Od wieków średnich za główną przesłankę wszelkiego czarownic-twa uznawano podpisanie paktu z diabłem i tym samym wyparcie się Boga. Czarownicy, podpisując prawomocną umowę z diabłem, zapewniali sobie jego pomoc. Koncepcja ta narodziła się w średniowieczu, gdyż wcześniej uważano, że współdziałanie z demonami i diabłami jest wprawdzie niegodne, ale dobrowolne.

Pogląd ten zmienił się od czasów słynnego teologa, dominikanina Alberta Magnusa (około 1193-1280), którego uznano później za wielkiego czarownika i autora ksiąg czarów. Twierdził on mianowicie, że dopiero „indywidualny kontrakt” z demonem umożliwia „czarodziejskie cuda". Od wieków średnich za główną przesłankę wszelkiego czarownic-twa uznawano podpisanie paktu z diabłem i tym samym wyparcie się Boga. Czarownicy, podpisując prawomocną umowę z diabłem, zapewniali sobie jego pomoc. Koncepcja ta narodziła się w średniowieczu, gdyż wcześniej uważano, że współdziałanie z demonami i diabłami jest wprawdzie niegodne, ale dobrowolne. Pogląd ten zmienił się od czasów słynnego teologa, dominikanina Alberta Magnusa (około 1193-1280), którego uznano później za wielkiego czarownika i autora ksiąg czarów. Twierdził on mianowicie, że dopiero „indywidualny kontrakt” z demonem umożliwia „czarodziejskie cuda".

Magnus był nauczycielem jednego z najbardziej znanych średniowiecznych teologów — Tomasza z Akwinu (około 1225-1274). Uczeń rozwinął poglądy mistrza. W swym dziele Summa theologiae (Suma teologiczna, wyd. poi. 4 t. 1930-34) rozróżni! dwa rodzaje paktu z diabłem: „jawny" i „utajniony". Nawet niewinne wróżby z lanego ołowiu uznał za diableskie sztuczki. W tym czasie powszechny strach przed szatanem osiągnął swój punkt kulminacyjny. Pakt z diabłem uznawano za równie ważny dokument, jak dzisiejsze umowy partnerskie czy biznesowe. Przestępstwami związanymi z czarami zajmowały się dotąd sądy kościelne. Sędziów nie interesowały jednak ..ziemskie” skutki czarów, ale sam fakt, czy czarownik zgrzeszył, wyparłszy się Boga. Tomasz z Akwinu przeniósł czarownic-two pod jurysdykcję powszechną i odtąd również sądy cywilne musiały się zająć orzekaniem w sprawach o czary. Koncepcja była prosta: bez pomocy demona nie ma czarów, bez paktu zaś nie ma piekielnego pomocnika. Jeszcze za życia Tomasza z Akwinu zaczął obowiązywać kodeks prawny, uznający, że wszelkie czarownictwo jest skutkiem paktu z diabłem. Pogląd ten rozpoczął najbardziej brzemienny w skutkach okres historii ludzkości: prześladowania czarownic.

Twoja Ocena