Polscy komuniści działający pod okupacją niemiecką otrzymywali wsparcie od Rosjan dopiero od końca 1941. Dzięki niemu powstała Polska Partia Robotnicza, a w 1942 utworzono jej zbrojne ramię - Gwardię Ludową. Ta, choć nieliczna, parła do akcji terrorystycznych, które wywoływały krwawe odwety Niemców na ludności cywilnej.

Inny ośrodek przyszłej proradzieckiej władzy w Polsce kształtował się w ZSRR. Moskiewskie służby specjalne rekrutowały do niego osoby polskiego pochodzenia - komunistów, oficerów wziętych do niewoli w kampanii wrześniowej. W 1943 te niezorganizowane dotąd grupy stworzyły strukturę ideowo-polityczną (Związek Patriotów Polskich), a siłą militarną stała się I Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Jej dowódcą został dezerter z armii Andersa, gen. Zygmunt Berling. Krwawy chrzest bojowy tej jednostki pod Lenino nie zmienił sytuacji na froncie, ale dał Stalinowi kolejny instrument przetargowy w rozgrywkach z aliantami i w propagandowym pomniejszaniu znaczenia rządu polskiego na uchodźstwie.

W styczniu Armia Czerwona, gromiąc Niemców, przekroczyła granice RP, co w skali międzynarodowej przeszło niezauważone. Stanisław Mikołajczyk próbował pojednawczymi oświadczeniami, cenzurowanymi przez Anglików, zjednać sobie Stalina, ale bez najmniejszego rezultatu. Tymczasem gen. Bór-Komorowski zdecydował o przystąpieniu do stopniowej walki z Niemcami (akcja „Burza") w miarę zbliżania się frontu. Działania zbrojne AK nie były jednak poparte ustaleniami politycznymi, dającymi minimalne gwarancje współpracy ze strony Rosjan. W wielu miejscach (Wołyń, Wilno) polscy partyzanci, atakując Niemców samodzielnie lub razem z Armią Czerwoną, występowali w roli gospodarza w kontaktach z Rosjanami, zgodnie z zaleceniem Londynu i KG AK. Sytuacja szybko się zmieniała, gdy do akcji wkraczała radziecka policja polityczna NKWD. Polskie odziały rozbrajano (również podstępem), żołnierzy wcielano do armii Berlinga, a aresztowanych oficerów wywożono na Syberię.

Z początkiem roku uaktywnili się komuniści, inicjując w Warszawie powstanie Krajowej Rady Narodowej jako namiastki przyszłego organu ustawodawczego, choć reprezentującego głównie PPR. W lipcu w Moskwie zorganizowano organ wykonawczy dla proradzieckiej władzy - Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który kilka dni później, przewieziony do Chełma i następnie Lublina, rozpoczął instalowanie administracji promoskiewskiej. Manifest PKWN zapowiadał reformę rolną, nacjonalizację przemysłu i sojusz z ZSRR. Propagandowo i ogólnie określał przebieg granic: na wschodzie „przyjazne", na zachodzie „oparte na Odrze".

Rząd RP bezsilnie obserwował politykę faktów dokonanych stosowaną przez Stalina oraz współpracujących z nim polskich komunistów. W armii Andersa, gdzie dobrze pamiętano radziecką niewolę, rosły nastroje rozgoryczenia. Generał zdecydował się na zaangażowanie swoich żołnierzy w krwawą bitwę o Monte Casino we Włoszech, aby podkreślić polski wkład w pokonanie Niemców. Sukces tego wysiłku militarnego nie zmienił pozycji rządu, a decydujące znaczenie miał rozwój wypadków nad Wisłą.

W lipcu, pod wpływem intensywnej ofensywy radzieckiej, wojska niemieckie cofały się w nieładzie, a w komendzie AK zmieniono nagle koncepcję „Burzy", decydując się na wywołanie powstania w Warszawie. Bez należytego przygotowania wojskowego i politycznego, zapominając o tragedii powstania w getcie żydowskim (1943), na podstawie błędnego rozpoznania, w trybie nagłym grupa oficerów wymogła na gen. Komorowskim wydanie rozkazu o rozpoczęciu walk, 1 sierpnia, o godz. 17.00. Oczekiwano, że entuzjazm cywilów i wysokie morale żołnierzy zrównoważą brak uzbrojenia. Z nadzieją obserwowano postępy wojsk radzieckich, liczono na pomoc Zachodu, obawiano się represji niemieckich przy braku oporu.

Powyższe czynniki oraz inne uwarunkowania historyczne (polska tradycja irredenty), bieżące (presja Niemców), psychologiczne (zemsta za lata okupacji) i polityczne (ambicje personalne dowódców) miały znaczący wpływ na wybuch powstania warszawskiego. W ciągu 63 dni przyniosło ono śmierć około 180 tys. ludności cywilnej i żołnierzy, wygnanie mieszkańców oraz zniszczenie stolicy, głównie już po zakończeniu walk. Armia Czerwona wstrzymała ofensywę, biernie obserwując rzeź Polaków. Bestialstwo Niemców i podległych im jednostek rosyjskich oraz ukraińskich dopisało kolejną kartę martyrologii narodu polskiego, odciskając się w pamięci następnych pokoleń. Pod względem wojskowym powstanie zakończyło się klęską, strategicznie spowolniło marsz Rosjan na Europę, a politycznie dało niewielką szansę na nagłośnienie sprawy polskiej w skali światowej. Ten ostatni atut próbował wykorzystać premier Mikołajczyk, negocjując w Moskwie zarówno o wsparcie dla walczącej stolicy, jak i uregulowanie stosunków polsko-radzieckich. Stalin uchylał się od pomocy, negował znaczenie AK. Podważał sam fakt wybuchu powstania i odesłał Mikołajczyka do prowadzenia bezpośrednich rozmów z Polakami, czyli podległymi Moskwie komunistami, co oczywiście nie mogło wzmocnić pozycji premiera.

Twoja Ocena