Propozycja randki to często skutek umiejętnego działania kobiety, która wpływa na zachowanie mężczyzny (a on myśli, że rozdaje karty...). Jak się zatem umówić, co powiedzieć, by nie stracić okazji? Podstawowa zasada jest prosta - proponuj to, co masz szansę uzyskać. Jeżeli twoja wybranka wydaje się być tobą zainteresowana, propozycja może być śmielsza.

Jeżeli jednak nie znacie się, niewiele o niej wiesz i nie jesteś pewny swego, proponuj mniej. Warto postawić się w sytuacji kobiety. Gdy jesteście z tej samej „ligi" (zawodowej, towarzyskiej), tzn. reprezentujecie podobne środowisko, jest spora szansa, że się zgodzi na spotkanie. Dlaczego miałaby się nie zgodzić - oczywiście pod warunkiem, że propozycja nie idzie za daleko i nie jest kłopotliwa. Ale nie zawsze jest tak prosto. Gdy dopiero zaczynasz krążyć wokół jakiejś osoby, bezpieczniej będzie zawęzić propozycję do minimum i potraktować ją jako pierwszy krok do bliższej znajomości.

Są dwie szkoły umawiania się na randkę - oficjalna i przypadkowa.

 Według szkoły oficjalnej propozycja ma charakter jawny. Oznacza to, że zapraszana kobieta nie ma wątpliwości, iż została zaproszona na randkę i było to działanie w pełni przemyślane. Jest to sposób dobry dla panów, którzy wierzą w siebie. Działanie nie jest skomplikowane - spotykamy się lub dzwonimy do wybranki i zwykle po krótkim zagajeniu pytamy, czy nie zgodziłaby się na spotkanie. Trzeba to zrobić taktownie i nie nachalnie, aby nie zepsuć tego, co być może wisi w powietrzu. Odmowa w takiej sytuacji wcale nie musi oznaczać braku zainteresowania, tylko może być efektem niewłaściwej propozycji lub nieodpowiedniego sposobu jej złożenia. Za to zgoda na spotkanie bezdyskusyjnie potwierdza zainteresowanie drugiej strony.

Druga szkoła jest znacznie bardziej rozpowszechniona. Są to wszelkiego rodzaju propozycje niby-przypadkowe. Sprowadzamy rozmowę na temat planowanego koncertu i niby przypadkiem przypominamy sobie, że mamy dwa bilety. „To może poszlibyśmy razem?", pytasz, nerwowo przełykając ślinę. W tej grupie są wszelkie oferty przy okazji: „Mogę zostać po pracy i ci pomóc", „Jeżeli tylko chcesz, w sobotę zjawiam się z wiertarką i zmontuję ten regał. Akurat będę w pobliżu", „Czytałem wczoraj o nowej knajpce sushi. Muszę się tam wybrać. A ty lubisz sushi? To może wybierzemy się razem?", „Widzę, że też jesteś strasznie śpiąca. Trzeba zrobić sobie przerwę. Może szybka kawa w bufecie?". Niezłym rozwiązaniem, zwłaszcza gdy brakuje ci pewności, czy to na pewno ta właściwa osoba, jest spotkanie zbiorowe. Wieczorna impreza, imieniny, wypad z przyjaciółmi za miasto czy na kręgle - gdy jest 10 osób, łatwiej dyskretnie poobserwować wybrankę i, jeśli zechcesz, przekonać ją do siebie.

Twoja Ocena