Zdaniem niektórych trzymanie kota przez całe życie w mieszkaniu jest okrucieństwem. Inni zżymają się na właścicieli, którzy pozwalają swoim podopiecznym włóczyć się po okolicy. Kto ma rację?
Zdaniem niektórych trzymanie kota przez całe życie w mieszkaniu jest okrucieństwem. Inni zżymają się na właścicieli, którzy pozwalają swoim podopiecznym włóczyć się po okolicy. Kto ma rację?
I jedni, i drudzy. Kłopot w tym, że w warunkach miejskich trudno osiągnąć kompromis. Dożywotni areszt domowy bywa przekleństwem dla samotnego kota, zwłaszcza kiedy właściciel spędza całe dnie w pracy. Zabiegani lokatorzy kawalerek powinni się raczej zainteresować akwarystyką. W większym mieszkaniu można się już urządzić z kilkoma kotami - każdy wygospodaruje sobie własną część rewiru.

Kot w domu czy na wolności?

Jeśli mimo wszystko masz wyrzuty sumienia, że twoi podopieczni nie korzystają z dobrodziejstw świeżego powietrza, urządź im kącik sanatoryjny na balkonie. Uwaga: koty mogą spaść z barierki, trzeba więc albo ich pilnować, albo zabezpieczyć balkon zaporą z siatki, albo przekształcić go z pomocą zaprzyjaźnionego majsterklepki w obszerną klatkę, z której nie wydostaną się na zewnątrz, za to w dowolnej drwili będą mogły wrócić do mieszkania. Obowiązek nadzorowania spacemiaka spada też na właścicieli domków z ogrodem. W przeciwnym razie szwendający się bez opieki kot może wpaść pod samochód, dostać się w łapy bezpańskich psów albo zwyrodniałych przedstawicieli ludzkiego gatunku. Skoro jesteś anarchistą lub masz poglądy egzystencjalne, przyjmij, że kot jest wolny całkowicie lub nie jest wolny wcale. Spróbuj pomóc bezdomnym dachowcom. Koci kloszard może zajść do ciebie na rybkę, nawet przespać się w twoim łóżku, po czym zniknąć na zawsze. Jego wybór.

Komentarze

https://minds.pl/assets/images/user-avatar-s.jpg

0 comment

Nikt jeszcze nie napisał komentarza!