views
W Arabii Saudyjskiej żony, które zdradziły mężów, kamienowano, Pigmeje niewierne żony zjadali, Uzbekowie wrzucali do „studni śmierci”, gdzie konały z głodu. A wiarołomni mężowie? Cieszyli się uznaniem i szacunkiem! Potwornie niesprawiedliwe prawda? Ale tak jest do tej pory! W wielu kulturach, także europejskiej, męska zdrada nie tylko nie spotyka się ze zdecydowanym potępieniem, ale taki niewierny facet chodzi wręcz w glorii chwały. Dlaczego tak się dzieje? Jeśli mężczyznę potraktować jako ssaka, zwierzę stadne, to niewierność ma swoje uzasadnienie w jego biologii. Natura wymyśliła, że aby utrzymać gatunek, każdy samiec powinien zapłodnić jak największą liczbę samic oraz jak największa liczba samic powinna być zapłodniona przez jak najmniejszą liczbę samców - chodzi o przekazanie indywidualnego materiału genetycznego. Człowiek nic zagubił tego atawizmu.
Człowiek nic zagubił tego atawizmu.
Dziś jednak nie determinuje nas już tylko biologia, ważniejszy okazał się rozum. Ludzie umówili się więc na monogamię i na bycie ze sobą na stałe. Mężczyzna i kobieta ślubują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską. T byłoby idealnie, gdyby nie... pokusa, potrzeba zdobywania, tkwiąca głęboko w ich naturze. Mówię „ich”, bo to znaczy, że ta potrzeba dotyczy w takim samym stopniu kobiet, jak i mężczyzn. Dlaczego więc ze statystyk wynika, że mężczyźni zdradzają znacznie częściej niż kobiety? Wy drogie panie, macie po prostu na wykonanie skoku w bok zdecydowanie mniej czasu. Kiedy wieczorem padacie zmęczone na łóżko, rzadko która z was zapewne marzy o upojnej nocy z kochankiem. Przecież rano trzeba mieć siły, żeby wstać i zawieźć dzieci do szkoły. Ponadto kobiety mają w sobie głęboko zakorzeniony lęk przed naruszeniem zasad. Trudno by im było pójść do łóżka z kimś obojętnym, do kogo nic nie czują, nawet bliskości. Zdają sobie sprawę, że nawet pięciominutowy seks w windzie z obcym facetem może być groźny, może zachwiać jej małżeństwem. Natomiast mężczyzna najczęściej zdradza... na niby. To dla niego krótki wypad, skok w bok, który zwykle nie ma większego znaczenia. Powraca z niego do domu skruszony i pełen winy. Uległ chwilowe mu zaślepieniu, ale ani nie zamierza opuszczać rodziny, ani nie przestaje kochać żony. Do zdrady pcha go też często pycha i głupota. Wśród mężczyzn istnieje etos macho, tzn. faceta, który jest niezwykle aktywny seksualnie, otoczony przez zakochane w nim kobiety. Tacy mężczyźni są cenieni w grupie kumpli, zyskują miano „bohaterów”.
Bywają też wśród panów tzw. „ustawiczni dręczyciele”, czyli wiecznie niedojrzali chłopcy o cechach osobowościowych Piotrusia Pana. Stale uwodzą lub ulegają zalotom. Poszaleją i wracają do domu z miną: „już nic na to nie poradzę, jestem, jaki jestem”. Do takiego trzeba się przyzwyczaić, wciąż pozostając w cichym amoku zazdrości albo od niego odejść zanim zadręczy. Czasami jednak mężczyzna zdradza, bo w jego małżeństwie od dawna dzieje się źle. W ramionach innej kobiety szuka czułości i zrozumienia. Bywa też, że co jakiś czas ma głęboką potrzebę odnawiania miłości, tzn. chce kochać i być kochanym w sposób niezwykły. Kiedy czuje, że jego codzienna miłość powszednieje, nawet jeśli nadal kocha żonę, co pewien czas, choćby na krótko, chce dostać takiego „haju”. Raz na dziesięć lat coś takiego może dosięgnąć każdego faceta, radzę więc uważać na męża właśnie co dziesięciolecie.
Co jednak zrobić, jeśli nic nie pomoże i pewnego dnia odkryje się zdradę męża. Jak się zachować? Jak sobie poradzić z tym, że zawiódł zaufanie, okłamał... Po pierwsze, mimo wszystko, starać się zachować spokój i nie podejmować pochopnie decyzji. Zdrada zdradzie nierówna. Jedna kobieta uzna za zdradę wielką, nawet platoniczną, miłość męża do innej kobiety, inna krótki seks, nawet bez uczucia. Zanim więc powiesz mu „żegnaj”, pomyśl chwilę! Twój facet mógł popełnić błąd - wypił kilka kieliszków za dużo i uległ pokusie. Następnego dnia obudził się przerażony, bo uświadomił sobie, co nawyprawiał, żałuje, jest zrozpaczony. To co, nie zasługuje na przebaczenie, na drugą szansę? Oczywiście, kara mu się należy. Wpędź go w poczucie winy, daj mu popalić tak, że do końca życia nie zapomni, ale bądź człowiekiem! Nie niszcz swojej rodziny, swojego (dobrego przecież) małżeństwa, bo skrzywdzisz również siebie. Oczywiście łatwo mi tak mówić, prawda? Zdradzona żona często nie potrafi myśleć niej wystawiłaby mężowi walizkę za próg... I słusznie, zasłużył sobie! Trzeba mu pokazać, że nie jest już potrzebny, że „dam sobie radę sama”. Szybko poczuje się samotny, będzie go zżerać poczucie winy i wróci. Tylko uwaga! Nie pakuj do tej walizki jego ulubionej książki, koszuli i kapci ani wędek. Bo możesz go więcej nie zobaczyć... Jeśli uznasz, że kochasz go nadal, że rodzina jest dla ciebie ważniejsza niż urażona duma i rana, jaką cl zadał, pozwól mu wrócić. Kolejna ważna przestroga: nic zmień potem waszego życia w piekło wiecznej podejrzliwości. Nie wypominaj ciągle zła, jakie ci uczynił. I nigdy, ale to nigdy nie pytaj go o szczegóły: „A jaka ona była?”, „Było ci z nią lepiej niż ze mną?”, „Naprawdę tylko raz się z nią kochałeś?”. Możesz dowiedzieć się czegoś, co zostawi ci straszną ranę w sercu. A z taką raną trudno żyć. Jeśli zdecydujesz się dać mu szansę, daj ją naprawdę. Wybacz i zacznijcie wszystko od nowa. A jeżeli on się rzeczywiście zakochał w innej kobiecie i naprawdę chce odejść? Jeśli się miota między wami dwiema i nie wie co zrobić, pokaz mu gdzie jest jego prawdziwy dom. Wiem, że to potwornie trudne, ale jeśli ci na nim zależy, nie rób mu awantur, nie naciskaj (Ona, albo ja, wybieraj!) zrób dobrą kolację, uściśnij go bez słowa za rękę (jestem tutaj, rozumiem). Naprawdę trudno jest odejść od rodziny, w której znajduje się zrozumienie i oparcie w najtrudniejszych sytuacjach. Nie pomoże? Wystaw mu walizkę razem z wędkami. Niech idzie w cholerę, skoro nie potrafił docenić takiego skarbu, jaki miał.
Komentarze
0 comment