Umysł może sobie zatem radzić z relacjami ze 150 osobami. I okazuje się, że taki jest właśnie przeciętny rozmiar naszych osobistych sieci społecznych - z tyloma przyjaciółmi i członkami rodziny łączą nas znaczące i odwzajemnione więzi. Oczywiście nie utrzymujemy identycznych relacji z każdą z tych osób.

Społeczne kręgi

Liczba 150 - określana obecnie jako liczba Dunbara - obejmuje szereg warstw czy kręgów „przyjaźni”. Najbardziej wewnętrzny stanowi około 5 bliskich nam osób (zwykle tworzą go pół na pół przyjaciele i rodzina), kolejny krąg to 15 najlepszych przyjaciół, następny tworzy 50 dobrych przyjaciół, a potem mamy 150 przyjaciół. Poza tym istnieją jeszcze co najmniej dwa kolejne kręgi: 500 znajomych oraz 1500 osób, które znamy z imienia. Każda z tych warstw zawiera te bardziej wewnętrzne, zatem 15 najlepszych przyjaciół obejmuje również 5 najbliższych nam osób itd. Kręgi te mają bardzo wyraźną strukturę: każda kolejna jest trzy razy większa od poprzedniej. Nie wiemy, dlaczego tak jest, jednak podobne proporcje stwierdziliśmy nawet w społecznościach zwierzęcych.

Poszczególne warstwy różnią się pod względem jakości i intensywności relacji. Każdą charakteryzuje określona częstotliwość kontaktów. By utrzymać przyjaciela z najbliższego kręgu, musimy kontaktować się z nim co najmniej raz w tygodniu; by podtrzymać przyjaźń z osobami z kręgu najlepszych przyjaciół - co najmniej raz w miesiącu, a kolejne warstwy' odpowiadają kontaktom z częstotliwością odpowiednio co pół roku i raz na rok. Jako że czas, którym dysponujemy, jest ograniczony, nie jesteśmy w stanie poświęcić tyle samo czasu każdemu z przyjaciół. Zatem od naszej decyzji o jego alokacji zależy, kto znajduje

Czy rewolucja cyfrowa zmieniła nasze relacje społeczne? W końcu na Facebooku możemy mieć 5000 „przyjaciół” i „rozmawiać” ze wszystkimi naraz, jeśli chcemy. Odpowiedź brzmi: nie. Analiza, która objęła milion użytkowników Facebooka, pokazała, że choć mała garstka internautów rzeczy-wiście ma ponad 1000 „przyjaciół”, zdecydowana większość ma ich 150-250. Co więcej, gdy przyjrzeliśmy się komentarzom na profilach serwisu, dostrzegliśmy takie same kręgi znajomości, jak w świecie rzeczywistym, czyli 5-15-50, z odpowiadającymi im dokładnie takimi samymi częstotliwościami kontaktów. Podobny wzór wyłania się nawet w świecie gier sieciowych. Za sprawą Facebooka ulegamy iluzji, że mamy wielu przyjaciół, bowiem do naszej sieci włączamy także osoby, które normalnie traktowalibyśmy jako dalszych znajomych.

Okazuje się zatem, że świat wirtualny nie zmienił naszego świata społecznego. Wciąż ograniczają nas możliwości umysłu. Ponadto prawdziwe relacje są budowane w oparciu o interakcję, bezpośrednią wymianę. Rozesłanie wiadomości do wszystkich - niczym latarnia wysyłająca sygnał świetlny w ciemność - to za mało. Musimy czuć bliskość interakcji. Owszem, możemy zbudować całkowicie wirtualny świat, w którym w naszym przekonaniu będziemy mieć bliskie relacje on-line z tysiącem osób. I niektórzy ludzie tak robią. Jednak tak naprawdę wszystkie te relacje istnieją tylko w ich głowach. Jeśli bowiem poprosiliby tych „przyjaciół” o prawdziwy przysługę, wszyscy - poza 150 - znajdą wymówkę, dlaczego dziś nie mogą im pomóc.

Twoja Ocena



Facebook Conversations