Hobbit: Niezwykła podróż (The Hobbit: An Unexpected Journey) 2012 - Gdzie obejrzeć cały film online za darmo z lektorem?
Hobbit: Niezwykła podróż (The Hobbit: An Unexpected Journey) 2012 - Gdzie obejrzeć cały film online za darmo z lektorem?
Może się to wydać dziwne i zaskakujące ale do dzisiaj nie obejrzałem trylogii „Władcy Pierścieni”. Odpadłem w połowie „Drużyny Pierścienia”, którą jako początkujący nastolatek (jeśli mnie pamięć nie myli) przespałem w jednym z pierwszych multiplexów. Stąd też nadchodząca wielkimi krokami premiera „Hobbita”, na którą czekało wielu, w ogóle mnie nie elektryzowała. Byłem wręcz przekonany, że pominę ten film w grudniowych wypadach do kina.

Obsada Filmu: Hobbit: Niezwykła podróż (The Hobbit: An Unexpected Journey) 2012

  • reżyseria: Peter Jackson
  • scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens
  • aktorzy: Ian McKellen, Martin Freeman, Richard Armitage, Ken Stott, Graham McTavish, William Kircher, James Nesbitt, Stephen Hunter, Dean O'Gorman, Aidan Turner, John Callen, Peter Hambleton, Jed Brophy, Mark Hadlow, Adam Brown, Ian Holm, Elijah Wood, Hugo Weaving, Cate Blanchett, Christopher Lee, Andy Serkis, Sylvester McCoy
  • muzyka: Howard Shore
  • zdjęcia: Andrew Lesnie
  • montaż: Jabez Olssen

na podstawie: powieści J.R.R. Tolkiena

Recenzja Filmu: Hobbit: Niezwykła podróż (The Hobbit: An Unexpected Journey) 2012

  I tak też z pewnością by się stało, gdyby nie pewna nowinka techniczna: 48 klatek na sekundę, o których zrobiło się całkiem głośno, po pierwszych pokazach fragmentów tej produkcji, które oględnie powiedziawszy, nie zostały ocenione zbyt dobrze.  Nowy sposób prezentacji filmu, który według reżysera Petera Jacksona jest przyszłością kina, które zatrzymało się na 24 klatkach na sekundę, przeżytku, który powinien zostać jak najszybciej zastąpiony, by doświadczenia kinowe odpowiadały potrzebom współczesnych widzów.  To właśnie dzięki dwukrotnie większej liczbie klatek wyświetlanych na jedną sekundę obraz miał się stać bardziej wyraźny, trójwymiar mniej mroczny, a my zamiast przed ekranem oddzielającym nas od filmowego świata, znaleźć się w centrum akcji.  Dzięki nowej technologii miała zniknąć (podobno) niepotrzebna granica między filmem a rzeczywistością.  Myślałem, że o tym nowym wynalazku tylko się nasłucham, ale ku memu zdziwieniu nie tylko za granicą, ale również do Polski trafiło trochę kopii z taką wersją "Hobbita".  I to właśnie na nową technologię, a nie na film się skusiłem.  Sądziłem, że tak jak najlepiej było obejrzeć w kinie "Avatara" Camerona, by zobaczyć prawdziwy trójwymiar, tak samo i by poznać 48 klatek, najlepiej będzie ujrzeć je w wykonaniu Jacksona, niż późniejszych naśladowców, u których ten efekt mógł nie być już tak dopracowany.

Koszmar - tak jednym słowem można opisać tę nowinkę techniczną.  Istny koszmar, którego mam nadzieję już nigdy więcej nie będę musiał oglądać na wielkim ekranie.  Jeśli tak ma wyglądać przyszłość kina to wolę nie dożyć tych czasów.  Mieli rację pierwsi recenzenci opisując wrażenia z próbnych pokazów.  Mieli rację pisząc, że przez 48 klatek znika granica między salą kinową oraz tym co działo się na planie.  Kino przestaje być projekcją zapisanych obrazów, staje się oknem na pewne przedstawienie.  Znika magia, znika ta cudowna granica między tym co realne, a tym co jest tylko (i aż) sennym marzeniem widzianym na jawie.  Jednak to dopiero początek koszmaru (przy którym 3D wydaje się najgenialniejszym pomysłem od czasów wprowadzenia koloru do kina).  Przez 48 klatek "Hobbit" z wielkiego, wysokobudżetowego blockbustera zamienia się w produkcję telewizyjną, albo jeszcze gorzej - w relacje z planu zdjęciowego, w której każda dekoracja wygląda jak dekoracja (Bag End sprawia tutaj wrażenie o zgrozo! wzgórza na których mieszkały kiedyś Teletubisie), każda umowność od razu rzuca się w oczy.  I o ile jeszcze taka dokładność całkiem dobrze sprawdza się w plenerach, w scenach obserwacji samej natury, która wydaje się wtedy jeszcze piękniejsza niż zwykle (do filmów przyrodniczych jak znalazł), tak wszystkie sceny w zamkniętych pomieszczeniach to zwykły teatr.  Teatr tak widoczny, że nie sposób uwierzyć w prawdziwość prezentowanej historii, nie sposób zanurzyć się w prowadzonej opowieści.  Bo choć sami dobrze wiemy, że to co oglądamy na ekranie to tylko film, to tradycyjna liczba klatek, pozwala nam wierzyć, że jest jednak inaczej.  Zwiększenie tej liczby całkowicie odziera obraz z jego magiczności, tak niezbędnej nierealności, która tylko tę realność udaje.

Oczywiście można powiedzieć, że wielka dokładność obrazu sama w sobie nie jest niczym złym, że gdyby dekoracje były bardziej przekonujące nie byłoby takiego problemu, bo jeśli gryzie nas dokładność, to w takim razie równie dobrze powinniśmy zrezygnować z cyfrowych projekcji, bo po co nam obraz ostry jak żyleta, nie rozmazujący się na brzegach, w którym widać każdy, nawet najmniejszy szczegół?  Nie w tym jednak rzecz.  O ile sama cyfryzacja poprawiła znacząco klarowność obrazu, pozostawiając nadal pewną dozę umowności (film nadal jest filmem), tak 48 klatek upodabnia obraz do dokumentu, rejestracji rzeczywistości taką jaka jest.  Oczywiście bywają w produkcji Jacksona momenty w których ta dokładność jest całkiem oszałamiająca, na przykład w scenach z trollami, które sprawiają wrażenie jakby istniały naprawdę.  Jednak co z tego jeśli gro innych rzeczy razi sztucznością.  Również i trójwymiar trochę zyskuje dzięki nowej technologii, bo w szybkich scenach obraz nie rozmazuje się tak jak dotychczas miał to w zwyczaju.  Tak, to jest jakiś plus, ale niewielki w stosunku do wszystkich mankamentów tej technologii.  Prawdziwy horror rozpoczyna się bowiem w zwykłych scenach, w których nie dzieje się wiele, a bohaterowie poruszają się normalnie (przechodzą z pokoju do pokoju, po coś sięgają lub zwyczajnie rozmawiają, od czasu do czasu gestykulując).  A przynajmniej powinni, bo przez dodatkowe klatki ich ruchy przyspieszyły dwukrotnie (jeśli jeszcze nie bardziej), tak jakby komuś przez przypadek nacisnęło się na przewijanie obrazu na podglądzie.  Nagle wszyscy dostają popędu, wykonując ruchy w błyskawicznym tempie, zdecydowanie za szybko.  Od pierwszej sceny, która razi taką sztucznością, taką nienaturalnością, że wydaje się, że jest to błąd projektora, usterka obrazu, albo niedoróbka produkcyjna.  Coś do czego nie sposób się przyzwyczaić, co nie tylko odbiera przyjemność z obcowaniem z kinem, ale całkowicie fałszuje rzeczywistość.  Okropność.

A sam film?  No cóż.  To nigdy nie była moja bajka i po seansie wiem z pewnością, że nigdy nią nie będzie.  Dlatego moja ocena nie jest tu ani trochę miarodajna.  Z resztą, w przypadku tej produkcji jakiekolwiek oceny nie są potrzebne.  Ci, którzy kochają Tolkiena, świat stworzony w jego powieściach, oraz trylogię „Władcy Pierścieni” nakręconą przez Petera Jacksona, już dawno mają zarezerwowane miejsca na pokazach przedpremierowych i do kin wybiorą się z pewnością.  Ci, którzy nie pałają miłością do tego kina zostaną w domach, bądź wybiorą coś innego ze świątecznego repertuaru (a jest nawet w czym wybierać). "Hobbit" jako kino rozrywkowe sprawdza się całkiem dobrze, choć nie jest to rozrywka wielce ambitna i niestety na tle tegorocznych blockbusterów prezentuje się dość mizernie (czy to patrząc na samą fabułę, czy na dialogi, które nie grzeszą oryginalnością).  To film efektowny ale zdecydowanie za długi.  Tyle opowieści ile zawarto w pierwszej (z trzech) części można by spokojnie zmieścić w bardzo zgrabnym i nietracącym tempa dwugodzinnym filmie (dobrze by było gdyby pod nóż trafiła cała pierwsza godzina, która ciągnie się w nieskończoność).   Oczywiście nie jest to metraż przez który nie sposób przebrnąć, ale większa jego zwartość bardzo by się tu przydała.  Denerwujące bywają tu zbyt częste zbiegi okoliczności i cudowne uratowania, które zdarzają się za każdym razem gdy bohaterowie wpadają w jakieś tarapaty.  Przez nie nie sposób się przejąć losem wyprawy, jeśli z góry wiadomo, że i tak zaraz pojawi się ktoś kto wszystkich uratuje (najczęściej jest to Gandalf, znikający chyba tylko po to by pojawić się z ratunkiem).  Denerwuje tu również epizodyczność całej historii, która w kółko zaczyna się i kończy, w miarę jak bohaterowie przeżywają kolejne przygody.  Niektóre bardziej emocjonujące (spotkanie z Gollumem) inne zdecydowanie mniej (wątek czarodzieja Radagasta).

Gdzie obejrzeć film: Hobbit: Niezwykła podróż (The Hobbit: An Unexpected Journey) 2012

Film dostępny tylko za pośrednictwem płatnych platform VOD

Komentarze

https://minds.pl/assets/images/user-avatar-s.jpg

0 comment

Nikt jeszcze nie napisał komentarza!