Kod nieśmiertelności (Source Code) 2011 - Gdzie obejrzeć cały film online za darmo z lektorem?
Kod nieśmiertelności (Source Code) 2011 - Gdzie obejrzeć cały film online za darmo z lektorem?
Dwa lata temu Duncan Jones zadebiutował bardzo ciekawym filmem "Moon". Był to przyjemny powrót do skromnego, myślącego sci-fi, w którym bardziej od wybuchowych efektów specjalnych, ważna była intrygująca, zagadkowa historia, skupienie się na losach jednego bohatera. Nie był to co prawda film doskonały, można się było w nim do pewnych spraw przyczepić, ale jak na pierwszy pełnometrażowe dokonanie reżysera, opowiadane w trochę zapomnianym klimacie, „Moon” sprawował się naprawdę bardzo dobrze.

Obsada Filmu: Kod nieśmiertelności (Source Code) 2011

  • reżyseria: Duncan Jones
  • scenariusz: Ben Ripley
  • aktorzy: Jake Gyllenhaal, Michelle Monaghan, Vera Farmiga, Jeffrey Wright, Michael Arden, Cas Anvar, Russell Peters, Brent Skagford,  Craig Thomas, Gordon Masten
  • muzyka: Chris Bacon
  • zdjęcia: Don Burgess
  • montaż: Paul Hirsch

Recenzja Filmu: Kod nieśmiertelności (Source Code) 2011

 Po międzynarodowym sukcesie tego obrazu, Jones miał o wiele większe możliwości przy tworzeniu swojego kolejnego filmu.  Pozostał przy gatunku w którym się już raz sprawdził, ale swoją opowieść sprowadził na Ziemię i znacznie ją przyspieszył, z powolnego sci-fi, przestawiając się na błyskawiczny i trochę nietypowy film akcji, bo powtarzający na okrągło, w różnych układach, jedną scenę.  Zwiastuny sugerowały porządny film akcji z domieszką niepotrzebnego romansu ale oględnie powiedziawszy nie powalały.  Bardzo zachęcające były za to zagraniczne oceny krytyków, którzy wybawili się świetnie na tym filmie i ocenili go lepiej niż poprzedni obraz reżysera.  Niestety są to oceny, z którymi nie sposób jest mi się zgodzić.

Jak na film akcji to w „Kodzie nieśmiertelności” strasznie niewiele jest jakiegokolwiek napięcia.  Podczas seansu nie towarzyszą nam żadne emocje, nie czuć tu żadnej walki z bezcennym czasem, którego z sekundy na sekundę jest coraz mniej.  Bohater cofa się co chwilę do wspomnień ofiary ataku terrorystycznego, by dowiedzieć się kto był zamachowcem, grożącym kolejnym atakiem, ale tak naprawdę to nie jest dla niego ważne.  Ważniejsze jest dochodzenie kim tak naprawdę jest i dlaczego został wybrany do tej dziwacznej misji.  Ratowanie niewinnych ludzi jest jakby dodatkiem, czymś co nie ma pierwszeństwa, co kiedyś trzeba będzie wykonać, ale można jeszcze z tym poczekać.  Nie ważne, że od ataku minął już jakiś czas, nie ważne, że kolejne próby przenoszenia się do wspomnień nie pomagają w ustaleniu sprawcy.  W efekcie tak naprawdę mało nas obchodzi, czy druga bomba wybuchnie czy nie.  Twórcy niepotrzebnie skupiają się na nieciekawej przeszłości bohatera, koniecznie chcąc nam opowiedzieć jego historię.  Przez to film, który mógł być pędzącym bez wytchnienia kinem akcji, przepełnionym napięciem i zwrotami akcji, opowiadającym o walce o ludzkie życie, stał się nudną opowieścią o wybaczaniu i docenianiu życia, które minęło.

Przyczyniło się do tego bezpośrednio błędne początkowe założenie, nieudany wstępny pomysł, aby bohater nie pamiętał kim jest i co robi w dziwacznej kabinie.  Nie jest on profesjonalistą, agentem do zadań specjalnych, który wie na czym polega jego praca, jest w tym świetny, a zadanie, które ma wykonać, jest jednym z wielu jakie już przechodził.  Wtedy i walka z czasem byłaby bardziej emocjonująca, bo zajmowałby się nią profesjonalista, człowiek znający się na rzeczy.  Twórcy odbierając bohaterowi (część) jego pamięci uprościli strasznie swój film i sprowadzili go do zamkniętego, nieciekawego dramatu.  Ponieważ bohater nie wie dlaczego pracuje dla Kodu, ile razy tylko budzi się ze snu, tyle razy zaczyna pytać o samego siebie.  Jego misja schodzi na drugi plan - z czym bezskutecznie walczą jego dowódcy - i przedłuża się niepotrzebnie w czasie.  Bo ile razy trafia do pociągu, tyle razy zamiast wypatrywać zamachowcy (którego tak a propos wypatrzyć nie trudno, bo rzuca się w oczy, za drugim, maksymalnie trzecim cofnięciem się we wspomnienia ofiary), za wszelką cenę próbuje odkryć swoją przeszłość.  A ponieważ dowódcy misji omijają ten temat, nie chcąc bohaterowi nic powiedzieć, bezwzględnie wysyłając go wciąż i wciąż w zapamiętany świat, on coraz bardziej szuka odpowiedzi.  I tak bezsensowne kółko się zamyka, a główny temat filmu oddala się coraz bardziej.

Najgorsze w tej produkcji jest to, że sami twórcy nie wiedzą i nawet nie chcą wiedzieć (bo dzięki temu łatwiej prowadzi się całkowicie nielogiczną akcję, w której wszytko może się zdarzyć) jak działa tytułowy Kod.  Teoretycznie pozwala on na zobaczenie i przeżycie ostatnich ośmiu minut, jakie zapisały się w mózgu nieżyjącego już człowieka.  Co tam, że pociąg nie tylko się wykoleił, ale i wyleciał w powietrze, więc nie byłoby możliwości zdobycia takiego wspomnienia, ale nie czepiajmy się na samym starcie.  Idea ośmiu minut brzmi ciekawie, jest w miarę możliwości do zaakceptowania, szkoda więc, że bardzo szybko zaczyna się rozmywać, bo twórcy chcą w swoim filmie czegoś więcej.  I tym samym zaczyna się niepotrzebne kombinowanie.  Z prezentera wspomnień Kod przeistacza się w dziwną maszynę, która nie wiedzieć jakim cudem, potrafi nie tylko przedstawić wspomnienia zmarłego, ale o zgrozo jest w stanie tworzyć alternatywne rzeczywistości.  Dlaczego, jak, w jaki sposób?  Nie pytajcie, bo sami twórcy tego nawet nie wiedzą.  Wiadomo tylko po co się tak dzieje.  Ano po to, by móc prowadzić swoją totalnie nielogiczną bajkę, przedłużając wystarczający na krótkometrażówkę pomysł, w pełnometrażowy film.  Dobrze, że chociaż oszczędzili nam podróży w czasie (co sugerował zwiastun), bo to byłaby już porażka na całego.

Potwornie denerwujące w tej produkcji jest również zachowanie głównego bohatera, który przez cały seans nie chce uwierzyć, że to w czym bierze udział jest tylko odtworzonym wspomnieniem zmarłego człowieka.  Bo oczywiście pan bohater wie lepiej niż twórcy systemu i najpierw traktuje operację jako bardzo naturalną symulację komputerową, a później dochodzi do wniosku, że nie są to ani zobrazowane wspomnienia, ani też przeszłość, do której by się cofał.  Ubzdura sobie, że to jakiś dziwny świat (nie wiadomo skąd i jak powstały), który można zmienić, a tym samym ocalić ludzi, którzy tak naprawdę dawno już zginęli, których nie da się przywrócić do życia.  Powodzenia.  Wielokrotnie aż chce się wykrzyczeć do ekranu: "skup się facet na misji, skoro takim świetnym żołnierzem niby jesteś, a nie zajmujesz się tym co nie potrzeba".  Ale oczywiście jak to w amerykańskich filmach bywa, bohater musi zbawić cały świat, bo bez tego nie byłoby filmu i radosnego, podniosłego zakończenia, zapowiadającego świetlaną przyszłość, dla wszystkich w danym obrazie występujących.  Musi uratować dzień, ocalić niewinnych ludzi i kobietę w której się zakochuje, jakkolwiek nielogiczne, idiotyczne i bezsensowne by to nie było.  Aż niedobrze się robi.

Im dłużej trwa seans (a trwa całe szczęście niedługo, bo niecałe półtorej godziny) tym coraz bardziej głowa puchnie od ilości idiotyzmów i głupot jakie zostały upchnięte do tego filmu.  Zakończenie jest za długie, zaczyna się gdzieś w połowie, później niepotrzebnie zmierzając do wymuszonego finału, dołączonego tu całkowicie na siłę, który ogląda się bez żadnego zainteresowania.  Całość nakręcona została bez werwy, pozbawiona jakiegokolwiek napięcia, wyzbyta najprostszych zwrotów akcji, które podkręcałyby atmosferę i przyciągały do ekranu.  Sam film to taka prezentacja metody prób i błędów, którą stosuje bohater, na oślep szukając zamachowca, biegając bez celu, zamiast skupić się i wykonać swoją misję.  Brakuje w scenariuszu ciekawego rozwinięcia, zaskakujących zwrotów akcji i co najważniejsze w miarę logicznego zakończenia.  Choć czego wymagać od scenarzysty, który zaczynał od napisania skryptów do trzeciej i czwartej części przeciętnego "Gatunku"?  Ze wszystkich aktorów tu występujących najbardziej szkoda mi Very Farmigi, która jest świetną aktorką, a jej rola w tym obrazku ogranicza się niestety tylko do ciągłego powtarzania, że jakiekolwiek pytania do misji bohatera są nieistotne i ma się on skupić na wykonaniu zadania.  Niestety „Kod nieśmiertelności” to zmarnowany potencjał i to po całości.

Gdzie obejrzeć film: Kod nieśmiertelności (Source Code) 2011

Film dostępny tylko za pośrednictwem płatnych platform VOD

Komentarze

https://minds.pl/assets/images/user-avatar-s.jpg

0 comment

Nikt jeszcze nie napisał komentarza!