views
Recenzja filmu: Niezniszczalni 2 /The Expendables 2 (2012)
Jedno jest pewne. Sequel "Niezniszczalnych" jest lepszy od pierwszej części. Co znaczy "lepszy" w kontekście filmu, którego idea to "weźmy wszystkich emerytowanych mięśniaków i zobaczymy, co z tego będzie"? W reżyserii Simona Westa niezniszczalni są szybsi, brutalniejsi i - co najważniejsze - bardziej zabawni niż w jedynce. Ponadprzeciętna ilość wybuchów oraz autoironicznych bon motów udowadnia, że stara gwardia wciąż mają krzepę i nie brakuje jej poczucia humoru.
Akcja rozgrywa się na głównie na Bałkanach, ale scenarzyści (w tym Stallone) nie zawracali sobie głowy, żeby odtworzyć złożone realia historyczne i kulturowe regionu, pokazanego jako kraina bezprawia, w której władzę mają zbiry takie jak Vilain (z franc. łotr, zły; w tej roli Jean-Claude Van Damme), szef organizacji terrorystycznej, który chce użyć plutonu jako broni masowego rażenia. Bohaterowie pod wodzą nieustraszonego Barneya Rossa (Stallone) wyruszają z misją, żeby go powstrzymać oraz zemścić się na nim za śmierć jednego z niezniszczalnych.
Oglądać ten film na poważnie, to nic z niego nie rozumieć, "Niezniszczalni 2" są pastiszem klasyków kina akcji lat 80. i 90. Fani gatunku w każdej scenie dostrzegą podobne rekwizyty z dawnych lat, lokalizacje (wioski opanowane przez bandziorów, kopalnie), typy bohaterów (dobrzy najemnicy, źli ciemiężyciele, ubodzy ciemiężeni), no i oczywiście aktorów, których obecność wywołuje sentymentalny tryb odbioru. Stallone, Willis, Van Damme, Schwarzenegger, Norris w jednym filmie to tak jakby wszystkie postacie Disneya spotkały się w jednej kreskówce.
Seria "Niezniszczalni" jest reakcją na feminizację kina głównego nurtu. Hollywood zrozumiało, że wraz z upowszechnieniem się silnych postaci kobiecych na dużym ekranie (np. Lisbeth Salander, Lara Croft czy Katnis Everdeen z "Igrzysk śmierci"), widzowie mogą czuć sentyment do czasów, w których karabin mieścił się tylko w męskich dłoniach. "Niezniszczalni 2" są filmem skierowanym do konkretnego widza - tego, który ma gęsią skórkę, oglądając scenę, w której Rambo strąca helikopter kamieniem. Kto nie ma tego typu audiowizualnych wspomnień, może się poczuć w kinie nieswojo, ale dla wielbicieli gatunku to duża przyjemność
Komentarze
0 comment