). Chodzi o to, że w "Deja Vu" na ekranie ciągle dzieje się coś nowego. Twórcy mają dużo więcej możliwości zaskoczenia widza, gdyż sytuacja przedstawiona w ich filmie daje większe pole do popisu, niż to miało miejsce w zamkniętej strukturze "Source Coude'u".
Dodatkowo – mimo silnego nacisku na aspekt science-fiction, całkiem łatwo jest przełknąć zasady rządzące filmową rzeczywistością. Reguły "mostu czasoprzestrzennego" zostają bowiem wprowadzone w sposób, który daje nam czas, by się z nimi oswoić. To również stanowi pozytywną odmianę od "Kodu Nieśmiertelności", gdzie nowe koncepcje zrzucano na nas trochę, jak bombę. (Mowa w szczególności o końcowym plot-twiście).
Aktorzy wypadli jednak przeciętnie. Nikt tu specjalnie nie wybija się na pierwszym plan i nie tworzy intrygującej postaci. Mimo, że występują tu Denzel Washington, Val Kilmer, Adam Goldberg, czy Jim Caviezel, żaden z nich nie tworzy postaci z krwi i kości, a jedynie spełnia swoje zadanie względem fabuły. Wydaje się jednak, że jest to zabieg celowy. Ważniejsze od samych bohaterów, są ich poczynania w skomplikowanej otoczce czaso-przestrzennej. Sam pomysł podróży w czasie jest na tyle skomplikowany, że nie ma sensu mnożyć komplikacji przez nadmierne rozbudowywanie charakterystyk poszczególnych postaci. Trzeba przyznać, że takie rozwiązanie sprawdziło się w tym filmie. Uniemożliwia jednak rozwinięcie skrzydeł przez któregokolwiek z aktorów pojawiających się na ekranie. (W tym punkcie zwycięża więc film Jonesa. Tam kreacja Jake’a Gyllenhalla stanowiła najciekawszą część produkcji. Tutaj aktorzy nie robią żadnego wrażenia).
Napisawszy to wszystko, dodam jeszcze, że obraz Scotta ogląda się przyjemnie, gdyż akcja żwawo idzie do przodu, a niektóre rozwiązania są naprawdę zaskakujące. (W szczególności zrobiły na mnie wrażenie specjalne okulary, przez które można oglądać przeszłość).
W ostatecznej ocenie przyznałbym więc filmowi Scotta notę 6/10. Jeśli macie ochotę na nietypowy film akcji, z dużą dozą science-fiction, "Deja Vu" jest filmem dla Was! :)
Gdzie obejrzeć film: Deja Vu (2006 )
Film dostępny tylko za pośrednictwem płatnych platform VOD
Komentarze
0 comment