Współżycie ma dwa potencjalne skutki: osiągnięcie satysfakcji i spłodzenie dziecka. Prawdopodobnie w Twoim życiu nadejdzie czas, gdy zechcesz połączyć jedno i drugie, ale w większości przypadków będzie Ci zależało tylko na tym pierwszym (i na uniknięciu drugiego). Po to właśnie są środki antykoncepcyjne.

Im mniej będziesz się martwić o niechcianą ciążę, tym większą radość będziesz odczuwać z seksu — zupełnie jak w promocji „dwa za cenę jednego”. To działa także w drugą stronę — seks bez zabezpieczenia w sytuacji, gdy chcesz uniknąć ciąży’, da Ci dużo mniej przyjemności.

Ochrona przed chorobami przenoszonymi drogą płciową.

Nie chcesz, aby Wasze współżycie zakończyło się niechcianą ciążą — i nie chcesz też zarazić się chorobą przenoszoną drogą płciową. Tej drugiej kwestii poświęciłam cały rozdział, ale ponieważ zapobieganie ciąży i ochrona przed chorobami wenerycznymi lub AIDS to tematy ze sobą powiązane, wspomnę o niektórych zagadnieniach już tutaj.

Niektóre z metod antykoncepcji, które omówię w tym rozdziale (na przykład tabletka antykoncepcyjna), skutecznie zapobiegają ciąży, ale nie chronią w żaden sposób przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Tak naprawdę prezerwatywa jest jedyną metodą antykoncepcji, która daje ochronę również przed tymi chorobami, jednak nie jest ona tak skuteczna w zakresie zapobiegania ciąży jak niektóre inne metody. Dlatego aby osiągnąć maksymalną ochronę, zarówno przed ciążą, jak i przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, możesz zastosować dwie metody antykoncepcji.

Zdaję sobie sprawę, że jest to trudny temat do rozmowy — dlatego tak wiele osób decyduje się na seks bez zabezpieczenia, choćby od czasu do czasu. Stąd tyle niechcianych ciąż i szerzące się plagi chorób wenerycznych i AIDS. Dlatego jeśli zamierzasz podjąć współżycie, dowiedz się najpierw, jak zapobiegać ciąży i chronić się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, a gwarantuję, że seks da Ci dużo większą przyjemność

Zapobieganie naturalnym skutkom

Jak już wspomniałam (i jeszcze nie raz wspomnę), głównym ewolucyjnym celem seksu nie jest umożliwienie nam przeżywania przyjemnych orgazmów. Współżycie seksualne to metoda rozmnażania naszego gatunku, homo sapiens. Przyjemne aspekty seksu mają zachęcić nas do realizowania obowiązku reprodukcji.

Nie zmieniłam zdania w tej kwestii. Przez większą część dziejów ludzkości seksualna przyjemność i rozmnażanie były praktycznie nierozłączne, ale w drugiej połowie XX wieku i na początku XXI wieku wszystko się zmieniło. Teraz możemy mieć ciastko i zjeść ciastko — uprawiać fantastyczny seks i przeżywać cudowne orgazmy, nie ryzykując ciążą, jeśli nie jesteśmy na nią gotowi. A potem, gdy już będziemy chcieli założyć rodzinę, możemy zadecydować, jak liczna ona będzie, a także z dużą dokładnością określić czas przyjścia na świat każdego z dzieci.

Nie wszyscy uważają, że ta wolność jest symbolem postępu. Wielu przywódców religijnych potępia koncepcję seksu rekreacyjnego (czyli takiego, którego jedynym celem jest dostarczanie przyjemności). A ja, jako osoba staroświecka, powtarzam za nimi, że przygoda na jedną noc nie jest dobrym pomysłem, nawet jeśli dzisiejsza nauka pozwala na uprawianie seksu z setką ludzi bez obawy o ciążę.

Celem tej książki nie jest jednak dyskutowanie nad moralnymi konsekwencjami seksualnej rewolucji. Może któregoś dnia zostanie wydana Moralność dla bystrzaków, ale do tego czasu musisz szukać wyczerpującego omówienia tego tematu gdzie indziej.

Jedyne, co mam do powiedzenia w tym temacie, to moje silne przekonanie, że seks między dwojgiem ludzi, którzy są sobie oddani, jest dużo lepszy niż seks między ludźmi, którzy prawie wcale się nie znają. Nie mówię tego po to, aby potępiać inne zachowania, ale po to, aby Ci uświadomić, że jeśli posłuchasz mojej rady, jakość Twojego życia seksualnego z pewnością się poprawi.

Muszę jednak stanowczo sprzeciwić się sytuacjom, w których kobiety zachodzą w niechcianą ciążę, ponieważ ani one, ani ich partnerzy nie pomyśleli o zabezpieczeniu. Uważam, że kobiety powinny mieć prawo do aborcji, jednak dużo bardziej wolałabym żyć w świecie bez niechcianych ciąż — wtedy aborcja byłaby niepotrzebna. Żadna z dostępnych metod antykoncepcji nie jest doskonała, dlatego całkowite wyeliminowanie aborcji nie jest jeszcze możliwe. Ale gdyby wszyscy, którzy nie są gotowi na posiadanie dziecka, stosowali przynajmniej jedną z metod antykoncepcji, które opisuję w tym rozdziale, nasze społeczeństwo zaczęłoby wreszcie zmierzać we właściwym kierunku.

Od 1980 roku, kiedy to po raz pierwszy zaczęłam otwarcie mówić w swoim programie radiowym o konieczności stosowania antykoncepcji, społeczeństwo poczyniło ogromne postępy. Według Instytutu Alana Guttmachera (jest to znany instytut badawczy zajmujący się sprawami związanymi z planowaniem rodziny i zdrowiem seksualnym) w 1982 roku tylko 56 procent kobiet w wieku 15 – 44 lat stosowało antykoncepcję. Do 2004 roku liczba ta wzrosła do 90 procent. Mimo tego znaczącego wzrostu każdego roku w Stanach Zjednoczonych wciąż odnotowuje się ponad 3 miliony niechcianych ciąż. Według instytutu prawie połowa z nich (47 procent) obejmuje 3 miliony seksualnie aktywnych kobiet w wieku rozrodczym, które nie stosują antykoncepcji, podczas gdy druga połowa tych ciąż (53 procent) przytrafia się w grupie aż 39 milionów kobiet, które stosują antykoncepcję.

Te statystyki dowodzą, że moja krucjata jeszcze się nie skończyła. Jednym z głównych powodów, dla których zgodziłam się napisać tę książkę, jest możliwość opowiedzenia czytelnikom o metodach antykoncepcji. Jeżeli ta książka pomoże zapobiec choćby jednej niechcianej ciąży, będę miała poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Dlatego uważnie przeczytaj ten rozdział. To, co Ci się przydarzy w ciągu następnych miesięcy i lat, będzie miało wpływ nie tylko na Ciebie, ale również na moją reputację!

Twoja Ocena