Kawa i lody są propozycją dobrą i dość bezpieczną, jednak raczej oklepaną. Wymaga ciągłej konwersacji i skupia całą uwagę na rozmówcy, jej zaletą jest natomiast czas (w razie niepowodzenia można wycofać się z honorem po 40 minutach) oraz cena (nie każda randka musi kosztować fortunę).

Kto płaci na randce?

Generalna zasada jest taka, że płaci ten, kto zaprasza. W tym przypadku zapłacić powinien mężczyzna. Jeżeli kobieta nalega na udział w rachunku, wypada odmówić. Gdy nalega ponownie i naprawdę z determinacją, można się zgodzić. Warto wówczas zaproponować jakąś okrągłą kwotę, pilnując, by nie przekroczyła ona faktycznej sumy przypadającej na naszą towarzyszkę. Niedopuszczalne jest natomiast analizowanie rachunku i wyliczanie, kto za ile zjadł. Praktyka dyktuje również, by za alkohol płacił mężczyzna. Rachunek regulujmy dyskretnie; najlepiej tak, by nie było szansy poznania jego wysokości. Jedyne, co może (a właściwie powinno) zostać dostrzeżone, to zostawiony napiwek. Kobiety nie lubią mężczyzn skąpych i jest to jasny sygnał, że tacy nie jesteśmy.

I ostatnia zasada - jeżeli decydujemy się na obiad lub kolację, decydujemy się także na wydatek. Jakiekolwiek miny na widok sumy, choćby bardzo dyskretne, są absolutnie niedopuszczalne. Zachowaj kamienną twarz, nawet jeżeli rachunek ma jedno zero więcej niż się spodziewałeś. Z myślą o takiej sytuacji warto mieć przy sobie kartę płatniczą (a wcześniej sprawdzić, czy w tym lokalu jest ona akceptowana).

W co sie ubrać na randkę?

Rodzaj ubioru zależy od pory i miejsca spotkania. Na lunch zwykle wychodzimy w godzinach pracy, więc obowiązuje „zestaw" służbowy. Łatwo przewidzieć strój drugiej osoby i się dostosować. W przypadku wątpliwości panowie mogą wybrać garnitur, a panie - kostium. Wytłumaczeniem w razie widocznej różnicy w strojach będzie wówczas służbowe spotkanie w dalszej części dnia.

Inaczej sytuacja wygląda wtedy, gdy idziemy na kolację. Tutaj ubiór może być bardziej zróżnicowany. Jeżeli wybieramy się do dobrej lub bardzo dobrej restauracji, konieczny będzie elegancki garnitur. Jest to strój obowiązujący w takich miejscach i podobnie będą ubrani także inni goście. Gdy umawiamy się w jakiejś sympatycznej knajpce o luźnej atmosferze, wybór garnituru nie jest już tak oczywisty. Można go założyć, ale przesadna elegancka bywa rażąca. Podobnie zresztą jak każde ubranie niedopasowane do okazji, miejsca i stroju drugiej osoby. Najlepszym wyjściem może być po prostu uzgodnienie lub zasugerowanie, jak się ubrać. Gdy wskazujesz miejsce (i nie jest to znana elegancka restauracja), powiedz, że to taka sympatyczna, niezobowiązująca knajpka. Wiadomo wtedy, że odpowiedni będzie strój popołudniowy. Jeżeli nie znasz miejsca zaproponowanego przez partnerkę (i nie udało ci się nic na jego temat dowiedzieć), nie będzie zbrodnią wykonanie telefonu z zapytaniem, czy obowiązuje tam strój wieczorowy, czy popołudniowy. Takie działanie z pewnością zostanie przez kobietę odebrane z sympatią, gdyż wyczuje w nim troskę o jej samopoczucie podczas spotkania.

Dla mężczyzny strój wieczorowy oznacza ciemny garnitur, jednak klasyczną czerń lepiej zostawić na klasyczne uroczystości. Koszula nie powinna być jaskrawa, przy czym biała bardziej pasuje na ślub lub wigilię (i to też niekoniecznie). Absolutną podstawą takiego stroju są eleganckie dodatki, wypastowane buty, ciemne skarpetki i płaszcz zamiast kurtki. Więcej możliwości daje strój popołudniowy. Co oznacza to określenie? W skrócie można powiedzieć, że jest to zestaw: koszula, marynarka, spodnie z materiału i skórzane buty. Dobór kolorów, faktur, kroju i wzoru zależy od inwencji własnej. Gdy nie mamy pewności, co do czego pasuje, można zdać się na rozwiązania sprawdzone: koszula w „spranym" kolorze (np. niebieskawa, beżowa, szara) jednolita lub w niewielki wzór (delikatna kratka, paseczki), marynarka sztruksowa lub wełniana (czekoladowa, beżowa, czarna, szara), spodnie sztruksowe lub z innego materiału, ale nie dżinsy, w tym samym kolorze lub ciemniejsze od marynarki. Możliwy jest także niezobowiązujący garnitur (np. szary w paseczki). Buty oczywiście skórzane, choć nie powinny być to buty od garnituru, ale bardziej codzienne.

Wydawać by się mogło, że panie mają łatwiejsze zadanie, bo klasyczna mała czarna nadaje się zarówno na bardzo eleganckie wyjście, jak i mniej formalne spotkanie. To prawda, ale w przypadku damskiego stroju diabeł tkwi w szczegółach. Wczesnowieczorna kawa z deserem czy długa kolacja przy świecach, romantyczne zamyślenie na patio czy tajemniczy nastrój w gotyckich wnętrzach - strój kobiecy odpowiada na wszystkie te okazje odmiennymi dodatkami: szalem bądź żakietem, biżuterią, makijażem, butami czy torebką. Wybór konkretnego zestawu zależy od nastroju w danej chwili, pogody, charakteru lokalu i wrażenia, jakie chcemy zrobić na mężczyźnie. Tylko o jednej zasadzie nie wolno zapomnieć -nadmiar potrafi wszystko zepsuć. Czasami maleńki wisiorek lepiej tworzy kreację niż wymyślna kolia. No i warto pamiętać o przerzuceniu kilku najpotrzebniejszych drobiazgów do mniejszej, eleganckiej torebki. Trudno odgrywać bezbronną i słabą, gdy dźwiga się na ramieniu małą walizkę.

Twoja Ocena