views
Obsada Filmu: Czas, który pozostał (Le Temps qui reste) 2005
- reżyseria i scenariusz: François Ozon
- aktorzy: Melvil Poupaud, Jeanne Moreau, Valeria Bruni Tedeschi, Daniel Duval, Marie Riviere, Christian Sengewald, Louise-Anne Hippeau
- zdjęcia: Jeanne Lapoirie
- montaż: Monica Coleman
Recenzja Filmu: Czas, który pozostał (Le Temps qui reste) 2005
Ale te ostatnie dni mogą równie dobrze trwać miesiąc, albo i cały rok. Wszystko zależy od tego, jak długo wytrzyma jego wyniszczający się organizm. Wraz z Romainem będziemy przeżywać jego ostatnie dni, śledzić jego drogę przez miejsca i wspomnienia z dzieciństwa, przyglądać się przypływom urzeczywistnianych pomysłów na to, jak spędzić ostatnie chwile. Bo bohater na swój sposób będzie żegnać się ze światem, z ludźmi, z najważniejszymi miejscami w swoim życiu.
Widzimy podejmowane przez niego próby powiedzenia o swoim stanie najbliższym: rodzicom, siostrze, chłopakowi z którym żyje. Próby nieudane, bo zaostrzające sytuację. Romain zamiast przenieść swoje cierpienie na innych, zamyka się w sobie, atakuje, odgradza się od wszystkich. Zaczyna wyrzucać z siebie tłumione żale, jakie nosił przez te lata, wypowiadać prawdę, której nie mówił dla zachowania względnego spokoju. Walczy z najbliższymi, choć walka ta do niczego nie prowadzi, tylko go od nich oddala. Jego zachowanie można uznać za potwornie egoistyczne, samolubne. Ale można też uznać, że to instynkt samozachowawczy, reakcje silniejsze od niego, pojawiające się w wyniku świadomości nieuniknionego. Bo każdy reaguje inaczej. A zachowanie bohatera jest również w dużej mierze wynikiem relacji jakie panują w rodzinie, które wynikają z przeszłości, o której wiele nie wiemy. Trudno jednak przez to mu współczuć, trudno się zbliżyć do tak zimnej, nieczułej osoby, trudno przejąć się jego losem.
Bardzo widoczna w "Czasie, który pozostał" jest tęsknota za dzieciństwem. Za tym niewinnym czasem, pozbawionym jakichkolwiek zmartwień, trosk, odpowiedzialności za siebie, za swoje czyny, za innych. Tęsknota za czasem, kiedy wszystko było proste, piękne, wyjątkowe. Bohater na przestrzeni lat wyraźnie zatracił to dziecko w sobie, wyzbył się jakichkolwiek uczuć, zerwał z dawnym sobą i dopiero dzięki chorobie zaczyna sobie na nowo o nim przypominać. Odwiedzając dawne miejsca, przypominając sobie niektóre sytuacje z przeszłości, tęskniąc do nieskrępowanej swobody, której wartość na nowo odkrywa. Potwornie mocno wyczuwalna jest również w tym obrazie samotność z którą przyjdzie zmierzyć się Romainowi. Bo w przeżywanej chorobie jest całkowicie sam. Przede wszystkim z własnego wyboru, ale nawet gdyby otworzył się na bliskich i tak sam musiałby stawić czoła temu, co nadejdzie. I ta perspektywa, to powoli nadchodzące zakończenie, jest niebywale paraliżujące, przerażające.
Smutny to film. Z resztą jaki inny mógłby być, skoro mówi o umieraniu? "Czas, który pozostał" to całkiem niezły dramat, który jednak niestety ale nie wpłynął na mnie mocno, ani nie poruszył mnie. Nie przeżyłem go, choć powinienem. Chyba przede wszystkim dlatego, że nie poczułem żadnej łączności z głównym bohaterem, nie potrafiłem mu współczuć, nie potrafiłem się do niego zbliżyć. Miałem wrażenie, że tak jak odtrącił rodzinę, tak i odtrąca przyglądającego się mu widza. Niestety ale jakoś nie trafiają do mnie filmy Françoisa Ozona. Żaden dotychczas mnie nie urzekł, choć ze wszystkich jakie do tej pory widziałem, ten jest zdecydowanie najlepszy. Szkoda tylko, że tak niepotrzebnie naruszony przez wprowadzane do historii urozmaicenia. Jakby na siłę udziwniany. Jak chociażby przez dziwne wspomnienia bohatera, niewiele wnoszące do całości szokujące komentarze, czy wreszcie cały wątek pewnego spotkanego małżeństwa. Bez tych dodatków, wydaje mi się, obraz ten byłby znacznie lepszy.
Gdzie obejrzeć film: Czas, który pozostał (Le Temps qui reste) 2005
Film dostępny tylko za pośrednictwem płatnych platform VOD
Komentarze
0 comment