views
Między obietnicą a sugestią – spór o 5,19 zł
Różnica niby subtelna, ale w polityce kluczowa.
Wypowiedź Tuska dotyczyła mechanizmów rynkowych i wpływu państwa na ceny paliw. W tamtym kontekście 5,19 zł nie było magiczną liczbą wyjętą z kapelusza, lecz publicystycznym skrótem – ilustracją tezy, że przy określonych cenach ropy, kursie walut i bez sztucznego manipulowania marżami ceny na stacjach w 2022 mogłyby być znacznie niższe. To była diagnoza, nie kontrakt podpisany z wyborcami.
Przeczytaj: Czym jest kasta polityczna Ziobry?
Jednak polityczna rzeczywistość nie lubi trybu przypuszczającego. „Powinno być” bardzo łatwo zamienia się w „miało być”, a stąd już tylko krok do oskarżenia o kłamstwo. Opozycja (dziś już niekoniecznie ta sama) chętnie uprościła przekaz: Tusk obiecał paliwo po 5,19 i nie dowiózł. Media społecznościowe zrobiły resztę, mem zamienił analizę w slogan, a slogan w „fakt”, który żyje własnym życiem.
Warto jednak zadać pytanie uczciwe: czy polityk odpowiada za to, że jego słowa zostały uproszczone, wyrwane z kontekstu i użyte jako pałka w bieżącej walce politycznej? Oczywiście, każdy doświadczony lider wie, że każde zdanie może zostać wykorzystane przeciwko niemu. Ale to nie zmienia faktu, że sugestia to nie obietnica. Diagnoza to nie gwarancja.
Problem z paliwem po 5,19 zł mówi więc więcej o stanie debaty publicznej niż o samym Tusku. O naszej skłonności do sprowadzania skomplikowanych procesów gospodarczych do jednego numeru na pylonie stacji benzynowej. O potrzebie prostych narracji, w których zawsze musi być winny i zawsze musi być „niespełniona obietnica”, nawet jeśli nigdy jej formalnie nie było.
Przeczytaj: Za co Lech Wałęsa otrzymał nagrodę Nobla?
Można Tuska krytykować za wiele rzeczy: za styl rządzenia, za decyzje, za zaniechania. Ale uczciwość intelektualna wymaga, by krytykować go za to, co rzeczywiście powiedział, a nie za to, co polityczni przeciwnicy dopisali między wierszami. Bo jeśli każdą sugestię uznamy za obietnicę, to niedługo żaden polityk nie będzie już mógł powiedzieć niczego więcej niż banalne frazesy. A wtedy paliwo może i będzie drogie, ale debata publiczna stanie się jeszcze uboższa.
Komentarze
0 comment